J. Kaczyński: Wersja o winie prezydenta była już przygotowana

Obrazek użytkownika zygmuntbialas
Kraj

W obszernym wywiadzie, którego fragment zamieszczony jest w portal.arcana.pl, opowiada Jarosław Kaczyński o wydarzeniach związanych z katastrofą smoleńską i o życiu politycznym w Polsce po 10 kwietnia 2010 roku.
Zaraz po katastrofie zadzwonił minister spraw zagranicznych. "Po piętnastu minutach Sikorski zadzwonił ponownie, żeby powiedzieć, że to była wina pilotów. Skąd mógł o tym wiedzieć tak szybko? - pyta J. Kaczyński. - Jak byłem wieczorem w Smoleńsku, już krążyła wiadomość o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania i inne tego rodzaju bzdury. Cała ta 'opowieść' o polskiej winie, czy wręcz o winie prezydenta, była już z góry przygotowana... Ruszyła natychmiast".
Jedną z tych bzdur była teza, podtrzymywana także przez Lecha Wałęsę, iż klucz do wyjaśnienia katastrofy znajdziemy w rozmowie telefonicznej braci Kaczyńskich. Rozmowa ta odbyła się niewiele minut przed tragedią i została przerwana. Prezes PiS zwraca tu uwagę, iż gdyby treść dialogu obciążała go winą albo jego brata, nic nie powstrzymałoby rosyjskiej władzy przed upublicznieniem zawartości.
Już przed 10 kwietnia nastąpił głęboki podział w naszym społeczeństwie. Znalazła się liczna grupa polityków, takich jak Palikot czy Niesiołowski, która podjęła się niszczenia delikatnej tkanki tworzącej podstawę normalnego życia publicznego. Po 10 kwietnia podział ten pogłębił się znacznie. Słyszeliśmy mnóstwo kpin i szyderstw dotyczących zmarłych i niewiarygodne próby wmówienia społeczeństwu: "nic się nie stało, Polacy".
"Doszedł do tego nowy element - wojny z krzyżem i wojny z samym pomysłem upamiętnienia ofiar, w szczególności samego Lecha Kaczyńskiego. Po raz pierwszy też, od lat czterdziestych, może od czasów ORMO z 1968 roku, odwołano się po prostu do lumpów" - stwierdza rozmówca.
Nie można zniżać się do tego poziomu. "W knajactwie ich nie pobijemy". Po tragicznej katastrofie smoleńskiej i wydarzeniach, które potem nastąpiły, "widzimy, jak wielu osobom klapki z oczu spadają - i do tych wszystkich trzeba się odwoływać" - podsumowuje były i przyszły premier rządu polskiego.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nie wierzyłem w przypadek. Nie zagłębiając się w szczegóły co do przyczyn katastrofy nie wierzyłem od pierwszej chwili w przypadek. Kiedy dowiedziałem się o katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem pierwsza myśl to zamach. I jak do tej pory żadne argumenty nie rozwiewają moich wątpliwości. Przeciwnie całe "śledztwo" utwierdza mnie tylko w przekonaniu, co do swoich racji.

Kolejna myśl po katastrofie była następująca. " teraz platforma ma już wszystko, a na wieść o tym w Warszawie wóda się już leje." I tak zapewne było. Owacjom nie było końca. Ale kac po tej libacji dalej nie przechodzi. Dzięki takim ludziom jak Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Beata Kempa, wszyscy niepoprawni, mohery z Krakowskiego Przedmieścia i wielu wielu anonimowych Polaków, ten kac platfusom nie przejdzie. Nie pozwolimy na to. My Polacy. Do krwi ostatniej kropli z zyl...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#164927

moje myśli i niewiele tu mogę dodać. Powiem tylko, że po kilku godzinach zacząłem logicznie myśleć i gdy zobaczyłem Putina tulącego Tuska, wiedziałem, że w zakresie prawdy jest źle, a będzie gorzej. Tyle się pomyliłem, że jest gorzej niż to sobie wyobrażałem.
Pozdrawiam.
Zygmunt Białas

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zygmunt Białas

#164930

Zgadzam się z Tobą, bo i ja (wraz z żoną) mamy podobne odczucia.
Zbyt wiele niejasności, mataczenia, zacierania śladów i zwykłych kłamstw.
Ważne, że jesteśmy, że trwamy i pamiętamy. Ufam, że ZWYCIĘŻYMY!
Kriss66

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kriss66

#164949

że będzie nas nie ubywać (przez zmęczenie), lecz przybywać. Ja z tego powodu piszę w salon24.pl i od niedawna w Niepoprawnych. Jestem przekonany, że Polska nie ma szans normalnego rozwoju, jeśli damy zwyciężyć kłamstwu i hańbie.
Pozdrawiam Ciebie i Twoją żonę.
Zygmunt Białas

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zygmunt Białas

#164952

dobrze byłoby sprawdzać, od kogo się wzięły. Na przykład Wałęsa: nie pierwszy raz pierwszy "wychodzi przed orkiestrę". Moja interpretacja jest taka że ma swoich doradców którzy podsuwają mu odpowiednie komentarze. Nie on jeden zresztą. Poza tym nie łudzę się: Wałęsa jest chyba za głupi żeby to wymyślać. Sikorski, to sprawa poważniejsza. Ale w takiej chwili mógł się tłumaczyć emocjami.
P.S. A mnie się wydaje że "głęboki podział" w społeczeństwie polskim jest sterowany i podtrzymywany.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#164954

skąd wzięły się określone treści i wypowiedzi. Często jest to świadomie utrzymywany szum informacyjny. Zarówno Wałęsa jak i Sikorski mają interes, by kłamać. Na to nie trzeba być specjalnie mądry.
Uważam, że jest głęboki podział społeczny, wynikający z drastycznych różnic interesu, jak również biedy. Na byt materialny nakładają się różnice światopoglądowe.
Pozdrawiam.
Zygmunt Białas

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zygmunt Białas

#164955