Dyletanci nie umierają

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee

Twardo stojąc na gruncie chrześcijaństwa, gdzie istnieje dualizm - umysł/dusza to byt poza cielesny, który tylko używa mózgu do komunikowania się ze światem fizycznym, jesteśmy faktycznie nieśmiertelni.

Czy to oznacza, że nasze ciało jest niepotrzebne? Absolutnie nie. Stanowi ono źródło doznań doczesnych i rozwoju własnej osobowości - wzbogacania ducha.

 

A ile lat może fizycznie żyć człowiek? Oto, co o tym sądzę.

 

++++++++++++++

 

Śmierć jest nierozerwalnie związana z życiem?

 

 

Jak powiedział laureat Nagrody Nobla Richard Feynman:”Nie znaleziono dotychczas w biologii niczego, co by wskazywało na nieuchronność śmierci. To nasuwa mi sugestię, że nie jest ona nieuchronna z zasady i że jest tylko kwestią czasu, kiedy biologowie odkryją, co jest powodem naszych kłopotów i że ta straszna powszechna choroba, czyli tymczasowość ludzkiego ciała, zostanie uleczona.”

 

Stopniowo wyjaśniają się procesy starzenia, a genetyka odgrywa w tym procesie żywotną rolę. Patrząc na królestwo zwierząt, widzimy olbrzymią różnorodność okresów życia. Na przykład nasz DNA różni się od DNA naszych najbliższych krewnych, szympansów, zaledwie o 1,5 procenta, a żyjemy o 50 procent dłużej. Analizując tą garstkę genów różniących nas od szympansów, możemy ustalić, dlaczego żyjemy znacznie dłużej niż nasi genetyczni krewni.

 

To z kolei da nam „zunifikowaną teorię starzenia”, która połączy poszczególne wątki różnych badań w spójną tkaninę.

Naukowcy wiedzą już, czym jest ten proces. Jest to nagromadzenie błędów na poziomie genetycznym i komórkowym. Błędy te powstają na różnych drogach. Na przykład w trakcie przemian metabolicznych wytwarzane są wolne rodniki o silnych właściwościach utleniających, co uszkadza delikatną maszynerię komórek, powodując ich starzenie. Błędy mogą powstawać w formie „śmieci”, molekularnych szczątków gromadzących się wewnątrz i na zewnątrz komórek.

 

Gromadzenie się tych genetycznych błędów jest ubocznym produktem drugiej zasady termodynamiki: całkowita entropia (to znaczy chaos) zawsze rośnie. Oto dlaczego rdzewienie, gnicie, rozpad są uniwersalnymi przejawami życia. Od drugiej zasady termodynamiki nie da się uciec. Wszystko, począwszy od kwiatów na polu aż do naszych ciał, a nawet samego Wszechświata, jest skazane na niszczenie i śmierć.

 

Jest jednak jeden mały, ale kluczowy punkt w drugiej zasadzie, który stanowi, że to całkowita entropia zawsze rośnie. Oznacza to, że w gruncie rzeczy można ją obniżyć w jednym miejscu (i odwrócić starzenie), pod warunkiem, że zwiększymy entropię gdzie indziej.

Możemy tu dać przykład lodówki. W jej wnętrzu entropia maleje wraz ze spadkiem temperatury, ale aby ją obniżyć musimy mieć kompresor z silnikiem, który zwiększa ilość ciepła wytworzonego poza lodówką, zwiększając entropie na zewnątrz urządzenia. Dlatego lodówki są zawsze z tyłu gorące.

 

Naukowcy wyizolowali już szereg genów (age-1, age-2, daf-2), które kontrolują i regulują proces starzenia u niższych organizmów i które mają również swoje odpowiedniki w organiźmie człowieka.

 

Prace nad pełnym genomem człowieka trwają w najlepsze i w dużym tempie. Michio Kaku uważa, że w niedalekiej przyszłości (do 30 lat), każdy z nas będzie sobie mógł zrobić za około 100 dolarów własny genom i mieć go na płycie CD albo pendrajwie. Po przeskanowaniu bedzie można wyodrębnić te geny, które decydują o długości życia.

Naukowcy z przekonaniem twierdzą, że długowieczność to cecha rodzinna. Długo żyjące osoby mają zazwyczaj długowiecznych rodziców.

Jednakże długość naszego życia nie jest w 100 procentach zdeterminowana przez geny. Badacze tego zagadnienia są przekonani, że zależy ona od genów tylko w 35 procentach.

 

Mając swój genom na nośniku oraz analizy komputerowe, które będą mogły precyzyjnie zlokalizować miejsca, gdzie przede wszystkim dochodzi do starzenia, będzie można z tym walczyć.

Wiemy, że w samochodzie starzenie zachodzi głównie w silniku, gdzie benzyna jest utleniana i spalana. Podobnie analiza genetyczna wykazała, że starzenie ograniczone jest głównie do „silnika” komórki, którym są mitochondria, czyli komórkowa siłownia. To pozwoliło naukowcom zawęzić poszukiwania „genów starości” i sposobów przyspieszenia naprawy genów mitochondrialnych, aby odwrócić proces starzenia.

 

Do roku 2050 może się udać spowolnienie procesu starzenia dzięki zastosowaniu różnorodnych terapii: na przykład komórki macierzyste, sklep z wymiennymi częściami człowieka i terapia genowa w celu naprawy starzejących się genów. Będziemy mogli żyć 150 lat lub więcej.

Do 2100 roku może się okazać możliwe odwrócenie efektu starzenia drogą przyspieszenia komórkowych mechanizmów naprawczych, co pozwoli na jeszcze dłuższe życie.

 

Ja osobiście chciałbym żyć dłużej. Wy podejrzewam też.

 

  Napisano na podstawie Fizyka Przyszłości  Nauka do 2100 roku, Michio Kaku, wyd. Prószyński i S-ka, 2011

____________________________________________________________________________

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:10)

Komentarze

najpierw swiata.
Chodzi o zatrute i zanieczysczone srodowisko naturalne czlowieka w pelni tego slowa znaczeniu.
Nietylko chodzi opokarm ktory genetycy zmodyfikowlai na nasza szkode,zatrute powietrze,
ale o stresujacy tryb zycia i chalas.
Nic nie zda sie futurystyzcne pisanie o genetycznych mozliwosciach bo to jest plaster do jatrzacej rany,najpierw ta rane trzeba wyleczyc.
Ludzkosc sama sie zabija i ten proces trzeba odwrocic, a kluczem do tego jest to ze mala grupka ludzi che kosztem ludzkosci miec jak najwieksze zyski.
Likwidacje tego raka gryzacego ludzkosc jest podstawa i naczej sie nic nie zrobi w przedluzeniu zycia ludzkiego.
Obecny czlowiek zostal zaprogramowany przez Boga na 120 lat i pewnie gdyby nie srodowiska, ktore jego za zycia morduja, by do tego czasu dozyl.

Przez obecne badania genetyczne ludzi pozbawia sie przyjemnosci zyci starszac ich mozliwosciami zapadniecia na rozne przypadlosci wlacznie z rakiem.
Malo tego kobiety wycinaja sobie przez genetykow rozne czesci ciala, tak ze juz niewiele im zostaje, aby czerpac radosc z zycia.
Chyba lepiej jest zyc krocej i miec przyjemnosc tego zycia niz byc wrakiem czlowieka i za kazda cene trzymac sie zycia podtrzymywanego sztucznie.

Podam ciekawostke ze eunuchy zyja srednio o 13 lat dluzej niz nie kastraci i jakos nie widac aby kliniki byly oblegane przez chcacych sie wytrzebic mezszczyzn.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1472572

Czy chciałbym żyć dłużej w świecie zdominowanym przez żyjących równie długo ludków ze WSI, konflikt rusko-resztoświatowy z nieśmiertelnym raz-Putinem, z nieśmiertelnymi baknksterami etc. etc. to nie wiem, przypuszczam że wątpię. Zresztą jako fundamentalistyczny katol wolę żyć wiecznie w Królestwie Niebieskim po wskrzeszeniu z martwych, niż żyć wiecznie w tłumie samotnie potępionych - a jak na razie codzienność różni się od tego drugiego stanu tym, że jest nadzieja na upragniony koniec i wzmiankowane Królestwo.

Natomiast poruszasz bolesną nutę w mej duszy, pisząc na samym początku: "...Twardo stojąc na gruncie chrześcijaństwa, gdzie istnieje dualizm - umysł/dusza to byt poza cielesny, który tylko używa mózgu do komunikowania się ze światem fizycznym...". Otóż w chrześcijaństwie jest dramatyczny podział na katolicyzm (bazujący w dużej mierze na realizmie filozoficznym) i prawosławie wraz z odłamami protestanckimi (bazującymi na idealizmie filozoficznym).

I tu leży pies pogrzebany, gdyż koncepcja DUALIZMU pochodzi od Platona (człowiek SKŁADA SIĘ z duszy i ciała) i zakłada "sklejenie" w pewnym sensie "na siłę" dwóch całkowicie odmiennych czynników, materialnego, ułomnego, czasowego i nieczystego (czyli ciała) i czystego, nieśmiertelnego a nawet wiecznego, wzniosłego, dobrego i mądrego (czyli duszy). W tej koncepcji w ogóle nie ma mowy o zmartwychwstaniu, bo jak może czysta dusza z własnej woli lub z woli Bożej w charakterze nagrody znowu wejść w kontakt z grzesznym ciałem, jeżeli poprzednim razem została w nie wrzucona "za karę"?

Natomiast najpierw arystotelejski a potem tomistyczny realizm przyjmuje koncepcję HYLEMORFIZMU - człowiek JEST duszą i ciałem, czyli w człowieku aktem jego istnienia następuje nierozerwalne połączenie tych dwóch czynników konstytuujących w ten sposób istotę ludzką. W efekcie zmartwychwstanie jest niczym innym niż przywróceniem pierwotnego porządku związanego z naturą ludzką.

 

A co do nieśmiertelności w ramach medycyny: sorki, dziękuję, już jedną próbę budowy raju na Ziemi przeżyłem, drugą przeżywam, na trzecią nie mam ochoty - zresztą jak wszyscy będą za długo żyli, to zaraz się znajdzie jakiś geniusz od rozwiązania problemu przeludnienia metodami administracyjnymi - jak nie aborcja to eutanazja. Tak czy owak spod szpadla człowiek nie ucieknie, najwyżej będą go dłużej szukać... 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Obserwator

#1472577

Witaj

 

Miło się z Tobą rozmawia i człowiek zawsze się czegoś nauczy.

To prawda, teorie bytu, w tym neoplatonskie i arystotelowskie znam zbyt pobieżnie i w hylemorfizm sie nie wgłębiałem. Lecz wydaje mi się, że we współczesnym notomiźmie to wszystko podlega stałym przeobrażeniom.

Szczegónie, jeżeli idzie o naukę i doświadczenia medycyny. Np. coraz więcej jest doniesień ludzi, którzy przeszli czy to wadliwą narkozę, śpiączkę farmakologiczną i śmierć kliniczną o doświadczeniu "opuszczenia ciała" z precyzyjnymi opisami w sytuacji zewnętrznego obserwatora. Czyli mamy zjawisko, w którym byt osobowy może istnieć poza ciałem.

Natomiast jeżeli chodzi o fizykę subatomową to ogromna jest dyskusja nad kolapsem fali kwantowej, co może być podstawą do generacji myśli, jaźni i świadomości, lub vice versa.

Tutaj uważam, w zjawiskach subatomowych, zjawiskach kwantowych nalezy widzieć geniusz mechaniki Pana, podstawy życia i podstawy rozumu. Wiem, że droga jest jeszcze daleka i filozofia będzie musiała to wchłonąć. I moze nagle pojęcia bytu, substancji będą musiały być zrewidowane.

Moje skromne podejrzenie jest takie, że byty żywe, a tym bardziej rozumne, to byty energetyczne, a nie materialne.

Stąd mój dualizm.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1472602

Ja patrzę na to z nieco innej strony.

Nie dłużej a szybciej...

Tak, aby nie żałować żadnej zmarnowanej chwili.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Tylko ta myśl ma wartość, która przekona kogoś jeszcze

#1472601

Powiada Pan, że w chrześcijaństwie istnieje dualizm: „umysł/dusza” wobec (tak Pana zrozumiałam) bytu cielesnego.  Nie mam nic przeciwko samej dychotomii.  Może tylko chciałabym udokładnić jeden z jej członów.  No, bo zastanówmy się ...

Najbardziej popularna wersja chrześcijańskiej antropologii filozoficznej ma swoje źródło w myślach św. Tomasza z Akwinu.  I w sporze ze spadkobiercami Kartezjusza argumentuje, że umysł, a raczej zdolności umysłowe są niczym innym, jak tylko wyposażeniem duszy.  Tak jak telefon komórkowy byłby narzędziem służącym do porozumiewania się - na przykład z Panem - na odległość.

Umysł zaś, aby funkcjonować (w rozumieniu tomistycznym) wymaga zaistnienia określonych stanów fizycznych w mózgu oraz w innych częściach centralnego układu nerwowego.  Widzimy więc jak na dłoni rozróżnienie pomiędzy duszą, umysłem i ciałem.  Nic więc dziwnego, że tomizm, a więc duża część myśli chrześcijańskiej akcentuje jeszcze bardziej intymny relację.  Związek, w którym dusza jest formą albo istotą ciała.  Jest więc takim modelem rzeczy, przed tą rzeczą samą.  W boskim umyśle ...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#1472614

Witam

 

jak najbardziej słuszne uwagi.

Troszeczkę powyżej już trochę dyskusji na ten temat prowadziliśmy z @optymistą.

By swobodnie poruszać się na tym polu należy sobie jak najdokładniej sprecyzować parę pojęć, aby mieć pewność, że dobrze się rozumiemy.

Umysł zaś, aby funkcjonować (w rozumieniu tomistycznym) wymaga zaistnienia określonych stanów fizycznych w mózgu oraz w innych częściach centralnego układu nerwowego.  Widzimy więc jak na dłoni rozróżnienie pomiędzy duszą, umysłem i ciałem.

Czyli mamy tutaj byt, który nazywa się umysł. I wg. standardowych definicji określamy tym fizjologiczną - biochemiczną i elektryczną aktywność mózgu. To tutaj znajduje się nowy byt, byt niematerialny - psychika człowieka. Idąc dalej musimy się posłużyć następnymi podmiotami - osobowość, świadomość, jaźń, ego.

Tego już dalej definiować nie będę, bo primo - istnieją dosyć poważne niezgodności między naukowcami i filozofami i secundo - utworzymy wtedy bardzo długi ciąg, wymagający bardzo precyzyjnego uzgodnienia, aby kontynuować dyskusję.

Akwinata, był bez najmniejszych wątpliwości geniuszem, lecz był dzieckiem swoich czasów i poruszał się w obrębie pojęć, które były wówczas dostępne. Neotomizm usiłuje dopasować prace i idee tego wielkiego mysliciela do czasów współczesnych.

Dla mnie szczególnie istotnym są relacje umysł < .> dusza (duch). Tutaj bardzo ważnym jest, gdzie rodzi się myśl i istota świadomości.

Czy myśl jest wynikiem jakiegoś fizycznego procesu, którego jeszcze nie znamy? Nikt tego jeszcze nie wie. Właśnie tutaj chrześcijańscy i mocno wierzący fizycy kwantowi doszukują się odpowiedzi w procesach subatomowych.

Sytuacja jest dynamiczna i dość szybko się zmienia. Czy dowiemy się, jak jest na prawdę?

Na swój własny użytek przyjąłem robocze założenie, że wszystko co czyni człowieka, tym kim jest, jest, wszystko niematerialne. więc i psychika i właśnie umysł to wynik aktywności duszy, a mózg pełni tylko rolę interfejsu między duchem a światem materialnym - własnym ciałem i dalej - otoczeniem.

Widać tu pewną różnicę między rozmyśleniami św. Tomasza a również św. Augustyna, a modelem, który ja sobie buduję.

Mogę się kompletnie mylić, bo jestem już skażony wiedzą o architekturze komputerów, automatyce, czy fizyce kwantowej.

Pytanie jest istotne - czy to mnie wzbogaca, czy ogranicza?

 

Serdeczności

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1472627

Kategoryzuje Pan ”umysł” jako “byt”, aby następnie mówić o jego aktywności.  Oczywiście, jest Pan wolny, aby to robić. Jednak - i konsekwentnie - musielibyśmy również klasyfikować taki na przykład „ruch” w kategoriach „bytu”.

Ja zaś wolę myśleć o „umyśle” raczej w kategoriach funkcji.  Tak, przyznaję, biorę to pośrednio z myśli św. Pawła i jego adeptów.  W filozofii chrześcijańskiej ma to przecież początek właśnie tam.  To św. Paweł nakłania Rzymian, aby się odmienili poprzez odnowienie umysłu.  Nie duszy czy ducha, a właśnie - umysłu.  Kiedy Paweł dyskutuje „modlenie się w językach”, czyni wyraźne wy-odróżnienie, ale nie między duszą i ciałem.  On mówi, że to „duch” (spirit) modli się wtedy, podczas gdy umysł (nous) pozostaje bezużyteczny [1 Kor. 14.13-19].

I wydawać się może paradoksalnym, ale wiem, mam świadomość, że znajduję się wtedy na gruncie analitycznej filozofii bytu.  Bo dla mnie „umysł” jest pewną „zdolnością”. Zdolnością do wyobrażania sobie, przeżywania muzyki, podejmowania decyzji zgodnie z moją wolną wolą oraz darem racjonalnego pożądania. Wreszcie i przede wszystkim, umysł pojmuję jako zdolność rozumowania.

Wolę więc odróżniać „ducha” od „duszy”. I napewno oba te terminy wy-odróżniać od „umysłu”.  Ten ostatni przecież ma i tak co robić.  Wystarczy wspomnieć jego nadrzędną funkcję nad ciałem, kiedy to on sprawuje, ontologicznie biorąc, kontrolę.

Jestem też przekonana, że nasz, istot ludzkich, mózg, serce i ciało są tak wielokrotnie powiązane ze sobą, że ten bogaty język umysłu, duszy i ducha ma coraz większe kłopoty z opisem tej intersubiektywnej komunikacji wzajemnych oddziaływań.  Kiedy to połączenia fizyczne są w sposób oczywisty nieobecne.  I może dlatego nie boję się, że pewnego dnia neurolodzy wyjdą do publiczności z dokładnym opisem, które to neurony i w jakich okolicznościach odpowiedzialne są za to, czy osoba ludzka odpowiada na zaproszenie Boga do modlitwy.

Serdecznie pozdrawiam.

PS. Ponadto, aby nie czuć się wyobcowaną w obliczu hermetycznej często dyskusji pomiędzy nauką i duchowością oraz w obliczu potrzeby nowej wizji łączącej naukę z duchowością, polecałabym lekturę rozmów brytyjskiego biologa Ruperta Sheldrakea z Davidem Bohmem - wybitnym fizykiem kwantowym.  Oraz książkę tego pierwszego:  “Dogs That Know When Their Owners Are Coming Home: And Other Unexplained Powers of Animals”.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#1472714