XVI. 10 kwietnia 2010, godzina X

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
wschodnia wieża - fot. za blogerem Frycek18

Wciąż pozostaje dla mnie bez odpowiedzi pytanie – czy aby na pewno  godzina X:55, o której jakiś samolot, mający wywoływać się jako PLF-031 miał przekraczać ASKIL, była godziną 6:55? Moim zdaniem można tu brać pod uwagę aż pięć ewentualności. Pierwsza możliwość to ta, że komunikat ten nie jest z tego dnia (dotyczy zupełnie innego lotu), albo że jest on fałszywy. To założenie odrzucam od razu, ponieważ jest ono całkowicie nieweryfikowalne.

Z kolei najbardziej, moim zdaniem, prawdopodobnymi godzinami o których mówi komunikat Murawiowa – przypomnę jego treść: „Pawle Waleriewiczu, (o godzinie X... – przyp. RM) minut 55 ASKIL będzie przechodził pierwszy Polak 031-PLF” - są godziny:  6:55, albo 7:55 czasu polskiego.   

Dlaczego nie biorę tu pod uwagę ani godziny 5:55, ani 8:55? Pierwsza z nich wydaje mi się mało prawdopodobna z tego względu, że dwóch świadków (dziennikarzy) zgodnie twierdzi, że kiedy wsiadali do Jaka-40 (około godziny 5:00) widzieli stojącego tuż obok Tupolewa. Gdyby zaś ten wystartował nawet zaraz (kwadrans?) po „dziennikarskim Jaku-40” (5:15-5:40), to nie sądzę aby mógłby się znaleźć nad ASKIL już o 5:55 czyli, aby był gdzieś w granicach godziny 6:00 na kręgu „Siewiernego”. Nic nie wskazuje również na to, aby widziany na lotnisku przez dziennikarzy Tupolew wystartował jeszcze przed Jakiem-40/044. No, chyba że jakiś polski samolot wystartował do Smoleńska z innego niż "Okęcie" portu i znalazł się nad ASKIL ok. 5:55. To przypuszczenie wydaje mi się z kolei mało prawdopodobne, ze względu na brak istotniejszych przesłanek, które by na to wskazywały.

Również wiele wątpliwości budzi we mnie godzina 8:55. Aby się pojawić o tej godzinie nad ASKIL, Tupolew musiałby wylecieć z Okęcia około 8:00*, oraz przyziemiać najwcześniej o godzinie 9:10**. Z kolei jeśli o tej 8:55 nad ASKIL miałby się zjawić Jak-40 (ewentualnie Casa), to musiałby wylecieć on około 7:05 – 7:15, czyli wówczas gdy, według wszelkich danych, na Okęciu miałby zamykać drzwi i rozpoczynać kołowanie, przygotowując się do startu Tu-154M z Prezydentem na pokładzie.   

Pozostają więc do analizy jeszcze dwie godziny: 7:55 i 6:55 (będąca również „godziną stenogramową”).

   

Co mogłoby przemawiać za godziną X jako 7:55?     

TVN24 – 10 kwietnia 2010 r, początek godz 9:19:  

Jarosław Kuźniar: Mamy informacje, bardzo ogólne o tym, że były jakieś kłopoty z lądowaniem prezydenckiego samolotu Jak-40 na lotnisku w Smoleńsku. Polska Delegacja wspólnie z osobami, które z panem Prezydentem leciały do Lasu Katyńskiego na obchody 70 rocznicy zbrodni katyńskiej – wyleciały z Polski o godzinie 6.50. (...) Ogromna mgła, bardzo gęsta mgła wokół lotniska wojskowego w Smoleńsku. Samolot prezydencki Jak-40, który wystartował z Warszawy o 6.50 z wojskowego „Okęcia”, nie wylądował, nie przyziemił (…) I przed sekundą dosłownie otrzymałem informację od rzecznika polskiej dyplomacji, rzecznika MSZ, p. Piotra Paszkowskiego, który potwierdził, że Prezydencki samolot Jak-40 rozbił się niedaleko lotniska wojskowego w Smoleńsku. (…) Rzecznik MSZ dodaje jeszcze, że samolot się zapalił, ale został ugaszony. (TVN24 godzina 9:26) (…) Informacja sprzed kilku sekund  dosłownie. Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski potwierdza w rozmowie z TVN24, że według wstępnych informacji prezydencki samolot Jak-40, którym Prezydencka Para, Prezydencka Delegacja leciała rozbił się, podchodząc do lądowania niedaleko wojskowego lotniska w Smoleńsku. (…) Dwa źródła potwierdzają – agencja Reutera i rzecznik MSZ – maszyna Jak czterdziesty rozbiła się niedaleko lotniska w Smoleńsku.” (TVN24 10 kwietnia 2010, koniec - godzina 9:27).  



O której godzinie przelatywałby nad punktem ASKIL Jak-40, gdyby wyleciał z Warszawy o 6:50? Sądzę, biorąc pod uwagę czas przelotu „dziennikarskiego Jaka” (oraz prędkość przelotową dla tego typu samolotów), że godzina 7:55, byłaby zbyt wczesna. Jeśli przelot Jaka-40 z „Okęcia” na „Siewiernyj” wynosi około godzinę czterdzieści pięć minut, to w punkcie ASKIL mógłby się on znaleźć około godziny 8:20***, (a w rejonie "Siewiernego" około 8:30). Owszem, gdyby o 6:50 wyleciał z „Okęcia” Tupolew, to mógłby, moim zdaniem, nad ASKIL przechodzić o 7:55, ale nie są mi znane jakiekolwiek materiały, informujące o tym, że z Okęcia mógł wylecieć o tej godzinie (6:50) jakiś Tupolew.



Przypomnieć także chciałem, że „dziennikarski Jak” (nr 044), który de facto mógł być nazwany i „prezydenckim Jakiem” (dlatego iż był ponoć „samolotem zastępczym dla Tu-154M”) miał właśnie lądować o godzinie wymienionej przez Kuźniara (jako godzina startu z "Okęcia") na lotnisku wojskowym w Smoleńsku (6:50). Tak mieli w „postępowaniu praskim” (V Ds 32/11) zeznawać świadkowie i tak w stenogramach mówi do płk. Sypko – Krasnokutskij (pisałem o tym w rozdziałach II-VII i XI). Czy nie ma więc tu (celowego lub przypadkowego) pomieszania dwóch różnych faktów. na zasadzie radia Erewań: nie startował, tylko lądował i nie z Okęcia tylko na „Siewiernym”?   

 

Wnioski   

Moim zdaniem, z przytoczonych powyżej fragmentów informacji wynikać by mogło, że najbardziej prawdopodobną dla komunikatu Murawiowa godziną X, jest godzina 6:55. Która to godzina, chciałbym tu dodać, jest równocześnie i ”godziną stenogramową.” Tyle tylko, że (co usiłowałem wykazać w poprzednich rozdziałach - całość na stronie xl4.pl) nie dotyczy ona, moim zdaniem, samolotu Jak-40/044, który przewoził na swym pokładzie dziennikarzy.



Jeśli więc przyjęlibyśmy, że o godzinie 6:55 ASKIL przechodził jakiś inny samolot niż „dziennikarski Jak”, to mogłoby to, moim zdaniem oznaczać, że: 



1) W dniu 10 kwietnia, w niewielkim odstępie czasu, zaraz po godzinie 5:00 rano wystartowały z „Okęcia” dwa Jaki. Jeden z nich, którego historię znamy z relacji lecących nim dziennikarzy, wylądowałby w Smoleńsku o godzinie 6:50, a drugi lecący zaraz za nim, mógł przekraczać ASKIL właśnie o godzinie 6:55. co oznaczałoby, że obydwa samoloty mogły wystartować z Warszawy, w odstępie dwudziestopięciominutowym (5:00? i 5:25?). I w takim też odstępie czasowym mogłyby się one pojawić nad „Siewiernym” (6:50 i 7:15 – o tej drugiej godzinie miał, według stenogramów lądować Jak z dziennikarzami). Z tym, że o ile pierwszemu z Jaków udało się wylądować, o tyle drugi z nich (być może) nie mógł, z jakichś względów, tak udanie przyziemić jak się to udało Wosztylowi i odleciał na zapasowe lotnisko („Jużnyj”?).  



2) W dniu 10 kwietnia niewiele po godzinie 5:00 rano z wojskowej części lotniska „Okęcie” wystartował samolot Jak-40/044 przewożąc na swoim pokładzie dziennikarzy, a około godziny 6:00 wystartował, z tego samego lotniska samolot TU-154 wykonujący lot techniczny (PLF-131?****). Pierwszy z samolotów przechodząc punkt ASKIL około godziny 6:30-6:35 lądował na „Siewiernym” w granicach godziny 6:50, natomiast TU-154 przekraczając ASKIL o godzinie 6:55, mógł pojawić się na kręgu „Siewiernego” już około godziny 7:00.



3) Konsekwentnie należałoby więc również stwierdzić, że możliwy byłby i wariant trzeci będący logicznym następstwem opcji 1) i 2). Według niego tuż po godzinie 5:00 wylatuje Jak-40/044, jakieś dwadzieścia pięć minut po nim kolejny Jak-40. a wkrótce po godzinie 6:00 Tu-154.



Przedstawiając te trzy, hipotetyczne wersje dotyczące ewentualnych wczesnoporannych wylotów w dniu 10 kwietnia 2010, zastanawiam się głębiej nad sprawą drugiego Jaka-40. Otóż skoro około godziny 5:00 (jak zgodnie mówią dziennikarze i piloci Jaka-40/044) nie udało się odpalić Jaka-40/045 (według raportu Millera miała to być właśnie 45-tka), a trzeci Jak-40 miał się znajdować w hangarze*****, to:



1) jeśli były wyciągnięte z hangarów i przygotowane dwa Jaki-40, to czy nie świadczyłoby to przypadkiem o tym, że jednak planowano wylot dwu Jaków?



2) czy po Jaku-40/044 mógł w przeciągu 25 minut wylecieć kolejny, „hangarowany” Jak-40. Przecież w ciągu tych 25 minut trzeba go było wyciągnąć z hangaru i przygotować do lotu. Czy 25 minut jest to czas wystarczający na wykonanie wszelkich procedur związanych z wylotem Jaka-40?

Reasumując. Moim zdaniem, najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń jest opisana (i wytłuszczona przeze mnie) druga z podanych powyżej hipotez.

W kilku następnych rozdziałach będę próbował zweryfikować jej zgodność z innymi dostępnymi materiałami i ustalić, czy zdarzenia w niej opisane faktycznie mogły mieć (miały?) miejsce. 



….....................................................................................................................

* Gwoli ścisłości należałoby odnotować tzw. „godzinę Czabana” (http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-anatol-czaban-jezeli-widocznosc-byla-tak-slaba-piloci-tu-154,nId,275726?f=l) - „Anatol Czaban: Prognoza pogody z lotniska Siewiernyj przyszła o godzinie 8.20, przekazana była na COP o 8.22, start samolotu był o 7.54 - 28 minut ten samolot był już na trawersie białoruskiego Mińska. COP odpowiada za przekazanie mu informacji w granicach Rzeczpospolitej”. Wypowiedź ta mogłaby w sumie korespondować z odnośnikiem **, choć ja osobiście uważam te słowa Anatola Czabana za przekłamanie.



** W sumie godzina ta korespondowałoby z godziną telefonu jaki miał wykonać poseł PSL Leszek Deptuła do swojej małżonki. Joanna Krasowska-Deptuła miała relacjonować to tak (http://www.polskatimes.pl/artykul/327204,katastrofa-smolenska-leszek-deptula-dzwonil-do-zony-krzyczal-asia,id,t.html?cookie=1): Między godziną 9 a 9.30 na mój telefon przyszła poczta głosowa, na której było zarejestrowane nagranie głosu mojego męża, który krzyczał: "Asia! Asia!". W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było też głosy ludzi, jakby głos tłumu. Nie rozpoznałam słów, był to krzyk ludzi. Nagranie trwało dwie, trzy sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik plus dźwięk przypominający hałas wiatru w słuchawce telefonu – opisywała.



*** Tu również gwoli ścisłości należałoby odnotować, że istnieje niepotwierdzona informacja (plotka) o tym iż 10 kwietnia 2010, właśnie o godzinie 8:20 miano ogłosić alarm „w jednej z jednostek lotnictwa wojskowego, z zapowiedzią transportu wielu rannych. Po 10 mniutach alarm odwołano” (blogerzy: Wbpoz?, kokos26, lamelka222: http://lamelka222.salon24.pl/288538,szukamy-swiadkow-o-alarmie-z-10-04-2010-h-8-20)



**** W przypisie * do rozdziału XV cytowałem już ten fragment stenogramu z godziny 09:04:03 РП Papa Lima Foxtrot one three onе. (PLF-131 to oznaczenie lotu technicznego TU-154, według http://lotnictwo.net.pl/5-poszczegolne_lotniska/21-warszawa_okecie_epwa_waw/1373-samolot_rp.html)



***** Relacja Pawła Świądra – dziennikarza RMF24 

(http://www.rmf24.pl/opinie/komentarze/pawel-swiader/news-pawel-swiader-boje-sie-powrotu-do-polski,nId,272706): Gdy wszyscy siedzieliśmy już wewnątrz Jaka okazało się, że jeden z silników nie chce się uruchomić. Pilot grzecznie przeprosił mówiąc, że musimy przenieść się do drugiego Jaka, który stoi obok. Ktoś zażartował: "Jest jeszcze trzeci?" "Tak" - odparł pilot. "Czeka w hangarze".   

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:16)

Komentarze

Dużo dobrej roboty !

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0


#1447583