trudne czasy dla Platformy

Obrazek użytkownika Łukasz Schreiber
Kraj

Można chyba zaryzykować tezę, że Platforma Obywatelska z poparciem blisko połowy Polaków jest dzisiaj u szczytu potęgi.

Trzecia wygrana z rzędu w wyborach (po samorządowych w 2006, parlamentarnych 2007 i teraz elekcji do Europarlamentu) Jerzy Buzek wybrany Przewodniczącym PE i ciągle mało odczuwalne przez Polaków skutki kryzysu. Na miejscu polityków Platformy poczekałbym jednak z przedwczesnym świętowaniem kolejnych sukcesów. Dla Tuska i jego partii idą bowiem trudne czasy.

 
koniec wiary w „magiczne” umiejętności Tuska?
 
Do sondaży oczywiście należy podchodzić ze sporą rezerwą, ale jednak wyznaczają pewien trend. Kiedy w jednym z nich na zlecenie „Forum” – bodaj dwa tygodnie temu – rząd uzyskał gorsze notowania od prezydenta, można było to zbyć kilkoma frazesami. W końcu też dalej Donald Tusk pozostawał jednym z polityków cieszących się największym zaufaniem Polaków. Można było mówić, że rząd rządem, ale premiera i tak nic nie ruszy. Nieco odmienne wrażenie można mieć po sondażach PBS DGA opublikowanych dzisiaj na zlecenie „Wyborczej”, z których wynika nie tylko, że polityka Rady Ministrów nie uspokaja Polaków wobec kryzysu („NIE” odpowiedziało aż 77%, a pozytywnie zaledwie 13%) ale nie ma też wiary w to, że Tusk potrafi sprostać kryzysowi („NIE” 56%, „TAK” 30%). Jeżeli dodać do tego fakt, że teflonowy Tusk może przegrać wybory z osobą, która nie ma poglądów – tj. Kwaśniewską – musi sobie zadawać pytanie: „Co się dzieje z moim przysłowiowym szczęściem?”. Czas pokaże, co z tego wyniknie, ale okazuje się, że cierpliwość Polaków wobec nieróbstwa Tuska i jego Gabinetu zaczyna być na wyczerpaniu.
większy dystans w mediach
 
Tym, co zawsze pomagało Tuskowi i jego partii na wydostanie się z tarapatów była przychylność mediów, które każdy choćby trochę krytyczny materiał o Platformie okraszały „wspominkami” rządów PiS i sygnalizowaniem: może nie są wspaniali, ale TAMCI to samo zło. Dotychczas było to skuteczne panaceum na problemy. Gdyby bowiem Kaczyński u steru rządów popełnił połowę z gaf i kompromitacji Tuska, to sukcesem PiS byłby wynik w przedziale 15-20%.
Oczywiście ta zmiana nie jest przypadkowa. Większość dziennikarzy (z mediów ogólnopolskich) łapie się w rozliczeniach podatkowych na najwyższą stawkę. Kiedy słyszą, że Tusk zamierza im więcej ukraść, to nie są zachwyceni. Są też w stanie wybaczyć wszystkie machinacje koalicji PO-PSL wobec ustawy medialnej, ale trudno uznać, żeby byli zachwyceni kryzysem, przeciw któremu działania rządu Tuska można porównać do zachowania Lucjusza Poncjusza Piłata, które sprowadzają się do stwierdzenia „co ma być, to będzie” i wskazania winnych obecnemu stanowi rzeczy, którymi są – a jakżeby inaczej – Kaczyńscy. Pierwsze przejawy tego widzimy – chociaż PiS w dalszym ciągu jest przedstawiany jako czarny lud, to jednak nawet Monika Olejnik potrafi w ostatnim czasie ostro przepytywać polityków Platformy. Jeszcze jednym powodem – oprócz już wspomnianych – jest przeniesienie sympatii na innego z pretendentów do prezydentury, Andrzeje Olechowskiego.
co zrobi Tusk?
 
Wybór, który stoi przed rządzącą partią nie jest łatwy i oczywisty. Po przespaniu roku czasu i zaklinaniu rzeczywistości, kryzys jednak odważył się zapukać do Polski. Teraz potrzeba odważnych decyzji – ale na te nie stać Tuska – albo podwyżek podatków, najłatwiej dla tych, co zarabiają najwięcej. Tutaj jednak napotyka się na silny opór wielu środowisk, w tym najwybitniejszych ekonomistów, którzy przestrzegają Platformę przed taką drogą. Radość z tego, że mamy najwyższy wzrost PKB – ponieważ jesteśmy na „zerze”, a nie na „minusie” – jest również co najmniej niezrozumiała, ponieważ myśmy spadali z poziomu 6,5%, podczas gdy Europa Zachodnia 1-2%. Relatywnie więc jest on większy, a przecież i tak jesteśmy przynajmniej pół roku do roku za innymi krajami, jeżeli chodzi o odczuwanie kryzysu.
Tusk zmarnował najlepszy czas na przeprowadzenie trudnych reform – kiedy koniunktura odziedziczona po PiS wciąż była dobra, o kryzysie nikt nie słyszał, poparcie społeczeństwa miał olbrzymie, a mediów bezwarunkowe. Dzisiaj więc lider Platformy jest zmuszony wypić piwo, które sam sobie naważył. Podwyższa podatków – jak na ironię tych, które obniżył PiS – będzie ostateczną zdradą dla wielu wyborców PO, przeprowadzenie reform społecznych może zakończyć marzenia Tuska o prezydenturze, a nicnierobienie przestaje być powoli możliwe. Śmiem twierdzić, że w obecnej sytuacji Platforma nie ma szans na podwójne zwycięstwo: scenariusz, w którym Tusk zostaje Prezydentem Polski w 2010 roku, a PO wygrywa w wyborach AD2011 należy włożyć między bajki. Tusk albo musi zrezygnować ze swoim snów o Krakowskim Przedmieściu, albo poświęcić swoją partię. Swoją drogą ciekawe, którą z opcji wybierze…
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dobry tekst; ja jestem ciekaw, kiedy dziennikarzom znudzi się zabawka w postaci SD...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#26131

Dziennikarze z GW to specjaliści, nikim nie bawią się bez przyczyny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#26167

a ja czekam az POpłyna tak jak UD UW,pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#26139

Moim zdaniem PO właśnie zaczyna z tego szczytu turlać się w dół. A będzie to robić coraz szybciej.

Celna analiza - trendy to najważniejszy czynnik w sondażach okresowych bo w końcu po to się je robi okresowo;)

Której z opcji Tusk by nie wybrał i tak jego opcja polityczna musi się pogrążyć. Chyba, że zrobią wcześniejsze wybory, w co wątpi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#26166