BUMAR-anci

Obrazek użytkownika Okowita
Gospodarka

10. Maja, pod Kancelarią Premiera RP, odbyła się pikieta protestacyjna z udziałem przedstawicieli kilkunastu Wojskowych Przedsiębiorstw Remontowo-Produkcyjnych.

W czym rzecz?
Otóż rząd Donalda Tuska (Donald matole...) wymyślił sobie konsolidację przemysłu zbrojeniowego, który odtąd miałby działać jako (powiedzmy) Grupa BUMAR.

Sama koncepcja nie jest w sumie zła. Szkopuł w tym, że BUMAR to beczka bez dna. Okazuje się bowiem, że dotychczasowe "wcielenia" wielu zakładów do tej beczki skończyły się dla nich smutno. Następowały gwałtowne redukcje płac, wyprzedawano majątek przejętych zakładów, zwalniano ludzi. Sprawa została opisana m.in. w artykule "BUMAR - niereformowalne reformy"
(http://interia360.pl/artykul/bumar-niereformowalne-reformy,44819 ).

Dziś rząd dalej brnie w ten "konsolidacyjny" absurd.

Znajome wiewiórki szepnęły mi, że istnieją bardzo konkretne plany rządu by zasilić BUMAR kolejną porcją kilkunastu przedsiębiorstw. Tyle, że te kilkanaście firm nie ma wcale ochoty zostać wrzuconymi do bumarowskiej beczki bez dna ani finansować kolejny gabinet kolejnej czapki z kolejnym samochodem, sekretarką i czterema kochankami. Znają bowiem doskonale historię poprzednich "wcielonych", którą można określić jednym słowem - pogrzeb. Co więcej - przynajmniej część (tyle wiem) z tych pozostałych radzi sobie całkiem nieźle. Żyją z MON-owskich zamówień np. na remonty sprzętu wojskowego (m.in. MiG-i, Rosomaki). Wypracowują zyski więc są rentowne. A i ludzie nieźle całkiem zarabiają. Nie żeby jakieś tam kokosy ale na chleb z dobrą omastą śmiało wystarcza.

Ta grupka stanowczo protestuje przeciwko wtłoczeniu ich do BUMAR-u. Tyle, że korespondencja, kierowana od ponad sześciu (!!!) miesięcy do Tuska i Boniego pozostaje bez żadnej odpowiedzi. Pomijam fakt łamania prawa nakazującego urzędnikom udzielanie odpowiedzi w ustawowo określonym czasie. Taka małostkowa arogancja panatusków jest przecież znana.

Pikieta z 10. Maja zakończyła się "sukcesem". Jak informuje strona NSZZ Pracowników Wojska "O godz. 13.00 pięcioosobowa delegacja udała się na rozmowy do KP RM, gdzie spotkała się z Podsekretarzem Stanu w MON i Dyrektorem Gabinetu KP RM. Efektem godzinnej rozmowy było ustalenie, że Wiceminister MON przy aprobacie KP RM zorganizuje pilnie spotkanie w sprawie WPRP S.A. z udziałem MON, Ministerstwa Skarbu, Ministerstwa Gospodarki, Komitetu Stałego RM i Prezesa "BUMAR".". ( http://www.nszzpw.pl/pl/index.html )

Super, co nie?

Tyle, że dziś wróbelek mi zaćwierkał, że do KPRM (pod obrady rządu) wpłynął wniosek ministra skarbu o włączenie do rządowych rozważań w temacie "By żyło się lepiej wszystkim" projektu kolejnej wrzutki kilkunstu przedsiębiorstw do BUMAR-owskiej beczki. Tych właśnie, które pod KPRM protestowały przeciwko ich - de facto - unicestwieniu. Owszem - niby mają odbyć się jakieś rozmowy tyle, że będą musztardą po obiedzie, bo projekt "wrzutki" jest konkretem.

Z warszawskiego podwórka (na Bemowie są Lotnicze Zakłady Remontowe) "mię doniesło", że we "wrzutce" jest konkretny plan. Plan polegający na tym, że dobrze prosperujący zakład się przeniesie do Rembertowa. Tam się zbuduje jakąś halę i tam się będzie kontynuować. Koszt budowy hali to jakieś 10 mln. złotych. Jakiś baraczek na biuro się postawi. Czyli jakieś (a niech tam) 15 baniek. Tyle, że bemowski teren, na którym zakład się znajduje, jest wart jakieś 50-60 mln złotych. Lekko licząc. A wokół są osiedla deweloperskie. Nówki sztuki.

Krakowskim targiem - 55 mln - 15 mln daje 40 milionów, które BUMAR z radością zainkasuje. A co z tego będą mieli ludzie? Paru na pewno coś łyknie - bo te fury, komóry, gabinety i sekretarki przecież kosztują. Ale to, że rozpirzy się dobrze radzący sobie zakład to przecież małe miki. Bo zasiłki dla bezrobotnych zapłaci państwo. Czyli my.

Rząd. tworząc "konsolidację", nie chce zauważyć, że tworzy dodatkowego pośrednika - pijawkę. Zakład, który dotychczas otrzymywał BEZPOŚREDNIO zlecenia z MON, dostanie je przez bumarowskiego pośrednika, który skasuje swoją dolę za friko. Bo musi utrzymać zgraję niepotrzebnego kierownictwa. To przecież jest ważniejsze. By żyło się lepiej. Z furą, komórą, sekretarką czy kochanką.

Ocena wpisu: 
Brak głosów