„Żywy stąd nie wyjdzie …” (wybory 2011)

Obrazek użytkownika rosemann
Kraj

Tytuł miał brzmieć „Tratwa Meduzy” ale musiałbym znaczną część tekstu poświecić na objaśnienie tego skojarzenia. Ufny w inteligencję czytelników pozwolę sobie zdjąć z siebie ten obowiązek.

„- Nie wiem co o tym sądzisz ale jak tak dalej będzie to trzeba pomyśleć nad wyjazdem z tego kraju”

- Z naszego…

- Jeśli chcesz to możesz mówić że twój ale za mnie nie mów”

To fragment mojej rozmowy z moją przyjaciółką. By było jasne nie miała ona miejsca w czasach gdy większości zrobiło się duszno od rządów PiS lecz w ostatnia niedzielę. Nie bez przypadku rozmawialiśmy właśnie o tym, że nie da się żyć. Według niej nie da się i nic nie wskazuje by to się zmieniło.

O wyborach nie rozmawialiśmy. To w ogóle jest teraz problem by z kimś pogadać o zbliżającej się elekcji. Nikt nie chce. I nie chce nawet powiedzieć czemu. Mogę domyślać się tylko, że pierwszym powodem jest obawa o konieczność przyznania się do swoich minionych preferencji wyborczych i na dodatek wytłumaczenia się z nich. Dla wielu byłoby to zadanie ponad siły. Druga przyczyna jest obawa. Taka bardziej ogólna, wykraczająca poza problem dobrego (właściwego) i złego wyboru. Sprowadzająca się do coraz mocniejszego przekonania, że dobrego po prostu nie ma.

Myślę, że umoszczone na naszej scenie politycznej siły jak również te, które się moszczą z zapałem zdają sobie sprawę z poziomu pesymizmu potencjalnych wyborców. szczególnie zaś tych, który mogliby w ostatecznym rozrachunku odegrać rolę „języczków u wagi” czyli tak zwanego „wyborcy niezdecydowanego”. O głos tego wyborcy stoczona zostanie wojna jakiej być może jeszcze przy żadnych wyborach nie oglądaliśmy.

„Wybory? Stary, to będzie rzeźnia! Ja się na to raczej nie piszę…” – dobiegło mnie również wczoraj zza stolika usytuowanego po sąsiedzku gdy konsumowałem swój niedzielny obiad „na mieście”. Te trafną w moim przekonaniu wróżbę wygłosił człowiek, którego określiłbym jako młodego, wykształconego i nieźle sytuowanego przedstawiciela klasy średniej.

Będzie „rzeźnia”. Bo czemu miałoby jej nie być? Właściwie można przypuszczać, że najmniejszą chęć by „zabijać i dać się zabić” w jesiennym starciu wykaże lewica. Raz, że „na ten moment” nie może jeszcze liczyć na cud, który uczyniłby ją siłą z pierwszego szeregu. Jej największym atutem jest właśnie to, że wystarczy jej czekać oraz być łagodną jako bijący w oczy kontrast dla tych, którzy na ten luksus pozwolić sobie nie mogą. Poza tym od jakiegoś czasu przyzwyczajeni jesteśmy, że dla niej wynik rzędu kilkunastu procent to „niezaprzeczalny sukces”. Nadto w ostatnim czasie w tym ugrupowaniu jedyne rzezie wszczynali kolejni pretendenci do roli Brutusów. Po „sukcesie” Brutusa-Olejniczaka w wyborach warszawskich pewnie długo nikt następny Napieralskiemu nie zagrozi.

Pozostali nie mają wyjścia. Głowni rywale, dość niespodziewanie, znaleźli się na tym samym wózeczku. W obu przypadkach przegranej mogą nie znieść dotychczasowi wyborcy. Poza „żelaznym elektoratem” oczywiście. Ten zniesie wszystko gotów nawet na „budowę arki”. W gorszej sytuacji znalazła się dość niespodziewanie chyba partia rządząca bo jest obecnie na fali opadającej a takie coś powoduje i nagłą nerwowość, która nie służy zimnemu kalkulowaniu i kumuluje porażki. Tym bardziej prawdopodobne, że coraz trudniej będzie jej znaleźć jakiś racjonalny motyw przewodni kampanii. W tej samej rozmowie przy stoliku po sąsiedzku jeden z dyskutantów zastrzegł jak bardzo zdenerwuje się gdy mu znów wyjadą z tym jak to strasznie było za PiS.

A z PiS nie jest lepiej. Teoretycznie jest w bardziej komfortowej sytuacji takiego politycznego Małysza co to lepiej się czuje gdy goni przeciwnika niż gdy mu ucieka. Tylko, pozostając w klimacie sportowym, zdaje się że źle posmarowało. Ciekawy i przemawiający do mnie był punkt widzenia Ziemkiewicza, wedle którego PiS stracił z oczu wyborców bo robi sobie swoją, wewnętrzna kampanię w której elektoratem jest Prezes. I to jego ten i ów stara się przekonać, że jest najlepszym wyborem. Zanim się więc partia obejrzy i opamięta może być po sprawie.

Oczywiście czekam na obiecywane propozycje ale z doświadczenia wiem, że wystarczy jakaś „wrzutka” ze strony PO i znów wszystko będzie się kręcić wokół „zamachu w Smoleńsku”. Z korzyścią dla PO. Bo można się z tym serdecznie i fundamentalnie nie zgadzać ale smoleńska narracja przeciętnemu wyborcy już bokiem wychodzi. Razem z rządami PO. Taki paradoks do przemyślenia dla tego i owego.

Nie ma wątpliwości, że jak lwy i wilki zarazem w tej kampanii powalczą PJN i ruch zaparcia Palikota ( proszę mi wybaczyć ale nie umiem o tym poważnie skoro musze patrzeć co dnia na idiotyczny plakat Wodza ze skrzydełkami). Jeśli miałbym wróżyć to więcej spokoju wróżyłbym ugrupowaniu secesjonistów z PiS. Oni powinni wiedzieć, że jeśli już, są raczej melodią przyszłości i nastawić się, że teraz nawet i mogą „wziąć po dupie”. Jeśli tego nie kalkulują to cóż… małą maja wyobraźnię. Jeśli nie nastawią rodzących się struktur na to, że jeszcze nie teraz, to zawiedzone i oblizujące się smakiem oczekiwanych konfitur struktury rozpełzną się.

Ruch jest w sytuacji znacznie gorszej. Zbudowany na magii „dynamiki i sukcesu” po prostu nie może sukcesu nie odnieść! Bo magia wyparuje jak „suchy lód”- w okamgnieniu. Ta PiaRowska wydmuszka jest w stanie napełnić się jakąś treścią tylko pod wpływem sukcesu. Nawet naciąganego i dętego. Palikot postawił na takie zaplecze, dla którego nie ma czegoś takiego jak „dalsza perspektywa”. To fani zdradzający jedną wielbioną gwiazdę z następną, jeden ulubiony serial z kolejnym, jedną dziewczynę z fajniejszą. To gracze, którzy lubią przeskakiwać szybko albo jeszcze szybciej na następny poziom. jak ktoś ich zechce zmusić by pe takli się jeszcze jakiś czas na tym samym to mu „faka” pokażą i tyle.

Został jeszcze PSL. Właśnie… Został. I zostanie.

A nas czeka wiele ciężkich tygodni. Proszę więc uzbroić się w cierpliwość i przyjąć do wiadomości, że nikt nie będzie brał jeńców. I żywy stąd nie wyjdzie…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie zgadzam sie z Twoja diagnoza.Do wyborow droga jeszcze daleka a stan finansow juz bardzo kiepski.W przypadku PIS wystarczy ze beda biernie czekac nie robiac nic zrobi to za nich Vincent bez dyplomu i reszta chcacych sie nachapac zanim przyjdzie koniec.To ze PiS drazy sprawe mordu smolenskiego (takie jest moje zdanie o tej niby katastrofie)jest z korzyscia dla nich albowiem juz wyszly sprawy o kontrolerach ktore nie ujrzalyby swiatla dziennego gdyby nie Maciarewicz i jego komisja.Po za tym moze i ludziom juz sie to przejadlo ale jednak nie kazdy jest takim dupkiem jak ta ferajna ryzego dla ktorego HONOR i Ojczyzna to nic nie znaczay frazes.Mysle ze bardzo wielu ludzi zrazilo to pozbawienie honoru pilotow i gen Blasika.PSL za wspolrzadzenie krajem przy krachu finnasow publicznych zniknie jak kamfora nie zalapujac sie nawet na przystawke(przy takowym krachu pelowcy jak nic zrzuca wszystko na Pawlaka i ten wredny PSL)no chyba ze PSL wyczuje jak zawsze skad wieje wiatr i przejdzie do opozycji i w ten sposob ta tratwa meduzy zatomnnie z zerowa liczba poparcia jak AWS.Czeka nas bardzo ciekawy rok jak mowi przeklenstwo chinskie(obys zyl w ciekawych czasach).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128312

Bardzo trafna analiza naszej tzw.sceny politycznej.Gra Smoleńskiem dotyczy i PO i PiS-u.Tylko co dalej?Zmęczenie zmęczeniem,ale wciąż skuteczna jest w wielu środowiskach mantra''byle nie PiS''.Nie należy też liczyć na merytoryczne debaty przed wyborami.Nigdy takich nie było,co najwyżej przepychanki słowne.Pani Joanna PJN,powinna przeprosić się ze swoją starą partią.Miała swoje pięć minut,ale to już minęło.I raczej nie  wróci.Palikocia partyjka-wiele hałasu o nic.PSL-fenomen z mdłym liderem od lat.Partia obrotowa,dogada się z każdym.Bo wielkim w ostatecznym rozrachunku zawsze potrzebny jest ten trzeci do gry.SLD ucieszy się z każdego wyniku.Będzie obserwować bieg wydarzeń i karcić delikatnie,żeby nie podpaść.

A w efekcie ciągle te same twarze i nihil novi...

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

markiza

#128318

"Gra Smoleńskiem"? - jako żywo, coś mi to sformułowanie przypomina, czyżbym słyszał je na okrągło przez ostatnie 10 miesięcy?
A jasne, zostawmy to w cholerę, ludzie są znudzeni tym tematem, niczemu to nie służy... Plebs woła o igrzyska, może tym razem pokażą strusie na arenie?
Co do twarzy nie ma się co martwić, to już nie wiek złoty, Flawiusze odeszli w przeszłość, będzie nowy cesarz...

_____________________
Przepraszam, ale nie mogę powstrzymać ironii...

Przestańmy próbować sami siebie przekonać, że nienormalne jest normalne, a polska "polityka" (cudzysłów zamierzony) cierpi li tylko i wyłącznie na "niedobór" kompetencji.

To, co stało się w Smoleńsku, wykracza poza ramy zwykłych partyjnych przepychanek w tzw. państwach demokratycznych. Czy muszę po raz kolejny powtórzyć: zginął prezydent, zginęła generalicja, zginęli ludzie sprawujący w państwie najważniejsze funkcje?
Śledztwo - farsa, zachowanie rządu - graniczy ze zdradą stanu. Taką właśnie mamy rzeczywistość. I nieistotne jak bardzo chcielibyśmy, aby tak nie było, to, co suflują nam usłużne media byłoby groteskowe, gdyby nie nasuwające się wnioski o stanie, w jakim państwo polskie się znajduje.
Daleko sięgać nie trzeba: to co obserwujemy (czy aby na pewno wszyscy chcą patrzeć??) codziennie, indoktrynacja, cenzura, ba, zapaść ekonomiczna widoczna gołym okiem - to mało?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128344

To nie jest gra Smoleńskiem przez WSZYSTKICH POLITYKÓW!

PIS walczy o prawdę!!! Niczym nie gra.

To tusk ma tylko jeden oręż - grę o Smoleńsk - i wywijał, najpierw Zerwikapurem a dzisiaj, jak Naród wie więcej, szabelką.

Niedługo okaże się, że król jest nagi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128387

Jakość działaczy partyjnych jest tragiczna - a to spośród nich wybierani są posłowie i senatorowie. Dotyczy to wszystkich partii, tym bardziej, że "etatowi" politycy bez żenady zmieniają barwy partyjne gdy tylko wyczują zmienne wiatry. Większość lokalnych polityków to ludzie totalnie bezideowi, skorumpowani, tworzący lokalne sitwy i nie posiadający jakiegokolwiek programu czy pomysłu na przyszłość. Może to zmienić w pewnym stopniu utworzenie jednomandatowych okręgów wyborczych i głosowanie na ludzi, a nie na partie - ale polska scena partyjna musi się zmienić, bo nie odzwierciedla już w jakimkolwiek stopniu poglądów politycznych społeczeństwa, a przynajmniej tej jego połowy, która nie bierze udziału w wyborach. Ciągle mamy do czynienia z tymi samymi układami i tymi samymi ludźmi, tylko nazwy partii się zmieniają.
Pora zmienić te partie. Wszystkie.
Iranda

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Iranda

#128327

Niestety. N.b. to właśnie te obserwacje kazały i każą mi być pesymistką, co do wyników wyborów. Ale to już inny temat.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128333

Nale ży spojrzeć na sytuację polityczną w Polsce w szerszej perspektywie niż tylko lokalna.Wiadomo dobrze, jak można destabilizować sytuację w krajach sąsedzkich. I tu wziąłbym raport MAKu jako element w szerszej grze geopolitycznej a także dodałbym książkę T.Grossa i poszukałbym analogii z rokiem 1946.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128330

Jeżeli przez lata ludzie pozwalają sobie wtłaczać do głów treści o tym jaka Platforma jest super, że "liczy się z nimi cały świat", że "Tusk to polityk na miarę Piłsudskiego" a "Kaczor to obłuda i cham", i że przegrał fesnaste wybory z rzędu i jeszcze chwileczka, jeszcze momencik a zaraz PiS się zmarginalizuje i zniknie na śmietniku politycznym to normalne jest to że w konfrontacji z rzeczywistą rzeczywistością pod kopułą musi się pojawić konfuzja.
A do tego dochodzi zwykły strach wywołany wizją powrotu Ziobry i CBA.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Remek

#128332

Agent wpływu? Czy użyteczny idiota? Szkoda czasu i wysiłku na rozwikłanie tego bo skutki są takie same....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128770