Nocna kolejka do IPN

Obrazek użytkownika thaer
Kraj

Nocna kolejka do IPN – w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej – KŚZpNP.

- Inka, Inka chodź zobacz – mówię. Inka powoli otwiera senne oczy, a z jej ust pada cichutkie – Spaaać!

Udało się. Godzina 22:36 na zegarku, wraz z moją sympatią zajęliśmy grzecznie miejsce na końcu kolejki. Przed nami w mroku majowej nocy, wzrasta budynek centrali IPN w Warszawie. Na jednej ze ścian wielkie i świecące litery - IPN. Stoimy tuż obok słupa ogłoszeniowego, a przed nami około 200 osób czekających, tak jak my na wizytę w budynku, który wielu nazywa „instytutem podziałów narodowych”. Wokół bardzo dużo młodych ludzi, aż się zdziwiłem, nie spodziewałem się tylu z nich tu zobaczyć. A jednak! Mniej więcej co 20-25 minut kolejka powolutku przesuwa się do przodu. Zaczyna robić się chłodno, ale najważniejsze, że nie pada i jest sucho. Po godzinie stania jesteśmy w środku stawki, czyli została jedynie godzina. Chłód majowej nocy skłania wielu do zwarcia szeregu, a Inkę – moją ukochaną – do mocniejszego wtulenia się w moje ramiona. Podjeżdża białe combi z logo TVP. Wysiada pani reporter w towarzystwie dźwiękowca i operatora kamery. Przez kolejkę przetaczają się ciche słowa – „Będą kręcić, będą chcieli rozmawiać...” Pierwsza grupka zmarzniętych „kolejkowiczów” odmówiła. Ekipa TVP niebezpiecznie zbliża się do nas.

– Czy możemy zadać parę pytań? – pytają.

– Jasne - odpowiedziałem.

Tylko co mogłem powiedzieć i to jeszcze tak z zaskoczenia? Parę zdań na temat ciekawości obrazu IPN od środka, no i bez ideologicznych przekazów. Za mało czasu było na przygotowanie w głowie czegoś błyskotliwego. Całe szczęście nie „puścili w TV”. Inka też odetchnęła z ulgą, bo wiadomo, człowiekowi ciężko coś składnego i mądrego powiedzieć wtedy kiedy trzeba. Powoli zbliżamy się do wejścia, odczuwamy napięcie, ale i tęsknotę do tego, aby w końcu znaleźć się w środku, w cieple. W końcu! Jest chyba 00:41, a więc tylko nieco ponad dwie godziny czekania, warto było. Wielu czekało całe życie na sprawiedliwość, my tylko trochę ponad 2 godziny, by ruszyć wraz z pracownikami IPN ku poznaniu wnętrza Instytutu. Prowadzi nas młoda pracownica Instytutu. Na parterze przeprowadza krótki wstęp na temat ogólnego charakteru działalności placówki. Mówi ciekawie i z radością, chociaż pewnie tak jak my jest już trochę zmęczona. Po wstępie, zaczynamy wędrówkę od spotkania w czytelni z pracownikami IPN. Historycy Instytutu zapoznają nas z zasadami udostępniania archiwów IPN, ciekawie opowiadając o tym kto i w jaki sposób może korzystać ze zbiorów archiwum. Prezentują bazy danych, umożliwiające historykom, dziennikarzom oraz osobom uprawnionym dobieranie odpowiednich kwerend celem zdobycia interesujących ich materiałów. Prezentują bazę danych, w której zasobach znajduje się około 40 milionów fotografii, co stanowi drugi co do wielkości zbiór tego typu materiałów w naszym kraju. Ruszamy dalej. Drugim punktem programu jest łącznik na I piętrze Instytutu. Tam dowiadujemy się o sposobie i zasadach prowadzenia ewidencji osób inwigilowanych oraz tych owianych złą sławą tajnych współpracowników. Niesamowite, ale aparat represji działał z dokładnością i sumiennością najlepszych szwajcarskich mechanizmów. Nic im nie umknęło. Kartę ewidencyjną poznajemy na podstawie wpisu dotyczącego Zbigniewa Romaszewskiego. Pani, która opowiada o zasadach prowadzenia ewidencji poinformowała nas, że bardzo często wpisy znajdujące się ewidencji są jedynym śladem zainteresowania przez aparat represji daną osobą, bowiem teczki personalne wielu pokrzywdzonych oraz agentów zostały zniszczone. Pada parę krótkich pytań ze strony członków naszej zwiedzającej grupy „szturmowej”, po czym ruszamy dalej. Kolejnym przystankiem jest magazyn archiwalny. To tu na wysokich na ponad dwa metry pólkach stoją dokładnie opisane pudła z aktami. Ile tego jest?, niesamowite. Pracownik Instytutu informuje nas, że w całym kraju w zasobach IPN jest około 89 kilometrów akt. Aż trudno w to uwierzyć. Dowiadujemy się co oznaczają odpowiednie litery oraz cyfry rzymskie na poszczególnych pudłach. Powoli odszyfrowujemy sygnatury akt. Pracownik mówi ciekawie i rzeczowo, słowem pełen profesjonalizm. Widać, że chce nam jak najwięcej przekazać, ale czas goni. a my musimy ruszać dalej. Wjeżdżamy windą towarową na II piętro budynku IPN. Dowiadujemy się, że winda, mimo że stara bo z lat 60-stych ubiegłego wieku, dobrze służy pracownikom. Uśmiech pojawia się na twarzy członków naszej grupy kiedy dojeżdżamy do celu. Znajdujemy się w sali reprografii. Mamy tu pełną swobodę do rozmów z pracownikami Instytutu. Można wręcz powiedzieć, że sami nas do siebie zapraszają. Moją uwagę przykuwa wystawa prezentująca wybrane archiwa z zasobu IPN. Podziwiam dokumentację zebraną przez Instytut. Liczne materiały fotograficzne z różnych okresów Polski ludu. W oddali słychać projekcję filmu na temat technik operacyjnych aparatu represji. Podsłuchy, ukryte kamery, specjalnie przygotowane wozy służące inwigilacji figurantów. W gablotach widzę materiały z teczek personalnych wielu osób inwigilowanych – Stanisława Tyma, kwestionariusz paszportowy Romana Bratnego. Wpisy dotyczące przerwanego koncertu zespołu Big-Cyc. Służba bezpieczeństwa miała wszystko na oku. Nikt potencjalnie groźny jej nie umknął. Pracownicy IPN prezentują najnowocześniejsze skanery służące digitalizacji zbiorów archiwalnych, tak by były dostępne w formie cyfrowej. Uchroni to zbiory papierowe przed dalszym niszczeniem, bowiem często papier na którym tworzono dokumentację, był niskiej jakości i ulegał powolnemu procesowi niszczenia w kontakcie z dłonią. W centrum pomieszczenia znajdują się dwa duże szklane prostopadłościany, a w nich zmielone i zniszczone akta, które w workach ewakuacyjnych zostały przekazane do IPN. To te dokumenty zniszczyła najbardziej wspomniana wcześniej ludzka dłoń. Zasiadam po raz pierwszy w życiu przy czytniku mikrofilmów. Widzę materiały zgromadzone przez bezpiekę na temat Jana Pietrzaka. Dziwne to uczucie czytać relacje licznych TW na temat tego artysty. Wiedziałem, że w PRL ludzie donosili, ale dopiero kiedy człowiek na własne oczy widzi te materiały, uzmysławia sobie jak wielki był to aparat represji i terroru. Wodzę wzrokiem po sali. „Gdzie jest Inka? – pytam sam siebie. O jest! Siedzi na krześle, w pozycji wskazującej na wielkie zmęczenie.

– Inka, Inka chodź zobacz – mówię. Inka powoli otwiera senne oczy, a z jej ust pada cichutkie – Spaaać!

Ależ ona musi być zmęczona, zawsze chodzi spać około 22, a dzisiejszy dzień to dla niej istna próba wytrzymałości. Ruszamy dalej ku łącznikowi na II piętrze budynku. Tam czeka na nas prezentacja wybranych książek napisanych przez pracowników instytut. Dziwne, że z przeszło 500 publikacji, ludzie w Polsce mówią tylko o dwóch. W tym jedna napisana przez młodego historyka Pawła Zyzaka, ma tyle wspólnego z IPN ile ja z południowoamerykańskimi Indianami. Prowadzący prezentację pan, sprawia wrażenie bardzo przejętego swoją pracą oraz poświęcającego jej cały swój czas. Miło patrzeć na człowieka, który z pasją oddaje się odkrywaniu kart mrocznej historii naszego Państwa. I nawet ten kwiecisty krawat, rodem z lat 90-tych ubiegłego wieku, dodawał mu wiele uroku, powodując pojawienie się uśmiechu na mojej twarzy. „Oby więcej takich osób było w naszym kraju” pomyślałem. Ostatnim punktem programu było wręczenie drobnych upominków wszystkim chętnym. Otrzymaliśmy specjalne wydanie Biuletynu IPN poświecone pamięci tragicznie zmarłego Janusza Kurtyki, prezesa Instytutu wraz z filmem na płycie DVD oraz przewodnik po gmachu IPN. Patrzę na zegarek, dużo po godzinie drugiej w nocy. Ale warto było!

- Inka, kochanie, wracamy do domu – spać!

Tekst oraz fotografie - thaer

Powyższy tekst ukazał się w ostatnim wydaniu POLIS MPC. Postanowiłem odczekać jakiś czas, nim opadną emocje związane z katastrofą Smoleńską, w której śmierć poniósł prezes IPN pan Janusz Kurtyka. Cześć jego pamięci!

http://polis2008.nazwa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=704:nocna-kolejka-do-ipn--w-archiwum-instytutu-pamici-narodowej--kzpnp&catid=272:dzielnica-dokumentalistow-i-wiadkow&Itemid=300

Zapraszam do komentowania na moim blogu w salonie24.
http://thaer.salon24.pl/

Pozdrawiam.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pozdrawiam myślących.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#68682

dziękuję za odwiedziny i ja również pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#68683