Wyścigi szczurzych zaprzęgów

Obrazek użytkownika Romek M
Idee

Jest taki stary dowcip o góralu, który schodzi z góry, potrząsając co jakiś czas trzymanym  workiem. - Co wy tam Baco niesiecie? - pyta go idący z naprzeciwka turysta. - A szczury niose panocku, com je w chałupie połapoł. - A czemu Baco tak nimi potrząsacie? - A coby te bestie dziury nie wygryzły i nie uciekły. Jak tak workiem potrząsom, to one się wtedy kotłują i gryzą między sobą, a dają spokój tej ręce co je trzymo, i workowi co w nim siedzą.

Używamy często określenia „wyścig szczurów”. Sam byłem kiedyś jego aktywnym uczestnikiem. Ale nie zastanawiałem się wtedy z czego to zjawisko wynika. Teraz sądzę, że bierze się ono z ambicji jednostek i z samego systemu premiującego tych, którzy walczą, o swój indywidualny sukces. Energia wydatkowana na tę walkę napędza grupę. Kiedyś, gdy mówiłem „wyścig szczurów” wyobrażałem sobie coś w rodzaju gonitwy chartów, biegnących za sztucznym zającem. Tyle tylko, że zamiast psów brały w niej udział szczury.

Teraz widzę to inaczej. Dwa lata temu, na kole podbiegunowym uczestniczyłem w wyścigu psich zaprzęgów. Od tego czasu wyścig szczurów wyobrażam sobie właśnie jako konkurencję zaprzęgów, ciągnionych przez szczury. Na tylnych płozach sań stoi lider, który balansuje pojazdem i hamuje, gdy zaprzęg zbyt się rozpędza. A także dba na przykład o to, aby zwierzęta były właściwie dobrane w pary, aby się wzajemnie stymulowały. By gnały do przodu chcąc pokazać towarzyszom i liderowi, jakie są silne i wytrzymałe.

Codziennie w polityce wydarza się coś nowego. Co robimy gdy ma miejsce coś, co wytrąca nas z równowagi? Sprawdzamy co mówią osoby, które uważamy za autorytety. Słuchamy – co powiedzą, jak skomentują zaistniałą sytuację. Te ich stwierdzenia stają się „obowiązującym przekazem” dla naszej grupy. Uważamy te osoby za liderów. My, jako końcowi konsumenci przekazu, mamy go propagować, ewentualnie wygładzać, gdy nie jest zbyt spójny, lub wyostrzać w starciu z przeciwnikami z innych zespołów. Jeśli ktoś, na przykład, jest „światłym obywatelem, wierzącym w naukę, postęp i ludzkość” (piszę to bez ironii) to i zaszczepi się i będzie tępił ciemnych „foliarzy i szurów”. Ci zaś, z kolei, będą dziwić się zaślepieniu tych, którzy dali się „zaszprycować”. Podałem taki przykład, nie chcąc przytaczać, wywołujący dużo większe emocje, podział na grupy polityczne. W każdym razie to, że podziały pomiędzy nami są, nie podlega dyskusji. Tak samo jak i to, że grupy mają swoich (formalnych i nieformalnych) liderów, którzy tworzą wspólny przekaz myślowy dla grupy, co z angielska nazwane zostało ideologią.

No właśnie. Do tego zmierzałem. Wydawało mi się, że ten okres pełen doktryn i propagandy mamy już na zawsze za sobą, a tu okazuje się - po chwilowym spokoju - świat coraz bardziej się ideologizuje. To powoduje, że podziały pomiędzy nami się zaostrzają, grupy coraz bardziej się radykalizują. Coraz trudniej przychodzi nam się dogadać. Zaczynamy żyć w ideologicznych bańkach. Dramatem jest to, że nawet kiedy przychodzi jakaś większa tragedia, która powinna rodzić refleksję - zastanowienie, czy poziom skonfliktowania nie wyrósł czasem ponad miarę, oraz dokąd właściwie zmierzamy - to wtedy świat (czytaj: system) potrząsa workiem w którym się znajdujemy, abyśmy znów się brali za łby. I przypadkiem nie zakwestionowali samego systemu.

Bardzo często zdarza mi się złapać na tym, że sam zapominam iż poza przeciąganiem politycznej liny istnieją jeszcze inne ważne rzeczy. Jeśli nie ważniejsze. Że polityka to tylko część ludzkiej kultury. A ci, który mówią że wszystko jest polityką, są po prostu sfiksowani na tym jednym punkcie. 

Koniom pociągowym zakłada się klapki na oczy, aby patrzyły tylko na drogę, aby nie rozpraszał je obraz falujących łąk i bezkresna, przestrzeń zielonych stepów. Nam narzuca się pewne „tematy dna” i specyficzne – (obecnie) polityczno-zdrowotne widzenie świata. Wszystko po to, aby nasze myśli podążały koleiną wytyczoną przez system. Abyśmy nasze myśli koncentrowali w smutnej przestrzeni wytyczonej przez wektory: zdrowia, polityki i gospodarki. Tak to widzę.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.7 (19 głosów)

Komentarze

Gdyby ten wyścig szczurów był zjawiskiem lokalnym, powiedzmy polskim, to można by dyskutować i naprawiać zło. Ale jest to program globalny mający na celu właśnie skłócanie ludzi ze sobą, tresowanie wszelkimi metodami indoktrynacji do tego typu zachowań. Takimi skłóconymi społecznościami łatwiej się rządzi, łatwiej  narzucać im nowe pomysły ograniczające rozwój, tacy skłóceni szybciej zaakceptują najbardziej idiotyczne pomysły aby tylko zapanował spokój. A w globalnym świecie trudno o jednomyślność, co w końcu może okazać się nie do odrobienia. Po prostu może nas być za mało.

Vote up!
9
Vote down!
0

Szpilka

#1639004

"Gdyby ten wyścig szczurów był zjawiskiem lokalnym, powiedzmy polskim, to można by dyskutować i naprawiać zło"

Czy po to dyskutujemy aby naprawiać zło szerzące się w kraju, bo na światowe nie mamy wpływu? Obawiam się, że taka dyskusja też nic nie daje. Inaczej żylibyśmy już w idealnym świecie. Albo w idealnym kraju. Można natomiast dyskutować, dochodzić prawdy, aby naprawić swoje życie. I ja nie mam większych ambicji. Chcę lepiej zrozumieć siebie i lepiej żyć. Robię to z czysto egoistycznych pobudek. Nie mam ambicji naprawy kraju ani świata. Napisałem ten tekst, aby uświadomić sobie, że często ulegam mechanizmom systemu. Manipulacji. I aby mieć tego większą świadomość. Może następnym razem będzie mu trudniej uczynić ze mnie swój trybik?

 

Vote up!
6
Vote down!
0
#1639022

"A w globalnym świecie trudno o jednomyślność, co w końcu może okazać się nie do odrobienia. Po prostu może nas być za mało."

 

Właśnie dobrze, że nie ma jednomyślności. Jednomyślny sprzeciw systemowi tworzy nowy system :) Ja chciałbym tylko prosić o łaskę samodzielnego myślenia. Zawsze.

Vote up!
6
Vote down!
0
#1639023

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika kefas z giathalassy nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

podbiegunowe kundełe ciągnące zaprzęg.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1639021

Przysłowie mówi, ze "w mętnej wodzie dobrze ryby łowić" a 

Mayer Amschel von Rothschild, założyciel dynastii, taką radę dał swoim synom:

(...)Im gorzej jest na rynku, tym większe są szanse na zysk.(...)

(...)„Kup, gdy na ulicach jest krew, nawet jeśli ta krew jest twoja”(...)

I tę naukę stosują jego potomkowie, mając na uwadze podstawową zasadę Talmudu, że wszystkie bogactwa świata do nich należą.

Dlatego wszelkie wielkie rewolucje, wojny i kryzysy oni generują, bo to pozwala im realizować cel, którym jest ich pełna i całkowita władza nad światem.

Fundacja Rockefellera w maju 2010 wypuściła własny dokument badawczy pt. ”Scenariusze przyszłości Technologii i Rozwoju Międzynarodowego”.

W tym dokumencie, który był opracowywany około rok czasu(od początku 2009 roku, czyli od objęcia urzędu przez prezydenta Obamę, który szedł do władzy pod hasłem polityki resetu z Rosją (jako II-go etapu projektu NWO po I-szym jakim była UE, czyli realizacji wspólnej przestrzeni współpracy i bezpieczeństwa od Władywostoku po Lizbonę ), możemy przeczytać jak w kontekście hipotetycznych scenariuszy przyszłości będzie się rozwijać technologia, a tym samym w jakim świecie przyjdzie nam żyć w perspektywie do 2030 roku.

Aby zbudować Nowy Porządek Świata na planecie Ziemia a nie na Marsie, trzeba zburzyć "Stary Porządek  Świata" a to można zrealizować poprzez kryzysy, anarchię, niszczenie poprzez rewolucje, przewroty i ten scenariusz realizują globaliści od NWO a to co obserwujemy w USA i w Polsce, jest tego widomym znakiem.

Projekt ten ma być realizacją ONZ-towskiej „Agendy 2030” przyjętej na 70-tej Sesji ZO ONZ w 2015 roku, przez przedstawicieli 193 państw świata.

Jednym z narzędzi dla realizacji celu jest bezwarunkowy dochód podstawowy (BDP) mający zapewnić wszystkim ludziom podstawowe środki do życia i likwidację ubóstwa.

Postulaty w sprawie realizacji BDP, promowane w Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej, powołującej się na wspólne oświadczenie Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej wydane w 2017 r., zgodnie z którym „UE i jej państwa członkowskie będą w walce z różnicami w traktowaniu również wspierać skuteczne, trwałe i sprawiedliwe systemy zabezpieczenia społecznego, aby zapewnić bezwarunkowy dochód podstawowy ” zakładają, że beneficjenci BDP mogą nic nie wnosić do wspólnego „kotła” i korzystać z niego na równych prawach z innymi, którzy będą przyczyniali się swą pracą do jego napełniania.

Temu celowi ma służyć budowa jednego państwa z organizacji międzynarodowej jaką jest UE i co zapowiedziała koalicja rządowa w Niemczech  po wrześniowych wyborach.

W latach 2009-2013, czyli w czasie polityki resetu USA-Rosja, dla realizacji tego celu, posunięto się do zbrodni na polskiej elicie ze śp. Prezydentem L.Kaczyńskim na czele, która była przeciwnikiem tego projektu.

Obecnie, po powrocie do władzy w USA Demokratów, w wyniku sfałszowanych wyborów, cel budowy NWO i Wielkiego Resetu w perspektywie 2030 roku jest nadal aktualny i stąd wywoływany kryzys pandemiczny i  energetyczny.

Celem jest pozbawienie ludzi własności.

Tak to opisuje  Ryszard Kapuściński w tekście pt. "Nadciągają nowi bolszewicy" na niezalezna.pl:

(...)

Spór o energię i klimat na szczycie Rady Europejskiej przysłonił inne ważne kwestie, które uchodzą naszej uwadze. Jak ujawnił europoseł Witold Waszczykowski, lewicowcy chcą: „zamienić własność na wynajmowanie, i w tym kierunku zmierza ta drożyzna, żeby się nie opłacało posiadać, a wynajmować”.

Własność prywatna, jaką znamy w naszym chrześcijańskim kręgu cywilizacyjnym, ma być zastąpiona pozorem własności, czyli np. leasingiem kontrolowanym podatkami przez eurokratów. Ludzie pozbawieni wypłacalności będą musieli pozbyć się swojej własności i o to chodzi lewakom, żeby nikt niczego nie posiadał, żeby była własność kolektywna. To przypomina rządy Stalina, kiedy bolszewicy postulowali zniesienie własności prywatnej, co sprawiało, iż gospodarka została podporządkowana partii bolszewickiej. Cele nowej lewicy są zbieżne z celami starej bolszewickiej lewicy, czyli zniszczenie „starego świata”, jego kultury, religii, rodziny, naszej cywilizacji. Propagują aborcję, eutanazję, dewiacje seksualne. Chcą stworzyć „nowego człowieka”. Już to robią! Przypomnę, że w 1917 r. Lenin podpisał dekrety niszczące instytucję małżeństwa oraz znoszące kary za utrzymywanie stosunków homoseksualnych i usuwanie ciąży.

(...)

https://niezalezna.pl/423450-nadciagaja-nowi-bolszewicy

 

 

 

Vote up!
4
Vote down!
0
#1639063

"Przysłowie mówi, ze "w mętnej wodzie dobrze ryby łowić" a 

Mayer Amschel von Rothschild, założyciel dynastii, taką radę dał swoim synom:

(...)Im gorzej jest na rynku, tym większe są szanse na zysk.(...)

(...)„Kup, gdy na ulicach jest krew, nawet jeśli ta krew jest twoja”(...)"

Globalisci lewakami? Oni sie tylko posluguja lewakami, zaden globalista nie bedzie sie dzielil swoim majatkiem z lewactwem. Przeciez im chodzi o to by mogli utrzymac wladze nad swiatem dzieki swoim peiniadzom a nawet miec wladze absolutna, co w dobie powszechnego wzrostu wiedzy i swiadomosci spoleczenstw zagraza ich bezkarnosci i moze wywolac rewolucje, tym razem swiatowwa.. Chodzi o wychowanie takiego bezmyslnego czlowieka ktor bedzie lykac kazda gloszona przez nich idee i w pelni ja przyjmowal na wiare stajac sie czlonkami orwelowskiej farmy zwierzat.

Vote up!
3
Vote down!
0

JanStefanski

#1639068

"Globalisci lewakami?"

To bolszewicy nie byli lewakami? Byli i mieli ten sam cel co globaliści czyli przejęcie władzy nad światem w wyniku światowej rewolucji.

Jeśli bolszewicy dążyli do tego i globaliści też do tego dążą, to nie oznacza, ze zamierzali i zamierzają się dzielić swoim bogactwem z gojami, ale chcą ograbić go0jów pod pozorem uspołecznienia, czyli być jedynymi posiadaczami dóbr a gojom zaoferować miskę ryżu, traktując ich jak zwierzęta(w Talmudzie mają zapisane, ze tylko oni mają duszę a goje to zwierzęta).

Vote up!
2
Vote down!
0
#1639071

Bolszewicy byli tez tylko narzedziem jak wspolczesne lewactwo. Oligarchowie ktorzy zrobili skok na panswowy majatek Rosji nie maja nic wspolnego z bolszewizmem. To byly farbowane lisy ktore czekaly na okazje by zrobic skok na kase. A czy u nas nie bylo podobnie? Na czym sie Kulczyk oblowil? Ten gwarantowany dochod to bedzie taki jak sie mawialo w PRL-u, czyli miesac dluzszy niz wyplata. Tyle ze to wszystko im sie nie uda, bo oni nie doceniaja swiadomosci wspolczesnego spoleczenstwa.  Prawdopodobnie wszystko skonczy sie wojna i nie bedzie pieniedzy na gwarantowany dochod. Szczury o ktorych autor pisze wyskocza z worka bacy i pogryza nie tylko reke ktora karmic obiecala, ale pozra ich wszytich i wtedy zacznie sie era powszechnego dobrobytu, bo skonczy sie lichwa. Pieniadz bedzie pelnil role jaka powinien, czyli przedmiotem wymiany a nie spekulacji.

Vote up!
0
Vote down!
0

JanStefanski

#1639074

Dzień dobry,

mnie bardziej interesują mechanizmy zniewolenia, niż to kto za nimi stoi.  Bo jakie to ma znaczenie?

Dochód gwarantowany nie ma szans na zaistnienie, bo w dłuższej perspektywie wywołuje demotywację, sabotaż, włoski strajk i bunt. Oczywiście można go wprowadzić i kilka lat może "działać" ale wiemy że w końcu pęknie. Wiemy, bo już taki eksperyment był przeprowadzony.  

Vote up!
2
Vote down!
0
#1639073

Bardzo polecam wywiad z p. Ziętek-Wielomską

https://youtu.be/-zyU-J74I6U

Vote up!
2
Vote down!
0
#1639076

Bardzo Piotrze dziękuję, świetny wywiad. Takich rzeczowych głosów bardzo potrzeba.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1639111

Katolicyzm nie jest, jak się niektórym wydaje, dodatkiem do polskości. Polskość wyrasta z katolicyzmu.

Gdy zabiją w nas katolicyzm, podetną korzenie, z których polskość wyrasta.

Czyli, jeśli ogołocą nas z miłości bliźniego, pozostanie nam tylko miłość samego siebie.

A społeczność solistów nie odbuduje wspólnoty narodowej.

Niechaj więc Boże Dziecię umacnia nas wszystkich w wierze ojców naszych.

dratwa3

Vote up!
2
Vote down!
0
#1639191