Celnicy i grzesznicy...czyli nihil novi sub sole...

Obrazek użytkownika trybeus
Kraj

 

Celnicy w czasach Jezusa to były wyjątkowo perfidne osobniki, potrafili pobierać podatki większe niż się należały. Byli to ludzie "obrzydliwie" zamożni, niemniej byli w pogardzie u ludzi. Celnicy nabijali swoje trzosy podobnie jak złodzieje, ale z tą różnicą, że robili to w świetle prawa.

Zacheusz, zwierzchnik celników, można by rzec był facetem znudzonym życiem, jego "przyjaciele" odwiedzali go chętnie, bo ...uwielbiali jego pieniądze. Zacheusz - dziś powiedzielibyśmy o nim, że to mały, brzusiaty kurdupel, który dorobił się na klepiących biedę podatnikach...mało tego, pracował dla okupanta rzymskiego, więc nie był przychylny "petentom", traktował ich raczej jak bydło, które trzeba było podoić rano i wieczór, a może i w ciągu dnia. A jednak i krwiopijca może odczuć metanoie w swoim sercu...Bóg dopatrzył go pośród gałęzi sykomory, jak zżerany ciekawością chciał zobaczyć Tego, który...po prostu wzbudzał ciekawość. Zacheusz dopuścił łaskę do serca, niejeden by rzekł, że sfiksował, bo po spotkaniu z Jezusem pół majątku postanowił rozdać ubogim, a kogo skrzywdził chciał zadośćuczynić poczwórnie.

Dzisiaj celnicy też służą okupantowi, tyle że nie rzymskiemu, ale brukselskiemu. Zmieniły się metody, zmieniło się nazewnictwo, ale fakt łupienia w świetle prawa jest porażająco podobny.

"Kaine grenzen - żadnych granic"...w 2003 roku, czyli 2 lata przed akcesją do Eurokołchozu śpiewał Michał Wiśniewski. Niejednemu wyobraźnia wskoczyła na najwyższe obroty, media też nie szczędziły marzeń ...będziemy jedną, wielką rodziną, wspólnotą, koniec z przejściami granicznymi, koniec z kontrolami, zaufanie - (choć z tym zaufaniem nie było tak do końca), można będzie wszystkim pracownikom granicznym pokazać gest kozakiewicza, wolność i swoboda !!!

Ale na jedną budżetową instytucję padł blady strach...na celników. W zasadzie nie wiadomo było co z nimi zrobić, instytucja jako taka w myśl tanich hasełek eurohurraoptymistów powinna zniknąć z powierzchni ziemi - no bo co kontrolować, skoro jesteśmy "jedną wielką rodziną".

Jak to można ludziom tak pięknie skrzywić psychikę. Ja, jako sceptyk - realista nie wyobrażałem sobie jak to ma funkcjonować, znając pracę pograniczniaków i celników wiedziałem że to ciężki temat. Już widziałem ten tabun "zwolnionych - pokrzywdzonych" przed Sejmem w ramach protestów. Wtedy myślałem sobie, że ja, jakbym został Premierem, to rozważyłbym kilka opcji, albo wcielić do Straży Granicznej i rzucić na przejścia polsko - ukraińskie i polsko - rosyjskie, albo wcielić do Policji, albo kurde choć do Straży Pożarnej...tak, żeby goście się wykazali dla społeczeństwa, wszak w swoim logo wyraźnie piszą "służba". Niestety celnik jako taki został gwarantem starego porządku. Starego porządku, czyli że może jest jakaś tam"jedna wielka rodzina", ale kontrolować trzeba zawsze i wszędzie, a zwłaszcza łupić.

Teraz mamy taki obraz... w zasadzie budynki na przejściach granicznych pomiędzy państwami wspólnotowymi są puste, ale przed przejściem jak i za przejściem w odległóści kilometra stoją mobilne "przejścia graniczne"...tutaj przykład z przejścia granicznego w Chyżnem : po naszej stronie Straż Graniczna i Służba Celna, doszły teraz "krokodyle" czyli Inspekcja Transportu Drogowego i czasem "miśki" czyli Policja, a po drugiej stronie, słowackiej mamy "komitet powitalny", czyli słowaccy pogranicznicy, słowacka policja i "Colna Sprawa" :)).

Czym zajmują się dziś celnicy ? Ano rozpaczliwie szukają zajęć, aby się czymś wykazać i zarobić na swoje utrzymanie, czasem widuję patrole mobilne...siedzą w swoich radiowozach brzusiate celniki przypominające Zacheusza, śledzą przez lornetki potencjalne "ofiary"...zazwyczaj znudzeni jak mopsy. Do niedawna kontrolowali "paliwko", czyli sprawdzali, czy obywatele nie oszukują na akcyzie i nie jeżdżą na oleju opałowym. Raz zostałem zatrzymany do kontroli, pięknie się pan wylegitymował, a potem doskoczył do wlewu paliwa w moim aucie z taką pierońską strzykawą, pytam się co będzie robił - dostałem odpowiedź:

-Sprawdzimy na czym pan jeździ..." . Roześmiałem się szczerze i odpowiadam :

-A czy pan wie, że jakbym wlał "opału", to autem nie wyjadę nawet za bramę, bo czujniki nie puszczą jeśli paliwo jest choćby kiepskiej jakości...nie mówiąc już o oleju opałowym (nowsze auta takie czujniki mają)...

-Taka jest procedura " dostałem odpowiedź

No tak, pomyślałem sobie... nie dosyć że celnik, to jeszcze głąb, taki szampon i odżywka w jednym. Nie spotkałem się ze słowackim celnikiem, ale znając mentalność Słowaków przebijają pewnie naszych o lata świetlne...tyle tylko wiem, że słowaccy pograniczniacy namiętnie ładują mandaty ludziom, którzy po słowackiej stronie zbierają ...grzyby, taka tam "wspólnotowa procedura".

Czym jeszcze zajmują się celnicy, ano tropią "podłych" grzeszników - przemytników, którzy trochę tanich papierosów przewiozą, albo tańszej wódki, albo jakichś chińskich podróbek odzieży firmowej (choć i firmowa odzież robiona w chinach jest ha ha)...tutaj zapytam retorycznie, czy droższe, polskie papierosy są zdrowsze od tańszych, choćby ukraińskich. A czy może wódka białoruska jest bardziej trująca od polskiej "pędzonej na prochach" ???

Tutaj nie chodzi o to czy zdrowe, czy nie, chodzi o to, aby nagrabić tak zwanej "akcyzy", czyli dawnego "cła"...słowo "cło" nie może już funkcjonować, przecież jesteśmy we "wspólnocie", dlatego zostało zastąpione słowem, które głupi leming łyknie bez popitki. Ktoś może się doczepić, że Białoruś i Ukraina nie jest we wspólnocie, może i racja, ale w takim razie podam może następny przykład.

Kupujemy samochód osobowy w Niemczech, czyli państwie wspólnotowym, jak go przywieziemy musimy odpalić celnikom tzw "akcyzę", czyli dawne "cło"...stawka jest 3,1 % od wartości auta, jeśli jest z silnikiem do 2000 cm3, jeśli ponad, czyli choćby 2200 cm3, to nieszczęśnik musi wysupłać celnikom już 18,6 % akcyzy...widzicie jak się łupi w świetle prawa ? To, że jesteśmy we wpólnocie naszych gryzipiórów "nie rusza"...tutaj dygresyjka, jeśli Słowak kupiłby w Niemczech i przywiózł do siebie żadnej akcyzy nie płaci i myślę, że w każdym kraju wspólnotowym tak jest...ale takie numery przechodzą tylko w Polsce. Pytam, czy nie wystarczyłoby 2% podatku od wzbogacenia tak jak w przypadku kupna - sprzedaży ? Pewnie nie, gdyż armia celników ma przepastne gardła, a my, "grzesznicy" musimy im je zapełnić. Czy jest możliwy dziś casus Zacheusza ? ...Ech szkoda, że nie jestem Premierem...

*

PS...A żeby pokazać, że celnicy to nie są zwykli ludzie, tylko herosi o nadprzyrodzonych zdolnościach, którzy "widzą więcej" niż śmiertelnik wklejam kilka obrazków ich własnej kampanii...

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:15)

Komentarze

Ode mnie piąteczka, w naszych szeregach mamy pewnie krwiopijców, sądząc po ogólnej ocenie ; )

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1454066

dzięki, też se tak pomyślałem, że pierwsi mnie odwiedzili celnicy z pałami :))pozdrawiam

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

http://trybeus.blogspot.com/

#1454086