DLACZEGO PiS PRZEGRAŁ WYBORY - Szczurabiurowego próba analizy

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

Wyniki wyborów (co zresztą powiedziałem w Jankesowym Hummerze w wieczór wyborczy na wizji), że te wybory pokazują dwie rzeczy: wprost dramatyczną niechęć do zmian, wolę utrzymania status quo, oraz - co ma również przełożenie na ich decyzje polityczne - równie dramatyczny stan duchowości współczesnych Polaków, 

PiS w swojej retoryce wyborczej otwarcie mówił "czas na zmiany" i mimo pozornego konserwatyzmu, oferował program zmiany strukturalnej, zmiany, której przeprowadzenie miałoby wpływ na życie wszystkich obywateli, jeśliby były przeprowadzone w zapowiadanej postaci. Zostało to odrzucone przez głosującą większość. Wygrała PO z ofertą "kontynuacji" cokolwiek to miałoby znaczyć.

Jest to sygnał ostrzegawczy dla wszystkich zainteresowanych polityką, zarówno po stronie władzy jak i opozycji, że retoryka zmiany "nie chwyta", że niechęć do zmian, nawet przy dostrzeganiu niedociągnięć, wpadek i zaniechań rządzących jest ważniejsza niż chęć naprawy gnijącego państwa, poprawy tego wszystkiego co poprawić należy.

Dlaczego Polacy tak się zachowali, co nimi kieruje, mimo, że po Smoleńsku, wydawałoby się, powinni być zmobilizowani na tyle, żeby chcieć dokonać zmian?

Polacy żyjący obecnie w granicach III RP zachowują się w swojej masie, większości, jak pacjenci psychiatryczni po niszczącym przeżyciu traumatycznym, które nie zostało przez tegoż pacjenta przepracowane, nie zostało poddane terapii. Pacjent taki "zapada się" w sobie, lęk wywołany niszczącym przeżyciem tkwi w nim, mimo, że samo zdarzenie może być już bardzo odległe w czasie, ale skoro pacjent nie potrafił własnymi siłami sobie  z nim poradzić, to trauma, zamiast słabnąć narasta, lęk jest dominujący i w miarę upływu czasu, jeśli pacjent pozostaje bez pomocy, jego stan może przerodzić się w depresję.

Ta trauma, nieprzepracowana przez Polaków, to II wojna i obie okupacje. To że wydarzenia te, najstraszliwsze w dziejach narodu, porównywalne tylko z inwazją tatarską w XIII wieku, już zapomnianą, która była wydarzeniem krótkotrwałym, a niszczącym, nie zostały przepracowane, wynika z późniejszego rozwoju wydarzeń - komunizmu i tego co mamy dzisiaj - liberalizmu? kapitalizmu? W dodatku wspomnienie tych przeżyć jest przekazywane w pamięci rodzinnej i - coraz słabiej wprawdzie - ale odżywające przy lada okazji, związanej z wywoływaczmi skojarzeń, jak ostatnio kwestia Merkel. Pamięć traumy jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, a tych pokoleń jest raptem tylko 3.

Ale po kolei.

Okropności wojenne, dotykające właściwie każdej rodziny zamieszkałej w Rzeczpospolitej, dotykające jeśli nie bezpośrednio śmiercią i męczeństwem, to utratą majątku lub wygnaniem, zakończyły się w swoim głównym natężeniu w roku 1945. W wielu miejscach Polski (zarówno tej w granicach pojałtańskich jak i na ziemiach utraconych) trwała jeszcze walka Żołnierzy Wyklętych, a represje dotykały nie tylko tych którzy Im pomagali, ale także całych miejscowości.  Równocześnie z tym rozpoczął się terror ideologiczny, który z różnym natężeniem trwał przez cale lata 50 i potem falująco był obecny aż do końca systemu w roku 1989.

W normalnych warunkach trauma wojenna powinna zakończyć się wraz z oficjalnym ogłoszeniem pokoju, powrotem żołnierzy do domu i rozpoczęciem zwyczajnego życia. Niestety Polakom nie było to dane. Zakończenie wojny nie było równoznaczne z powrotem bezpieczeństwa osobistego. Trauma utrzymywała się, choć w mniejszym natężeniu. Pobudzona czujność była niezbędna, żeby w nowych warunkach stawić czoło niebezpieczeństwu (a właściwie - Bezpieczeństwu). Nawet zelżenie fizycznego terroru po 1956 roku nie spowodowało zmniejszenia natężenia traumy, dlatego, że komuniści rozpoczęli akcję presji ideologicznej przed Millenium. W latach późniejszych, zawsze, jak wiemy, w cyklu 10-12 letnim, pojawiały się nowe wydarzenia, które na nowo podtrzymywały efekt traumatyczny, z których Stan Wojenny wtrącił pokolenie dzisiejszych 40-50 latków w stan głebokiej traumy, a pokolenie ich rodziców i ich samych okres lat 1988-95, czyli reform gospodarczych Balcerowicza na nowo rozbudził poczucie zagrożenia i niepewności jutra.

Przez cały ten czas, gdy nie zabliźniona trauma utrzymywała się, w mniejszym lub większym natężeniu,  od czasu wojny, działała komunistyczna propaganda, zalewająca ludzi wodospadami kłamstwa, przyzwyczajając ich do kłamstwa jako naturalnego  elementu rzeczywistości. Nakładający się na to ogólny upadek norm moralnych, ogólne obniżenie poziomu oraz brak elit, wymordowanych podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej, dało efekt w postaci przyswojenia dwójmyślenia, uznania tego stanu za naturalny, a brak pozytywnych wzorców ze strony elit utrwalił ten stan rzeczy. A więc - z jednej strony utrwalony lęk, spowodowany nieprzepracowaną traumą, z drugiej - pogłębiające się obniżenie poziomu z powodu braku elit i działania propagandy komunistycznej. Tym należy tłumaczyć generalny brak sprzeciwu i uleganie, akceptowanie wyczynów medialnych w ciągu ostatnich 6 lat.

To że naród nie przepracował traumy wojennej było spowodowane tym, że nie było "terapeutów". W normalnych warunkach, tak jak było zawsze w dotychczasowych dziejach, tymi terapeutami byli kapłani i literaci, ci, którzy zajmują się duchem. W Polsce, która wyłoniła się z odmętów wojny po 1945 roku  pojawiły się próby właśnie takiego przepracowania, jak chociażby proza Borowskiego, czy Nałkowskiej, jednakże szybko, bo już w 1949 roku przykryte strychulcem socrealizmu, a i wtedy, i później skrępowane cenzurą. Naród nie mógł usłyszeć oczyszczającej prawdy o swoim cierpieniu w latach wojny, a tym bardziej w latach opresji komunistycznej. Tzw. literatura wojenna, poddana cenzurze, nie mogła spełnić tej terapeutycznej roli, właśnie poprzez to ograniczenie cenzuralne, a nawet tam gdzie element upragnionej prawdy był obecny (jak na przykład w literaturze pamiętnikarskiej, chociażby polskich lotników RAF, czy literaturze obozowej) to był on wymieszany z nieznośnym komunistycznym dydaktyzmem. Z kolei literatura emigracyjna, praktycznie nie miała żadnego terapeutycznego wpływu na naród, ze względu na odcięcie granicami, pomimo, że powstały tam dzieła wyjątkowo wartościowe, i gdyby były czytane w kraju, to przyczyniłyby się do przepracowania traumy. Takimi dziełami były oczywiście obie powieści Mackiewicza (“Droga donikąd”i “Nie trzeba o tym głośno mówić”), twórczość Herlinga - Grudzińskiego, czy też proza Sergiusza Piaseckiego. Rozpowszechniane w drugim obiegu w latach 70, rolę terapeutyczną spełniły dla wąskich środowisk i jednostek, a nie dla narodu en masse.

Literatura nie zdała egzaminu. Z jednej strony cenzura i presja ideologiczna nie pozwoliła na pojawienie się wartościowych pozycji dających efekt terapeutyczny, a z drugiej strony nastąpiła "zdrada klerków" - polscy intelektualiści, a przede wszystkim literaci, stali się sługusami reżimu, dodatkowo zakłamując w swojej twórczości okres wojny i powojenny, jak np. Jerzy Andrzejewski powieścią "Popiół i diament", którą katowano młodzież klas maturalnych przez 40 lat, aż do końca peerelu, utrwalając fałszywy obraz Armii Krajowej i podziemia niepodległościowego, pogłębiony przez fałszywy i zakłamany film Wajdy, czy też Bratnego "Kolumbowie". Pamiętam, jakim zdumieniem ze strony komisji egzaminacyjnej spotkało się moje stwierdzenie podczas egzaminu wstępnego na studia, że powieści te i filmy z gruntu fałszują obraz rzeczywistości - i było to zdumienie połączone z zaciekawieniem, skąd dziewiętnastolatek mógł dojść do takich wniosków, to ożywienie komisji wskazywało na to czym naprawdę w oczach komisji miała być literatura - usypiaczem i zakłamywaczem.

Permanentne życie w kłamstwie przez całe lata komunizmu wdrożyło naród do pewnego trybu myślenia, w którym kłamstwo jest usprawiedliwionym środkiem osiągania celów, a nawet jeśli jest kontrowersyjne, to ten, kto używa kłamstwa, robi to dlatego, że ma w tym jakiś swój cel i jest to zupełnie naturalne. Kłamstwo jako narzędzie wywierania wpływu, stale obecne, przestaje być odczuwane jako zło, tak samo jak obcęgi nie mogą być złe z natury rzeczy - są narzędziem.

Jedynym podmiotem, który mógł podjąć działania terapeutyczne, przez cały okres powojenny, do 1989 roku, był Kościół. I spełniał tę rolę chwalebnie, lecz rola ta była wytłumiana i wyciszana przez reżim, czasem mniej, czasem bardziej skutecznie. Szczególnie nie do przecenienia jest tu rola Prymasa Wyszyńskiego i Ojca Świętego. Jednakże kapłani, prześladowani i wyciszani nie mogli wypełnić w pełni swojej roli terapeutycznej ze względu na tak naprawdę ograniczony dostęp do “pacjenta” - agresywna ateizacja, brak religii w szkołach, represje w stosunku aktywniejszych kapłanów, penetracja ze strony IV Departamentu SB, skutecznie ograniczały możliwości wygaszenia i rozładowania lęku, cały czas obecnego wśród Polaków. Co więcej, lęk ten był z całą premedytacją podsycany przez reżim za pomocą propagandy i "dezintegracyjnych" działań SB.

Nawet wydarzenia 1989 roku, poprzedzone prawie dziesięcioleciem traumy stanu wojennego nie spowodowały obniżenia poziomu lęku. Reforma Balcerowicza, dla wielu rodzin oznaczająca konfiskatę oszczędności życia lub też drastyczne obniżenie siły nabywczej i bezrobocie, spowodowała wzrost poziomu lęku. Obserwowane przez naród niesprawiedliwości budowanego nowego systemu, obserwowane też uwłaszczenie nomenklatury, nowo-starych beneficjentów systemu, pogłębiło jeszcze ten stan, tak, że w efekcie Polacy AD 2011 są narodem przepełnionym lękiem.

Człowiek, który boi się, który przez dłuższy czas żyje w stanie lęku, który przyzwyczaja się do tego, uczy się z tym żyć, przede wszystkim będzie dążył do tego, żeby poziom lęku się nie zwiększył, ponieważ jest to dla niego niszczące emocjonalnie. Propozycje zmiany rzeczywistości, zmiany sposobu funkcjonowania, “skoku na głęboką wodę” będą przez takiego człowieka odrzucane, dlatego, że nieznane, kryjące się za proponowaną zmianą, niesie za sobą możliwe podniesienie poziomu lęku. Już samo myślenie o tym powoduje lęk. I w tym kontekście należy rozumieć porażkę wyborczą PiS. Retoryka zmiany, użyta w kampanii wyborczej potrąciła najbardziej wrażliwe, traumatyczne, struny polskiej duszy, zmasakrowanej i faktycznie nie odbudowanej od czasu straszliwego doświadczenia wojny.


Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Rozwinąłeś doskonale to, co jak zapewne wiesz funkcjonuje od lat w światku teoretyków i praktyków PR. Mianowicie wyjaśnienie klęski udecji. Jedną z przyczyn upatruje się w najbardziej niepokojącym haśle wyborczym jakie się pojawiło "Nie bój się jutra". Wszystkie 3 słowa nacechowane są negatywnie, budzą niepokój. Potwierdzać tę niedocenianą, podprogową siłę haseł wyborczych zdaje się tegoroczny wynik SLD startującej pod hasłem "Jutro bez obaw".
W Twoim rozumowaniu jest jednak pewna luka: pominąłeś coś, co wydaje się przeczyć Twoim wywodom - karnawał Solidarności. To jest warte analizy i może być na wagę zwycięstwa: co było w stanie wyrwać Polaków z 50-letniej traumy i popchnąć do czynu?
Pozdrawiam serdecznie
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

----------------------------------------------
*Reszta nie jest milczeniem, ale należy do mnie.*
*Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przejdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych.*

#191989

O Solidarności będzie następny tekst

Szczur Biurowy

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Maciej Świrski

#191990

Zapomniałeś chyba Smoku, że do "karnawału solidarności" przygrywała SB-cka orkiestra i karnawałowicze tańcowali tak, jak im zagrała, a więc leczenie traumy odbyło się elektrowstrząsami.
Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

P.S. Znalezienie przyczyn obecnego narodowego stany zdrowia psychicznego, rzeczywiście doskonałe.
MoŻna by to zamknąĆ jednym słowem : STRACH

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#192000

W samym karnawale karnawalowicze własnie nie tancowali jak SB chciała. Na tym polegal podstep aby dac im wolnosc na krotko. Cały sens powołania Solidarnosci przez SB własnie na tym polegał aby wrogowie komunizmu sami sie ujawnili i mozna ich było po tem latwo zniszczyc zmuszajac do emigracji albo przerabjajac na agentow albo po prostu fizycznie i materialnie.

A cała operacja ”Solidarnosc” to oczywiscie po to aby przygotowac tzw ”transformacje ustrojowa” czyli po to aby w III RP nie postała prawdziwa opozycja.

Morderstwo x Popiełuszki słuzyło takze przygotowaniu do wprowadzenia III RP a konkretnie pacyfikacji kleru. Wielu patriotycznych ksiezy Glemp wtedy powysyłał na misje. Wiem bo sam takiego poznałem co musial jechac do Algerii.

I dla tego III RP tak wyglada jak wyglada.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#192170

Z tym strachem to bym nie przesadzał. Owszem dla jakiejś części społeczeństwa ma to znaczenie, ale czy aż dla tak wielkiej żeby miało to decydujące znaczenie to śmiem wątpić.
Ważniejsze jest według mnie co innego, nie będę tu przepisywał całego swojego artykułu, po prostu podam link jako moje zdanie w tej dyskusji (http://pulldragontail.blogspot.com/2010/10/trzecia-proba.html)

Karnawał Solidarności to jest jedno, ale potem trzeba by wziąć pod rozwagę, że jednym z głównych czynników, które zmusiły komuchów do rozmów było to iż pod koniec lat 80 pojawiła się grupa młodych ludzi, którzy jawnie mówili o tym, że żadne rozmowy, żadne dogadywanie się tylko po prostu trzeba czerwonych wieszać. Ludzie ci byli straszakiem zarówno dla czerwonych jak i tych wszystkich, którzy już przy Wałku - Bolku sobie uwili ciepłe gniazdka.

Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#191995

Panie Andrzeju, drugi akapit wymaga małego sprostowania. Nie jest prawdą,że komuchy podjęły rozmowy z Solidarnością dopiero pod koniec lat 80. Minimum - kilka lat wcześniej. Na mocy zarządzenia szefa SB już w 85 jego służby miały dać spokój podległym Komisji Krajowej strukturom a zająć się wyłącznie działającymi od niej niezależnie ( przede wszystkim Solidarnością Walczącą ale też PPN, Frontem Młodzieży Walczącej...). Czy by było to możliwe bez uprzedniego "dogadywania się" ?
A zapewne należałoby to przesunąć jeszcze kilka lat wstecz. Jak bowiem inaczej tłumaczyć szyfrogram z jesieni 81 o konieczności radykalniejszych działań w związku z faktem, że "Mazowiecki traci kontrolę nad Solidarnością".
Kolejne fakty mówią podobnie. Czy Michnik mógł pisać książkę na Rakowieckiej (ówczesny pensjonariusz tamtego ośrodka, absolutnie apolityczny kryminalny gwarantował mi, że w tamtym czasie Szechtera tam nie było) ? Dlaczego KK nie zgodziła się na odbicie z aresztu Borusewicza (SW przygotowała akcję). Może po prostu tam go wtedy nie było ?
A to wszystko miało miejsce znacznie wcześniej niż pod koniec lat 80.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Pietraszko

#192005

Rozmowy tak owszem miały miejsce już wcześniej, ale pojawienie się tendencji, że czerwonych trzeba po prostu powiesić to jest właśnie końcówka lat 80. To była ta dodatkowa motywacja.
Z tego co ja pamiętam to Michnik siedział wtedy na Białołęce, ale mogę się mylić.
Cały ten fragment naszej historii to trzeba by napisać raz jeszcze bo jest tak zmitologizowany, że nie daje się o tym normalnie rozmawiać z kimś postronnym. Napisać raz jeszcze i nauczyć ludzi jak to wtedy było.

Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#192016

Bardzo ciekawa analiza i mogę podpisać się pod tym co napisałeś.

Od dawna zastanawiałem się co tak naprawdę powoduje, otępienie części narodu ? Strach ?

Myślę,że nie jest bez znaczenie dla tej grupy, która wybrała tak ułudne i szczątkowe "bezpieczeństwo socjalne" .Słynne "... bo mam ciepłą wodę w kranie".

Jednak mam przeczucie,że nie została jeszcze przekroczona "masa krytyczna" ,która wyrwała by ludzi z foteli by pięściami POdziękować za lata upodlenia i zdrady (Magdalenka).

W tym wypadku czas gra na niekorzyść rządzących z czego zdają sobie świetnie sprawę.

Dziś serwowane prowokacje mają jeden cel, spowodowanie wybuchu społecznego niezadowolenia. Oczywiście całkowicie kontrolowanego przez rządzących by ostatecznie spacyfikować zbuntowanych - "dorżnąć watahę".

Lecz im dłużej pozostaje Naród w uśpieniu, tym PRZEBUDZENIE będzie boleśniejsze.

TO PEWNIK.

Pozdrawiam

_______________________________________________________________ Sukces nigdy nie jest ostateczny,porażka nigdy nie jest totalna.Liczy się tylko odwaga.   /Churchil/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#192003

Drogi Szczurzebiurowy

 

Gratuluje - jestes pierwsza osoba od ok 2 lat , ktora sklonila mnie do napisania komentarza. Kiedys staralem sie komentowac  niektore posty ,ale niestety pewne poglady i sposob ich wyrazanie byly dla mnie nieakceptowalne.

Chcialbym , zebys pomyslal o tym co napisales  powyzej nie z pozycji  troche starej daty inteligenta  /przy okazji inteligencja to warstwa obecnie zanikajaca w tym spoleczenstwie/ tylko z pozycji zupelnie niezaleznego obserwatora.

II Wojna Swiatowa spowodowala znaczaca zmiane ukladu sil i niestety uruchomila szereg procesow wplywajacych destrukcyjnie na nasz Kraj. Komunisci zgodnie ze swoim  planem  przystapili do przebudowy struktury spoleczenstwa.Konsekwencja bylo wyniszczenie dotychczasowych elit i zastapienie ich nowymi. Niestety  nowe  elity okazaly sie albo zdrajcami i koniunkturalistami z poprzedniego systemu badz  w duzej czesci byly wynikiem awansu spolecznego .Inaczej ten ostatni proces mozna nazwac -wyprodukuj sobie wlasnych Janczarow. Ci ludzie i ich progenitura to najwierniejsi sludzy komunistycznego systemu  i zarazem jego najwieksi beneficjenci. Co wiecej mentalnosc tej warstwy wywodzacej sie glownie z nizin spolecznych do dnia dzisiejszego nie ulegla zmianie.

Co do kultury - no coz mozna by pisac na ten temat eseje. Mysle , ze tak naprawde kultura byla sterowana i manipulowana  na wszelkie mozliwe sposoby a co bardzej niezalezni  tworcy niszczeni / patrz  Errata do Biografii na YouTube/. Oczywiscie pewne ksiazki czy filmy wywarly pewien wplyw ale niestety tylko na bardziej oswiecona warstwe spoleczentwa. Dla wiekszosci przeznaczona byla prymitywna propaganda z Trybuny Ludu lub innych troche bardziej 'soft' wydawnictw.

Oczywiscie Kosciol  stanowil skale i opoke w tym trudnym okresie.Wywiazal sie z tej roli doskonale.Niestety odnosze wrazenie ,ze w latach 90 Kosciol popelnil wiele bledow,ktore mszcza sie do tej pory.Hierarchowie zignorowali kompletnie zachodzace w szybkim tempie procesy spoleczne  i wydaje mi sie ,ze znakomita czesc z nich pozostala na etapie 'ludowego czy tez wloscianskiego Katolicyzmu' czego efekty jak na dloni widac w rezultatach wyborow parlamentarnych. O czym tu mowie ? Prosty przyklad- w kraju gdzie obecnie mieszkam Biskup wizytowal lokalna parafie.Po Mszy Swietej kazdy parafianin mogl pojsc na herbatke , poznac swojego Biskupa i z nim porozmawiac. W Polsce ma miejsce pewne oderwanie  Pasterzy od owiec  mowiac delikatnie.Wielkim grzechem jest tez brak rozliczenia sie z poprzednim okresem.

Generalnie wydaje sie ,ze wiekszosc prawicowych elit zawiodla.Dala sie wciagnac w bezsensowne spory  do tego prowadzone na poziomie rynsztoka. Czyli tak czy inaczej trzeba uderzyc sie w piersi, zrobic rachunek sumienia i wyciagnac wnioski a potem zakasac rekawy.

 

PS . ktos tu kiedys wrzucil zbior opinii red Lisa /dostepny na YouTube/ dotyczacy z grubsza rzecz biorac naszego spoleczenstwa. Lis jest kim jest ale w aspekcie ostatnich wyborow chyba niechcacy postawil sluszna diagnoze.

 

Pozdrawiam

Niesklasyfikowany

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#192009

wygrał, tylko wybory zostały zmanipulowane? Wiele na to wskazuje....
Iranda

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Iranda

#192010

Ciekawa analiza - można powiedzieć, że stanowi pogłębienie jednego z
punktów mojej własnej analizy wyborów

http://niepoprawni.pl/blog/5157/robmy-swoje

Z tym, że ja osobiście nie kładł bym takiego nacisku na strach, za to bardzo zaintrygowały mnie konkluzje nt. społecznego przyzwolenia na kłamstwo w życiu politycznym.
Faktycznie wywód ten wydaje się wyjaśniać, dlaczego tak wielu wyborców jest w stanie zaakceptować ewidentne kłamstwa i łamanie obietnic.
Jednak podobnie jak większość analiz tak i ta rozważa dlaczego taki wynik, nie podejmując tematu malejącej ilości głosujących.
Na podstawie wielu rozmów i dyskusji ze znajomymi i mniej znajomymi zwykłymi wyborcami twierdzę, że na wyniku wyborów zaważyli w dużej mierze nieobecni.

Zapraszam do lektury i czekam na opinie...

http://niepoprawni.pl/blog/5157/robmy-swoje
Pasiu - Tomasz Pasławski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pasiu

#192034

Analiza znakomita. Jak na postawioną tezę.
Ja postawię inną:
Nie skomle się, kiedy przeciwnik warczy.
Jakim niby sposobem, te wszystkie gładkie i miodne występy
"frontmanów" z PISu, miały trafić do prostych ludzi?
Czy zwykłego Kowalskiego, stać na tłumacza z języka "elit"?
Najpierw trzeba zacząć mówić do ludzi, w ich języku, a nie truć o ich tchórzostwie.
Alienacja działaczy poszła stanowczo za daleko.
A pan Jarosław, to stanowczo za mało, aby cały PIS, zacząć traktować, jako swój.
Pozdrawiam

"My nie milczymy, my rośniemy,zmieniamy w siłę gorzki gniew- I płynie w żyłach moc tej ziemi, jak sok w konarach starych drzew" Yuhma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#192056

Z powodu atomizacji straciły sens ogólne pojęcia socjologiczne i społeczeństwo nie może być opisywane wg definicji sprzed 30 lat. Moje doświadczenie osobiste nie opisuję jako strach a apatia. Próby czynienia ziemi poddanej sobie spełzły na niczym. Narzucone do oglądania elity okazały się atrapami ciąganymi za sznurki. Jest niejasność co do określenia kto ciągnie za te sznurki.Zablokowane i zwalczane jest samoistne kształtowanie się przewodników społeczeństwa. Terapeuci okazali się fałszywymi manipulatorami a tzw literaci rzemieślnikami w kolejce do koryta. Brak pisarzy niezależnych finansowo i promowanie kosmopolitów - polonofobów. Złudną okazała się nadzieja że może w mikroskali pozwolą na prawdziwą konkurencję i promowanie najlepszych. Sądy kroją wyroki polityczne wg poleceń aparatu; nie warto kopać się z koniem . Sam poleciłem synowi by nie krytykował PO i nie mówił że w domu głosujemy na PiS. Ludzi nie interesują dobra wyższego rzędu jak godność, wolność czy prawda. Kościół jest rozmazany, w niejasny sposób częściowo zależny od państwa, nie potrafi nawet zakazać klakierskich wystąpień łobuzom typu Pieronek. Mnie jest dobrze, głosuję na PiS i nie mam zamiaru nędzarza odwodzić od omamu telewizyjnego że żyje w najlepszym z możliwych światów.Reasumując drgamy jako cząstki atramentu w wodzie - ciąg nieskończony chaotycznych zderzeń przy poczuciu całkowitej niemożności podążania w zaplanowanym kierunku. Dlatego apatia a nie strach.
I bez związku z obserwacji własnych: Gospodarstwo rolne przepijane przez 15 lat niczym nie różni się w pobieżnym oglądzie od gospodarstwa które się rozwija. Opamiętanie bądź próba naprawy przychodzi za późno. Narzuconą nam rolą jest bycie parobkami, szkoda że rząd PO-ZSL stara się to wdrażać a ludzie nie mają siły przebicia z swym protestem. Ojczyznę trawi choroba braku zrozumienia że własny niepodległy , silny kraj to dobro najwyższe.Tak jak wiara. Zmanipulowano i wykoślawiono pojęcie patriotyzmu. To skutkuje takim wynikiem wyborów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#192065

Pana teza choć prawdziwa jest zbyt ogólnikowa aby wyciągnąć z niej konkretne wnioski. Czytał Pan może mój wpis ”jest klucz do pokonania platformy” ? Właściwie zawiera to samo ale na poziomie bliższym rzeczywistości, bardziej konkretnym.

I jeszcze jedno. Największa przewaga P0 nad PiSem jest w grupie wiekowej 30 lat plus minus kilka. Tutaj juz dziala calkiem inny mechanizm. Oni po prostu maja zakodowane przez propagandę III RP (GWno i TVN) ze Polska=obciach, zacofanie, bieda, głupota, pijanstwo, chamstwo etc.. Jednym słowem: propaganda III RP zdołała im wmówić ze wszystkie cechy ”homo sovieticusa” jakie oni obserwowali od dziecka to sa cechy narodowe Polaków! Zupełnie tak jakby to Polacy przez te całe lata budowali komunizm! Dla tego oni glosują na P0, bo im się najmniej kojarzy z Polska.

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#192176

No, jak kocham PO ;) to jednak nie można ich traktować jako najmniej polskich...
Jest jeszcze przecież SLD, no a obecnie doszedł Ruch Palikota...
Ale także zauważyłem, że pokolenie w moim wieku i tych nieco młodszych - czyli między 30-40 lat jest chyba najmniej patriotyczne i nie raz myślałem dlaczego...
Pasiu - Tomasz Pasławski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pasiu

#192227

może powinienem wkleić obraz uzębienia PO tej rozmowie?

Pozdrawiam PS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#192188