Gdzie tkwi źródło naszej niemocy?

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

(ona jest i coraz bardziej nas upokarza)

Pedofil nakryty na gorącym uczynku przez ojca niedoszłej ofiary wypuszczony za kaucją 2000 zł. Uznanie przez Sąd Administracyjny reprywatyzacji z roszczeń osoby od 50 lat nieżyjącej, nie mówiąc o wielu kompromitujących wyrokach, o czym donoszą media na przestrzeni krótkiego czasu, ostatnio także o wyroku na korzyść nazw ulic poświęconych działaczom komunistycznym. To są fakty. Pytanie jednak, o czym one świadczą? Ktoś powie, i zapewne będzie miał rację, że gdzieś pociąga się za sznurki i taki czy inny dziwny wyrok zapada, takie czy inne zdarzenie przychodzi do skutku. N. p. przypuśćmy, że bandziory spełnią swe groźby i faktycznie zabiją ojca 12-letniej dziewczynki, który zdemaskował wypuszczonego co dopiero pedofila? Uchowaj Boże, żeby tak się stało. Ale co się stanie, gdyby to nastąpiło? Ano nic. Jakiś tam rzecznik udowodni, że wszystko było zgodnie z prawem. I co gorsza, on może mieć rację, bo prawo, to paragraf i jego wykładnia. A do kogo ona należy? Właśnie, to kolejne pytanie. I pozornie łatwa jest na nie odpowiedź. Od czego mataczenie, a kto jest w te klocki lepszy, niż „kastowi”? Gdy chodzi o afery reprywatyzacyjne, to nie zapominajmy, że wiązały się one z osobami w polityce dobrze umocowanymi, n. p. z panią Gronkiewicz Walc, bo do bajek zaliczyć trzeba, że jako prezydent Warszawy nic z tym nie miała do czynienia. Gdyby nie miała pewności, że włos jej z głowy nie spadnie, to nie lekceważyłaby Komisji Reprywatyzacyjnej, gdyż ta ostatnia miałaby większe umocowanie w prawie, aniżeli pani HGW w polityce lub w kolesiach. Tak jednak nie było, co rzutowało na autorytet Komisji. Okazuje się, że to umocowanie w polityce, czyli mówiąc językiem zrozumiałym, w gremiach kolesiów, służy wszystkim aferzystom i w końcu jest decydujące. Bo który z nich dostał wyrok? Aresztowanie stosunkowo drobnych złodziejaszków – tak do miliona – przecież się nie liczy. To działa wszakże jako pigułka uspokajająca. Niech „kowalski” myśli, że temida wali równo na lewo i prawo. Tymczasem w jej opasce na oczach są otwory i ona dobrze wie komu i kiedy przywalić. Wiedziała, ongiś który wyrok trzeba było uzgadniać w Komitecie Centralnym, Wojewódzkim, wie i teraz kogo zapytać, bo nic się nie zmieniło. Ci sami ludzie i te same chwyty. Inne szyldy.

To nie jest biadolenie profana, który całej tej machiny sprawiedliwościowej od środka nie zna, ale zna życie i wie dobrze, że gdyby jakiegoś anonima przyłapano z milionami na koncie, a ów przecież pensję bierze dobrą, ale, jak by nie było, z budżetu, już by go wzięto na spytki i musiałby powiedzieć skąd ten róg obfitości? Ale prominent może się zabawić z fiskusem i ten mu uwierzy, że miał on u babci specjalne chody. Tak więc nie czarujmy się, nikt z aferzystów siedzieć nie pójdzie, nawet śladem Ala Capone. I ta cała komiczna opozycja totalna, teraz nazwana Koalicją Europejską niepotrzebnie boi się PiSu. Zresztą ci „politycy” tamtej koterii nie są aż tak głupi, żeby tego nie wiedzieć. Im chodzi o coś innego. PiS nikomu z nich nie zagraża, ale przeszkadza w bezczelnym dojeniu państwa i Narodu, czego rządząc, skutecznie popróbowali i co im się spodobało. Na dłuższą metę takie odstawienie od wymion, może zgromadzone kiedyś, nawet sowite fortuny, nadszarpnąć. Stąd ta histeria. Wybory samorządowe zresztą dały tym ludziom jakiś promyk nadziei, bo większe miasta dowiodły, że są opanowane przez elektorat, który być może, albo na pewno, obrósł w tłuszcz. Takie otłuszczenie obezwładnia resztki rozumu, jeśli tego jeszcze coś tam zostało, i zamula sumienie. A więc elity, kiedyś, zanim je u nas wymordowali Niemcy i komuniści, to było coś wymagającego, dziś, jak to Anna Pawełczyńska określiła – lumpenelity, to szarańcza żerująca na organizmie nie potrafiącym się bronić. Jeśli dziś strajkowi, może nawet zasadnemu, przywodzi aparatczyk postawiony na stanowisku w czasie stanu wojennego, to trudno mieć szacunek dla tak strajkujących, którzy ucząc innych, powinni mieć świadomość, że celem ich działania jest obstrukcja, spowodowanie trudności budżetowych i wsparcie demagogów kwestionujących słuszną politykę socjalną rządu. Przecież to widać gołym okiem, zważywszy, że za PO/PSL obecnie strajkujący, i w ogóle nauczyciele, mieli gorzej, a w głowie im nie powstała myśl by strajkować. I to. używając szantażu.

I tak w nieskończoność można by mnożyć rodzenie się sezonowych napoleonów, robiących szum nie dla sprawy, ale wokół własnej osoby. Taki wyjedzie traktorem na autostradę i zadowolony, że na takim wehikule wjeżdża do polityki. Głupota wcale nie jest śmieszna, ona jest groźna.

Skąd wreszcie bierze się u nas ta pogoda dla złodziei, łżepolityków, rozrabiaczy, dających się użyć albo wymyślających osobiście sposoby na wichrzenie, atakowanie wszystkiego, co ma szanse na jakieś dobro dla Polaków i dla Polski?

Nie ulega wątpliwości, o tym już niejednokrotnie pisano, że źródło zła tkwi tu w złym prawie, spuściźnie po PRL, o której kontynuowanie postarano się przy Okrągłym Stole, w Magdalence i w Bóg wie, w ilu knajpach, gdzie spotykały się kolejne gangi. To, że kasta prawnicza jako jedyna nie pozwoliła się zweryfikować pod kątem jej komunistycznej proweniencji i dokonanych wówczas występków mówi samo za siebie. Z ostatniej chwili, werdykt Timmermansa: „Zdaniem KE "nowy system dyscyplinarny" podważa niezawisłość polskich sędziów, nie oferując koniecznych gwarancji, by chronić ich przed kontrolą polityczną, zgodnie z wymogami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej; to kolejny gest Komisji Europejskiej stającej w obronie wcale nie obiektywnego wymiaru sprawiedliwości, ale w interesie sędziów i prokuratorów, którzy idą, tak jak kiedyś, na pasku swych politycznych mocodawców. Przecież to widać gołym okiem. Ileż tupetu muszą mieć ludzie w KE – Timmermansa nawet nie licząc, bo jego wrogość do Polski jest ewidentna –

którzy udają, że tego nie widzą i nadal robią wszystko, by dać zielone światło dla swej polskiej klienteli w togach, tej która kpi z państwa prawa.

Jeśli zatem nie nastąpi w końcu uczciwa lustracja tej specjalnej „kasty”, mającej środki dla torpedowanie praworządności, to nie spodziewajmy się niczego dobrego. I w czyim interesie się to dzieje? To po części zagadka. Nie zmieni się nic na tyle, by mogło rozwinąć się w Polsce normalne życie. Złodziej nadal będzie złodziejem, polityk na obcym garnuszku, także, a obywatel zawsze będzie ofiarą wydaną na pastwę uniewinnianych przestępców i tych, którzy im tę wolność i bezkarność zapewniają. Wiemy wszyscy, że gdyby nie totalitaryzm „europejskich” suwerenów, gdyby nie łamanie przez nich zasad funkcjonowania UE jako organizmu skupiającego suwerenne państwa i nie sięgającego po ludzkie sumienia, wiele byłoby możliwe, ale nie jest. Unia Europejska w obecnym stanie musi niepokoić, bo Zachód z zawiązanymi oczyma idzie ku przepaści. To okręt bez busoli, steru i map. A w Polsce ludzie dobrej woli pocieszają się sondażami. Czy także tym, w którym 10 % głosów dostaje partia spod znaku tęczowej chorągwi? Jeśli tak miałoby się stać, to już to samo jest smutną i tragiczną wróżbą. Ale to zrozumie tylko tzw. prosty człowiek, dla którego białe jest białe, a czarne – czarne. Tego nie zrozumie tzw. inteligent, którego inteligencja wyczerpuje się już na samej nazwie.

Dlatego żyjemy, jak we mgle, stale wypatrując pełnego światła, które zdemaskuje występek, a wskaże drogę po której będzie można bezpiecznie iść. Pozostaje tylko wiara w Opatrzność i trzeźwe spojrzenie na człowieka, który sądzi że pokona Boga bluźnierstwem.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Nie narzekałbym w tym przypadku na niemoc, bo nie o to chodzi. Jesteśmy świadkami upadku, po upadku systemu komunistycznego, kolejnego systemu - demoliberalnego, a ponieważ to system dobrze zakorzeniony, więc walka z nim jest trudna. Ta niemoc może też być myląca, bo to niemoc systemu demoliberalnego, którym już się nie da sterować, a procedur nowego dopiero wyłaniającego się systemu, jeszcze nie znamy.  

Na razie rząd zajmuje się usuwaniem wad i błędów wywołanych przez demoliberalizm z postkomunizmem, ale jest zmuszony operować wg procedur  starego systemu, a to może być niezbyt skuteczne. Żeglujemy po nieznanych wodach i stąd te kłopoty.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1585283

Do wypowiedzi zetjot: tak to prawda, ale za wiele rdzy pozostawiono w trybach, ale taki mechanizm się zaciera. Najlepszy dowód obecny strajk ZNP, bo w końcu nie nauczycieli. To stara komunistyczna jaczejka i w dodatku pod czyją wodzą wodzą? takie coś nie uchodzi an sucho.  

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1585313

Nauczyciele są tylko narzędziem Czerwonego Terrorysty Broniarza .
Sztab Strajku jest w gabinecie Schetyny. Nawet gdyby PIS zgodził się na zaporowe warunki ZNP to i tak podbiłby stawkę. Nie wiem tylko po co Premier Beata Szydlo negocjuje z ludźmi, którzy z założenia nie chcą się dogadać tylko zbić kapitał polityczny przed wyborami wykorzystując zwykłych nauczycieli jak mięso armatnie a dzieci i rodziców jako zakładników. Broniarz nie chce się dogadać i tyle.
Acha - to nie jest strajk polityczny.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1585319

Nie jest rzeczą prostą rozmontowywanie starego systemu w biegu i w biegu montowanie nowego. ZNP należy do starego systemu, który się broni. Tu przydałoby się rozwiązanie rewolucyjne: delegalizacja ZNP, zawieszenie całego szkolnictwa na jakiś czas. Ale rewolucji nikt nie przeprowadzi, więc będzie się to ślimaczyło.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1585370

   Witam KS. Profesorze!  Widać gołym okiem, że chyba zasoby tych kanciarzy nierządu Tuska się niestety kurczą. Upływający czas, bez niemożności dalszych "geszeftów" jest zmorą tej ośmiornicy. Dlatego łajdactwo zmobilizowało nawet zboków, aby nie dopuścić PIS do samodzielnych dalszych rządów. Dobrze prognozował Jarosław Kaczyński, że potrzeba kilku kadencji, aby zapewnić pełną stabilizację kraju. On doskonale się oriętuje w zasobach i wpływach zakorzenionej w Polsce komuny. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1585326

... jest analfabetyzm religijny.

Dla wielu osób edukacja religijna kończy się na przygotowaniu do pierwszej komunii świętej czy bierzmowania.

Z tym dziecinnym rozumieniem religii idziemy w życie dorosłe.

Jeżeli zrobimy ankietę, jaką świadomość swojej religii mają dorośli katolicy w naszym kraju, to będziemy tym przerażeni. Dominuje bezkrytyczność, jeżeli chodzi o nowe praktyki religijne, bo nie ma narzędzi, by je oceniać.

Skąd ludzie mają wiedzieć, jak rozumieć nowe synkretyczne praktyki, jeżeli w większości przypadków skończyli swoją edukację religijną na przygotowaniu do bierzmowania?

Poziom kształcenia kleryków w seminariach też pozostawia wiele do życzenia.

Służby komunistyczne wysyłały agentów do seminariów duchownych.

https://www.youtube.com/watch?v=v5XjgcBOqV8

Na negatywne cechy polskiej religijności, takie jak fideizm, sentymentalizm i indywidualizm zwracał już Jacek Woroniecki OP w książce "Katolicka etyka wychowawcza". Kto  dzisiaj  z niej korzysta?

https://trojmiasto.onet.pl/wojna-religijna-w-polskim-kosciele-rozmowa-z-ks-prof-andrzejem-kobylinskim/fk869d0

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1585376

Jest to prawda może nie aż tak radykalna i w debacie nieco nadużywana. Ale tu chodzi o naszą niemoc wobec ewidentnych wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. Jedni i drudzy współdziałają, Mamy nie jednego, a kilka koni trojańskich  ze starej bolszewickiej stajni i takich, które wprowadza komuna z Brukseli. Zamiast się tu z nimi układać, wyczyścić wreszcie tę stajnię, żeby ormowcy i partyjni aparatczycy  nie rozwalali państwa.  

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1585439