Budowlańcy a cywilizacja łacińska, czyli zgon pomocniczości

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

We wczorajszym tekście pisałem o utylitaryzmie urzędniczym, który generuje katastrofę społeczną współczesnej Polski, co w końcu doprowadzi nie tylko do wyludnienia i zmniejszenia populacji Polaków. Ów utylitaryzm urzędniczy – czyli podejmowanie decyzji przez urzędników z użyciem kryterium opłacalności, a nie pomocniczości – jest systemowo wbudowany w polską praktykę publiczną bez żadnego uzasadnienia, chyba że tym uzasadnieniem jest maksymalne utrudnienie życia obywatelom – ale jako żywo nie ma to nic wspólnego z wolnością, która jakoby jest immanentną cechą ”demokratycznego państwa prawa” .

Ostatnio szczególnie jaskrawym przykładem szkodliwości (w skali cywilizacyjnej) utylitaryzmu urzędniczego jest kwestia katastrofy branży budowlanej. Po ostatniej mojej rozmowie z najlepszym w Polsce specjalistą od Prawa Zamówień Publicznych jestem wręcz przekonany, że katastrofa branży budowlanej jest wywołana przez urzędników Głównej Dyrekcji Krajowych Dróg i Autostrad.

Otóż wykonawcom prac budowlanych w procedurze przetargowej narzucane są sposoby i terminy płatności za wykonane roboty, a poza tym w umowach nie uwzględniono rekompensaty dla wykonawców wzrostu cen materiałów. W konsekwencji praktyka jest taka, że wykonawcy otrzymują płatność po 60 dniach od wystawienia faktury, a fakturę mogą wystawić dopiero po wszelkich odbiorach, które ciągną się miesiącami. Czyli wykonawca najpierw musi włożyć pieniądze w prowadzoną inwestycję (opłacić materiały, transport, pracowników, maszyny itd.) i dopiero długi czas po zakończeniu inwestycji może otrzymać pieniądze. I powszechną praktyką jest, że należność wypłacana jest w ostatnim dniu 60 dniowego okresu płatności z faktury.

Kwestia utylitaryzmu urzędniczego pojawia się już od początku projektowania inwestycji infrastrukturalnej. Każda inwestycja, żeby w ogóle zaistnieć musi być poprzedzona zarezerwowaniem budżetu na tę inwestycję (dotyczy to także zakupów i w ogóle wszelkiego wydatkowania środków na podstawie Prawa Zamówień Publicznych). I budżet ten jest całkowicie rozdzielny od bieżącego budżetu jednostki na utrzymanie jej działania (biura, fundusz płac itd.). Pieniędzy na inwestycje nie wolno przekazać na inny cel, jak zamierzony w budżecie. Jeśli tak, to istnienie środków przeznaczonych na inwestycje nie ma związku najmniejszego z bieżącym funkcjonowaniem jednostki, nie ma wpływu na płynność. W jakim więc celu urzędnicy-utylitaryści w dokumentacji przetargowej wpisują takie warunki jak opóźnione terminy płatności, niemożliwość zaliczek w trakcie prowadzenia inwestycji? Ano właśnie dlatego, że w myśleniu utylitarystycznym urzędnik zachowuje się jak biznesmen, który musi utrzymać płynność swego przedsiębiorstwa, a pieniądze mają pracować, i im później będą wydane, tym lepiej. A przecież inwestycje mają swój harmonogram i zgodnie z tym harmonogramem z budżetu centralnego przekazywane powinny być środki dla zamawiającego dla zapłaty wykonawcom. Nie ma potrzeby utrzymywania płynności, a więc po pierwsze – długie terminy płatności są nieuzasadnione i równocześnie – nie ma przeciwskazań, żeby przedsiębiorca nie otrzymał zaliczki na prowadzenie zamówionej inwestycji. Utylitaryści mogą się tłumaczyć, ze ten brak zaliczek ma służyć zabezpieczeniu interesów zamawiającego, żeby nie zostać oszukanym. Ale równocześnie przecież jednym z wymogów SIWZ (specyfikacja istotnych warunków zamówienia) w większości dużych inwestycji jest wadium, które jest zabezpieczeniem dla zamawiającego. Czyli nie dość, że wykonawca musi zabezpieczyć środki na wadium, to jeszcze musi mieć środki na prowadzenie inwestycji.

Czym jak nie odwrotnością zasady pomocniczości jest opisany proceder? Nie dość, że do przetargów nie mogą przystąpić wszystkie firmy, a jedynie tylko te najsilniejsze finansowo, ale nawet i te, w przypadku dużych inwestycji mogą być za słabe, w przypadku np. wzrostu cen materiałów (co zresztą się stało).

Utylitarni urzędnicy zachowujących się tak jakby późniejsza zapłata za wykonane roboty (plus przedłużane odbiory wykonanych robót) miała uratować płynność przedsiębiorstwa, jakby w interesie państwa była jak najpóźniejsza zapłata, co więcej – urzędnicy zachowują się tak, jakby „naciągnięcie” przedsiębiorcy było uprawnionym działaniem ze strony państwa.

Gdyby nie utylitaryzm, tego rodzaju procederu by nie było. Gdyby urzędnicy kierowali się zasadą pomocniczości, to po pierwsze byłyby zaliczki, a po drugie – płatność byłaby wykonywana natychmiast. W cywilizacji łacińskiej państwo ma służyć obywatelowi a nie wyzyskiwać go, Ma dawać możność realizowania jego celów, a nie stawać mu na przeszkodzie.

Niestety. Żyjemy w państwie, które w dużej mierze już nie należy do cywilizacji łacińskiej. Obywatel jest wrogiem i państwo ma na celu utrudnienie mu życia, a nie pomóc mu. 

 - - - Zapraszam do subskrypcji mojego newslettera. Info o nowościach, tekstach i filmach.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Sprawa jest o wiele prostsza:
1. W magdalence uchwalono podział władzy, stanowisk i destrukcję państwa. Naród w wyborach 35% odmówił w II turze brania udziału w szopce - frekwencja 25%!

2. Komitety Obywatelskie wypromowały polityków wyselekcjonowanych przez Kiszczaka. Sam generał przyznał,w Pradze w 1983r., że stan wojenny został wprowadzony w celu podmiany elity "Solidarności". Karty w polskiej polityce rozdawała stajnia Gieremka. Bezrefleksyjnie i pokornie.

3. Na stanowiska powoływano ludzi biernych, miernych i wiernych. Panowała zasada "nie zna się - to się pozna". Następowała destrukcja państwa. Środowisko "Salonu" z pełną premedytacją osłabiało struktury państwa i gospodarcze. O dziwo mniej szkody robili komuniści. Oni jedynie kradli. Zwolnili prywatyzację. Salonowcy traktowali państwo jako wroga. Ciało obce do dewastowania.

4. Wprowadzenie przepisów przetargowych i konkursowych w formie wynaturzonej otworzyło furtkę dla przekrętów. Znany jest proceder stratowania firmy "na zająca". Znane jest podawanie zaniżonych kosztorysów licząc (mając zapewnione)na aneksowanie itp. Przez 22 lata scena biznesowych dojść się zabetonowała. Stworzyła się we wszystkich dziedzinach gospodarki sieć pośredników. Wygrywa taki przetarg i nic nie robi - ma podwykonawców, czyli takich którzy nigdy żadnego przetargu nie wygrają bo nie mają "dojść". Kwitnie ten proceder nie tyko na autostradach ale np. na kopalniach. Niemal wszędzie. Mądrzy pośrednicy jednak płacą ochłap podwykonawcom nie dorzynają dojnego bydełka. Bardziej pazerni zwijają kasę i likwidują firmy.

5. Rządy nie rządzą bo ministrowie nie znają się na dziedzinach, którymi zarządzają i to idzie w dół. Partie płaca stanowiskami za wierną służbę partii - nie Polsce.

6. Media głównego nutu to agencje PR. Dlatego społeczeństwo od 22 lat daje się oszukiwać. III RP przejęła spuściznę prawną (kontynuacja PRL). Stąd też zwyczaje i obyczaje te same.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#268036

 

Ściśle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113 INSTRUKCJA NK/003/47

 

[...]

 

14. Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i akty prawne, gospodarcze, organizacyjne (z wyjątkiem wojskowych) nie były precyzyjne.

 

15. Spowodować, aby dla każdej sprawy powoływano kilka komisji, urzędów, instytucji społecznych, ale żadna z nich nie powinna mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z pozostałymi (nie dotyczy przemysłu wydobywczego).

 

[...]

 

24. Spowodować zakłócenia w punktualności transportów (z wyjątkiem transportu określonego w instrukcji NK 552-46).

 

[...]

 

32. Doprowadzić do maksymalnej rozbudowy administracji biurowej wszystkich stopni. Można dopuszczać krytykę działalności administracyjnej, ale nie wolno pozwolić na jej zmniejszenie ani sprawną pracę.

 

33. Należy dopilnować wszystkich planów produkcyjnych w przemysłach wydobywczych i w działach określonych odpowiednimi instrukcjami i nie wolno dopuścić do wykonania zaopatrzenia rynku krajowego.

 

[...]

 

42. Nie wolno stawiać przed sądem ludzi na stanowiskach kierowniczych obsadzonych przez partię, którzy swą działalnością spowodowali straty lub wywołali niezadowolenie podwładnych. W sytuacjach drastycznych należy ich odwołać ze stanowiska i przenieść do innych miejscowości na stanowiska równorzędne lub wyższe. W skrajnych sytuacjach ulokować na stanowiskach niekierowniczych i traktować jako rezerwę kadrową do późniejszej wymiany.

 

[...]

 

44. Dbać o wymianę ludzi na stanowiskach roboczych przez dopuszczenie do tych funkcji ludzi z awansów, mających najniższe kwalifikacje.

To tylko wybór paru punktów, które szczególnie dobrze tłumaczą przyczyny tego co mamy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#268313