Liczyli, aż im się zgodziło...

Obrazek użytkownika maciej1965
Kraj

PKW liczyło sobie głosy przez ponad 24 godziny. Dlaczego? Po pierwszym liczeniu wyszła znaczna przewaga PiS. Ktoś z PKW chlapnął o 2:00 w nocy, że PiS ma znaczną przewagę (bodaj 7%) nad PO. Na takie cuda w państwie Tuska miejsca nie ma! Więc liczyli dalej. W końcu rano doszli do różnicy 1%. Ale to też za dużo. Przecież Platforma musi wygrać!

Nie uwierzę, że głosy z 9% komisji liczy się od 4:00 rano do 22:00 wieczorem. Gdyby obecny wynik został podany np. o 7:00 rano, nie stawiałbym zastrzeżeń. Ale jeśli coś trwało tak długo, to przestaję wierzyć takiej instytucji jak PKW. Oni albo czekali na rezultaty fałszowania kart (skąd do licha te 200 tyś nieważnych głosów?), albo na wytyczne z góry.

Te wybory przypominają mi zamach Smoleński. Gdyby od razu odczytano czarne skrzynki, zwrócono nam wrak, przeprowadzono sekcje zwłok, zabezpieczono dowody itp, to nie miałbym wątpliwości co do wyników badań Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Ale tego nie zrobiono. I dlatego nie wierzę w jej ustalenia.

Państwowa Komisja Wyborcza też zawaliła. I dlatego jej nie ufam. Za to przyjmę jako rzeczywiste wyniki równoległego liczenia głosów (na podstawie protokołów z obwodowych komisji wyborczych) przeprowadzonego przez PiS. Ktoś powie, że PiS jest zainteresowany podważeniem wyników PKW? Zapewne ma rację. Ale PKW wiedziało o równoległym liczeniu i mogło swoje zliczanie przeprowadzić sprawniej. Może zresztą dzięki temu równoległemu liczeniu dziś wieczorem ogłosili, że PiS ma od PO mniej głosów tylko o 0,35%. Może inaczej było by to 35%?

Z niecierpliwością czekam na PRAWDZIWE wyniki wyborów.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:7)