Polacy nic się nie stało?

Obrazek użytkownika Danz
Sport

 Polska drużyna staje dzisiaj przed niezwykle ciężkim zadaniem, otóż będzie musiała rozbić betonową grecką obronę, i jeszcze nie stracić przy tym bramki.  Znawcy futbolu przypominają, że defensywa grecka należy do najskutniejszych w Europie, i stanowiła wyzwanie dla takich potęg jak Portugalia i Francja. Musimy pamiętać, że zespół z Hellady nie przegrał meczu w eliminacjach do Euro-2012, tracąc tylko pięć bramek w czasie eliminacji.  Czy Polakom uda się przebić przez zabetonowe pole karne?  Czy Polacy posiadają wystarczające umiejętności strzeleckie, wytrzymałość kondycyjną i zgranie zespołowe, aby nie zawieść polskich kibiców?

Zespół grecki posiada również poważną przewagę taktyczną nad zespołem Smudy, są to stałe fragmenty gry.  Od jesieni 2009 roku, gdy Franciszek Smuda objął stanowisko głównego trenera reprezentacji Polski, Polacy strzelili tylko pięć goli po stałych fragmentach gry.  Grecy w tym samym czasie strzelili 10 goli z rzutów wolnych i rożnych, grając z dużo groźniejszymi przeciwnikami.  Grecy wykorzystują większość stałych fragmentów gry (rzuty wolne i rożne), po czym betonują swoje pole karne.  To jest ich skuteczna recepta na rywali.  Polacy tradycyjnie grają z kontrataku, ale taka strategia jest nieskuteczna wobec takich zespłów jak Grecy.

Obawiam się, że polscy skrzydłowi, a zwłaszcza Piszczek i Boenish, nie będą w stanie rozbijać greckiej defensywy i wygrywać pojedynków w środku pola.  Lewandowski zostanie skutecznie wyłączony z gry przez rosłych i wytrzymałych obrońców (Torosidisa, Papastathopoulosa, Papadopoulosa i Holebasa). Błaszczykowski i Orbaniak będą bezradni bez wsparcia kolegów, a defensywa będzie się tradycyjnie „gubić”.  Potencjalnym problemem może okazać się Boenish, który gra słabo, albo wcale, i jest zdecydowanie najsłabszym piłkarzem powołanym przez Franciszka Smudę.  Brak zgrania pomiędzy pomocą i formacją defensywną może zaważyć o ostatecznym wyniku meczu.  Gorsza sprawa, że trener Smuda nie „wyselekcjonował” kogoś bardziej skutecznego niż Boenish, czy też Murawski...  Ale to już nie mój ból głowy.  Słabość skrzydłowych i niedomogi kondycyjne (pojawią się tradycyjnie około 70 minuty meczu) spowodują, że wymęczona pierwszą połową polska drużyna straci bramkę na 15 minut przed końcem meczu. Oczywiście po stałym fragmencie, który zostanie perfekcyjnie wykorzystany przez Karagounisa, asa rzutów wolnych.  Przez następne 15-18 minut będziemy mieli szarpaninę nerwów, aby na koniec zaśpiewać: „Polacy nic się nie stało!”.

No cóż, obym nie miał racji, niech zdarzy się cud, może Lewandowski z Orbaniakiem rozegrają piłkę w polu karnym i... Polska wygra?

Poczekajmy więc te 8 godzin, i prośmy Najwyższego o cud.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dlaczego opisał Pan mecz,którego jeszcze nie było :(
My blondynki lubimy ten element zaskoczenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

markiza

#263244

Ale małym dodatkiem do opatrzności jest 25% Borussi i Szczęsny!Pozostali także nie wypadli sroce spod ogona co zechcą udowodnić.

Wierzmy w nich!

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#263256

To tak na prawdę nazywa się OBRANIAK!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#263261

Rzeczywiście, zmienię pisownię po meczu, bo na razie Obraniak spisuje się bardzo dobrze.
Inna sprawa, że czerwona kartka dla Greków, była niesprawiedliwa!
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#263438