"Dzień bez Smoleńska" albo rozważań o lemingach ciąg dalszy

Obrazek użytkownika Dama Pik
Kraj

Gdy wiosną 2001 telewizja Walterów rozpoczęła emisję polskiej wersji programu „Big Brother”, czułam, że dzieje się coś złego i w dodatku nieodwracalnego. Nie ze względu na nieuniknione w tych okolicznościach obscena, podniesione do rangi wydarzeń, którymi żyje cały kraj, ale ze względu na niebywały awans społeczny chama, wobec którego legendarne awanse Peerelu („nie matura leć chęć szczera…” ) wypadały naprawdę blado. Nieciekawe figury, które zgromadzono w podwarszawskim baraku dla realizacji tej operacji stały się z dnia na dzień „bohaterami naszych czasów”. To była prawdziwa bomba. Bez potrzeby dorównywania komukolwiek, bez udawania, że się coś wie lub coś umie. Charakterystyczne, że byli to wszystko ludzie beznadziejnie przeciętni, toporni, żadne indywidualności czy talenty, żadne osobowości, ot, zwyczajne ludki jeszcze bodaj bez dyplomów wyższych szkół tego i owego, dawne to były czasy. Wyselekcjonowano jednak osoby z tak zwanym potencjałem, o którym decydowały dwa czynniki: ekshibicjonizm i determinacja, by utrzymać się jak najdłużej w tym baraku, z nadzieją przecież na znacznie więcej. Popularność, pieniądze, własny program w telewizji, ba! świat cały w zasięgu ręki, o ile tylko publika zabójczymi esemesami nie wyrzuci nas z poczekalni do ziemskiego raju celebrytów. Z zapartym tchem i szkodą dla duszy obserwowały to panopticum miliony Polaków, ale ci, których umysł był jak „tabula rasa” ponieśli największą stratę. Bo oglądali to wówczas jak pamiętam wszyscy, od Bałtyku do Tatr, z wyjątkiem tych, co urodzili się jeszcze przed wojną, i mieli tę wrodzoną odporność na wirusy. Poza tym - wszyscy, choćby i jednym okiem. Czy byli to ci sami ludzie, którzy wcześniej - choćby nawet dość powierzchownie - przeżywali spotkania z Janem Pawłem II, ci sami, którzy kiedyś – choć i w to uwierzyć dziś trudno – przeżywali karnawał Solidarności i traumę stanu wojennego? Trochę ci sami, a trochę nie, bo mieliśmy w międzyczasie jakościowo istotną zmianę warty. W 2001 dochodziło do głosu pokolenie dwudziestolatków, pokolenie wyżu demograficznego 1981 roku. Nie tyle zresztą dochodziło do głosu, co dochodziło do szkła (kontaktowego, rzecz jasna). Uczyło się reguł nowej rzeczywistości, chłonęło jak gąbka. W edukacji pomagał „wielki moderator” owych procesów społecznych, Jacek Santorski, który regulował nurt płynących z ekranu pomyj „od środka”, w odróżnieniu od tych kolegów po fachu, którzy odsunęli się z niesmakiem, skazując się na pozycję outsiderów.
Tu znowu powołam się na „Czas idiotów” i Larę, która trafnie zauważa: „Pokolenie 1981 to pierwsze pokolenie świadomie wychowywane na debili”. Przypominam sobie z tamtego czasu grupę młodych-wykształconych z mojego miasta, absolwentów elitarnego liceum, rozprawiających z zapałem o tym, co powiedziała czy zrobiła poprzedniej nocy jakaś pani Szewioło czy Sewioło, imienia nie pomnę. Przecierałam oczy, całkiem wówczas nieświadoma, że tak to właśnie ułożono, że nie chodzi tylko o wpływy z reklam czyli kasę, ale też o inżynierię społeczną. Bo ludzi trzeba sobie wychować, no nie? Moim zdaniem to był właśnie ten moment, wtedy „to” się zaczęło, wtedy właśnie ogłupiono i zdemoralizowano całe pokolenie Polaków, w sposób wcześniej w Polsce nieznany. Jan Paweł II powiedział kiedyś do młodzieży słynne „ Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali". Teraz zręcznie odwrócono ten imperatyw: „Nikt nie ma prawa wymagać od was czegokolwiek, zapamiętajcie to dobrze. Zaufajcie swoim instynktom. Odłóżcie na bok skrupuły, bo to dobre dla prowincjuszy. Ładne jest to, co się wam podoba. Dobre jest to, na co własnie macie ochotę. Chcą za coś wam zapłacić – sprzedajta. Róbta co chceta. Pnijta się w górę. Walczta o swoje. Taka teraz moda w Warszawie.”
Wyedukowane przez TVN pokolenie już nigdy nie będzie kojarzyć Wielkiego Brata z powieścią Orwella, i nigdy żadnego Orwella czytać nie będzie. Nie ma czasu, pochłonięte całą tą krzątaniną: jakieś studia, bo teraz wszyscy studiują, jakaś praca, sobotnia wódka z kolegami, awanse albo i nie, życie, życie… jeśli coś bierze się do ręki, będzie to raczej Gazeta, oczywiście Wyborcza. Ta przekona całe to pokolenie (o niebiosa, nie tylko to!), że myślenie kategoriami narodu jest passe. A historia… naprawdę nie ma do czego wracać. Zostawmy ten niepotrzebny balast. Kłopotliwy balast. Bo Jedwabne to tylko wierzchołek góry lodowej... Bo polskość to nienormalność. Wybierzmy przyszłość. Jeśli musi to być przyszłość na Wyspach, niech i będzie! Ktokolwiek kiedyś mógł marzyć? Rodzice wychowani "za komuny" mogą nam pozazdrościć. W końcu jesteśmy Europejczykami. I było trochę jak w bajce Andersena o „nowych szatach cesarza”, dopóki do głosu nie doszedł znów Jarosław Kaczyński, i nie powiedział, że król jest nagi. Wówczas młodzi-wykształceni w poczuciu ekstremalnego obciachu chwycili z gniewem za swoje telefony, bo przecież byli zdecydowanie na nie!

Postscriptum.
Zabawny traf: triumfator I edycji wspomnianego przedsięwzięcia, niejaki p. Dzięcioł, wystartował po latach z sukcesem z listy PO do Sejmu, jest dzisiaj posłem. Inny uczestnik szopki, niejaki Florek, posłował z woli elektoratu z ramienia SLD. Psycholog programu, Jacek Santorski, pracuje na zapleczu rządu, nasycając jego politykę stosowną do okoliczności dawką miłości,o czym pisał niedawno Krzysztof Wyszkowski w znakomitym tekście „Cud, miłość, czarna msza”. Ogłosił się przecież przed laty Santorski w pełnym hipokryzji wywiadzie dla Zalewskiego i Mazurka „takim trochę narodowym psychologiem Polaków”. Nie dziwi więc, że płynący głównym nurtem Santorski, oceniający wczoraj wyczyny podopiecznych Wielkiego Brata, a więc szerokiej publiczności dobrze znany, dziś dla lemingów poddaje krytycznej ocenie zachowanie Jarosława Kaczyńskiego po tragedii smoleńskiej. I wyjaśnia w „Faktach po faktach” z wysokości swego autorytetu, że traumę można przeżywać na różne sposoby. „Niektórzy tak twórczo i konstruktywnie, jak Ewa Komorowska, a niektórzy bardzo destruktywnie, jak lider marszu z pochodniami pod pałac prezydencki.” Santorski, który jako psycholog uczestniczył w pielgrzymce Ewy Komorowskiej do Smoleńska, „obserwował tę pielgrzymkę nieco z boku” i zauważył, że rodziny wcale a wcale nie rozmawiały "o pomniku, ani o żadnej innej formie upamiętnienia w Warszawie ofiar katastrofy". Płynie wiec nadal Santorski nurtem głównym i coraz bardziej rwącym, póki wiatr historii nie wywróci jego tratwy kaznodziei do zadań specjalnych.
A lemingi, jak to lemingi. Budują mosty. Może rozsądniej byłoby: pomosty? Lub czółna?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Mi też marzy się dzień bez Smoleńska. Najpierw jednak należy wyjaśnić przyczyny katastrofy i ukarać winnych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129860

A Wielkiego Brata nie oglądałam z własnego wyboru, mimo, że nie jestem przedwojenna:). Na początku myślałam, że to może ma być jakiś eksperyment psychologiczny lub socjologiczny. Takie coś byłoby nawet interesujące. Gdy jednak zadawałam zorientowanym pytania na ten temat, to spotykałam puste oczy ("co to u licha jest "eksperyment"?") i tłumaczenia (jeszcze wtedy zdania miały podmiot i orzeczenie), że to taki program jak na zachodzie (domyślnie to jest przedmiot do dumy). I tyle. Odrzuciło mnie zatem na wstępie.
Raz na to g*wno trafiłam przypadkiem (jak się zaczęła możliwość "latania po kanałach" tych telewizyjnych, nie kanalizacyjnych, oczywiście). Najpierw myślałam, że to jakiś marny film o alienach (ta pusta scenografia). A marny, bo dialogi żadne, akcji zero, tylko jakieś przewalanie skarpet. Dopiero po chwili zauważyłam logo programu. Przełączyłam. Ale też miałam podobne odczucia jak Dama Pik - że to jakies straszne dno, że to trucizna gorsza od komunizmu. A najgorsze, że ludzie to łykają i jeszcze nazywają toto "kulturą"! To już nie jest schamienie. To celowa produkcja chamów na wielką skalę.
Teraz mogę się pocieszyć tylko tym, że znajduję ludzi podobnie myślących...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129969

Gdybyś tak jeszcze raczyła zauważyć -

Ten model promocji przyjął się wszędzie.

Cham jest pożądany w każdej organizacji , bez chama nie istnieje Partia i inne znaczące instytucje.

Cham jest na topie.
Ilość odsłon, oglądalność - to się liczy.

Przykre jest jedno - ludzie z "wartościami" polegają na chamach.

Ale.
Ja nie o dzięciołach, o skunksach tzw. Prawicy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129863

to ciekawe ile ma na koncie nielegalnych handlarzy pietruszką i innych podobnych przestęp[ców.W niektórych bydlak siedzi w środku i wcześniej ,czy póżniej musi się wydostać.Swoją drogą też się wtedy mocno zastanawiałem,kogo mogą interesować takie programy jak wielki brat.Wroli wspaniałego brata i mentora występował sołtys walterowni..On to wzywał i pouczał, a wszystko było wyreżyserowane że wygra czapla, jako ten najwspanialszy.Wielki żenujący spektakl.Teraz też są podobne.Te rózne poruczniki borewicze.wydumane sprawy sądu wesołowskiej, barcisie i wszystkie męty w przechowalniach. Nic tylko patrzeć i żygać,o szkłach  tvn -u też można powiedzieć to samo........agenciki znają się 10 lat a mówią do siebie-proszę pana,tak jakby to dodawało im choć trochę człowieczeństwa.Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#129870

proponuję rozsyłać gdzie się da

http://www.youtube.com/user/Arkadiusz175#p/u

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129892

mam tą satysfakcję, że od początku nie oglądałem tego chłamu. Mało tego, rzucałem "w pysk" znajomym, że zniżają się do niebezpiecznie niskiego poziomu...Ileż to byłokłótni, ileż nieprzyjemności. Teraz spokojnie mogęim w oczy patrzeć.

Poza tym świetny artykuł :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129895

Przyłączam się, ja też nie oglądałem z własnego i świadomego wyboru. Co innego gdy przypadkiem w życiu trafimy na "pokaz" cudzego życia lub jeśli oglądamy wyreżyserowany film a co innego oglądać publiczny pokaz chamstwa czy wymuszonych zachowań dla kasy.
niezależny Poznań

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#129908

Zgadzam się z Tobą Damo Pik w zupełności. Pokolenie 81....A myślałem , ze to coś ze mną nie tak. A widzę , że jednak też ktoś to zauważył.
Co do "Wielkiego Brata " to seanse nienawiści mamy dziś w wielkim stylu. To też pokłosie tamtego czasu.
Pragnę również przypomnieć iż Santorski et consortes bo nie tylko on rozdawał w tej gierce karty, przeprowadzili poza eksperymentem, mającym na celu zmianę postaw publiki jeszcze inny ciekawy eksperyment. Czy pamiętasz "sklepik" Wielkiego Brata? I to , że jednego dnia w zależności od "humoru Wielkiego brata" rozmaite artykuły takie jak np papierosy były w "sprzedaży" albo cudownie znikały? Oraz to jak drastycznie nieraz zmieniały się ceny w tym sklepiku?
Faworyzacja strażnika miejskiego spowodowała u mnie jako kulturoznawcy nie tyle nawet odruch wstrętu ( choć i to także) co dała asumpt do rozważań jaki to "nowy wspaniały świat" właśnie się nam szykuje.
Umiejętnie podsycane niesnaski miedzy członkami grupy oraz nie od parady stawiane przed nimi zadania dawały możliwość rozpoznania po co właściwie i dla kogo robiony jest ten program. Wspomnienie zmanipulowanego Miecugowa - bezcenne.
Bardzo trafna analiza. Dziękuję i pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Nie jestem pewien czy podążam we właściwym kierunku , więc na wszelki wypadek nie zbaczam z kursu.

#129909

Pamiętam tego faceta, taki trochę bezjajeczny, bez jaj, ale straty sa ogromne. Tak, to jest plan zniszczenia Polski pokazany w pigułce - bardzo dobra analiza, bardzo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

miro

#129921

Znakomity artykuł, gratuluję!

Jednym z założeń wojny psychologicznej jest deprecjacja wartości, wszelkich wartości.

Zrobiono to bez pudła. Big Brother, randki w ciemno, seriale, reklamy i gadające głowy... Zadziałało odmóżdżająco, bo tak miało zadziałać...

Na czas, właśnie w tedy wyrzuciłem telewizor.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129941

[quote]Jan Paweł II powiedział kiedyś do młodzieży słynne „ Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali". Teraz zręcznie odwrócono ten imperatyw: „Nikt nie ma prawa wymagać od was czegokolwiek, zapamiętajcie to dobrze. Zaufajcie swoim instynktom. Odłóżcie na bok skrupuły, bo to dobre dla prowincjuszy. Ładne jest to, co się wam podoba. Dobre jest to, na co własnie macie ochotę. Chcą za coś wam zapłacić – sprzedajta. Róbta co chceta. Pnijta się w górę. Walczta o swoje. Taka teraz moda w Warszawie.”[/quote]

Różni samozwańcy manipulują świadomością, uważając to za metodę wychowawczą. To powinno być karane.

Pozdrawiam.
contessa

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#129974

 TVN od wielu lat ogłupia Polaków. Do listy programów  służących temu celowi dorzuciłabym "Taniec z gwiazdami" i wszystkie inne programy w tytule z gwiazdami, show K Wojewódzkiego i S Majewskiego itp. Przyciągają uwagę ciekawskich, którzy z ludżmi ciekawymi i dociekliwymi nie mają nic wspólnego. Niewątpliwie nabijają kasę "gwiazdom", które za dobrą zabawę za darmo, za sławę, za kurację odchudzającą i oczywiście  za nagrodę główną ( zawsze jakiś super drogi samochód) mają powód do wdzięczności dla swego TVN-owskiego sponsora. Tylu rzeczników tvn i każdy taaaki znany i taaaaki mądry, że Ty, panie Jarosławie Kaczyński to przy nich wysiadasz! Pewnie nawet tańczyć nie umiesz , a o panu jak mu tam- Dzięciole- nawet nie słyszałeś!

 A ty - nieroztropny oglądaczu tej szopki nawet nie dostrzegasz jak ci wyciągają kasę z kieszeni.To oni mają dobrą zabawę -nie ty!

 Nikt mnie nie namówiłby do oglądania big brothera i innych tego typu programów. Preferuję audycje, które wzbogacą moją wiedzę, rozwijają moje zainteresowania, zmuszają do refleksji. Podobnie z czytelnictwem gazet. Nie kupuję pism plotkarskich, pełnych niepotrzebnych informacji ( o tym kto z kim, kto kogo, kto komu). Nie potrzebna mi informacja, jakich kosmetyków używa np Doda, bo mnie na nie na pewno nie stać.Zaś ręce Pan Bóg dał mi do pracy, nie po to by mieć je reprezentacyjne!

 Świetny artykuł Damo Pik!  A wezwanie świętego naszych czasów -Jana Pawła II należy odnieść nie tylko do młodzieży!   Wymagajmy od siebie choćby inni od nas nie wymagali! To powinno stać się naszą dewizą, myślą przewodnią wszystkich, którzy się na tym forum spotykamy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bożena Cz.

#129987

.......... to są "Super Masters", w dziedzinie obróbki Dusz. Kużnia Walterów, Santorski, Środa i nade wszystko nibyprof. Bartoszewski to Kanalie które mają jeden cel : zniszczyć Polskość. ...... Damo Pik, znakomity tekst - wielkie dzięki ! pozdrawiam Marek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129990

Miałam wtedy taką refleksję - przecież jeszcze niecałe 20 lat wcześniej, w 1984 roku, taki ekshibicjonizm był możliwy do przedstawienia tylko w czasopiśmie "Fantastyka", i to bodajże w numerze kwietniowym... Opowiadanie nosiło tytuł "Człowiek publiczny" i mimo nienadzwyczajnego poziomu literackiego intelektualnie przerastało o paręnaście klas wszystkie edycje "Big szwagrów". Pamiętam też, że kończyło się taką niby-reklamą: POPIERAJCIE SYNTETYKI! - i bynajmniej nie chodzilo tu o tworzywa sztuczne...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Lucy

#129999