Pokolenia rzekomych Wallenrodów nie wymierają, one się udynastyczniają, Godot nie nadejdzie

Obrazek użytkownika wawel24
Kraj

Kilka lat temu pojawiła się „w przestrzeni dyskursu” diagnoza i prognoza sytuacji politycznej w Polsce, którą można nazwać: Czekanie na Godota. To niezwykle niebezpieczne schorzenie masowej świadomości polega na oparciu się na wierze, ze wszystko w Polsce się zmieni, gdy wymrą politycy i środowiska związane z okrągłym stołem i pod tym stołem zalęgłe. Prorocy tego odmóżdżającego złudzenia głoszą, że wystarczy, żebyśmy tylko poczekali: Przyjdą nowi ludzie, nieutytłani w błocie kompromitujących i gotówkodajnych kompromisów i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Polska się odrodzi. Znikną sitwy, koterie, tchórze, kłamcy, hipokryci, ludzie kupczący Polską i udający patriotyzm i wiarę. Tylko poczekajmy, tylko cierpliwie czekajmy. Bardziej destrukcyjną wiarę trudno znaleźć. Stopień kretynizmu takich „diagnoz” można porównać z innym idiotyzmem, jakim jest namawianie do głosowania na mniejsze zło, albo głosowanie tak, by nie zmarnować głosu. Kurski już wczoraj rozpoczął destrukcję pomyślunku telewidzów wpuszczając do studia p.Manasterskiego, który w czasie, gdy na pasku płynął sondaż pokazujący 4,9 (ach, jaka dokładność zmyślenia) dla Konfederacji – rzucił przemyślenie, że wyborcy powinni uważać, by nie zmarnować głosu. Ale tekst ten nie jest o wyborach, wracam więc do „wymarcia pokoleń”, czyli godota naszego nieśmiertelnego.

 

Hasło: czekajta ludzie, czekajta, aż uny pomrą – to sztuczka tak prymitywna, aż... skuteczna. To oczywista gra na czas. W państwie skażonym grzechem pierworodnym zatarcia granic między dobrem i złem i opanowania życia politycznego przez zepsutych i cynicznych graczy kiszczakowego dealu – nic się samo nie skończy. Liczba nieformalnych powiązań i haków wzajemnych jest tak obfita, że te znieprawione, sprostytuowane kliki partyjne będą się do końca bronić – broniąc nawet... swych przeciwników i blokując scenę polityczną za pomocą mediów i cichych represji. PIS zna na pamięć PO i vice versa. Obudzeni w środku nocy klepią te swoje formułki zwalczające DRUGĄ STRONĘ a z klepania tego nic nie wynika, bo wyniknąć nie może. Jak ognia boją się nowego przeciwnika. To ten sam mechanizm, który reprezentował wałęsa, na pytania czemu trzyma koło siebie agenta (pana MW). Wałęsa odpowiadał: lepiej wiedzieć, gdzie jest agent i mieć go na oku, niż nie wiedzieć. Dwie korporacje partyjne w jednym są zgodne: zabetonowywać scenę polityczną na wszelki sposób, zwłaszcza przed nacjonalistami, ekstremą, narodowcami.

 

Dlatego oni... nie wymrą. Prędzej naród wymrze : ) , niż klasy kompradorskie zagnieżdżone środowiskowo, medialnie i finansowo.

 

A więc nic się nie zmieni wraz z upływającym czasem. Brud nieprawego łoża nie ulega zmyciu przez sam ruch wskazówek zegara. Chore państwo, chore partie, chora edukacja i oświata, chore prawo i system prawny nie oczyszczą się same. Dlatego PIS nie ruszy sądownictwa, nie odbuduje systemu podstawowego i wyższego wykształcenia – gdyż sam jest częścią układu, tak jak włosy są częścią barona Muenchhausena i za nie z bagna się sam nie wyciągnie.

 

Jeśli coś się zmieni, to będzie tym to, że FAŁSZYWE AUTORYTETY ZYSKAJĄ POMNIKI I EFEKTOWNE LEGENDY I JESZCZE TRUDNIEJ BĘDZIE W UMYSŁACH OBUDZIĆ ZMYSŁ PRAWDY. Umysły obudowane, ufortyfikowane monumentami i muzeami fałszu i obłudy skamienieją na wieki. Jest dokładnie odwrotnie, niż nam wmawiają – każdy dzień przedłuża żywot tej atrapy, którą jest III RP i oddala nas od wyzwolenia z tej 30-letniej gry pozorów.

Nie do pominięcia jest inseminowanie tej wykastrowanej wolności we wchodzących pokoleniach, które poprzez fałszywe legendy będą przyuczane do naturalności postawy zgiętego karku i  do nazywania jej patriotyzmem .

 

 

Mami się nas oczekiwaniem na wymarcie pokolenia okrągłego stołu. ONO NIE WYMRZE, ONO SIĘ WŁAŚNIE UDYNASTYCZNIA. I natolin i puławy i gdańscy liberałowie zakładają kolonie i pączkują, pączkują i oplatają, oplatają... Mają dzieci, synów, córki, wnuków, znajomych królika, kuzynów i sekretarki, które też mają dzieci i znajomych, którzy też mają dzieci i znajomych. Snuć bezruch i żerowanie na państwie jak jedwabnik, ups, jak pająk sieć swą snuje. A naród czeka, aż wreszcie DOGŁĘBNA REFORMA PAŃSTWA ZACZNIE IM WYCHODZIĆ... Nikomu nic nie wyjdzie. To nie ci ludzie i nie te idee. Pająk to nie jedwabnik. Nie po to „nowa klasa” (vide: Dżilas) powstaje, umacnia się, zakorzenia i obudowuje, by... rzucać sobie pod nogi kłody jakichkolwiek rewolucji systemowych. To przeciwne kierunki. Nowe klasy z definicji nie oddają władzy. Swoją immanentną inercję przysłaniają rozbuchaną retoryką wiecową. Działają tylko w słowach, przemowach, deklaracjach i manipulowaniu przy dystrybucji tego, co naród wypracowuje. Nowe, sprostytuowane klasy polityczne liczące 30 lat władzy same z siebie nigdy nie oddadzą. Tak jak przy okrągłym stole nikt nie oddał władzy, tak i za 20-30 lat ta „uprowadzona władza” narodu nie wróci do narodu, do ludzi uczciwych. ONA ZOSTANIE TAM, GDZIE SIĘ ROZSADOWIŁA... Posady i dostęp do posad mają niezniszczalny klej. W pnączach gałęzi genealogicznych oplatających krajowe lukratywności.

 

Ci, którzy hipokryzją i sprytem podpisali za nas cyrografy na naszą przyszłość, na obowiązujący model państwowości – tę samą hipokryzję i spryt, dzięki którym sprzedali siebie i nas za nieprawą władzę – użyją do tego, BY W NIESKOŃCZONOŚĆ PRZEDŁUŻAĆ TRWANIE SWEJ UZURPACJI ZA POMOCĄ DYNASTYCZNEJ SUKCESJI. Nie miejmy złudzeń. Im bardziej będą oplatać, tym bardziej będą zwiększać intensywność werbalnych sugestii o nierozłączności ich władzy i dobra kraju. Organizmy cudzożywne wpijają się coraz mocniej w ciało żywiciela wstrzykując mu jednocześnie toksyny hagad o swojej niezbędności i wyjątkowości. Natura... I jej niezmienne prawa.

 

Nieprawe łoże, sprzedajność, dwulicowość i chytrość – będą ciągnąć się pokoleniami udając i odgrywając zmyślnie przed właścicielami tej ziemi wolność, honor i wiarę.

 

 

 

Nigdy nie podejmą walki z podniesioną przyłbicą, zawsze przybierać będą maski Wallenrodów i głosić, że już, już a zaczną zwalczać zło... od wewnątrz, od środka. To jest mentalność zaborów. Mentalność ludzi, którzy inkorporowali w siebie poczucie bycia zniewolonym i podległym. Jak podległy i uznający zabory był tych ludzi początek, tak niewolnicze jest ich trwanie i tak bystre jest ich urządzanie się w rzeczywistości wielorakich zaborów. Oportunizm i cynizm w masce Wallenroda plus teoria mniejszego zła i partyjność mediów "publicznych" dają gwarancję zniewolenia narodu na wieki. Nie ma większej niewoli narodu niż ta, gdy rządzą nim Wallenrodowie, którym maska wrosła w twarz...

 

Z tego kierunku Godot nigdy nie przyjdzie. A czekanie spowoduje tylko to, że coraz większa liczba twarzy rzekomych Wallenrodów w zastraszającym, geometryczno-dynastycznym postępie zacznie przybierać kształt twarzy orientalnego paszy.

 

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.2 (głosów:13)

Komentarze

Zaraz tu przyjdzie Angry Andy
co hoduje w Andach mendy,
za biblią powie: mane, tekel, fares
"władza dla PiSu - Braun niech spier...a!"

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-5
#1591423

Niestety chyba zbyt późno. Bardzo ciężko będzie wydobyć się spod rozrastającej się mafii magdalenkowej. Nie można mieć złudzeń. Bardzo trudno obudzić świadomość polityczną ludzi. To praca na ugorze jaki pozostawia w głowie szkoła, media, postawa społeczna taka jak ładnie została opisana przez wawel24. Zauważyłem też powszechny strach i obrzydzenie. Ludzie boją się kandydować, działać. Mówią: "Na co ci to? Jeszcze będziesz miał wypadek... Ja mam żonę i dzieci...itd" Brzydzą się. Mówią: "Polityka to bagno, popatrz na tego, tego i tego. Zwykłe kur..y, nie chcę się taplać w  tym bagnie". Faktycznie przyjmują postawę "oczekiwania na Godota".

W tej chwili moje działanie opiera się głównie na otwieraniu ludziom oczu. Przekazywaniu faktów. A i tak spotykam się z oporem. Ludzie sypią cytatami z Wyborczej i TVN. Może działa syndrom sztokholmski? Ciągle też słyszę hasło: "ciesz się z tego co masz, pamiętasz, za komuny był tylko ocet na półkach". Mówiąc szczerze, ten ocet już mnie dobija.

Kropla drąży skałę, trzeba robić swoje z wytrwałością, nadzieja umiera ostatnia.

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Maciek

#1591428