Lis (Tomasz), a problem wścieklizny w Polsce

Obrazek użytkownika GnidaDworska
Humor i satyra

Od początku tegorocznej kampanii wyborczej zabierałem się do napisania jakiegoś tekstu, jednak cały czas brakowało mi wdzięcznego tematu. Kiedy jaśnie panujące nam Słońce Peru wsiadało do swojego leniobusa, już myślałem, że uda się coś spłodzić, ale jednak to nie było to „coś”, co dałoby mi wystarczający impuls do poświęcenia kilku chwil na skreślenie paru zdań na temat kampanii. Ale w końcu przyszła ta chwila, kiedy poczułem, że czas się wypełnił. Co prawda natchnienie nie przyszło od tego, o którym już nawet kibice układają pochwalne pieśni, ale od człowieka, którego nazwisko stało się niemal synonimem słów „Tusk”, „Platforma Obywatelska” i „prostytucja”. Oczywiście chodzi o nieodżałowanego Tomasza Lisa, który wczoraj, przed dwumilionową widownią, został odstrzelony przez lidera PiS-u w programie „Jarosława Kaczyński na żywo”.

Tych jednak, którzy spodziewają się satyrycznego komentarza do tego wydarzenia, muszę rozczarować. Dziś nie będzie śmiesznie. Dziś będzie naukowo. Można by nawet rzec, że będzie cholernie naukowo! Jako że nie jestem specjalistą od lisów, postanowiłem poszperać trochę w internecie (jeśli Prezydent RP może z niego czerpać wiedzę, to tym bardziej zwykła Gnida Dworska), i natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł, który celnością swoich spostrzeżeń wywołał gęsią skórkę na moich plecach. Żeby nie być gołosłownym podaję link do ów artykułu:

http://jsforest.w.interia.pl/Lowiectwo.htm#_Lisy_i_wścieklizna

Niczym ksiądz Natanek, będę przytaczał wybrane jego fragmenty i na bieżąco je komentował. Tak więc, co możemy w artykule tym przeczytać?

„W ciągu ostatnich 20 lat liczba lisów w Polsce zwiększyła się od 3 do 10 razy. Zaowocowało to epidemią wścieklizny i gwałtownym zmniejszaniem się liczby zajęcy, kuropatw i innej zwierzyny drobnej.”

Nie pamiętam dokładnie, kiedy nasz Lis (Tomasz) pojawił się na dziennikarskim firmamencie, ale myślę, że początek jego „dziennikarskiej” aktywności pokrywa się mniej więcej z początkiem epidemii wścieklizny. Przyznam się bez bicia, że nie wiem dokładnie, kiedy powstał ów artykuł (na pewno przed 2011 rokiem), ale kilka lat w te czy wewte nie jest chyba zbyt istotną różnicą.

„Największy przyrost nastąpił od roku 1993.”

Hmm… Rok 1993? Czy to nie zaraz po obaleniu rządu Olszewskiego („Nocna zmiana”), kiedy to wszelkiej maści roznosiciele wścieklizny poczuli się bezkarni?

„Według badań liczebność populacji leśnej lisa utrzymuje się na stałym poziomie. Zwiększenie się liczby lisów ogółem, wynika więc z rosnącej populacji lisów bytujących poza lasem.”

Nasz Lis (Tomasz) także opuścił lasy Polski zachodniej (przypomnę tylko, że pochodzi z Zielonej Góry) i zaczął żerować w Warszawie, która z lasem raczej ma niewiele wspólnego. Ale dlaczego akurat zachodnie krańce naszej Ojczyzny stały się tak bogate w populacje lisa? Wyjaśnienie także znajdziemy w ów artykule:

„Ze względu na koszty i presję Unii Europejskiej, szczepionek (przeciwko wściekliźnie – przyp. Gnida) nie rozrzucano równomiernie po całym kraju, lecz najpierw przy zachodnich granicach. Tam, gdzie zwalczyły one chorobę, lisów jest nawet 10-ciokrotnie więcej niż w latach osiemdziesiątych.”

Jak zwykle Unia Europejska chciała dobrze, a jak wyszło, widzimy w każdy poniedziałek w TVP 2, gdyż jak wiemy naszemu Lisowi (Tomaszowi) udało się przenieść chorobę w głąb kraju.

„Według badań prawdopodobną przyczyną nasilenia się wścieklizny nie są lisy, lecz drobne gryzonie typu myszy i nornice. Natomiast lisy, których ponad 90% pożywienia stanowią właśnie gryzonie są tylko biernymi roznosicielami. Gdyby nie rosnąca liczba rudych akwizytorów wścieklizna pozostałaby w lasach.”

Każdy przytomnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że nasz Lis (Tomasz) to tylko wykonawca instrukcji. Taki, że tak powiem „cyngielek”. Kim są ludzie stanowiący prawdziwe źródło wścieklizny (gryzonie)? Niech czytelnik odpowie sobie sam. Ale najwyższy czas na rozwiązanie problemu wściekłych lisów:

„Nieporozumieniem jest zakazywanie polowań indywidualnych w okręgach zapowietrzonych w obawie przed migracją chorych zwierząt. Pojedynczy myśliwy nie wypłoszy wściekłego zwierzęcia (w ogóle wściekłe zwierze nie ucieka przecież przed człowiekiem), a może je szybko odstrzelić, ograniczając rym samym rozprzestrzenianie się choroby.”

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale być może wczorajszy program jest zwiastunem, że zakaz polowań na lisy powoli odchodzi w zapomnienie.

„Rozwiązaniem wydaje się być zwiększenie intensywności odstrzałów lisów, połączone z premiowaniem myśliwych, którzy upolują ich najwięcej.”

Nie chcę tu robić agitki wyborczej, ale wczorajszy program to popis pewnego myśliwego. Może by go tak uhonorować w najbliższą niedzielę za udane polowanie? Będzie to na pewno zachętą do zintensyfikowania polowań na inne wściekłe lisy, których w naszym kraju nie brakuje.

Na koniec jeszcze mały bonus, a zarazem ostrzeżenie dla pewnej osoby:

„W niektórych rejonach Niemiec wydłużono czas polowań na lisy na okres rozrodczy, co wydaje się być sposobem bardzo kontrowersyjnym, ale być może nie będzie innego wyjścia, gdyż staniemy przed alternatywą odstrzelenia części młodych lisków, bądź zapomnimy o malutkich zajączkach i kuropatwach, a bażanty będziemy sprowadzać do łowiska tylko jako lisią karmę.”

Tak więc pani Haniu, proponuję na pewien czas wstrzemięźliwość…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Niewątpliwie wczorajsze "polowanie" było udane. Jarosław został królem polowania. Lis leży na pokocie.

Dlatego należy odegrać sygnał "lis na rozkładzie"

http://youtu.be/oNJNXTYztBc

 

------------------------------------------------------------------------

http://www.kapela.info/mp3.php?id=578

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------------------------------------

http://www.kapela.info/mp3.php?id=578

#188853

W 1990 roku w lipcu było na terenie mojej gminy 11 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków wścieklizny 7 lisów 1 pies, kuna i jeszcze coś.Wtedy też rozpoczęto szczepienia samolotowe drapieżników wolno żyjących.Przez 18 lat nie było przypadku wścieklizny, w tym również pośród lisów odstrzeliwanych w ramach monitoringu. Rozprzestrzenienie się populacji lisów być może jest spowodowane szczepieniami jako czynnikowi który zlikwidował naturalny regulator - wirus wścieklizny, bądź całkowitemu zanikowi mody na kołnierze i futra.
Dlatego pozwolę sobie bez odniesień do lisów postawić tezę: Tomasz Lis to ubeckie gówno. Przepraszam gówno za to porównanie.
Odnośnie lisów. Rozmawia żona Baracka z żoną Bigosa. My black magic men odwiedził Alaskę i przywiózł mi polarnego lisa.Pięknego.
O . A mój Bredzik odwiedził pewną willę w lasach pod Uralem i też przywiózł mi stamtąd syfilisa. Piekącego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#188877