Czy nie należałoby doskonałego profesora spuścić z dr(h)abiny akademickiej na ziemię?

Obrazek użytkownika Józef Wieczorek
Kraj

W kwietniowym numerze Kuriera WNET 2021 r. opublikowałem tekst Po co „doskonałym” plagiatowanie akademickiej ściany płaczu? dostępny już także na moim blogu https://blogjw.wordpress.com/2021/04/09/po-co-doskonalym-plagiatowanie-akademickiej-sciany-placzu/

 W tekście dokumentuję plagiatowanie moich materiałów (teksty, rysunki) przez profesorów z najwyższych szczebli drabiny akademickiej, którzy nie tylko osiągnęli te szczyty hierarchii, ale i podobno działają aktywnie na rzecz wysokich standardów etycznych, pomijając rzecz jasna samych siebie w tej materii.

Zwróciłem uwagę na plagiat prof. Bogusława Śliwerskiego guru polskich pedagogów, członka Rady Doskonałości Naukowej, czyli jednego z tych, którzy decydują o tym kto może, a kto nie może być profesorem belwederskim/prezydenckim. Doskonały „profesor” dokonał plagiatu na mojej grafice zatytułowanej „Dr(h)abina akademicka”  podstawionej pod „akademicką ścianę płaczu” jeszcze w 2009 r.  (https://blogjw.wordpress.com/2009/01/15/drhabina-akademicka/)

  Tekst rzecz jasna przekazałem tak profesorowi, jak i wielu gremiom akademickim i jak zwykle – NIC!

Doskonały „profesor” z tej drabiny nie spadł. Chyba uznał to za sukces a milczenie środowiska i decydentów za moralne przyzwolenie plagiatowania.

Swego plagiatu nie tylko nie zdjął ze swojej strony, nie przeprosił, ale w kolejnym, tekście z 19 kwietnia 2021 r. – O praktykach i wskaźnikach recenzowania osiągnięć naukowych habilitantów – https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2021/04/o-praktykach-i-wskaznikach-recenzowania.htmużył  go -bez cytowania- ponownie, jakby demonstrując gdzie on ma dowody swojej nieuczciwości naukowej.  

W końcu ponad Radą Doskonałości Naukowej to  już nikt nie stoi i członkowie tej Rady mogą autonomicznie robić co im się tylko podoba. Także plagiatować. Nikt przecież w naszym systemie nie może oceniać profesorów a jeno oni sami siebie, w systemie wsobnym, jako nadzwyczajna kasta akademicka.

Taki system jest powszechnie akceptowany, tacy profesorowie traktowani są jako filary systemu [sic!], tak przez społeczeństwo, akademików, jak i decydentów/ reformatorów.

Na moje boje o naprawę systemu jest tylko jedna reakcja – przemilczenie. Moja orientacja moralna, jak również intelektualna, niemal powszechnie jest traktowana z dezaprobatą, stąd nie jestem  decydentem, ani nawet zwykłym członkiem środowiska akademickiego,  a jeno dysydentem,  i przy tym persona non grata na polskich uczelniach zatrudniających nawet doskonałych plagiatorów.

Aprobata dla takiego stanu rzeczy gwarantuje, że bez względu na wielkość nakładów finansowych księgowanych po stronie wydatków na naukę, na liczebność kadry przesianej przez „doskonałych”, pozostaniemy godnym pożałowania naukowym kopciuszkiem, bez norm moralnych i poczucia godności.

Przypomnieć należy postawę studentów w końcówce PRL, którzy protestując przeciwko ekscesom kadry „profesorskiej” UJ wobec mojej osoby, przestrzegali, że takie metody nie wprowadzą nauki polskiej godnie w wiek XXI.

Co stało się faktem widocznym niemal na każdym kroku, także tych kroków wykonywanych przez „doskonałych”.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Wszystko ok, oprócz tego "kopciuszka"!

Kopciuszek, to była biedna skrzywdzona przez los sierota,  pomiatana przez wredną macochę i jej córki, tępe, okrutne i brzydkie.  Kopciuszek miał wielkie poczucie godności i znał normy moralne. Tymczasem polska nauka obsadzona od "wyzwolenia" takimi "profesorami", których jedynym celem jest pilnowanie, żeby Polacy nie mieli własnych elit, żeby środki publiczne trafiały nie do ludzi z osiągnięciami i jakimś morale, a do sitwy z tej samej ideologicznie, przeważnie etnicznej mafii.

Po to były różne Sonderaktion po niemieckiej i sowieckiej stronie, w których profesorowie najważniejszych polskich uczelni byli po prostu mordowani od razu. Po wojnie ich miejsce zajęli tacy jak opisany plagiator i zajmują ten sektor życia niejako dziedzicznie. I co im kto zrobi? Opisze ich Michnik w GW? Żart!

Tzw. "polska" nauka, nie jest ani polska, ani nie jest nauką, szczególnie dotyczy to nauk humanistycznych. Bo żeby nauka była nauką musi coś odkrywać, tworzyć coś nowego, uczyć studentów myślenia, a nie odrywać kupony od tego co dawno odkryte i wymyślone przez innych. Nauka nie może kraść cudzych odkryć!

Niedawno można było zobaczyć w TVP film o osiągnięciach technicznych polskich inżynierów, naukowców, odkrywców w dwudziestoleciu międzywojennym. To było fascynujące!. Niestety nie widziałam filmu o podobnej tematyce poświęconego osiągnięciom "polskich" naukowców po 1945 roku, albo chociaż po 1990!

Więc to co w tekście określone jest jako "kopciuszek" to tak naprawdę nie kopciuszek, a stara, cwana tępa zdzira. Nie ma żadnych odkryć, o niczym nie potrafi myśleć, oprócz tego jak tu za darmo dostać kupę forsy. Najlepszym dowodem zapaści jest np. fakt, że nie mamy nikogo kto sprawdza szczepionki na covid-19, nie ma firmy, która mogłaby produkować szczepionki, a owi profesorowie od plagiatów wprowadzają bezmyślnie to co wymyśliły jakieś europejskie cadyki i hitlery. Tzn. sami nie wprowadzają, tylko "doradzają" premierowi. Kto ich naraił premierowi - to jest ciekawe pytanie!

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Alina

#1669051