kierdel

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Humor i satyra

Urodziłem się pod znakiem Barana i do dziś ponoszę tego konsekwencje.

Choć skłonność do trykania bardzo z wiekiem osłabła, łeb jeszcze mam twardy i  najlepiej czuję się w stadzie, choćby ogarniętym owczym pędem, póki udaje mi się nadążać za najsłabszymi owieczkami.  Rośnie moja słabość do jagniąt; różowieję z ochoty na samą myśl o jagnięcinie z rozmarynem (i oczywiście z czosnkiem) i staję się łagodny jak baranek (kaszlę natomiast  jak owca).

W tym tutaj kierdlu (a. kierdelu) baranów w różnym wieku jest więcej niż owieczek - zwłaszcza tych białych, płochych i niewinnych, więc atmosfera bywa ciężka, a bliskie spotkania trzeciego stopnia nie należą do rzadkości.

Wystarczy, że jakiemuś przeżartemu koniczyną skopowi strzeli do baraniej głowy chęć udawania tryka - przywódcy stada, jakiejś maciorce błysną spod pokrywy runa wilcze oczy lub kły, albo że jakieś rosłe jagnię znagła gniewnie szczeknie, warknie czy zawyje niebaranim głosem, żeby cały kierdel ogarnął istny parzystokopytny Armagedon.

Udaje się przetrwać takim co nie boją się wilków, lubią psy i nie żywią odrazy do czarnych owiec, podobnie jak ja, i jak tutejszy baca, dobry pasterz tej owczarni - zbyt dobry niestety,  by dostrzec, że kręcą się pośród jego trzódki świnie - nosicielki groźnych baranobójczych wirusów, w doskonale przykrojonych owczych skórach..

To oczywiście przenośnie, w istocie mowa przecież o ludziach, a piszący te słowa, choć bywał traktowany jak bydlę,  też jest człowiekiem.

Nic co ludzkie nie jest mi obce, więc wiem, że człowiekowi zdarza się zbaranieć albo ześwinić, ale nie zdarzyło mi się spotkać nikogo, ktoby udawał  że jest świnią, a na udających barany (lub owieczki) natykam się nieustannie, nie tylko na tym portalu; trudno nie dosłyszeć, że część z nich chrząka, chrumka, ciamka  i pokwikuje.

Nietrudno odróżnić owczarnię od chlewu, trochę trudniej uświadomić sobie, gdzie się żyje, jeszcze trudniej pogodzić się z niemożnością wyboru - albo, co gorsza, z jego koniecznością, ale Baran umie ponosić konsekwencje urodzenia  w tym akurat miejscu na ziemi, w tym momencie dziejów i pod tym zodiakalnym znakiem, musi tylko czasem walnąć łbem w jakąś ścianę (taką, która go irytuje).

Podkładanie świń  na trasie rozbiegu może przedłużyć czas wybijania dziury, ale nie jest dla świń bezpieczne - a ściana i tak zostanie przebita, bo nas, baranów jest więcej.

***

Porzucając alegorie pozwalam sobie uprzejmie zauważyć, że istnieje zmienna w czasie, ale realna szansa tworzenia - dla obrony Polski przed wrogami, dążącymi do jej unicestwienia - entente cordiale Polaków i Żydów, Polaków i Ukraińców, Polaków i Litwinów (etc.), która musi budzić przerażenie i wściekłość u wizjonerów, zdolnych oszacować konsekwencje polityczne unii polsko-ukraińskiej (itd) dla imperialnych aspiracji Rosji - i konsekwencje społeczno-ekonomiczne kumulacji kapitału intelektualnego i finansowego polsko-żydowskiej wspólnoty kulturowej dla planów globalnych oligarchii.

Nie da się wykreślić Żydów z polskiej historii, ani znaczenia  Polski w nowożytnych dziejach żydostwa ograniczyć do roli terytorium Zagłady, a o tym, jakie będziemy żywić do siebie uczucia, nie panu Grossowi (od "Złotego Interesu") decydować - i nie bezmózgim awanturnikom, ochoczo dostarczającym dowodów "polskiego antysemityzmu" tym, którzy z tego kłamstwa żyją; nasza wspólna historia musi być napisana rzetelnie, póki to jeszcze możliwe - i powinna mieć dalszy ciąg, który może być jeszcze ciekawszy i jeszcze piękniejszy.

Krwawa historia  polsko-ukraińska będzie może jeszcze trudniejsza do napisania, ale szanse na to rosną - i przeklęci niech będą ci, którzy próbują je niszczyć, świadomie, albo z głupoty, i ci, którzy próbują odłożyć sprawę na lepsze czasy - nie dostrzegając, że spodziewać się powinniśmy znacznie gorszych, bo Ukraina znowu krwawi i giną tam tacy, co chcieli byc wolni - z Lachami.

Temat to szeroki i bardzo złożony, nie nadaje się na felieton, wypadałoby go zakończyć jakąś zwięzłą konkluzją.

Skorzystam z pomocy Adama Mickiewicza; proszę bardzo :

"- Jeśli chcesz, ośle, by pies kochał ciebie - kochajże ty psa.."

I to już koniec.

Dziękuję za uwagę.

AT.

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.9 (głosów:5)

Komentarze

W tak cenionej przez nas(?) kulturze antycznej, zwanej cywilizacją łacińską, nieznane  były (na arenie)  pojedynki  maciory z owcą . Natomiast ciekawe i cenione bywały walki knura z trykiem.  

Oczywiście dla wyrównania szans, trykowi spiłowywano rogi, lub knurowi na głowę zakładano miedziany hełm z rogiem.

Po ilości uderzeń (nieskutecznych) grasującego na tym portalu  zodiakalnego barana  w Bogu Ducha winnego knura, sądzić należy, że knur walczy bez przyłbicy a baran bez rogów. W innym przypadku  byłoby juz dawno po walce.

Rodzi się zatem pytanie. Kto baranowi obciął rogi a może nawet go wykastrował i dlaczego ?

Może jakiś pijany  baca, a może tylko juhas owcojebca.

W każdym bądź razie,  jak widać zrobił to skutecznie.

 

 

P.S. A tzw. "serdeczne porozumienie" pomiędzy Gojami i Jewrejami,  może roić się jedynie w chorych głowach starców, podglądających w dzieciństwie młode Żydówki, lub ubeków żydowskiego pochodzenia mieszkających obecnie  na Kazimierzu, mających dziś głębokie wyrzuty sumienia.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1427969