Jak mysli nowa lewica?

Obrazek użytkownika mona
Blog

Przeczytałam dziś rozmowę z Sierakowskim (ostatnia Angora), z niejakim opóźnieniem - ale jednak.

Poniższy tekst zabrzmi Marxem, ale fakty są faktami, choć dokłada się mnóstwo starań w kwesti "passe" tematu.
.
Nie ukrywam: nigdy nie przestałam mieć zdania, że lewica jest potrzebna. Ktoś musi patrzeć na ręce pazerniaków.
Zachód nigdy nie osiagnąłby obecnego statusu "klas pracujących", gdyby nie związki zawodowe, a w ślad za tym - ogólnej zamożności społeczeństw. Nieliczni beneficjenci różnych form kapitalizmu, w którym człowiek był "śrubką w maszynie", nie zdołaliby zapewnić w wystarczającym stopniu zwykłej konsumpcji wytwarzanych dóbr. Więc jak bogacić się miały państwa bez masowego konsumenta?

To Ford głosił, że jego robotnik powinien zarabiać tyle, żeby go było stać na samochód, który produkuje. Co prawda, z zastrzeżeniem, że każdy kolor jest dobry, pod warunkiem, że jest to kolor czarny.

Sierakowski uchodzi za nowoczesnego, niezmiernie sprawnego intelektualnie lewicowca. Fakt, gadać potrafi, czasem trudno za nim nadążyć.Oczywiście ( choć mniej jasno) wpisuje się w obowiązująca modę, że lewicy socjalnej już nie ma, jest passe.

Na marginesie - więc właściwie o co chodzi? Jaka to ma być lewica?
Pytanie jest natury ogólnej, do oświeconych. Nie bardzo interesuje mnie obecna lewica, mogłam przegapić "cele i zadania".

Ale tekst, o którym piszę, odkrywa chyba smutna prawdę: gadanie gadaniem - a zawsze chodzi o to samo: o kasę. Sierakowski nie mówi o celach i ideałach, choć gdyby mówił - pewnie bym tego nie przeczytała w c a ł o ś c i. Już wystarczająco długo bywałam namolnie indoktrynowana.

Sierakowski w co drugim zdaniu mówi o "rozlicznych krzywdach nowej lewicy", o niesprawiedliwym podziale środków, które uniemożliwiają stworzenie nowej partii. I to jest clou wszelkich "sierakowskich" bólów.

Ale po co Sierakowski ma zakładać nowa partię? O tym nie ma ani słowa.
Mogę się domyślać - właśnie po to, żeby intensywnie walczyć o te środki. Tylko co to ma wspólnego z pojęciem "lewica"?

Nasuwa mi się jedno wyjaśnienie: w czasie Rewolucji Francuskiej przedstawiciele "trzeciego stanu", mieniącego się reprezentantem większości narodu (hmm...) a wdzierajacego się właśnie do historii - zasiadali po lewej stronie sali obrad.

I tak narodziło się pojęcie "lewica".

Czyli Sierakowskiemu, razem z jego fascynująca inteligencją, chodzi głównie o to, żeby się "wedrzeć" - po czym zasiąść po lewej stronie sali. Bo niczego innego w tym wywiadzie nie wyczytałam.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

klasa robotnicza najszybciej bogaciła się w XIX stuleciu, kiedy to regulacji czasu i warunków pracy nie było. Ludzie traktowali tych "podłych" kapitalistów jako dobroczyńców, dzięki którym nie umarli z głodu. Czasem potrafili przejść kilkaset kilometrów, żeby zatrudnić się w fabryce. Proponuję przestać rozumować obrazkami z Dickensa (sympatyzował z socjalistami!) i komunistycznej propagandy.

Skoro kiedyś klasa robotnicza tak się potrafiła bogacić, to dlaczego ma nie być tak również obecnie?

A związki zawodowe to istnieją po to, żeby paru klientów mogło jeść kawior i pić drogie wina "w imię dobra ludu pracującego".

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#18856