Amatorka w Gruzji

Obrazek użytkownika piotr.wolejko
Świat

W całym zamieszaniu związanym z incydentem gruzińskim najbardziej uderzająca jest fatalna organizacja wizyty prezydenta RP w zakresie bezpieczeństwa. Z informacji dla Prezesa Rady Ministrów sporządzonej m.in. przez Jacka Cichockiego wyłania się obraz nędzy i rozpaczy. 

Biuro Ochrony Rządu wychodzi na pół-amatorską grupkę posiadających fajne i drogie zabawki panów, którzy nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa głowie państwa. Z drugiej strony, BOR nieustannie był stawiany przez prezydenta w sytuacji, delikatnie mówiąc, niekomfortowej. Służby ochraniające najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej w ostatniej chwili były informowane o zmianach w planie wizyty bądź nie były informowane w ogóle .


Co więcej, BOR-owcy zostali umieszczeni przez Gruzinów na końcu kolumny, " bez kontaktu wzrokowego z limuzyną przewożącą prezydentów " (sic!). Zmiana trasy kolumny prezydenckiej pozostała także niezauważona przez niektórych jej członków, bo zapadł zmrok (łaskawie informacja dla premiera nie wspomina, czy BOR także nie zauważył zmiany trasy z powodu zmroku). Po pewnym czasie na czoło kolumny wysforował się samochód z dziennikarzami. Kolejna niespodzianka, sytuacja zupełnie nieprawdopodobna jeśli chodzi o reguły bezpieczeństwa.

I tu dochodzimy do najlepszego:


Przyznam bez bicia, że z taką sytuacją jeszcze się nie spotkałem. Agenci Secret Service, ochraniający prezydenta Stanów Zjednoczonych, nigdy do takiej sytuacji by nie dopuścili. Tymczasem nasi BOR-owcy zostali rozstawieni po kątach przez gospodarzy i zamiast chronić prezydenta stali się członkami wycieczki krajoznawczej po pięknych gruzińskich ziemiach. Polska ochrona nie miała nawet kontaktu wzrokowego (sic!) z chronionym obiektem. 

Wpadka to co nie miara, ale można powiedzieć, że Secret Service także dał ciała, pozwalając ukraść zegarek z ręki prezydentowi Bushowi podczas jego zeszłorocznej wizyty w Albanii. Zdjęcia pokazujące jak Bush tracił zegarek obiegły cały świat, będąc przedmiotem drwin. Tutaj jednak nie ma z czego się śmiać, bo padły strzały (co prawda w powietrze, ale to standardowe ostrzeżenie), a nasza ochrona nawet nie była na miejscu zdarzenia .

  źródło: washingtonmonthly.com

Śmieszą natomiast słowa prezydenta, który cieszył się z nieobecności BOR-owców wokół niego, gdyż nie lubi być rzucany na ziemię . Z całym szacunkiem dla prezydenta, ale wypowiedziane przez niego słowa są zupełnie nieodpowiedzialne. W sytuacji zagrożenia ochrona musi być przy nim i zapewnić mu bezpieczeństwo, a tutaj standardem jest położenie chronionej osoby na ziemi i osłonięcie go własnymi ciałami przez ochroniarzy. Gusta prezydenta nie mają żadnego znaczenia . 

Po kilku dniach przyglądania się incydentowi można stwierdzić, że rażące błędy popełniła strona gruzińska, a prezydent Kaczyński poddawał się kolejnym pomysłom Micheila Saakaszwilego bez słowa sprzeciwu. Nie sprzeciwiał się także BOR, choć było jasne, że bezpieczeństwo głowie państwa nie może zostać zapewnione w stopniu choćby dostatecznym. 

Zrozumiałe jest, że ochrona nie może decydować za przywódcę, gdzie ten może a nie może się udać. Jednak w sytuacji niemożności zapewnienia bezpieczeństwa to nie polityk powinien decydować o kierunku i celu podróży . Bezpieczeństwo jest po stokroć ważniejsze od najważniejszego nawet politycznego celu, jakim w tym przypadku było wykazanie odbiegania rzeczywistości od treści porozumień, które Sarkozy zawarł z Miedwiediewem. 

Trudno jest powiedzieć "nie" najważniejszym politykom w państwie, ale czasem trzeba się na to zdobyć i umieć swoje postanowienie wyegzekwować. Skoro amerykańscy prezydenci poddają się w takich sytuacjach osądowi agentów Secret Service, polski prezydent również powinien. Niestety, ostrzeżenia nie było, za co wyłączną odpowiedzialność ponosi szef prezydenckiej ochrony. Kiedy tylko zobaczył, że wydarzenia odbiegają od planu powinien niezwłocznie podjąć działania mające na celu wyjaśnienie sytuacji i zapewnienie bezpieczeństwa prezydentowi. Jak było, wiemy...

Piotr Wołejko

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A co Pan powie na temat raportu ABW sporządzenego na podstawie stron internetowych, głównie rosyjskich?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8286

Rosjanie grają sobie w kotka i myszkę. Nasz prezydent prawdopodobnie jest im potrzebny w charakterze chłopca do bicia, a przynajmniej nie muszą się go obawiać, gdyż swoje sprawy i tak załatwiają ponad naszymi głowami z Merkel i Sarkozim.Ich agenci w Polsce również ich skutecznie wspierają, więc wystarczy casem dać trochę po łapach, aby przypomnieć kto tu rozdaje karty.

pozdrawiam - janekk

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8288

... tak się do tego przyznawać? Skąd te wszystkie fachowe wieści? ;-)

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Think but don’t think too much, just fucking whack him.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#8296

Gdybym próbował przekonywać, że Rosjanie chcieli, no powiedzmy, zrobić krzywdę naszemu prezydentowi, to rzeczywiście byłoby to ryzykowne.

Sprawa jest jednak poważna i daleki jestem od jej bagatelizowania jak to czynią niektórzy politycy i co może tak odebrałeś.
pozdrawiam - janekk

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8300

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Think but don’t think too much, just fucking whack him.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#8372