O co powinni zapytać nauczyciele Olejniczaka, Żelichowskiego i Broniarza?

Obrazek użytkownika Katarzyna
Kraj
Kampania wyborcza do EP nabiera rumieńców. Prowadzona jest, trzeba przyznać, w sposób prawie niezauważalny dla przeciętnego wyborcy.
Bo niby co ma wspólnego z wyborami nepotyzm Pawlaka czy jego niezwykłe przywiązanie do bycia głównym sikawkowym kraju?

Czy niezwykle czołobitne poparcie dla nowelizacji Ustawy o systemie oświaty przez posła Żelichowskiego i Olejniczaka ma jakiś związek z kampanią?

Dla kogo i po co wyparł się stanowiska Zarządu ZNP Sławomir Broniarz?

Oczywiście, wiem, wiem, nauczyłam się już tego na pamięć, że polityka jest sztuką kompromisu. Kompromis kompromisowi jednak nierówny. I jeśli blisko 80% społeczeństwa jest przeciwna zmianom , uważając je za szkodliwe, jeśli sama ustawa zaprzecza temu, co głosi tak szumnie Hall o podmiotowości rodziców i ucznia w szkole, to o co w tym wszystkim chodzi? Co załatwiają sobie postkomuniści u jaśnie oświeconej PO? Może jednak ma to jakiś związek z wyborami do Parlamentu Europejskiego?

Bo, że załatwiają to rzecz pewna, inaczej nie parliby tak do odrzucenia veta prezydenckiego wbrew opinii społecznej. Cała ta historia pachnie przecież samobójstwem przede wszystkim PO, ale i lewicy też.

Jeśli chodzi o mnie, to ja im tego życzę z całego serca, póki jeszcze Polska ostatecznie nie zginęła w odmęcie złodziejstwa, korupcji, niekompetencji i cynizmu polityków. Dlatego też podpowiadam nauczycielom pytania, które powinni zadać Olejniczakowi, Żelichowskiemu i Broniarzowi oraz wszystkim głosującym w sejmie "maszynkom".

Nie będą one tym razem dotyczyły obniżenia wieku realizacji obowiązku szkolnego. Argumentów przeciw było tak dużo, że za sam fakt ignorowania opinii społecznej posłowie głosujący za odrzuceniem veta powinni ostatni raz zasiadać w sejmie. Nie jest to już bowiem nawet postpolityka, to wynaturzona, butna i śmiejąca się Polakom w nos władza autorytarna, niczym już prawie nie różniąca się od „przewodniej siły narodu" z czasów PRL, tyle tylko, że bardziej rozdrobniona, by móc udawać władzę demokratyczną. Ale to tylko udawanie, nic więcej.

Kiedy przestaną udawać? Że co, że niemożliwe? Możliwe. I to tak samo możliwe jak zabory, okupacja czy PRL.

Nie żyjemy w czasach wyjątkowych, są one takie, na jakie przyzwalamy.

Moje pytania do tych panów nie są jednak z patriotycznej półki, wydają się być całkiem przyziemne:


1. Dlaczego nikt z nich nie postuluje prawdziwej decentralizacji oświaty? Czyli przekazywania subwencji bezpośrednio do szkół. Czym bowiem będzie dyrektor menager zarządzał, skoro subwencją dysponuje samorząd?


2. Czy to nie przypadkiem nie wystarczająca wysokość subwencji sprawia, że prowadzenie szkół jest, jak za czasów głębokiej komuny, za pomocą zbiurokratyzowanych zespołów administracyjnych przy samorządach?


3. Jeśli samorządom nie wystarcza subwencji na utrzymanie małych szkół, to jakim cudem uda się to osobie prawnej lub fizycznej bez dotacji, czesnego czy obniżki płac nauczycieli?


4. Czy przypadkiem w całej tej awanturze nie chodzi właśnie tylko o to, by położyć łapę na nauczycielskie pensje?


5. Czy nie po to raz po raz media wkładają nam w głowy, że nauczyciele będą jedyną grupą zawodową, która dostanie podwyżki, by odwrócić uwagę od czekających ich obniżek pensji?

Jestem z natury swej bardzo niepoprawna politycznie, lubię szukać dziury w całym i dlatego pytam o to, o czym żadne media nie piszą ani nie dyskutują.
I tak sobie myślę, że jeśli przy najbliższych wyborach nauczyciele nie odważą się zadać tych pytań, będą jak za Stalina, Bieruta czy Gierka społecznością pracującą jedynie dla idei. Tym razem jednak na własne życzenie, skoro dali się tym panom w tak prosty i naiwny sposób oszukać.

PS.
Ustawa z dnia 12 lutego 2009 r.
http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/ustawy/605_u.htm

polecam szczególnie pkt 4 dotyczący zmian w art. 5
i po belfersku przypominam, że brak wiedzy nie zwalnia z odpowiedzialności za siebie i swoją Ojczyznę.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oj, Moderatorze, filut z Ciebie. Ale sikawkowy podoba mi się

Dzięki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#16033

Fajnego milusińskiego Ci wstawili u góry i to z sikawka,ze ho,ho. Nauczycieli mnie nie zal,zasłuzyli na to,za te wypady z uczniami "Giertych do wora i do jeziora". Żal mi tylko dzieciaków i przyszłych moich wnuków

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16035

No nie , ja też nie żałuję nauczycieli i żal mi dzieci. Rzecz w tym, że zostanie miernota przy pensjach, które im osoby prawne lub fizyczne zaproponują. Te miernoty będą głownie na wsi, bo tam są małe szkółki9. I to jest problem.
A sikawkowy rzeczywiście ekstra. ;))

Pozdrawiam serdecznie ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#16052

Z przodu tryska woda (trzeba się wpatrzyć), a z tyłu!!!!???

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#16034

Oj, jakiś Ty ciekawski ;))

Pozdrówka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#16053

Dziwi mnie to że nauczyciele jako wykształceni ludzie nie rozumieją zwyczajnej normalności. Może po prostu tego wykształcenia mają za dużo? Może naście lat prania mózgu w szkołach i uczelniach państwowych z dumnie niesionym hasłem o przewodniej sile narodu wypaczyło i im tak tok myślenia że już nie ważne która byle jakaś ta przewodnia siła była. Choć protestują przeciw każdej to jakby jej brakło i nie było by przeciw komu protestować czuli by się bardzo źle. A może przestać się pytać nauczycieli jak powinna wyglądać szkoła a zapytać rodziców do jakiej chcieli by posyłać swoje dzieci....
Tak zdaję sobie sprawę że odpowiedzi były by krańcowo różne i bardzo dobrze bo szkoły powinny być właśnie takie jak uczniowie i ich rodzice czyli różne. Oczywiście można by się zastanawiać czy nie powinno być jakiegoś minimum ... i tak i nie ale jeśli tak to musiało by to być minimum prawdziwe czyli
1. Umiejętność samodzielnego czytania na głos i po cichu
2. umiejętność budowania zdań (w tym części mowy)
3. umiejętność konwersacji.
4. podstawy matematyki do 100
5. tabliczka mnożenia do 100
6. działania na ułamkach
7. potęgowanie i pierwiastkowanie ręczne
8. procenty
To jest wiedza wystarczająca żeby żyć.
Cała reszta powinna być całkowicie dobrowolna.
Jeśli rodzice będą chcieli to w jednej szkole przedmiotem najważniejszym będzie matematyka a w drugiej np religia w trzeciej poza w/w minimum jedynym przedmiotem może być np geografia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

--------------------------------------- -Wolnościowiec / Prawicowiec / Ateista- =____We wszystkich trzech radykał___= ==============================

#16045

ja już dawno doszedłem do wniosku, że jak będę miał dzieci, to państwowej centralnie sterowanej szkółki nie uświadczą. I niech mnie nachodzą różne opieki społeczne, kuratoria. Założę się jaka będzie ich argumentacja, że olewam edukację dziecka. Widzę to niestety trochę inaczej. Otóż będę olewać edukację dziecka, jeżeli je poślę do takiej cudacznej szkółki. Oleję również przy okazji wychowanie, bo tym się zajmie jakaś grupa koleżeńska...

Poza tym rodzic lepiej wie, co jest dobre dla dziecka niż jakaś biurwa. Urzędasy w MEN-ie rozumują na zasadzie zbliżonej do tego, że "wszyscy mają równe żołądki". Tak samo oni zakładają, że wszystkie dzieci są jednakowo uzdolnione pod względem umiejętności rachunkowych, umiejętności abstrakcyjnego myślenia, szybkości zapamiętywania, umiejętności manualnych, słuchu itd.

Żeby było jeszcze śmieszniej najwięksi uczeni i filozofowie, jacy chodzili po Ziemi, to często do żadnej szkoły nie uczęszczali. A jakoś mieli wybitne osiągnięcia i na zawsze zapisali się w annałach historii ludzkości.

Z drugiej strony mój własny przykład. Ja się od zawsze interesowałem naukami przyrodniczymi. No i czy szkoła mnie pewnych rzeczy nauczyła, jak odróżniać na przykład o siebie rodzaje amonitów, ramienionogów, trylobitów, wapień beyrichiowy od biohermalnego itd. Tego to się nauczyłem sam. Zdobywając kolekcję książek popularnonaukowych na przykład autorstwa Stephena J. Goulda posiadłem wiedzę, jakiej nigdy bym w szkółce nie uświadczył. Sama szkoła to była natomiast jedną wielką stratą czasu.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#16048

Ja bym tak nie generalizowała, bo z rodzicami różnie bywa, niektórym wydaje się, że dzieciom wystarczy piany ojciec czy matka ;(
Piętnaście lat przepracowałam przy tablicy na wsi pegeerowskiej i wiele widziałam.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#16056

Ja tak całkiem off topic, ale czy można prosić o linka do pańskiej niedawnej dyskusji z p. Djansem?

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16057

Dlatego właśnie szkoła powinna przede wszystkim wyrabiać dobre postawy naukowe i moralne. Najważniejszą wiedzę człowiek i tak zdobywa dobrowolnie na studiach, bez studiów osiągnie jedynie praktyczne minimum w dziedzinie która go pasjonuje. Aby i tam się rozwinąć potrzebuje samodzielnego poznawania tematu albo szkoleń itp.

Bardzo ważne jest, by w szkole uczyć logiki, wykrywania związków przyczynowo-skutkowych. W ten sposób uczeń dostaje wędkę do łowienia ryb a nie tylko samą rybę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16060

Witam tu i cieszę się, bo mój komentarz do Twojego na Rzepie Leski mi wyciął. ;))
Napisałeś tam:
"Sam miałem sporo nauczycieli z prawdziwego zdarzenia którzy uczyli głównie dla tego że chcieli a wynagrodzenie było jedynie uzupełnieniem".

Jak można w ten sposób podchodzić do pracy nauczycieli?

Czy nauczyciel nie musi jeść, mieszkać, mieć rodzinę? Czy nie musi kupić książkę, pójść do teatru, kina, na koncert? Czy taki nauczyciel może czegoś nauczyć?

To własnie takie traktowanie zawodu nauczyciela sprawiło, że polskie szkoły są takie a nie inne.

A co do wymagań ucznia. Wiesz, ja nie godzę się, by moje podatki szły na wychowanie mechanicznego robola. Jeśli płacę pdatek, to chcę, by szkoła wychowywała ludzi światłych, służących Ojczyźnie wiedzą i umiejętnościami.

To co proponujesz w XIX wieku  wymyślił przemysłowiec Walddrf. Szkoły waldorskie właśnie taki poziom reprezentują. Akurat do wychowania niewolnika. ;((.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#16055

... edukacji, ale twój plan zajęć jako żywo przypomina mi hitlerowskie założenia szkół dla słowiańskich untermenschów (oni uważali, że wystarczy liczyć do 60-ciu, bodaj, więc oszczędzili jeszcze 40% :):):):):)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#16062

gdyż obaj odebraliście moją propozycję jako to minimum które ma być za darmo opłacane przez państwo otóż nie, nic nie ma być za darmo a wszelka nauka musi być płatna. Moim zdaniem to jest minimum jakie wystarcza do przetrwania i nic więcej a nigdy nie powiedziałem że to jest zakres wiedzy dla wszystkich. Szkoła powinna być nie tylko prywatna, płatna ale i całkowicie dobrowolna i nikt nikogo do nauki zmuszać nie może.
Nauczyciel tak samo jak hydraulik czy mechanik samochodowy wykonuje konkretną usługę to tyle aż tyle i tylko tyle. Nie można potraktować kogoś lepiej tylko dlatego że ma taki a nie inny zawód i nauczyciel nie jest tu wyjątkiem tak samo jak śmieciarz. A każdy może zarabiać dokładnie tyle ile za jego prace ktoś inny jest skłonny zapłacić jeśli to jest 1000zł/m-c to widać nic więcej nie potrafi. Znam takich do których na lekcje ustawią się kolejki nawet jeśli za godzinę wystawili by cenę 200pln ale również takich że nawet 800 na miesiąc nie zarobią bo nikt do nich na lekcje przyjść nie będzie chciał.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

--------------------------------------- -Wolnościowiec / Prawicowiec / Ateista- =____We wszystkich trzech radykał___= ==============================

#16066

No właśnie nam Hall wprowadza w życie Twoje poglądy. Śmiecie to ja mogę sama zutylizować;)), gorzej z nauką języka czy matematyki.

Wiesz, ja też jestem za tym, by nikt mi łaski nie robił i nie fundował szkoły niby darmowej za moje podatki. Ani ona darmowa, ani prywatna. Bo ten nieuk, który nie będzie chciał chodzić do szkoły potem będzie zakałą społeczną. Pójdzie i np. zagłosuje na Tuska ;)).

Jak najbardziej, za wszystko chcę płacić sama, łaski bez.
Problem chyba jednak w zarobkach. Czy to wina społeczeństwa, że zrobiono z nas kolonię taniej siły roboczej?

A poza tym czy nie uważasz, że mienie szkolne jest majątkiem narodowym? I wyzbywanie się go powinno być za zgodą społeczną?

Cyniczna nowelizacja ustawy polega między innymi na tym, że Hall uderzyła w najbiedniejszych. Nie odważyła się na prywatyzowanie szkół miejskich, ale postanowiła zaoszczędzić na oświacie wiejskiej.
A szczytem obłudy i zdrady wsi jest poparcie tego projektu przez PSL.

Kto tego nie rozumie, to niczego nie rozumie z politycznych zagrywek PO.
Przejdą do historii jako ci, którzy ostatecznie pogrążyli kraj w biedzie i bałaganie. Nic innego mi nie przychodzi do głowy jak nazwanie tego Targowicą.

Mamy jednak to, na co przyzwalamy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#16073