dziennik, pandemia, the doors,

Obrazek użytkownika wawel24
Świat

image

 

*          *          *

Dlaczego dziennik? Dlaczego pojedyncze spostrzeżenia?

Teksty obszerne już napisali inni, już ja napisałem. Analizy już były i zbiory danych. Czas na refleksję. 

Czas na "filozofię tego, co się dzieje". Ale ponieważ TO cały czas trwa, to zadanie opisania, uchwycenia sensu wydarzeń stających się nie należy do łatwych zadań. Ale przecież mając w pamięci słowa poety Vladimíra Holana - "lekkie są tylko gówna", nie można trudu opisania czegokolwiek podawać za usprawiedliwienie. Czyż trud, ciężar pracy myślowej nie winien być raczej wyzwaniem?

Od czasu, gdy zwerbalizował to Thomas Szasz, wiadomym jest, iż żyjemy w czasach "phobosophii". Nie miłości mądrości, czy też chęci zrozumienia, lecz awersji do tych stanów i dążeń, ba, nawet strachu przed nimi. Źródła owego strachu, jego przyczyny, miejsca w psychice gdzie on się rodzi i rozrasta - to zagadnienie wciąż mało rozpoznawane. 

* * *

Mało jest jeszcze prób filozoficznego ujęcia tego, co się dzieje - na wszystkich planach i za wszystkimi kulisami od początku 2020 r. Paru filozofów, socjologów i psychologów z Włoch, USA i Niemiec rozpoczęło wstępną pracę. U nas, niestety, króluje "byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna".

* * *

Ci, którzy jeszcze nie widzą, że jest to najważniejszy moment dziejowy od 1945 r. raczej już tego nie zobaczą. Nie jest im to dane. Nie wszystko jest dla wszystkich. Inny im los gotuje czas - rzucając nimi, zgodnie z aforyzmem Heraklita, jak kośćmi.

* * *

 

Czas oszustwa. Czas manipulacji. Czas rozwodu ludu z elitami. Czas ostatecznej degrengolady wszelkich mediów. Czas tresury. Czas sponsoringu bez granic. Czas psychomanipulacji. Czas wydobywania z ludzi atawistycznych, archaicznych emocji. Czas, w którym wszyscy bez wyjątku zostają sprawdzeni: z jakiego kruszcu zostali uczynieni i jakim tonem dźwięczą. Jaka jest dominująca tonacja ich duszy, umysłu, mentalności - ku czemu się skłaniają. Przed czym i komu biją pokłony.

* * *

"Oszustwo" w zwrocie "czas oszustwa" jest - oczywiście - terminem roboczym, zbiorczym. Dla części kreatorów i scenarzystów tej tragifarsy, w którą ludzkość wrzucono, jest to działanie instynktowne, a więc nie spełniające kryteriów "oszustwa". Dla innych przykładanie ręki do tego oszustwa jest prostą reakcją emocjonalną, odruchem stadnym lub momentem, w którym wreszcie odnajdują swą osobowościową niszę ekologiczną, swój - mówiąc językiem Jakuba Jana barona von Uexküll - Umwelt, swoje środowisko, swoje przyrodzone otoczenie. Wielu czekało na taki świat, jaki zaoferowała wszystkim "pandemia". Do tej pory nie czuli się u siebie. W świecie niedostatecznie kontrolowanym  czuli się nieswojo, dlatego braliśmy ich za...swoich. Teraz oni z nami a my z nimi bierzemy rozbrat. Albowiem są tacy, których swoboda uwiera. Niewolnik, którego chcemy uwolnić, bywa że nas dotkliwie obije, jak to w swej bystrości opisał Cervantes. A więc społeczne maski opadły. Każdy poczuł był zew swego prawdziwego charakteru. Styl każdego wyszedł na jaw. Kreatorzy "pandemii" robią - celowo i niecelowo - każdemu tomografię umysłową... Format osobowości każdego mamy jak na dłoni. Sąd... przedostateczny. Memling i Orwell szepczący sobie coś do ucha.

* * *

W "pandemię" zostaliśmy "wrzuceni". Jeśli ktoś do tej pory miał kłopoty z uchwyceniem ważnego dla Heideggera zwrotu: "geworfen sein", to poprzez ekstrapolację swojego uczucia nagłości znalezienia się w świecie absurdów "pandemicznych" może dokonać skoku poznawczego. Zostać wrzuconym w byt, w świat, w "pandemię"... Narodzić się. Lub wyrodzić.

* * *

Nie jest powszechnie znane, że utwór i tekst grupy The Doors "Riders on the storm" był najprawdopodobniej zainspirowany właśnie frazą Heideggera o "byciu wrzuconym w świat".

"Ujeżdżający burzę

Ujeżdżający burzę

 

W ten dom zrodzeni

W ten świat wrzuceni

Jak pies bez kości

Aktor zupełnie sam

Jeźdźcy na burzy

Na drodze jest zabójca

Jego mózg wije się jak ropucha

Weź długi urlop

Pozwól swoim dzieciom na zabawę

 

Jeśli zechcesz podwieźć go

Słodką rodzinę czeka zgon.

Zabójca na drodze "

 

 

I tak właśnie, jak opisuje to tekst The Doors, tak właśnie zostaliśmy wrzuceni w niezwykle groźną burzę pseudopandemii...

Na drodze jest zabójca. Zagrożone jest wszystko Nie możemy się więc zatrzymywać. Na swej drodze do człowieczeństwa.

* * *

Na drodze jest zabójca

 

Jego mózg wije się jak ropucha

 

 

PS 

Przekład tekstu piosenki "Riders on the storm" za ]]>https://www.tekstowo.pl/piosenka,the_doors,riders_on_the_storm.html]]> [5 wersów poprawionych, wawel].

 

 

 

 

3
Twoja ocena: Brak Średnia: 2.8 (12 głosów)

Komentarze

Na drodze zawsze czai się niebezpieczeństwo - zawsze, jeśli jest to zła droga, bo na dobrej nie musi. Nie musi - to znaczy może, ale niekoniecznie.

The Doors nagrał tę piosenkę 50 lat temu (włąściwie należałoby napisać Morrison ten tekst napisał 50 lat temu). Wtedy zagrożenie wydawało się hipoteyczne, było dalekie, wręcz nierealne...

Vote up!
3
Vote down!
-1

Krispin z Lamanczy

#1630533

o podstawowym materiale, jego treści i formie. Gratuluję obu: tematu, sposobu wywodu i stylu. Życzyłbym sobie kontynuacji. Jeśli się stanie, będziemy, my Czytelnicy, mieli w Polsce ważny duży esej. Wspaniały! Proszę jedynie ponumerować cząstki semantyczne, te długie i krótsze akapity. Wzorcem uchwyconego już języka jest powyżej nr 5. Sedno dzisiejszego spotkania z Wawelem. Cudownego spotkania. Aż mnie ciarki przeszły, że ktoś tak umie pisać od siebie!!!

Co do cytatu... Tutaj bardziej krytycznie. Po pierwsze nie lubię odwołań w materiałach poważnych do popkultury. Ale pal licho! Jak ma to mieć funkcję popularyzatorską, poprzez dodanie lekkiego wtrętu - niech sobie będzie, byle nie w nadmiarze. Z tym że zawsze jest w takim momencie pewien kłopot: takie zagrożenie "pasztetem". Bo cytat był tylko trochę mądry, a w całości głupiutki, a najczęściej niezgrabnie bądź wręcz źle przetłumaczony. I wychodzi, że gdzieś dzwonią, tylko nie wiadomo w którym kościele. Tekst "Odźwiernych" nadaje się do eseju zaledwie w dwu, trzech frazach. Reszta jest kulą w płot.  Jakieś oderwane zdania zaprzeczające jedno drugiemu. Jak to u piosenkarzy! Co to znaczy "daj się dzieciom pobawić i spokojnie zaczekaj". Właśnie postawa lelum-polelum to jest obecnie największe zagrożenia ludzkości. Konkluzja: Dorsów wywalić z tytułu i tekstu, a jeśli już, to w tym drugim "złogu" zostawić tylko te zdania, które brzmią profetycznie. Tak czy siak i tak widać tutaj "szytą" nadinterpretację Autora. Zredagować "toto" od nowa! I to zrobić od razu, nim jeszcze nie ma dużo na liczniku odwiedzin!

Ukłony!

Vote up!
2
Vote down!
-1

Zygmunt Korus

#1630711