"Koszty transakcyjne"

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

W moim poprzednim tekście, na Tek24, napisałem, że Polsce jest potrzebny narodowy plan broadbandowy, połączony ze zmianą paradygmatu szkolnego i budową systemu stypendialnego. Te trzy elementy, moim zdaniem, mogą być czynnikiem modernizacyjnym, dającym Polsce możliwość wykorzystania w pełni okazji które się pojawiły - czyli z jednej strony członkostwa w strukturach europejskich, a z drugiej - gazu łupkowego, czyli nadziei na bezpieczeństwo energetyczne i znaczne pieniądze.

Załóżmy, że rzeczywiście złoża gazu łupkowego będą na tyle duże i wydajne, że zapewnią Polakom bezpieczeństwo energetyczne, a więc możliwość długofalowego planowania w oparciu o przewidywalne koszty energii. Pieniądze z tego wynikające można albo przejeść, albo użyć ich do budowania infrastruktury, dzięki której nastąpi skokowy wzrost możliwości stojących przed obywatelami. A ponieważ, jak słychać, tego gazu może starczyć i na 300 lat (no, niech i na 100, też będzie dobrze) to i plany infrastrukturalne muszą być poważne i odważne. 

Co się stanie, jeśli cała Polska, wszystkie tereny kraju, łącznie z najmniejszymi wioskami na Suwalszczyźnie czy Bieszczadach, zostaną pokryte bezprzewodową siecią broadbandową, a równolegle z tym zmieni się szkoła i dostęp do nauki?

Jednym ze skutków może być (ale nie musi) zdrowa decentralizacja. Zdrowa, czyli odejście od warszawocentrycznego modelu gospodarki, który istnieje dzisiaj ze względów infrastrukturalnych - tylko w Warszawie jest na tyle dobra infrastruktura, że prowadzenie biznesu nie jest związane z nadzwyczajnymi "kosztami transakcyjnymi", mówiąc oględnie. Pod słowem "decentralizacja" nie rozumiem pomysłów na odejście od unitarności kraju, pomysłów, które pojawiają się co jakiś czas, a które są samobójcze z punktu widzenia doświadczeń Polski. Nie, decentralizacja zdrowa, to równomierne rozłożenie się centrów produkcyjnych, ośrodków edukacyjnych na obszarze całego kraju, bez względu na odległość od Warszawy, możliwe dzięki infrastrukturze technicznej. Czyli równomierny rozwój dający pracę obywatelom wszędzie, a nie tylko w wielkich ośrodkach miejskich. 

Oczywiście dojście do tego będzie procesem długotrwałym, trwającym latami. Ale ścieżka dojścia wydaje się już teraz możliwa do wytyczenia: najpierw budowa bezprzewodowej sieci broadbandowej pokrywającej terytorium całego kraju, co jest najłatwiejsze i najszybsze do zrobienia, tym bardziej, że duża cześć infrastruktury już istnieje (jak chociażby istniejące wieże stacji bazowych operatorów komórkowych), równolegle bardzo pracochłonna i długotrwała budowa infrastruktury drogowej (ale bez przesady - w Hiszpanii bodajże buduje się 3000 km autostrad rocznie), pozwalająca na fizyczne skomunikowanie się decentralizującej się gospodarki, równolegle z tym trwająca zmiana systemu szkolnego i budowa systemu stypendialnego. 

Wydawać by się mogło, że broadband bezprzewodowy jako remedium na polskie kłopoty cywilizacyjne to jakieś wariactwo. Co to da, przecież większa część ludzi w Polsce używa sieci do rozrywki albo do zakupów, a nie do pracy (może za wyjątkiem wysłania maila w biurze, jeśli są "pracownikami umysłowymi")? 

I tu muszę znowu odwołać się do mojego już raz przywołanego tekstu. Pisałem tam o "pokoleniu sieci" jako zupełnie nowym czynniku, który pojawił się na scenie wraz z rozwojem internetu. To są ludzie, którzy dzięki obcowaniu od najmłodszych lat z urządzeniami podłączonymi do internetu, oraz udziale w "social media" mają zupełnie nowe, wcześniej niespotykane umiejętności i nawyki, odróżniające ich od ludzi z poprzednich pokoleń. Jest to, przede wszystkim, posługiwanie się wiedzą nie tylko swoją ale i zbiorowości "osobistej sieci" znajomych (personal networking), łatwość aplikacji cudzych doświadczeń we własnej praktyce (common knowledge), wielozadaniowość (multitasking)i "szybkość przetwarzania", czyli wykształcona dzięki komunikacji internetowej większa zdolność kojarzenia na podstawie niewielkiej ilości przesłanek, co nazwałbym przewagą intuicji nad intelektem oraz - co jest chyba najważniejsze na rynku pracy przyszłości - łatwość adaptacyjna, a w przypadku Polaków - zdolność do improwizacji i eksperymentów. Te wszystkie cechy wykształciły się u młodych ludzi na skutek stałego obcowania z rzeczywistością sieci, a przede wszystkim dzięki serwisom społecznościowym i graniu online - w  strzelanki czy strategie, co ciekawe, zjawisko dotyczy obu płci.

Równolegle z tym, w całej generacji (najstarsi z nich mają dziś 36-37 lat) znacząco w porównaniu do poprzedników wzrosła znajomość języka angielskiego, tej dzisiejszej lingua franca, co, moim zdaniem, tylko pośrednio jest zasługą szkoły współczesnej, a w większości - codziennej komunikacji internetowej.

To "pokolenie sieci" wchodzi w życie takie jakie jest, ze wszystkimi swoimi umiejętnościami, zaletami i wadami, i Polska zmienia się wraz z tym procesem. Nie ma już odwrotu od tego. Oczywiście - w tej chwili jesteśmy dopiero na początku drogi, ale będzie następować w ciągu 20-30 lat pełna wymiana pokoleniowa i to własnie ludzie pokolenia sieci będą korzystać z tej sieci broadbandowej, a dzięki temu i ze "zdrowo zdecentralizowanej" gospodarki.

Dzieci rolnika spod Augustowa, który dzisiaj produkuje trochę dla siebie, a trochę na sprzedaż, dzięki rewolucji technologicznej będą mogły pracować w tymże Augustowie za jakieś godziwie pieniądze ponieważ powstanie tam jakiś przemysł, o którym być może dziś nawet nie mamy pojęcia, że zaistnieje, a który będzie mógł się rozwijać właśnie dlatego, że jest dostęp do wiedzy i informacji w każdym punkcie Polski. Autostrady, moim zdaniem, są tylko istotnym i niezbędnym, ale uzupełnieniem.

Wszystko pięknie, jeśli tak, jeśli gaz łupkowy ma sfinansować takie wielkie przedsięwzięcia cywilizacyjne, to jakie warunki muszą być spełnione, żeby w ogóle mogło się to wydarzyć? 

Zamiast odpowiedzi proponuję spojrzeć na plan budowy autostrad w ciągu ostatnich 20 lat.

Sieci broadbandowej też nie zbudujemy, jak nie zbudowaliśmy autostrad, jeśli, nazwijmy je tak, "koszty transakcyjne" będą takie, jak do tej pory. I to jest klucz do wszystkiego. Pieniądze z gazu łupkowego też mogą się ulotnić, jak i sam gaz z kopalni odkrywkowej ;), jeśli poziom kosztów transakcyjnych będzie w Polsce taki jak do tej pory. A żeby zobaczyć jak duży jest to czynnik wichrujący, proponuję porównać pierwotny budżet infrastruktury na Euro2012, inwestycji przecież priorytetowej w państwie,  z jego dotychczasowym wykonaniem. I drugi czynnik "triady projektowej" - terminy. I trzeci - zakres. 

 I wszystko jasne.

 

  

 
 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wystarczy spalacic dlugi na poczatek, a juz tylko to powinno pozwolic na obnizenie radykalne podatkow. Reszta to juz czyta konsekwencja tejze obnizki.
Tak czy inaczej tego typu prspektywa moze sie nie spodobac obecnej ekipie rzadzacej (nie mylic z obecnym rzadem i PO) w ktorego interesie jest utrzymanie status quo q ktorym Polacy sa semi-niewolnikami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#168294

wg str

www.oilvoice.com/Companies/East_Europe.aspx

w rejonie East Europe ( czyli rowniez Polska z jej gazami lupkowymi ) pracuja nastepujace firmy

List Of Companies operating in the East Europe region.

Ascent Resources

Aurelian Oil & Gas                 Bankers Petroleum BP        Carpathian Resources El Paso Corporation             Enel               Eni Europa Oil & Gas               FX Energy GB Petroleum          GDF SUEZ               Hellenic Petroleum           Island Oil and Gas               Manas Petroleum                 Matra Petroleum             Maurel & Prom Melrose Resources                  MOL Group              OMV Perenco               Petrom Regal               Petroleum RPS                RWE Dea            Statoil Svenska Petroleum (Petroswede)                     Toreador Resources                                TransAtlantic Petroleum                       WINGAS GmbH               Wintershall Wiec wymieniony jest nawet wegierski MOL i austriacki OMV.

Sa amerykanie ,anglicy,niemcy , norwegowie. Nie ma tam zadnej polskiej firmy. Wiec pytanie czy firma typu PGNiG jest w ogole zainteresowane wydobyciem gazu lezacego od milionow lat pod obecnymi polskimi ziemiami?

Wezmy np firme Aurelian Oil & Gas jest firma angielska.

Wykupili glejt na wiercenia, maja spolke z niejakim KULCZYKIEM z Poznania i tenze Kulczyk ma 10% udzialow.

Ja pytam jak potencjalny Kowalski z Malinowska skorzystaja na tym?

Prawdopodobnie tak jak Indianie w dorzeczu Amazonki korzystaja  na wycince lasow tropikalnych - czyli

-importerzy egzotycznego drewna ze swiata

+ wielcy plantatorzy ( produkujacy na tak uzyskanych glebach rosliny pod produkcje alkoholu dodawanego do paliw)

To oni maja kase na drogie cygara,

oplywaja w luksusach na fantastycznie drogich jachtach lub w palacach,

gdzie ci wykorzenieni Indianie moga posprzatac lub usluzyc przy stole,

zapalic w kominku i okryc zmarzniete kolana nababa cieplym pledem.

Jeszcze moga zadbac o ogrod, posprzatac w domu[ sorry, rezydencji ]

Uwazam, ze

jezeli Panstwo Polskie nie zrobi tak jak zrobiono w Norwegii

ze zlozami gazow i ropy znalezionych tam w XX w

to Kowalski z Malinowska beda co najwyzej kupowac od Kulczyka i temu podobnych "magnatow" drogi gaz aby ogrzac sie zima lub nalac do baku tudziez ugotowac miske strawy.

Bo zyski odniesie Kulczyk, Halliburton, BP, Statoil itd

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#168306

czyli cd "polskich zyskow" z polskich G-lupkow
ze str
/www.lotos.pl/korporacyjny/grupa_kapitalowa/lotos_petrobaltic

mozna min dowiedziec sie, ze :
LOTOS Petrobaltic S.A. to jedno z najlepszych polskich przedsiębiorstw pod względem efektywności gospodarczej. W Grupie Kapitałowej LOTOS spółka jest fundamentem pionu poszukiwań i eksploatacji złóż ropy naftowej.

Zgodnie z nową strategią LOTOSU, ogłoszoną w listopadzie ub. roku, do roku 2015 na inwestycje związane z poszukiwaniem i wydobyciem węglowodorów koncern chce przeznaczyć ok. miliarda euro. W 2015 roku wydobycie własne koncernu ma wynosić 1,2 mln ton ropy rocznie, a w roku 2020 – osiągnąć poziom 5 mln ton ropy.

Tymczasem jak powszechnie wiadomo
tenze LOTOS ma zostac sprzedany przez NIEgospodarzy "polskich" w obce rece.

Czy rozsadny rolnik/gospodyni sprzeda kure znaoszac wiele jajek?
NIE, oni beda sprzedawac tylko jajka a kurze sypac ziarenka.
No ale inetigentny inaczej rolnik Pawlak nie potrafi przetlumaczyc tak prostych rzeczy inteligentnemu inaczej historykowi Tuskowi
I w tym jest caly ambaras , ze
W NASZYM KURNIKU GRASUJA CHYTRE LISY - PRZECHRZTY

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#168313