Wyborcza kontra Polska

Obrazek użytkownika zpierwszejpilki.pl
Sport

Gazeta Polska i Gazeta Wyborcza stoją na dwóch biegunach aksjologicznych i poglądowych. Nie inaczej jest oczywiście w kwestii kibicowskiej. Medialna wojna trwa, a jej krótką analizę przygotował Jakub Olkiewicz.

Po wzięciu kibiców w obronę przez GP, Wyborcza odpowiedziała artykułem o charakterze paszkwilowym. Przypomnijmy, że początkiem całego sporu była zapowiedź filmu o piłkarskich fanatykach, jaki zrealizował Tadeusz Śmiarowski, a wypromowała Gazeta Polska, choć początki "wojny o kibiców" można się dopatrywać już kilkadziesiąt miesiący wstecz.

Obraz kibiców zamieszczony w dziele, któremu patronuje gazeta Tomasza Sakiewicza jest zgoła odmienny od panującej obiegowej opinii, w której kolportowaniu niebagatelną rolę gra Gazeta Wyborcza. Niepoprawny politycznie, bo pokazujący pozytywną stronę kibiców film doczekał się ostrej recenzji w redakcji z ulicy Czerskiej. Oberwało się zresztą całej gazecie, za brak zgody na szykanowanie fanatyków.

- Stadionowi bandyci mają poważne wsparcie "Gazety Polskiej" - rozpoczyna swój artykuł Wojciech Czuchnowski. Ton utrzymuje się zresztą przez resztę artykułu. Autor przedstawia w nim dzieje sporu między GP a GW. Pierwszych sygnałów wojny upatruje już kilka lat temu, gdy "Wyborcza jako jedyna walczyła ze stadionowym chuligaństwem". Według niego Gazeta Polska sympatyzująca z prawicowymi poglądami pokierowała się wówczas zasadą "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem". W istocie jednak temat kibiców, którzy sami są postaciami zdecydowanie niejednoznacznymi do tej pory spoczywał na świeczniku wyłącznie w redakcji Gazety Wyborczej. Nie da się bowiem ukryć, że w ostatnich latach w naszym kraju istniało sporo więcej powodów do niepokoju, aniżeli grupy fanatyków. To co łatwo z kolei zauważyć, to fakt, iż GW pokazuje wyłącznie negatywną postać "kibola" - pseudokibica. Ich opozycja stara się z kolei pokazać zjawisko od drugiej strony.

Artykuł Czuchnowskiego przywołuje liczne, prawdziwe przecież zdania sformułowane przez Piotra Lisiewicza z Gazety Polskiej, który w swoich publikacjach staje zdecydowanie po stronie kibiców. Eksponowanie ich osiągnięć na polu pamięci o bohaterach narodowych, patriotyzm, akcje charytatywne - to nie bajanie, czy też naciąganie faktów, ale rzetelna prezentacja zwyczajnej codzienności wielu piłkarskich kibiców. Według GW to jednak "idylliczny obraz piłkarskich chuliganów". W gruncie rzeczy okazuje się, iż obie gazety piszą o... zupełnie innych grupach.

Gazeta Polska w swoich licznych publikacjach opisuje kibiców rozumianych jako ogół ludzi przychodzących na stadiony, z których gro uczestniczy również w akcjach patriotycznych czy charytatywnych. Gazeta Wyborcza pisze z kolei wyłącznie o małym odsetku chuliganów, których sport w ogóle nie interesuje, a ich ulubionym zajęciem jest udowadnianie siły swoim przeciwnikom. Czy jednak pisząc o tak małej grupie fair jest rozciąganie pojęcia "stadionowi bandyci" na zwyczajnych kibiców? Uogólnianie prowadzi do takich ewenementów jak odpowiedzialność zbiorowa, czy spotykanie się z agresją reszty społeczeństwa, która na słowo "kibic" reaguje wiązanką o legendarnym "zniszczonym centrum Warszawy", gdy przy "chuliganach" znaleziono "niebezpieczne przyrządy" jak np. widelec. Mieszanie dwóch, jakże odmiennych pojęć czyli kibic oraz chuligan to już nie wykroczenie przeciw dziennikarskiej rzetelności. To już wykroczenie przeciwko prawdzie. Stąd zaś o krok do zwyczajnego kłamstwa.

A tekst Wyborczej kończy się atakiem na... Jarosława Kaczyńskiego. Logika z Czerskiej to prawdziwy unikat.

Link do dyskusji na temat artykułu:
http://www.zpierwszejpilki.com.pl/dzial-kibica/publicystyka/wyborcza-kontra-polska/2/230/

Ocena wpisu: 
Brak głosów