Instrukcja budowy partii republikańskiej - Igorowi w odpowiedzi

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

Jako, że Igor zadał to fundamentalne pytanie - Jak zbudować partię republikańską? to do tego należałoby zadać równie fundamentalne pytanie:

 
A po co w ogóle jakaś partia republikańska?
 
Bo jeśli dobrze rozumiem intencje Autora, to chodzi Mu o coś w rodzaju odpowiednika amerykańskiej partii republikańskiej, która jest koalicją rozmaitych środowisk, umownie mówiąc po prawej stronie, zjednoczonych w celu zdobycia władzy. Jednoczy je wspólnota celów, chociaż mogą się różnić podejściem do poszczególnych kwestii, typu zakres ingerencji rządu w gospodarkę, mordowanie nienarodzonych, izolacjonizm i jego zakres itd. Każde z tych środowisk ma swoich liderów, wpływy lokalne, dostęp do mediów, no i - sponsorów. W efekcie Republikanie to sprawna maszyna polityczna, a kierunek uciera się w trakcie wewnętrznych sporów.
 
Spójrzmy na Polskę AD 2011. Jeśli chcieć w jakiś sposób kopiować model amerykański (co wydaje się możliwe, bo mamy także środowiska, przywódców środowisk, rozmaity stosunek do problemów szczegółowych) to można by pomyśleć, że nic - tylko kopiować.
 
Jednakże jest jedna, nie możliwa w tej chwili bariera, która praktycznie uniemożliwia zbudowanie takiego konglomeratu będącego sprawnym aparatem politycznym.
 
Ta bariera nazywa się IGNORANCJA i dotyczy wcale nie wiedzy z zakresu akademickiego kursu humanistycznego, ale podstawowej wiedzy z zakresu zarządzania organizacjami oraz grupami ludzkimi, dostępnej w na szkoleniach, które o ile wiem, na początku lat 90 były masowo organizowane dla polskich polityków. Jakoś chyba nie weszło w krew, albo przysypiali na zajęciach.
 
Każda grupa ludzka (klasa, grupa szkoleniowa, grupa zadaniowa, firma, partia polityczna wreszcie) podlega procesom dynamiki grupowej, które są uniwersalne i dotyczą wszystkich sytuacji, w których ludzie są w grupie i mają jakiś cel, chociażby był to wypoczynek i zwiedzanie Akropolu. Te procesy dynamiki grupowej  nazwano w literaturze norming, storming, forming i performing. Nazwy mniej więcej odzwierciedlają charakter tych etapów.
 
Na etapie normingu grupa określa zasady według jakich będzie funkcjonować i określane są role poszczególnych członków grupy.
 
Na etapie stormingu grupa kwestionuje zasady i przeformułowują się role członków grupy.
 
Na etapie formingu tworzą się nowe zasady działania grupy i role członków.
 
Na etapie performingu grupa zaczyna funkcjonować według nowych zasad i wytwarza “produkty”, jakie były celem jej powołania - czy to jest po prostu owocne zwiedzanie, czy zdobycie władzy.
 
Jeśli lider grupy, trener, kierownik projektu, prezes firmy albo lider polityczny ignoruje te etapy dynamiki procesu grupowego, to po prostu sprawia, że wyniki osiągane przez grupę są dużo niższe, albo w ogóle nie mogą być osiągnięte. Ileż to projektów biznesowych padło właśnie poprzez taką ignorancję.
 
Kluczowe dla organizującego jakiekolwiek przedsięwzięcie jest wykorzystanie uniwersalnych etapów procesu dynamiki grupowej w celu zwiększenia wydajności grupy, jej spójności i możliwości lepszego “performowania”. Jeśli natomiast lider taki nie rozumie znaczenia tych etapów, to grupa pozostaje przez większą cześć swojego istnienia na etapie stormingu i “jedzie na oporze“ jak mówią szkoleniowcy.
 
Dla ilustracji trzymajmy się się przez chwilę grupy szkoleniowej.
 
Na początku szkolenia trener daje pewne ramy organizacyjne - czas trwania, przerwy, tematyka, sposób zaliczenia, wyłączamy telefony itd. Równocześnie członkowie grupy określają swoją pozycję w grupie (dzieje się to jeszcze przed szkoleniem, rozmaite small talks na sali i przy stoliku z kawą). Zaczyna być wiadomo, kto jest kontestatorem, a kto prymusem, kto wycofanym outsiderem itd. Wchodzimy w etap normingu.
 
Potem, gdy zajęcia się rozpoczynają, grupa zaczyna się kwestionowanie zasad - od tego, ze telefony maja być wyłączone, aż po zakres merytoryczny szkolenia i jego sens. Jesteśmy na etapie stormingu.
 
Dobry trener potrafi wykorzystać storming do zwiększenia efektywności pracy grupy poprzez odpowiednie zadawanie pytań, aktywizację uczestników, a przede wszystkim - poprzez aktywne zainteresowanie tym co mają do powiedzenia uczestnicy.
 
Trener bez kwalifikacji etap stormingu odbiera jako atak na siebie i zakwestionowanie swojego autorytetu i celu szkolenia. Włącza wtedy albo procedury dyscyplinujące grupę, odwołuje się do zewnętrznych autorytetów (np. prezesa firmy), albo też ulega presji uczestników, modyfikuje swoje cele w kierunku “miłej atmosfery”, zmniejszenia swojego stresu.
Jedno i drugie wyjście jest błędem, ponieważ poważnie utrudnia, albo wręcz uniemożliwia osiągniecie celu istnienia grupy. I dotyczy to nie tylko szkoleń ale WSZYSTKICH grup.
 
Trener albo zarządzający przedsiębiorstwem, który potrafi właściwie zarządzać procesami dynamiki grupowej musi po pierwsze zdawać sobie sprawę z ich istnienia, a po drugie - mieć samoświadomość, kontrolować swoje emocje i - cóż za niemodne słowo - mieć pokorę. Otóż jeśli grupa ma performować z sukcesem, to trener lub zarządzający powinien  na etapie stormingu tak rozmawiać z grupą, żeby nie była to negacja zasadności ich pytań, wątpliwości czy proponowanych zasad, lecz świadomy proces dochodzenia do nowych zasad, które wcale nie muszą być tak odległe od tych kwestionowanych. Grupa tak traktowana ma świadomość udziału, czasem głębokiego zaangażowania, następuje otwarcie nowych zasobów kreatywności oraz głęboka interioryzacja na nowo przedefiniowanych celów grupy.  
 
W zarządzaniu przedsiębiorstwem właściwie wykorzystując procesy dynamiki grupowej można osiągnąć zaskakująco dobre rezultaty. Powszechnie znanym przykładem jest tu General Electric, gdzie pod rządami Jacka Welcha uruchomiono do tej pory uśpione zasoby, zaangażowano pracowników w proces zmiany, dzięki czemu GE jest teraz największym przedsiębiorstwem produkcyjnym na globie.  
 
Manager wykorzystujący dynamikę procesów grupowych zatrudnia lepszych od siebie. Nie obawia się, że są dla niego konkurencją. Potrafi ich wykorzystać i tak głęboko zaangażować, że korzystają wszyscy - i ci pracownicy, i manager i firma. Na długi dystans firma zarządzana w ten sposób zwiększa znacząco swoją konkurencyjność poprzez skupienie na realizacji celów biznesowych, a nie na konkurencji pomiędzy pracownikami, którzy są w nieustającym sporze z kierownictwem i między sobą.
 
Jeśli więc wrócimy do dzisiejszych realiów w Polsce, zarówno w biznesie jak i w polityce, to zobaczymy, że świadomości istnienia dynamiki procesów grupowych u zarządzającym czymkolwiek praktycznie nie ma. Etap stormingu który MUSI przyjść w każdej organizacji (a organizacje przechodzą cały czteroetapowy proces cyklicznie, w zależności od realizacji celów i konfiguracji grupy) jest odbierany przez szefów organizacji jako atak na autorytet władzy, swoją osobę, jakiś spisek itp. Powoduje to wręcz niszczące skutki dla społeczeństwa. Pisałem już w poprzednich notkach na ten temat, powtórzę to w kilku zdaniach.
 
Dominująca w Polsce forma zarządzania, autorytarna i zhierarchizowana, wynika z niskich kompetencji interpersonalnych liderów, odbierających każdą zmianę jako atak na siebie i swoją pozycję w organizacji. Dochodzą do tego, z chwalebnymi wyjątkami, niskie kompetencje merytoryczne, co dodatkowo wzmacnia naturalny w tym momencie odruch wycinania lepszych od siebie, którzy pojawiają się w organizacji. Lepszych, czyli bardziej kompetentnych, dysponujących lepszymi zasobami personalnymi, np. wyższą inteligencją. Mogę nazwać to, co widzimy w Polsce od lat, za Kisielem, “dyktaturą ciemniaków”. Z jakichś powodów w Polsce na gruncie społecznym działa prawo Kopernika - Grishama - zły pieniądz wypiera dobry.
 
Jak więc w Polsce stworzyć partię republikańską według pomysłu Igora, czyli integracji środowisk prawicowych?
 
Najpierw trzeba by zrobić warsztaty, na których poprzez doświadczenie nauczyć liderów środowisk, że dynamika grupowa istnieje. I trzeba poruszać się tu na gruncie andragogiki - każde doświadczenie powoduje u człowieka uruchomienie ukrytych do tej pory zasobów. Jeśliby proces zmiany ujęty był w cyklu Kolba (doświadczenie zmiany, przepracowanie tego przeżycia i samoobserwacja, następnie opracowanie teorii i przepracowanie jej w praktyce) wtedy ta zmiana nabierze charakteru trwałego i mierzalnego. Takie warsztaty pokazałyby, że to co w życiu polskiej partii politycznej nazywane bywa “frondą”, “buntem” czy czymkolwiek innym w tym sensie jest procesem naturalnym, i żeby partia polityczna mogła osiągnąc swój cel, to należy te zjawiska wykorzystać, a nie tłumić go.
 
Gdyby takie warsztaty udało się zorganizować, to jestem przekonany, że w ich trakcie pojawiły bu się nowe pomysły (właśnie owo uwalnianie zasobów) które w konsekwencji doprowadziłyby do jakiegoś nowego zjawiska w sferze polskiej polityki.
 
Wszystkie te uwagi napisałem w oparciu o własną, wieloletnią praktykę trenerską i zarzadzania przedsiębiorstwami, w której nie ma, w porównaniu z realiami polskiego życia publicznego, jednego czynnika - totalnej dezinformacji uczestników i czegoś, co nazwałbym przemocą medialną. I w tym kontekście pewne działania polityków, które z profesjonalnego punktu widzenia odbieram jako dziwaczne i niepotrzebne, z ich punktu widzenia mogą być, lub są racjonalne. Na przykład bunt w partii politycznej, który można nazwać stormingiem, ktoś wnętrza partii traktuje jako próbę rozbicia, bo WIE, że taki jest cel i na przykład inspiracja ze strony wrogów tej partii. 
 
Ponieważ nie wiem TEGO, to podaję receptę po swojemu. 
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Igor juz raz sie zastanawial,czy jest miejsce dla PJN.Teraz zastanawia sie nad nowa partia republikanska,rozumiem,ze ma byc pod przywodztwem Ziobry.Szkoda czasu.To nie ten material i jeszcze nie ta pora.

A tak z ciekawosci jaka nazwe wymysli Igor dla nowej formacji dla Schetyny?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

macieja

#197468

Warto bajać o świecie gdzie chodzi o poprawę na lepsze. Wszelkie pomysły o prawej stronie pochodzą z Ubekistanu , za cel dalekosiężny mają marginalizację, rozbicie, demontaż. Zadaniowany Igor nawołuje do stworzenia nowej formacji by ponownie nasycić ją agenturą. Uszczupliły im się kadry, wyschły źródła informacyjne, agenci wpływu stracili znaczenie. PiS jest coraz mniej podatny na prowokacje i działania kompromitujące. Nie znaczy że głupki i łajdacy znikli; jest ich mniej. Słusznie zauważa Polon210 ; rośniemy w siłę, nasz gniew bezsilny tężeje. Najlepsi stoją tyłem do państwa. Ubekistan zmierza do powtórki końca stanu wojennego.Widzą że dalej już się nie da, że musi paść.

Cały czas opisuje się nowotwór dynamiką i procesami zdrowej tkanki.

A to nie tak, nie tak.

"Reformatorom" nie chodzi o poprawę.Dziś nakraść, dziś wykorzystywać naród dopóki się daje. Nieudolni w kraju promocji miernot.Celem władzy nie jest służba ojczyźnie a zapewnienie sobie dóbr.Celem walki wyborczej jest dostęp do dóbr. Władza się nie doskonali, oni chcą mieć władzę najmniejszym kosztem własnym.Szamani oddający obcym ziemię przodków za szklane paciorki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#197572