Problemy polskiej polityki

Obrazek użytkownika tonymld
Kraj

Od dłuższego czasu jestem przekonany, że polska polityka nie jest specjalnie istotna. Sprawy, którymi zajmują się media, są krótko mówiąc: bezprzedmiotowe. Chociażby wczoraj, podczas wyborów wielki problem był, że Pawlak nie miał dowodu a powinien okazać go komisji. A czy jak Obama przyjeżdża do jakiegoś kraju, to pytają go o dowód osobisty? Wydaje mi się, że mamy ważniejsze problemy.

Inna sprawa, to jakby nie było, nie chodziło o jakiegoś szeregowego posła, co od niedawna jest w polityce. Moim zdaniem, jeśli chodzi o osoby publiczne, które są powszechnie znane, to nie jest to potrzebne - nawet policja nie musi prosić o dowód tożsamości, jeśli znają daną osobę, więc w czym problem? Zresztą wszyscy członkowie komisji, wydając karty do głosowania, wiedzieli dokładnie komu je wydają. A jednak, polska polityka musi być bezprzedmiotowa i zajmować się duperelami.

Czemu te same “zatroskane” media nie mówią o tym, że najprawdopodobniej autostrada A4 nie dojdzie dalej niż do Rzeszowa, przed ME2012 w piłce nożnej? Czemu mało kto mówi o rosnącym deficycie budżetowym? Dlaczego brak refleksji nad systemem emerytur i słynnym drugim filarem? Wreszcie, dlaczego rząd mający większość parlamentarną, prezydenta wywodzącego się z ich środowiska oraz jakby nie było, może sztuczne i napompowane, ale jednak, poparcie społeczne, nie prowadzi reform, które tak szumnie nam zapowiadano?

Donald Tusk na plakatach wyborczych nie każe zajmować się nam polityką. Bo i racja - PO ma większość prawie wszędzie. Więc on w końcu powinien się wsiąść do roboty! Należy budować mosty! Tylko za co, skoro deficyt rośnie, UE ma problemy z uchwaleniem budżetu i najprawdopodobniej kolejna perspektywa budżetowa UE będzie dla nas na tyle niekorzystna, że staniemy się płatnikiem netto!

Pozwolę sobie postawić mało optymistyczną tezę, że Polska lepsze czasy ma już za sobą. Nasz rząd jest mało ambitny, bo wychodzi z założenia, że jeśli zgadza się z “dużymi” to jest wszystko w porządku. Niestety w pewnym momencie może dojść do szybkiego przebudzenia. Wolność nie jest nigdy dana raz na zawsze. Co więcej, nasze pięć minut w stosunkach z USA już dawno minęło. A zniesienie wiz, to raczej kwestia czasu a nie jakieś wielkie osiągnięcie - to niekoniecznie się musi przekładać na prestiż międzynarodowy.

Europa wybrała własną drogę rozwoju, gdzie “wujek Sam” staje się dalekim kuzynem. Na przestrzeni dziesięciu lat w Polsce i Europie dramatycznie zmalało poparcie dla Ameryki. Nikt nie chce walczyć w ich wojnach. Przez ich rozpasły styl życia, płacimy za ich kryzys bankowy. Co więcej, wspólna waluta zaczyna się chwiać i mamy własne problemy. Gdzie ci nasi cudotwórcy, którzy nam wmawiali, że wspólną walutę należy przyjąć jak najszybciej? Chyba faktycznie bylibyśmy drugą Irlandią, ale chyba nie taką o jaką chodziło.

Co więcej, wydaje mi się że brak jest w Polsce myślenia wspólnotowego, patriotycznego. Że my Polacy musimy to czy tamto robić, aby myśleć o przyszłości. U nas liczy się tu i teraz, wzajemna walka, dużo gadania i nic więcej.

A najgorsze chyba jest to, że wszyscy chcą rządzić, nikt nie chce się podporządkować. Z jednej strony wszyscy narzekają, ale każdy wie, że jedynie w tym bagnie najlepiej mogą funkcjonować.

Nasze (z nazwy) media, nie przeprosiły do tej pory bliskich gen. Błasika, sugerując dość stanowczo, że to on siedział za sterami Tupolewa. Gdzie jesteście, głosiciele prawdy i obrońcy cnót największych?? A zapomniałem, pewnie pilnujecie tolerancji, aby Panu Biedroniowi nie stała się żadna krzywda.

A co z tego dla Polski wynika? Nic i będzie wielkie nic. Nie pomogą żadne ruchy czy stowarzyszenia. Może mamy i naród dobry i szlachetny, ale ludzie kurwa bo nie idą do wyborów. Wymagać to by się chciało, ale głosować to już nie.

Przyjdą wybory parlamentarne i będzie to kolejna przegrana opozycji. Ale może w końcu ludzie zauważą, że coś jest nie tak i zechcą to zmienić? Pewnie będzie jak po rządach Buzka, przyjdą lewaki i pozamiatają, albo chociaż pomogą pozamiatać.

A największym błędem politycznym Jarosława Kaczyńskiego jest to, że nie wsiadł 10. kwietnia 2010 roku do pewnego samolotu. To nie daje niektórym spać, szczególnie że potem zmobilizował aż tyle ludzi, którzy na niego głos oddali. A chodzenie po “wrogich” mediach i odprawianie gorzkich żalów nie pomoże. Gdybym był prezesem, też bym z partii wyje…, bo albo pasuje albo nie! Proste! Karierowicz Poncyliusz chyba jest zły, bo miał chętkę na Warszawę. Ale akurat tutaj szyki pomieszała niedoszła Pierwsza Dama, pani Prof. Staniszkis.

Gdy z partii znikał Olechowski, Rokita, Gilowska to nie było takiego szumu. Ale cóż, grzechem byłoby nie podjąć takiego tematu. Co tam redaktorków interesuje jak się żyje ludziom, skoro oni mówiąc prawdę lub kłamstwo i tak mają swoje korytko pełne, niezależnie od tego kto i jak rządzi? Jeszcze ta ich, pożal się Boże obiektywność woła o pomstę do nieba.

Prawdziwe media, wzięłyby pod lupę postulaty rządu (zawarte m.in. w expose), ponieważ już wtedy wiadomo było kto będzie koalicjantem i nie można zwalić winy na PSL. Co więcej, czas leci, zbliżają się wybory. A rząd nie rządzi, nawet nie specjalnie administruje. Co najwyżej trwa i urządza nam igrzyska z serii: Polowanie na oszołomów z ciemnogrodu. Niejaki Pan Ryszard z Częstochowy zdobył niedawno tytuł mistrza w tej dziedzinie.

A Pan Prezydent, kręci wąski sobie i chyba zapomniał o swoich postulatach, że jak zostanie wybrany, to będą widoczne efekty. Faktycznie widać, szanowna małżonka lepiej się prezentuje i cieszymy się z tego. Ale wydaje się nam, że dobrze by było, żeby i Polska jako kraj miała coś z tego.

Odliczanie do katastrofy trwa. To wina PiSu i tych wrednych Kaczyńskich, bo trzy lata już nie rządzą! A co najgorsze, oddali nam nawet prezydenturę. I teraz trzeba coś robić!

A ten naród patrzy i patrzy, i nic nie rozumie. Bo nie chce zrozumieć. Że zdrajcy stali się bohaterami a prawdziwi bohaterowie zostali wyśmiani lub zapomniani. Chełpią się oni swoimi sukcesami, a zapominają jak jeszcze wiele można było by zrobić. Ale czemuż się dziwić, skoro największy poryw intelektualny stanowi Taniec z Gwiazdami… Kiedyś jednak się obudzicie, jak bieda zajrzy wam do d**y… A wtedy:

Czemuś biedny? boś głupi! Czemuś głupi? Boś biedny!

Ocena wpisu: 
Brak głosów