Magia języków

Obrazek użytkownika Muldi
Blog

Jak podaje PAP, towarzyszący w czwartek 14.07.2011 premierowi podczas spotkania z harcerzami pod Grunwaldem Paweł Graś nie określił terminu, w którym zostanie opublikowany raport komisji Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Powtórzył jedynie za Donaldem Tuskiem, że nastąpi to "niezwłocznie, jak tylko będą gotowe wszystkie wersje językowe". Wszystkie, to znaczy angielska i rosyjska.

Czyli dyskutują. Kto poniesie odpowiedzialność. Bo że ktoś musi, staje się jasne coraz bardziej. Narobili tych wersji językowych (dwie), żeby wydłużyć czas dyskusji. Nie wszystko im się zgadza. Arabski z palestyńskim, Klich z Klichem, Tusk z Putinem, niemiecki z rosyjskim. Nikt nie chce być kozłem ofiarnym.

Oczywiście premier nie zmieni ani przecinka, bo tak zapowiadał, ale też istotnie nie ma co zmieniać, gdyż sądząc z publikowanych w Internecie skanów licznych tekstów rządowych, oni przecinków w ogóle nie używają. Z innymi znakami interpunkcyjnymi już jest inaczej. Przede wszystkim z nawiasami i cudzysłowami. Stosowane jest ujęcie w nawias albo w ogóle wyrzucenie poza nawias. Ujęcie w cudzysłów, zgodnie ze szkoleniami, to przypisanie komuś słów, których nie powiedział. I tak dalej z wykrzyknikami, znakami zapytania, pauzami, z tym że to właśnie nie są przecinki.

Jak podaje portal wPolityce.pl - raport tłumaczony wciąż nie jest oficjalny, więc w ogóle nie ma o co kopii kruszyć. Powiedzą, że to nie ten raport tylko tamten raport, bo do katastrofy smoleńskiej oficjalnie jeszcze nie doszedł (a może w ogóle już jej nie było, bo ludzie zaczynają o niej zapominać). Grupa ekspercka na razie analizuje analizy.

Jednak kiedy do raportowania dojdzie, ktoś będzie musiał dać głowę. I tu jest ten problem. Pytanie, kto.

Nikt nie chce. Ja sobie wyobrażam, jakie tam toczą się walki. Dzwonią do tłumacza i mówią: panie Felek, weź pan jeszcze nie tłumacz trzeciego zdania na stronie dwudziestej ósmej, bo my na razie nie wiemy, kto odpowiada za brak ochrony na lotnisku. Jak ustalimy (ostatecznie drogą choćby losowania), damy znać.

Zdaje się, że wobec tego zaczyna zwyciężać zamach. Stąd ta zwłoka.

Zamach! To by było wyjście idealne. Nikt nie odpowiada, nikt nie jest winny, tylko zamachowiec. Kto się zamachnął, tego nie wie nikt, oprócz tych, którzy wiedzą, a poszukiwania zamachowców zajmą całe lata.

To naprawdę niegłupie wyjście.

Tylko jak tu teraz o tym powiedzieć polakom (małą literą, żeby im woda sodowa do głowy nie uderzyła)? Język polski takiej sytuacji nie przewidział. Może do tłumaczeń dodać jeszcze język chiński, kalabryjski i baskijski, to będzie więcej czasu na ustalanie treści oświadczenia? Trzeba mianowicie powiedzieć tak, żeby wyszło, że winien jest Macierewicz, bo to on kręcił, że być może zamachu nie było, tylko coś się stało na piętnastu metrach nad ziemią i tak dalej... i nie miał racji - tak można by powiedzieć - bo zamach w rzeczywistości był jak ta lala!

Warto jeszcze do tych tłumaczeń na koniec dołożyć język z buta, który okrywał stopę premiera, gdy ten stawiał ją w ruinach słynnego miasta Inków na zboczu Machu Picchu.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Trudno jest przetlumaczyc,gdyz w polskim ubijstwo kojarzyc sie z ubiciem interesu,a nie z zamachem.Machniom nie wyszlo,bo szpion spieprzyl sprawe.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

macieja

#170349