Jacy agenci ?

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj

Czy może być bezpieczne takie państwo, w którym obcy agenci przenikają wszystkie jego struktury?

Generał Krzysztof Bondaryk, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego podał informację o trzystu pracownikach obcych wywiadów działających w służbach dyplomatycznych. Powtórzmy: 300 na 2000 dyplomatów. A jaka jest liczba tych, którzy pracują pod przykrywką przedstawicielstw, fundacji, przedsiębiorstw? Przy okazji powstaje pytanie jaka była metodologia ustalania tej liczby. Dlaczego miałoby być ich akurat 300, a nie na przykład 1000? Przecież podając, nawet przybliżoną liczbę, trzeba dokonać jakiegoś spisu. A mając jakąś specyfikację powinno się wiedzieć, kto jest (może być) agentem, a kto nie. Dlaczego więc oni w dalszym ciągu funkcjonują jako dyplomaci? A może ta liczba jest po prostu wzięta z sufitu? Może wynika z prostego przemnożenia liczby dyplomatów przez jakiś wydumany, piętnastoprocentowy wskaźnik? Zanim postaram się dokonać własnych obliczeń, kilka krótkich uwag.

Mówienie o tym, że weryfikacja agentów WSW, oraz lustracja tajnych współpracowników SB nie jest konieczna, bo są obecnie jakimś mało istotnym elementem sceny politycznej (niegroźni, starzy, będący poza układem) jest bzdurą. Trzeba sobie bowiem uświadomić kim oni byli. A może są?
Konfident - (TW) w terminologii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była to osoba świadomie, dobrowolnie i za wynagrodzeniem współpracująca ze Służbą Bezpieczeństwa. Dopowiem - Służbą Bezpieczeństwa, będącą agendą KGB. A więc TW wcale nie byli konfidentami. Byli kolaborantami - ludźmi świadomie, bądź nie do końca, ale jednak współpracującymi z okupantem. Przecież Rosja Sowiecka nie była naszym sojusznikiem, ale najeźdźcą. (Takie pytanie na marginesie: a kim jest teraz ? Zaprzyjaźnionym państwem? Partnerem gospodarczym?)
ZSRR, a następnie Federacja Rosyjska, wycofując swe wojska z Polski w 1991 i 1992 roku, zabrała mundurowych, ale nie zabrała ze sobą swoich służb specjalnych i ich agentów. Ci ludzie pozostali. Co robili przez ostatnie dwadzieścia jeden lat? Wycofali się z życia publicznego? Werbowali nowych kretów? Nie wiem. W każdym razie na pewno nie rozwiali się w powietrzu. Ale jeśli ktoś uważa, że ubrali się w zgrzebne wory i błądzą po świecie biczując swe ciała jest w błędzie. Dlaczego mieliby odrzucić dawne aspiracje, pogrzebać ambicje? Czemu mieliby to zrobić? Dlatego że powstała "wolna Polska"? Przede wszystkim ja wcale nie jestem pewien czy ona powstała.

Ilu może być obecnie ruskich agentów (nie pytam tu o niemieckich, choć przeczytałem w tygodniku Forum, że w latach 80 działało u nas 500 agentów STASI, których zapewne potem przejęła RFN) w organach naszego państwa? W roku 1989, kiedy likwidowano SB było około osiemdziesięciu tysięcy zarejestrowanych tajnych współpracowników. Dodając do tej liczby etatowych pracowników SB, oraz WSW i jej agentów otrzymujemy liczbę około stu pięćdziesięciu tysięcy potencjalnych szpiegów Rosji. Powtarzam: potencjalnych. Ilu ich jest naprawdę? Bez dokończenia lustracji trudno będzie stwierdzić.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Była i jest głównym narzędziem i źródłem wszelkich sukcesów dyplomacji radzieckiej/rosyjskiej. Rosjanie mają na tym polu wielowiekowe tradycje sięgające chyba jeszcze czasów mongolskich. Warto wiedzieć, że w okresie wojen napoleońskich mieli swojego (z pewnością nie jednego) człowieka wysoko postawionego we francuskim rządzie. Tym człowiekiem był minister spraw zagranicznych Francji Tyllerand. Od tej pory niejeden z ministrów spraw zagranicznych w różnych krajach był/jest człowiekiem na rosyjskim żołdzie. Jeszcze lepsze rezultaty przynosi osadzenie swojego człowieka na stanowisku premiera rządu. Mitrochin w swoim "Archiwum" wymienia premierów Trudeau, Prodiego, Schoedera, Lipponena, Allende jako agentów KGB. Oczywiście najpełniej politykę ocieplenia stosunków z Rosją realizuje się, gdy wszystkie czołowe postaci życia politycznego pozostają "na kontakcie" i są "zaufanymi przyjaciółmi" Rosji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#148245

zaciemnienia sytuacji. Wszak ważniejsi są agenci wpływu z obywatelstwem polskim.

Agenci SB są starzy i pewnie przechodzą na emerytury. Tylko ze mają młodszych kolegów, synów i córki oraz stworzyli zasady doboru kadr mających dostęp do miodu, tj. ustalają (w dużym zakresie)kolejkę do koryta. To chyba ich podstawowe zadanie: wspomaganie interesów oficerów prowadzących oraz całej tej sitwy. Ważniejsze niż donoszenie, kiedy rozpoczęli kolaborację. Bo niezależnie od tego, czy system (głównie powierzchownie, ale nie tylko) zmienił się czy nie, to i tak byliby ludźmi wpływowymi dzięki kolaboracji. I tak załatwialiby sprawy zgodnie z interesem oficerów prowadzących, przy czym te interesy wcale nie musiały być całkowicie zgodne z deklarowanymi interesami "socjalistycznego" czy "demokratycznego' państwa. Bolko jest przykładem skrajnym, ze "pozyteczniejszy" był wtedy gdy juz nie donosił, lecz gdy miał jakąś władzę, ale był podatny na szantaż.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#148252

"Starzy" agenci to ludzie w wieku 40+. Są tak samo istotni dla tego co się dziś dzieje jak agenci wpływu zwerbowani po 89. Ale nie można mieszać jednych z drugimi. Ci o których dziś piszę są korzeniami, czymś od czego się zaczęło. To mój pierwszy artykuł na ten temat.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#148256

Wezmy konkurs mlodych talentow w telewizorni, kiedy wystepowal mlody Piotr Wolwowicz i patrzcie na to jury. Jednoglosnie wszyscy w jury go odrzucili. Nie z powodu glosu, wygladu, zachowania, tylko dlatego, ze piosenka byla patriotyczna! Piosenka byla patriotycznie pro Polska! To caly grzech tego mlodego chlopca!
Sami mu to oswiadczyli, choc nie on byl jej autorem i nie byl pierwszym wykonawca. To jak z tymi agentami, panie Generale? Tam widzelismy na wlasne oczy i slyszelimy na wlasne uszy, ze na 4 sedziow, 4 bylo antypolskimi agentami! Nic innego! 100% agentow!
Prawdziwa agenturalna telewizja nadajaca bez przykrycia, jawnie!
Panie generale K. Bondaryk, szefie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prosze jeszcze raz przeliczyc, pewnie Pan liczyl tylko Chinczykow. Innych nie wypadalo bo to sasiedzi z bratnich Niemiec i bratniej Rosji, wiec jakby swoi, prawda?!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#148257

nigdy dość przyzwoitości i honoru

A pan Bondaryk to co? ,bo wedle mnie to on też jest agentem obcych służb na 99%.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

nigdy dość przyzwoitości i honoru

#148306

Wyjąłeś mi to z ust (z pod pióra)!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#148308