Czy publiczne rozgrzebywanie homoseksualizmu i w ogóle intymnej strony życia jest bezpieczne?

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Żyję na tym świecie już niemal wiek cały, a więc z konieczności porównuję to, co było moim udziałem w latach młodości i w wieku dojrzałym z tym, co obserwuję dziś. Między innymi rzuca się w oczy jakaś nachalność w rozgrzebywaniu spraw, kiedyś taktownie omijanych, bo przecież każdy rozumny człowiek wiedział, że one istnieją, podobnie jak gotów był uszanować czyjąś intymność. Uważam, że wtedy nie włażono w ubłoconych buciorach do wnętrza człowieka, choć nie było RODO i innych rzekomych barier chroniących prywatność. Z kolei dziś, kiedy takowe się tworzy, jak wszystko wyłącznie dla zaspokojenia jakichś obrońców nie wiadomo czego, moja prywatność jest wyjątkowo inwigilowana, chociaż i tu pozory zdają się mówić coś innego, n. p. na wykazie mieszkańców w domofonie nie znajdziesz mego nazwiska, kiedy sięgam do Internetu i wywołuję interesujące mnie nazwisko, to z całą pewnością nie dowiem się o kimś szeregu rzeczy, które do niedawna nie były jeszcze tajemnicą, n. p. podstawowych informacji biograficznych. A co wobec tego myśleć o takim czy innym czipowaniu człowieka? Niekoniecznie implantem, ale telefonem, a może jeszcze innym sposobem? Po prostu człowiek dziś czuje się jak pies na coraz krótszej smyczy.

W tym paroksyzmie wiecznego zatroskania o prywatność jedna dziedzina odkrywa się coraz bardziej, do tego stopnia, że może rodzić wrażeniem iż jedynym tematem, jaki nas interesuje jest sex. I właściwie to jedynie on jest godzien naszego zaangażowania, co oczywiście rodzi konieczność manifestowania go na każdym kroku. Nie tylko na tzw. marszach równości, gdzie ludzie obnoszą swe libido zapominając o poszanowaniu samego siebie, a z kolei tego szacunku domagają się od otoczenia w postaci akceptacji swych dewiacji. Myślę, że o dewiacjach może tu być mowa, gdyż ludzie zachowujący się w sposób, jak to czynią uczestniczy tych imprez, z całą pewnością wymagają leczenia.

Liczne media i obecnie także sztuki sceniczne – mam tu na myśli popularne dziś seriale – są dziś polem walki o wyjście spoza sfery prywatności tzw. opcji seksualnych. Jest to uwertura do narzucania ogółowi tychże opcji. Kiedyś mowa była o homoseksualizmie, dziś o dewiacjach, które niekiedy nawet nazwać trudno. Wystarczy być innego zdania, żeby od razu zasłużyć na cenzurkę i przyrostkiem fob, a więc n. p. homofob. Posiadanie i manifestowanie innej opinii niż ta szerzona przez LGBT+ zasługuje na taką kategoryzację. Dziwne to jest, gdyż środowiska hołdujące opcjom seksualnym sprzecznym z porządkiem społecznym, o etycznym nawet się nie wspomina, żądają dla siebie nie tylko tolerancji, ale pełnej akceptacji, czego odmawiają całej reszcie, a więc ponad 90 % rodzaju ludzkiego. Jest w tym ogromny ładunek agresji, która zawsze towarzyszy próbom wymuszania czyjegoś, uznania dla czegoś co stoi w rażącej sprzeczności do czyichś pojęć moralnych i kulturalnych, bo te sprawy należą bez wątpienia do kulturalnego dorobku i skarbca ludzkości.

Środowiska homo, jako mniejszościowe sięgają po środki radykalne, a mają zaplecze w postaci jednostek i ugrupowań, którym nie od dziś solą w oku jest chrześcijaństwo. Ich poparcie dla LGBT jest czysto narzędne. Ten ruch uznano za szczególnie przydatny do wymazania Ewangelii ze świata. Trudno bowiem przyjąć, że politycy i biznesmeni, na ogół trzeźwo myślący, mogą popierać n. p. wariacką teorię gender, a z kolei jest to jeden z filarów gmachu, jaki usiłuje zbudować LGBT. Nic zatem nie jest dziwnego w tym, że wojujący seksualizm sięga po celebrytów, gdyż ich opinia przemawia w szczególny sposób do szerokich mas niechętnych do zadawania sobie trudu analizowania proponowanych im treści.

Przeżywamy czas, kiedy autorytetów szuka się wśród osób najczęściej wymienianych w mediach, tych tzw. z pierwszych stron gazet, a trzeba by raczej powiedzieć z ekranów telewizorów. Po prostu inne są kryteria określające rangę wartości. Mamy więc sportowców – to pojęcie jest już raczej stereotypem, z gatunku tych, które wyrażają wyłącznie funkcjonowanie tradycji, gdyż sportu amatorskiego już nie ma lub jest on niezauważany. Sport dziś uprawiany i pokazywany, to akrobacja, coś rodzaju cyrku powiązanego z wielkim biznesem.; niestety – mamy niektórych aktorów, mamy wreszcie ludzi biznesu i całą plejadę tych, którzy potrafili dopchnąć się do pierwszych rzędów a przywoływani do wyrażania swych opinii mówią co im ślina na język przynosi i, dodajmy, nie zawsze jest to transmisja z organu nie opodal umiejscowionego w człowieku, który zresztą nie zawsze jest w stanie nadążać za wypowiedzią swego właściciela – mowa, rzecz jasna, o rozumie.

są zatem często trywialne, ale i większość odbiorców nie inna. Dlatego fotki i opinie serwowane na rozmaitych portalach – przodują takie jak Onet.pl, interia i, niestety, często także Niezależna.pl – są na poziomie mocno zgrzebnym.

Tak jest również w przypadku „plotek” zanotowanych na Interii i Pomponiku.pl (20 IV 2021) na temat tego, co sądzą o LGBT, homofobii i podobnych potworkach właśnie celebryci.

Przepytanie poprzedza coś w rodzaju wprowadzenia. Warto je przytoczyć:

„Ostatnie 2 lata nie były dla polskiej społeczności łatwe. Ba, nigdy takie nie były, ale skala homofobii zdecydowanie przybrała na sile i regularnie objawia się w niespotykanym dotąd wymiarze. W tak trudnym czasie szczególnie ważni są sojusznicy. W rodzimym show-biznesie takowych nie brakuje, choć są i tacy, którzy na sojuszników i sojuszniczki pozują, jednak ostatecznie, "gdy przyjdzie co do czego", na tym pozowaniu się kończy. Kto z polskich gwiazd oblał ten test?

I wreszcie pytanie wprost: Czy są sojusznikami społeczności LGBT?

Chyba najkonkretniej odpowiada Cezary Pazura: Akceptuję, a nie tylko toleruję... „Akceptuję do czasu, kiedy widzę kolejną maszkarę-paradę. Od załatwiania spraw są urzędy, stowarzyszenia, drogi służbowe, który musi przejść każdy obywatel. Wiem, że homoseksualiści mają problemy, ale kto im pomoże, jeśli poprzebierani w stringi i kapelusze-penisy będą wrzeszczeć na ulicach? Nikt! Ta metoda nie sprawi, że pokocha ich więcej ludzi - mówił aktor, powielając tym samym krzywdzące stereotypy”. Dlaczego krzywdzące? Wystarczy przyjrzeć się marszom równości czy strajkom kobiet.

Rzecz jasna, najcenniejsza byłaby przyjazna odpowiedź państwa Lewandowskich, oczywiście tych od footballu. Aliści, wypowiedź ich poprzedza swoiste prewencyjne ocenzurowanie: „najsławniejszych polskich rodzin - Lewandowskich. Kompletna cisza w przypadku spraw dotyczących praw człowieka stała się znakiem rozpoznawczym Anny i Roberta Lewandowskich.

Popularna trenerka unika zabierania głosu, ale pod presją obserwatorów pozwala sobie czasami "nawiązać" do aktualnych wydarzeń, jak choćby nagonka na osoby LGBT+ czy Strajk Kobiet”.

Sowiciej dostało się Robertowi: „Postawa Roberta Lewandowskiego dziwić również nie powinna, bo w świecie sportu homofobia jest na porządku dziennym. Ale gdy wziąć pod uwagę fakt, iż klub piłkarza Bayern Monachium od lat regularnie bierze udział w lokalnych kampaniach potępiających homofobię, to brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Roberta na faktyczną brutalność w jego rodzimym kraju jest co najmniej zastanawiający”. Nie omieszkano stawiać mu za wzór kolegi, tolerancyjnego i otwartego na osoby LGBT+

I wreszcie recepta na poparcie dla LGBT+ nie pozostawiająca wątpliwości o co właściwie chodzi: „Bycie dobrym sojusznikiem to nieustanny proces, którego zwieńczeniem nie mogą być puste hasła. W czasach, gdy prawa i bezpieczeństwo społeczności LGBT+, są ograniczane, należy jej słuchać i działać. To nie moment na to, żeby udzielać rad i "wiedzieć lepiej". Przed polskimi celebrytami jeszcze długa droga do zrozumienia tego, że ich popularność to nie tylko przywileje i rozpakowywanie kosztownych prezentów na Instagramie, ale również obowiązki”.

Tak więc jasne jest, że autor tych słów uważa, że „bycie dobrym sojusznikiem” to obowiązek, który pociąga za sobą dalsze zobowiązania. Właśnie ta nachalność i z kapelusza czerpana pewność siebie odstręcza najbardziej od działaczy LGBT. W ogóle samo pojecie „działacz” zastosowane wobec przypadłości ludzkiej mieszczącej się w sferze najbardziej intymnej jest nadużyciem, u większości normalnych ludzi budzącym niesmak i sprzeciw.

Dla kontrastu przytoczę jeszcze tylko wypowiedź celebryty telewizyjnego Tomasza Kamela, która zdaje się być pewną wypadkową opinii publicznej, której względy dobra i zła jako wartości nie podlegającej żadnej względności są całkowicie obce. Kamel na Instagramie miał opublikować „zdjęcie, na którym widać dwa bilbordy. Jeden z hasłem "Kochajcie się mamo i tato", fundowany przez fundamentalistyczną organizację stającą "w obronie tradycyjnej rodziny", a obok "Kochajcie mnie mamo i tato" z wizerunkiem dziecka z tęczowym akcentem na ramieniu przygotowany przez organizacje pozarządowe działające na rzecz osób LGBT+ i sfinansowane z publicznej zbiórki”.

Dodał od siebie od siebie: "Bardzo przyjemnie widzieć billboardy dwóch tak różnych organizacji, którym chodzi o to samo - o dobro dziecka”.

Gdzie dostrzega on dobro dziecka posiadającego dwóch tatusiów i dwie mamusie, miast prawdziwego tatusia i prawdziwą mamusię, to już jego tajemnica? Ale zwolenników LGBT+ nie zadawala nawet taka wypowiedź, bo zawiera ona także uznanie dla normalnej rodziny. Już samo to świadczy o perwersyjności tego ruchu, gdyż o tym, kto ma być matką a kto ojcem nie decyduje ani żadne prawo pozytywne, ani czyjeś widzimisię, ale natura, którą można ignorować, ale nie wrzucić do lamusa.

Homoseksualizm jest zjawiskiem tak starym jak człowiek i jak dotąd, pomijając niektóre prawodawstwa przewidujące dla homoseksualistów kary – zresztą liberalnie stosowane lub w ogóle nie – ludzie ci funkcjonowali normalnie w społeczeństwie i zapewne nikomu z nich nie przychodziło do głowy, by ze swej przypadłości ukuć postulat przebudowy świadomości społecznej i funkcjonujących w niej instytucji, jak małżeństwo i rodzina. Podobnie niespotykaną rzeczą było, by homoseksualiści starali się o pozyskanie ludzi podobnej co oni opcji, używając dla tego celu nawet szkoły. Po prostu propagowanie homoseksualizmu nie leżało w niczyim interesie, a zwłaszcza w interesie osób tej kategorii. To, co dziś mówi się o prześladowaniu homoseksualistów, pomijając kłamliwość tych pomówień, ma jeden cel: ukazanie rzekomego okrucieństwa, jakiemu poddani byli ludzie innej niż hetero opcji. A ponad tym wszystkim, co można na ten temat powiedzieć jest rzecz, o której się nie mówi: wpędzenie człowieka w porządek moralny i społeczny jaki postuluje ruch LGBT jest zniszczeniem fundamentu moralnego dotąd jedynie budującego zdrowe społecznie ordo naturalis – porządek wnikający z konsystencji człowieka i przypisanych do niej zadań. Działacze LGBT dobrze wiedzą, że idą we wręcz odwrotnym kierunku, który jest zagrożeniem dla ładu w najszerszym słowa tego znaczeniu. Dlatego chcą zniszczyć właśnie ten ład – w wymiarze światowym jest nim chrześcijaństwo. To punkt wyjścia ataku na wszystko, co ono wyraża.

Trudno bawić się w proroctwa, ale zbliżone do terroryzmu akcje aktywistów LGBT mogą mieć odwrotny skutek od zamierzonego. Ludzie powoli mają dość perwersji w słowach i czynach. Wypowiedź Cezarego Pazury, bynajmniej nie wroga homoosobom wyraźnie to sygnalizuje. Ale to już ich sprawa. Nasza zaś o tyle, że szamotanina ta przynosi także kolosalne szkody, zwłaszcza na polu wychowawczym.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

... szóste przykazane Dekalogu (lat. sex) ,to tak wyeksploatowane przez LGBT-y ,że ... przestaje dziwić / śmieszyć ... atencja "edukowanych" w ... http://youtu.be/ejaWq2TXRXE . Rzeczywistość zaczyna przerastać nawet najabsurdalniesze rojenia satyr-yków . Może take są oznaki ,gdy apokaliptyczna bestia sex,sex,sex traci "powab" i właściwie cały przekaz medialny kręci się wokół d...y Maryni i nie ma ucieczki od tego pansexualizmu.

 

PS.

http://youtu.be/Ni516mDE3_M

http://youtu.be/9DGfdlYh3yQ

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1673449

Już kilka lat temu media czepiały się słów abp. Jędraszewskiego o "tęczowej zarazie". Wówczas zwróciłem uwagę, że słowa te są bardzo trafne. Bo ideologie LGBT i gender podobne są do zarazy. Dziś, po nauczce coronavirusa, znamy metody rozprzestrzeniania się zarazy. Wirusy istniały od dawna. Ludzie o nich wiedzieli. Ale w skali świata były gdzieś daleko, na drugiej półkuli. I tak też od lat wiedzieliśmy, że istnieją homoseksualiści, oni nie rzucali się w oczy, nie emanowali swoimi problemami. Pamiętam książki z lat 60-tych czy 70-tych, w których homoseksualizm był wstydliwy, ba prowadził do szantażu wobec ludzi nim dotkniętych. Z czasem słyszeliśmy o paradach dumy gejowskiej na zachodzie. Wydawały się tak egzotyczne. Jeszcze 10 lat temu niewiele wiedziałem o gender. A tu naraz z dnia na dzień okazało się, że pojawiają się na naszych uczelniach gender studies, I walec zaczął się toczyć. Coraz szybciej problem zaczął się kumulować. Czyż to nie przypomina narastania epidemii? Najpierw Wuchang, potem  całe Chiny, a miesiąc później Europa, obie Ameryki, Afryka. Postęp arytmetyczny. 

Z Covid 19 walczymy. Ba, ograniczyliśmy w imię tej walki swoje swobody jak nigdy od upadku komunizmu. Dało się może ograniczyć jego emisję, ale za późno zablokowano chociażby ruch lotniczy czy zamknięto granice. Inne zarazy należy podobnie przecinać, zanim zdążą nas wykończyć. Bo one kiedyś może i same wygasną. Zaraza jednak najszybciej wygasa, jeśli wykończy populację, którą zaraża. Tyle, że to chyba nie najkorzystniejsza dla tej populacji metoda...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1673457

Przyczyną tego całego nieporozumienia jest kłamstwo.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu homofilia, tak jak pedofilia, zoofilia, nekrofilia, była traktowana jako choroba, zaburzenie popędu seksualnego wymagające pomocy specjalistów. Bo w gruncie rzeczy takim zaburzeniem homofilia jest. Zaburzenie może wynikać z wadliwie działającego układu hormonalnego lub/i zaburzeń natury psychicznej. Prawidłowym postępowaniem jest takie osoby leczyć i otaczać opieką. Zamiast tego próbuje wmówić się tym osobom i całemu światu, że to choroba nie jest, i że wszystko jest ok.

Paradoksalnie najbardziej poszkodowanymi, pokrzywdzonymi tym wszystkim są osoby chore, bo na czele ruchów, parad tych ekshibicjonistycznych gołodupców stoją przeważnie zwykli, perwersyjni zboczeńcy, świry, a chorzy homofile to przeważnie (poza zaburzeniami popędu) ludzie całkiem zdrowi, normalnie funkcjonujący w społeczeństwie. Ta cała presja wytwarzana przez agresywne ruchy LGBT wpędza te osoby w ślepą uliczkę. Podobnie dzieje się z transseksualistami, którzy bardzo często żałują później swoich decyzji, bo okazuje się że zmiana płci (hormonalna, operacyjna) wpędza te osoby w jeszcze większe problemy psychiczne.
Kiedyś obejrzałem ten film dokumentalny - o transseksualiście, który zawrócił ze złej ścieżki i ostrzega innych - polecam:
 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#1673461

Z pozoru trudno odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie. Bo co znaczy owo "bezpiecznie"? Na pewno koncentrowanie się na tym jest bezsensowne i bezcelowe, bo skoro to sfera prywatna, to dlaczego ma stać się publiczną? Ale odpowiedziałem, że jest - bo tak uważam. I chyba takie też jest przesłanie artykułu.

Zgadzam się z Gawrionem, że źródłem tego wszystkiego jest kłamstwo (a wiemy, kto jest ojcem kłamstwa). Ale nie tylko kłamstwa polegającego na usunięciu pedofilii, zoofilii i innych ich filii oraz pod-filii z listy anomalii podlegających leczeniu. Leczeniu, czyli pomocy choremu z pewnymi zaburzeniami, również kłamstwa w sferze nazewnictwa, a więc kłamstwa językowego, polegającego na zmianie znaczenia słów.

Użyłem słowa "anomalia", czyli "odchylenie od normy". Czy to znaczy nienormalny? W pewnym sensie tak. Ale tylko w pewnym. To znaczy dokładnie tyle, co "inny niż norma", niż większość. Ale można z tym słowem walczyć, uznając je na znieważające, opresyjne, choć zwykle w niczym nie ogranicza to czyjegoś prawa, czyjejś wolności, a jedynie podkreśla potrzebę reakcji lub definiuje moje postrzeganie sprawy.

Podobnie rzecz się ma ze słowem "tolerancja". Tolerancja to "zgoda na wyznawanie i głoszenie poglądów oraz wierzeń, z którymi się nie zgadzamy". Zabawna jest ta zgoda na coś z czym się nie zgadzamy, ale Wikipedia pełna jest takich kwiatków. Pozostając przy definicji SJP: "poszanowanie poglądów, zachowań i wyglądu innych ludzi", trudno doszukać się tu czegoś negatywnego. Od dawna jest nacisk, aby tolerancję zrównać z akceptacją. A przecież tolerancja to de facto akceptacja. Bo akceptujemy inne poglądy, zachowania, wierzenia, itd., aby móc pokojowo współistnieć w obrębie danego państwa, społeczności... Tyle że nie chodzi tu o jakąś tam akceptację, ale o akceptację całkowitą, a właściwie afirmację. Czyli nie mogę już powiedzieć, nie akceptuję, nie pochwalam tego lub tamtego, ale toleruję, bo to postawa wykluczająca.

To samo dotyczy słowa "fundamentalista". Encyklopedia PWN definiuje "fundamentalizm" jako "tradycjonalistyczny i ortodoksyjny stosunek do wyznawanej religii". Czy jest w tym coś złego? Nie. Pod warunkiem, że rozumie się słowo "ortodoksyjny", czyli "zakładający ścisłe przestrzeganie jakiegoś kodeksu zasad; rygorystycznie przestrzegający jakiejś doktryny (zwłaszcza religijnej). Kolejne znaczenie słowa "fundamentalizm" to: "radykalizm w wyznawaniu jakiejś idei". Czy jest w tym coś złego? Nie. Pod warunkiem, że rozumie się słowo "radykalizm", czyli "bezkompromisowość i stanowczość w poglądach i metodach działania, postępowania". Jesteśmy bezkompromisowi i stanowczy w poglądach na to, że jest tylko jeden Bóg i że zbawienie człowieka możliwe jest dzięki ofierze Chrystusa na krzyżu, i że Ewangelia to dobra nowina. To jest postrzegane jako radykalizm - i słusznie. Ale wystarczy dodać "islamski" do słowa "fundamentalizm" i już mamy terrorystę. Tak zmienia się znaczenie słów - z pozytywnych na negatywne.

Prof. Bralczyk (z którym czasem powie coś mądrego, a czasem nie) twierdzi, że fundamentalizm to "bezwzględna wierność doktrynie, zasadom religii, rygorystyczne ich przestrzeganie". Czy to coś złego? "Wierzę w Boga", "jestem wierny Słowu Bożemu", "postępuję zgodnie z nakazami Jezusa", a więc "przestrzegam Jego nakazów" - czy to coś złego? Dla ateisty z pewnością, ale ogólnie rzecz biorąc nie. Ale dalej prof. Bralczyk brnie, nie zauważając, że definiuje już całkiem inny twór: "fundamentalizm nie jest sympatycznym określeniem — zwykle jest zarzutem". Dziś jest "zarzutem", bo dokonała się transformacja znaczeniowa tego słowa. "Z punktu widzenia nieograniczonej tolerancji każda wierność zasadom może się wydać fundamentalizmem".

Jako fundamentalista uważam tolerancję za zło, bo to może być zgoda na propagowanie zła. Niemniej jednak uznaliśmy, że to zło koniecznie, bo... staramy się działać wg maksymy "zło dobrem zwyciężaj". Ale jeśli przestaniemy głosić Ewangelię, jeśli staniemy w miejscu, to... zaczniemy się cofać. Bo trudno nie zauważyć, że żądania drugiej strony eskalują. Jeśli ktoś zażąda w sklepie 10% upustu i go łatwo otrzyma, to trudno się dziwić, że następnym razem też będzie domagać się upustu - i to większego. Jeśli taki otrzyma, to następnym razem...

Śmiesznym może się wydawać fakt, że niegroźny wariat, który twierdził, że jest Napoleon był niegdyś leczony, a agresywny Margot jest wynoszonym pod niebiosa "działaczem" jakiegoś rucha. Ale nie jest to już wcale śmieszne. Tak jak frontalny atak na słowo "Murzyn", który spowodował, że nawet profesorowie Bralczyk i Miodek podali tyły. I nie chodzi o to, że wypięli pośladki w kierunku Margota... choć w sumie i tak można to odczytywać.

PS to część mojego tekstu o tolerancji, który (z braku czasu) leży niedokończony... jak wiele innych. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1673495

... że "piekielne służby" ... to jak "lew ryczący" starają się fabrykować kompromaty w oparciu o "korek,worek i rozporek"  ,by "wywierać wpływy" i to nie tylko na "hierarchów w hierarchi" ,ale także na "cywili" (http://youtu.be/vgjY0kTFJEU )  . Czy też manipulując prywatną/publiczną sferą przepchnąć dopuszczających się obrzydliwości za bramę do której klucze ma św. Piotr .

PS.

fundamentalizm - czym jest budowla ze słabymi fundamentami na ruchomych piaskach .

radykalizm ( radix - korzeń ) czym jest winorośl nieukorzeniona ...

fundament ,korzeń to może ...

Mt 10,16 :" Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! "
 

:-)

PS2.

http://youtu.be/vgjY0kTFJEU

http://youtu.be/6WyY1OAwjpY

http://youtu.be/dHAIXSxU40Y

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1673509

...jeszcze: "zło dobrem nazywają, a dobro złem". Prawda, jak to pasuje do neomarksizmu?

A swoją drogą ciekawy to fragment Pisma, w którym wspomniany jest "lew ryczący". Lwy, ani żadne inne drapieżniki, tak nie poluje. Czyżby więc był to jakiś błąd, nieporozumienie, które można wykorzystać przeciwko Słowu Bożemu? Nie. Bo ten przeciwnik atakuje w ten właśnie sposób nie bez przyczyny. Robi to po to, aby... nas nastraszyć i sprowokować do jakiegoś głupiego ruchu. Wtedy stajemy się łatwym celem.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1673515

... "piekło prowokacji"  ( http://youtu.be/7-kvdQSXSfw ) to zdaje się ... jest kradzieżą "inicjatywy strategicznej" i uniemożliweniem zbierania informacji w których wiarygodność na najbardziej elementarnym poziomie można ufać  . Prowokator może mnożyć najbardziej wymyślne "kombinacje operacyjne" , wszystko poza ... autentyzmem . Jedyna próba obrony to może ta "sola veritas" . :-)

Działana z zakresu "inwigilacja,manipulacja,prowokacja" to może należałoby traktować , jako prawie niechybny  "odcisk palca" diabelskiej łapy .

PS.

A z tym "lwem ryczącym" to fragment pochodzący z listu św. Piotra (1 P 5,8) , zdaje się pisany w czasach gdy na arenie koloseum chrześcijanie byli m.i. rozszarpywani przez lwy . W sztucznie zainscenizowanych warunkach  i rozjuszane ,to niewykluczone ,że to dzikie z natury zwierze tak się zachowywało . Ale rzeczywiście nie jest to zachowanie "typowe" .

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1673529

Użyłem słowa "bezpieczne" ze znakiem zapytania, Sądzę, że dostatecznie jasno przedstawiłem cały bezsens tego taplania się w seksie i różnych odmiennościach. Chodzi jeszcze o to, jakie konkretne szkody to powoduje. St ad tak sformułowane pytanie, na które czytelnik może dać odpowiedź. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1673500

I stąd moja odpowiedź. Bardzo proszę o wybaczenie, jeśli wydała się niestosowna. Każdy może widzieć to inaczej.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1673501

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika kefas z giathalassy został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

#1673508

Kompletna bzdura, mocno poniżej pasa. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1673510

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

...to po co o niej pisać i dyskutować na forum publicznym ?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1673539

Trzeba czytać co się komentuje. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1673553

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

...gdy już sam tytuł zawiera sprzeczność?

Najlepszym przykładem jest komentarz Gawriona o kłamstwie...też pełen sprzeczności i bez sensu. Jak i cały tekst.

Dziś zakłamanie stało się niemal dziedziną naukową i przemysłem wielonarodowym.
Sam Gawrion na nim bazuje i na ten temat się wypowiada.

Tego typu sprzeczności wynikają z osobowości autora i komentatora, których nie zakrzyczy się podsumowaniem "bzdura" albo "bełkot"...jak ma to ksiądz w zwyczaju gdy tylko ktoś się ośmieli mieć inne zdanie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1673563

Bełkotem są twoje komentarze nasączone jadem i nienawiścią.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-4

Tezeusz

#1673564