Po ch... wam to, muszki jednodniówki ?

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Podczytuję sobie rozmaite mądre ksiązki i widzę, że autorzy, napędzani albo nadmiernym optymizmem albo po prostu koniecznością nieustannego interpretowania zmieniającej się rzeczywistości i rozczarowani przebiegiem dotychczasowych procesów, imają się dziwnych koncepcji. Nie można też wykluczyć motywów przyziemnych wiążących się z potrzebą dostarczania wydawcom kolejnych pozycji, by nie wypaść z rynku i nie stracić prestiżu. Taki np. Benjamin Barber zniechęcony do polityki państw, które utrudniają rozwój pożądanej według niego globalizacji, wydał ostatnio książkę, w której widzi czynnik rozwojowy zmierzający ku globalizacji, w miastach, w megametropoliach.



Ale gdy zajrzę do salonu24, szczęka mi po prostu opada. Aż roi się tu  od muszek łątek jednodniówek i innych stworów, operujących żabią perspektywą. A po ch... wam to, salonowicze ? Jaki to ma sens ? Domyślam się, że stoi za tym potrzeba autoekspresji realizowanej po najniższych kosztach czyli w wirtualu, oraz chęć ucieczki od realnej rzeczywistości. Z realnym komentowaniem rzeczywistości nie ma to wiele wspólnego, bo jednorazowe, jednowymiarowe wydarzenia są jedynie elementami oderwanymi od realnych długotrwałych procesów i leżących u ich podłoża relacji społecznych. Wydarzenie to wyraz a nikt normalny nie posługuje się wyrazami lecz zdaniami stanowiącymi kombinacje wyrazów. Realny sens ma dopiero zdanie. Koncentrowanie się na pojedyńczych wydarzeniach niczego więc nie wyjasnia, wręcz przeciwnie, tworzy szum informacyjny. I może komuś o to właśnie chodzi ? O cyfrową demencję, jak sugeruje Martin Spitzer. Mam nadzieję, że Państwo już go przeczytali. Nie, nie, żartuję, nadzieję to mam płonną. "Pamiętników" Henryka Ciecierskiego też pewnie nie przeczytaliście, ale czas na p... andronów znajdujecie. Gratuluję.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:5)