Smoleńska odpowiedzialność.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

Dwa narody i zimna wojna domowa.

I. Tusk i wywody „szalonego entomologa”.

Kiedy Stefan Niesiołowski w programie „Kropka nad WSI” (czy jakoś tak...) wybełkotał w amoku, że za katastrofę smoleńską i śmierć Prezydenta moralną odpowiedzialność ponosi Jarosław Kaczyński, bo gdyby nie namówił Lecha na kandydowanie i „nie zrobił go prezydentem”, ten nie poleciałby do Smoleńska, wzruszyłem tylko ramionami i przekląłem w duchu nieszczęsny los Rzeczypospolitej. Bo jakiż może być los państwa w którym wicemarszałkiem Sejmu zrobiono, ku uciesze gawiedzi, ewidentnie szalonego entomologa, którego maniacki słowotok miast zakwalifikować go do wariatkowa, przelewany jest na łamy wszelakich mediodajni i podchwytywany przez różne „Stokrotki” brylujące na łączce mediorzeczywistości? Co mówi to o szacunku „klasy rządzącej” do wyborców? Czy aby nie to samo, co mówiło o szacunku Kaliguli do rzymskiego Senatu (i ludu!) wprowadzenie przez kopniętego cezara do szacownego grona jego ulubieńca – dostojnego Incitatusa?

Niemniej, gdy paranoiczną tezę „szalonego entomologa” podchwyciło samo „premieru” Donaldu Tusku w odpowiedzi na wywiad Anny Fotygi dla „Polska The Times”, ramiona przygotowane do kolejnego wzruszenia, zatrzymały się w połowie drogi. To już nie bełkotanie oszalałego z nienawiści starca, to sygnał, że odwrócenie odpowiedzialności i zrzucenie jej na Jarosława Kaczyńskiego staje się oficjalną linią obowiązującą na obecnym „etapie” połączone siły sojuszu rządowego „Tronu” z medialnym „Ołtarzem”.

II. Rozpaczliwa „przykrywka”.

Rozpaczliwy ruch, moim zdaniem. Oznacza zerwanie z choćby pozorami racjonalnej argumentacji. Zostaje tylko opętańczy wrzask i tłuczenie od rana do nocy mózgów nadwiślańskiego „bydła” rozpisanym na różne głosy „przekazem dnia”, aż z tychże mózgów zrobi się kompletna pulpa, gotowa zaabsorbować każdy, choćby najbardziej chamsko spreparowany kit.

W myśl przytoczonej na wstępie entomologicznej (przepraszam entomologów) para–logiki, ludzie mają uwierzyć, że przykrycie płachtą brezentu zniszczałych szczątków tupolewa dopiero pół roku po „zamachu nieumyślnym” (jak onegdaj pozwoliłem sobie nazwać ciąg wydarzeń zwieńczonych finałem na lotnisku Siewiernyj), to wina Jarosława Kaczyńskiego. Pozostałe skandale związane ze śledztwem, również. Bo gdyby zły Kaczor nie namówił brata do kandydowania itd., to premieru Donaldu-„musisz”-Tusku nie znalazłoby się w kłopotliwej sytuacji, gdy kontrolę nad śledztwem w imię „ocieplania stosunków” wypadało przekazać Rosjanom... zatem, wszelkie konsekwencje owego przekazania też spadają na Jarosława Kaczyńskiego!

Proste? Proste. Wprawdzie ta „przykrywka” jest szyta nićmi równie grubymi, jak ruski „specjalny” brezent na wraku „tutki”, ale przy odpowiedniej sile rażenia zagospodaruje i „utwardzi” odpowiedni procent elektoratu... choćby wesołą młodzież od niedawnych ekscesów z Krakowskiego Przedmieścia, która mogła poczuć się zdradzona ogłoszoną niedawno przez swego idola wojną z „dopalaczami”.

III. Wypisy z rozmówek polsko – polskich.

Ale, ale... Ta urągająca wszystkiemu, od zdrowego rozsądku po elementarną przyzwoitość hucpa ze zwalaniem winy na Jarosława Kaczyńskiego ma szanse powodzenia nie tylko wśród „młodych, wykształconych” specjalistów od lepienia krzyży z puszek po piwie i oddawania moczu na znicze.

Jeszcze w okresie Żałoby Narodowej miałem okazję wysłuchiwać za weselnym stołem uwag sympatycznego skądinąd staruszka, który perorował w znanym stylu „po co tam lecieli? Jakby nie lecieli, to by się nie rozbili”. Oponowałem słabo, przyznaję, wśród szczęku sztućców i ogólnego gwaru.

Całkiem niedawno natomiast, zdarzyło mi się uciąć pogawędkę z emerytowanym wojskowym kontrolerem lotów, który powołując się na swe doświadczenie, autorytatywnie stwierdził, że „musiały być naciski”, zaś generał Błasik na pewno był w kokpicie. A że niczego, co by przemawiało za tą tezą nie ma w stenogramach z czarnych skrzynek? Jaki problem, wystarczy zatkać dłonią wylot mikrofonu i nic się nie nagra. Proste. To, że Lech Kaczyński wysłał gen. Błasika do kokpitu, by „naciskał” na pilotów było dla mojego rozmówcy niepodważalnym dogmatem. Bo na niego, gdy był kontrolerem, też wywierano naciski, by zezwalał na lądowanie przy niekorzystnej pogodzie. - W takim razie, o naciskach można by mówić w przypadku kontrolera lotów z Siewiernego, a nie pilotów. - A, co ty tam wiesz - i łypnięcie okiem... I tak dalej w tym stylu. Rozmowa gęsi z prosięciem.

IV. Dwa narody na zimnej wojnie domowej.

Przykro to pisać przy okazji kolejnej – szóstej już - „miesięcznicy” po smoleńskiej hekatombie, ale cóż począć: trzeba. „Wojna domowa” proklamowana podczas spędu w Łazienkach przez starego kabotyna Wajdę, przekształca się w autentyczne rozdarcie. Diagnozowali to już inni, więc tylko powtórzę, że dwa narody formują się w poprzek grup towarzyskich, rodzin...

A może jest jeszcze inaczej? Może te „dwa narody” istniały od dawna, zaś wstrząs katastrofy smoleńskiej po prostu odsłonił pewne fundamentalne, cywilizacyjne wręcz różnice i wymusił polaryzację postaw? Politycy zaś na tym zwyczajnie „jadą”, dopieszczając wewnątrzspołeczną, zimną wojnę domową?

Rzetelne opisanie i diagnoza różnic, które sprawiają, że bliscy ludzie gotowi są skoczyć sobie do gardeł, pomogłaby w sklejeniu dwóch narodów z powrotem w jeden. Inaczej zostaniemy skazani na wieczne rozgrywanie nas przeciw sobie. Rozgrywającymi będą (już są) zarówno rodzimi politycy, jak i międzynarodowe potęgi. To zaś grozi w dłuższej perspektywie czasowej anihilacją jakiejkolwiek polskości – zarówno tej „jasnej”, jak i tej „ciemnej”. Przerażająca perspektywa.

Byłby to może ciekawy temat dla socjologa... Tylko gdzie takiego socjologa znaleźć? Lektura refleksji prof. Zybertowicza po XIV Zjeździe Socjologicznym w Krakowie nie napawa optymizmem. „Środowisko” zdaje się być spętane jakąś polit-mentalną niemożnością, która hamuje badaczy w pół kroku. Diagnozowanie cząstkowych „bolączek” społecznych - owszem. Krok dalej – już nie. Od siebie dopowiem, że prawdopodobnie prowadziłoby to w „zony” zmuszające do zanegowania porządku III RP u samych podstaw. „Zony” te są najwyraźniej „zakazane”...

A wszak w tych „zonach” właśnie leży tytułowa „smoleńska odpowiedzialność”. Poznanie prawdy o nas samych, Polakach. Niezależnie od rozgrywek macherów i politycznych sympatii. Poznanie prawdy, o której Józef Mackiewicz pisał, że tylko ona jest ciekawa.

Gadający Grzyb

P. S. Link do artykułu prof. Zybertowicza odnosi się, niestety, do płatnej części „Rzepy” - „Plusa – Minusa”.

Linki:

http://niepoprawni.pl/blog/287/zamach-nieumyslny

http://www.rp.pl/artykul/61991,540382-Socjologowie--w-pulapce.html

http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/317315,anna-fotyga-smolensk-to-mogl-byc-zamach-a-polska-traci,id,t.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wicemarszałek Niesiołowski nie odrobił zadanej mu lekcji odkrycia prawdziwej przyczyny tragedii smoleńskiej. W żaden sposób głównym oskarżonym nie może być Jarosław Kaczyński. Prawdziwym winowajcą, a raczej winowajczynią jest pani Jadwiga Kaczyńska. Bo gdyby ona nie urodziła Jarosława, to ten nie namówiłby ś.p. Lecha do kandydowania na prezydenta. Ergo, ś.p. Lech nie dostałby swojej życiowej szansy, aby zmusić pilotów do niemożliwego lądowania w Smoleńsku.

Winni być mogą także Pani Kaczynskiej rodzice i ich rodzice, a także rodzice jej męża. Logiczne?

Cóż, łezka się komuś w oku kreci za Stalinem. Wujaszek Józef dobrze by wiedzial (razem z Berią), co z taką rodziną zrobić. I gdy zapytany, zza grobu poradziłby chętnie wicemarszałkowi, aby szybko posunąć się poza słowne tylko insynuacje do prawdziwej akcji przeciwko wrogom ludu.

Z poważaniem,
kassandra

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#92726

Na 100 % winne są afrykańskie małpy człekokształtne. Bo gdyby 6 milionów lat temu nie zeszły z drzewa po spadający owoc, łypneły w górę oczami w poszukiwaniu mózgu w swojej głowie i nie zaczęły podboju kontynentów w pozycji pokurcznej-niesiołowskiej, nie było problemu katastrofy ani żadnych tym podobnych problemów. Trzeba było podnieść z ziemi owoc bananowca który spadł i czym prędzej spier...ć z powrotem na pobliskiego baobaba, orangutanie niesiołowski.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#92733

Dodałbym jeszcze, że winowajcami są również ci, którzy Kaczyńskiego wybrali na prezydenta. Bo gdyby zagłosowali w 2005 na Tuska, to Lech Kaczyński nie zostałby prezydentem...itd.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#92812

Po katastrofie polskiego samolotu w Smoleńsku obnażyła się prawda o "patriotyzmie" Polaków. Ja sama, próbując poruszać ten temat wśród swoich bliskich napotykałam na mur niechęci i odrzucenia a nawet wyśmiewania, że po co tym się zajmować i myśleć skoro są od tego "inne wyspecjalizowane służby". Z przerażeniem stwierdziłam, że większości tzw. Polaków to w ogóle nie obchodzi. Mają gdzieś fakt, że była to największa i najtragiczniejsza katastrofa w dziejach poństwa, że zginął prezydent, elity władzy, ludzie jak Pani Anna Walentynowicz - patrioci, bohaterzy powojennej historii Polski. Ich to w ogóle nie obeszło. Muszę ze smutkiem stwierdzić, że mój był głosem wołającego na puszczy. Rozłam moralny i psychiczny w polskich rodzinach nastapił z pewnością. Ja sama dzisiaj zupełnie inaczej patrzę na wielu członków mojej najbliższej rodziny. Stali mi się oni obcy. Natomiast czuję swoistą więź z użytkownikami tego i innych podobnych portali gzie mogę z ulgą spotkać ludzi podobnie myślących jak ja. Daje mi to dużo pocieszenia i wiary, że jeszce Polska nie zginęła. Pozdrawiam wszystkich prawdziwych Polaków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#92732

To co piszesz o procesie polityczno-moralnej polaryzacji, która ma miejsce w Twojej rodzinie, mającym swój początek po katastrofi Smoleńskiej, to nie jest odosobniony przypadek. I w mojej dochodzi coraz częściej do pewnych dysonasów na tym tle, coraz częściej ujawniają się róznice zdań, odmienne wręcz skrajne rozumieni pojęć typu ; Polska, patroityzm, ojczyzna.
Dowodzi to niestety tego, że cel łżemediów na usługach władzy zostaje osiągniety. Zamiast się jednoczyć, dzielimy się i rozmijamy.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#92737

Cały czas pozostaje w mocy pytanie: czy rozłam nastąpił dopiero po 10 kwietnia, czy też istniał już wcześniej "w uśpieniu", a wydarzenia po 10 kwietnia wydobyły go dopiero na światło dzienne?
Moim zdaniem, odpowiedź na powyższe pytanie jest kluczowa dla ustalenia naszej kondycji społecznej. Tylko, że wśród socjologów jakoś nie widać chętnych - a przynajmniej nic o nich nie wiadomo.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#92811

jak najbardziej będę się trzymał prawd oczywistych.Antoni Macierewicz , poseł wybrany z mojego miasta, który bardzo często uczestniczy w spotkaniach piotrkowskiej GP, powiedział iż na 100% jest pewne,że samolot rządowy na pokładzie którego znajdował się Nasz Prezydent został źle naprowadzany ...etc. Cóż... jakbym przeprowadzał zamach też by mi zależało na tym aby główne dowody w sprawie niszczały, żeby je zalewała kanaliza jak w sprawie Olewnika, czy niewyjaśnione fakty mordów politycznych, powtórzę może jeszcze raz mordów politycznych za III Rzeczpospolitej nie ujrzały światła dziennego.
Dlatego też podjąłem akcję podjętą z inicjatywy Łażącego Łazarza i wysłałem zawiadomienie do prokuratury warszawskiej o popełnieniu przestępstwa. I tyle,ile mam sieci namawiam do tego wszystkich. ZAWIADAMIAJCIE PROKURATURĘ WARSZAWSKĄ O POPEŁNIENIU PRZESTĘPSTWA !
Link wzoru:
http://www.niepoprawni.pl/blog/164/polski-watek-zbrodni-smolenskiej-zawiadomienie
Wewnętrznie jestem przekonany że to był mord w wykonaniu elit politycznych Polski i Rosji.Nie ma takich przypadków aby Głowa Państwa ginęła w takiej katastrofie.
Prowadzenie tego śledztwa, a przede wszystkim pierwsze wypowiedzi pani Kopacz utwierdzają mnie w przekonaniu,że to był mord.
Więc proszę piszmy zawiadomienia do prokuratury.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

halibuter

#92746

Mam do Ciebie pytanie...

W zalinkowanym tekście ("Zamach 'nieumyślny'?"), a raczej pod nim prowadziliśmy dyskusję, która była kontynuacją dyskusji pod moim tekstem ("Reject, reject!"). Czy masz nadal takie samo zdanie, czy też coś spowodowało jego zmianę? Chodzi mi o ty, czy dalej sądzisz, iż to co wydarzyło się 10 kwietnia było nieumyślnym zamachem?

Pozdrawiam serdecznie
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#92770

Ze strony polskiej - tzn rządu Tuska (Arabski, Sikorski, Klich)tak, był to moim zdaniem "zamach nieumyślny" - dali się rozegrać Rosji jak jak dzieci, idąc na lep współpracy w deprecjonowaniu Lecha Kaczyńskiego.
Ze strony rosyjskiej natomiast, to już inna sprawa. Samolot był ewidentnie źle naprowadzany, do tego zacieranie śladów i opieszałość - tu coraz bardziej skłaniam się do tezy, że mógł to być zamach świadomy.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#92808

Jednym z efektów działań miało być i jak się okazuje, jest podział narodu. Nazywa się to zarządzaniem przez konflikt.
Podział dokonuje się w poprzek wszystkich uwarunkowań społecznych człowieka gdyż dotyka najbardziej osobistej oceny takich pojęć jak dobro i zło. Nie dajmy się podzielić i próbujmy tłumaczyć bliskim istotę tego eksperymentu żeby rozumieli co się z nimi dzieje, choć przyznaję, że będzie to bardzo trudne. Potrzebna jest miłość.

pozdrawiam

Andynie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Andynie

#92781

Też odnoszę wrażenie, że jesteśmy jako naród rozgrywani. Tyle, że ta rozgrywka nie byłaby aż tak skuteczna, gdyby nie nałożyła się na autentyczny podział społeczny. Stąd moje pytanie z końcówki tekstu.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#92813