Wędrowali szewcy przez zielony las, nie mieli... rypcium pypcium

Obrazek użytkownika jasieńko
KawiarNIA

Nie przyszedł... to przyszła góra do Mahometa. Właśnie, nie wyjeżdżaliśmy masowo do Azji i Afryki więc to one przyszły do nas czyli do Europy. Mało tego, przyniosły też to czego nie mogły nam w skali masowej zaoferować wcześniej – przed erą wspólnej Europy i jej waginalnym otwarciem na wszystkich. Wraz z nimi potencjalne zagrożenie chorobami, albo inaczej - bronią biologiczną.

Kto jeszcze pamięta straszenie ludu Europy i Ameryki wąglikiem? A czymże w dłuższej perspektywie jest wielka grupa tzw. nosicieli chorób zakaźnych i czym różnią się od nosicieli pasów z ładunkami wybuchowymi? Porównajmy jak wiele energii i środków włożono na lotniskach by wykryć niebezpieczne narzędzie lub materiał wybuchowy i jakie szerokie wrota, bez żadnej kontroli, otwarto dla nielegalnej migracji do EU. Przypomnijmy sobie początki szerzenia się AIDS po świecie – właśnie dzięki możliwości szybkiego przemieszczania się nosicieli samolotami i wreszcie - spójrzmy na mapy występowania światowych chorób zakaźnych...

      Zacznijmy od przepływu strumienia ludzkiego. Co prawda istnieje wiele osób zajmujących się zawodowo problemem migracji ludności (imi- i emigracją), ale kochane przekaziory masowe potrafią tylko straszyć terroryzmem. Inne aspekty migracji (celowo) nie istnieją w ich świadomości. Na naszych uniwersytetach wielu utytułowanych naukowców rozpatruje te problemy, bo zostało przy pomocy tzw. grantów (unijnych) wciągniętych w naukowe badanie problemów migracji i multi-kulti – to przecież jeden z filarów UE: swoboda przepływu osób.

Okazuje się, że tylko w tym roku odbyło się ze 2 tuziny konferencji, seminariów i innych spotkań poświęconych tej problematyce (1). Przykładem są International Symposium on The Future Multiculturalism, Warsaw (10 June 2015) oraz IV Ogólnopolska Konferencja Komitetu Badań nad Migracjami PAN Migracje w XXI wieku – wybór czy konieczność?

Turcja, która jest bez wątpienia główną sprężyną obecnej fali migracji też się szkoli w tym zakresie; widać wyraźnie, że i Turcja stara się spełnić warunki akcesji do UE, i chcąc nie chcąc, poważnie podchodzi do problematyki kobiet w przestrzeni publicznej, a czego dowodem jest np. International Conference on Female Migration – Maltepe University Human and Humanities Application & Research Center (MUTAM) and the Faculty of Arts and Sciences, Maltepe University, Istambul, Turkey (30 July 2015). Poruszano tam między innymi takie tematy: migracja kobiet z krajów byłego ZSRR do Turcji, zachowania i strategie przeżycia kobiet migrujących w krajach przyjmujących, równość i nierówności płci, migracja wraz z kobietami szarej strefy i współczesne niewolnictwo migrantek za granicą, prawo w krajach przyjmujących i jego wpływ na migrację kobiet [wytłuszczam celowo – J.], małżeństwo, rodzina i rodzicielstwo kobiet migrujących w krajach przyjmujących.

Chyba oczywistym jest, iż zdobyta w ten sposób wiedza może być wykorzystana w różnych celach, a przytoczyłem tylko wycinek problemu i to z obszaru tyczącego tylko kobiet. A czy nie widać w świetle tego stycznych z broszurami (przewodnikami) Sorosa znajdowanymi wśród uchodźców prących do Grecji? To chyba nie jest tak, że ci ludzie niczego nie wiedzą i nie są świadomi...

Zostawmy już temat migracji kobiet, pomińmy sprawę ilości migrujących młodych mężczyzn, a przyjrzyjmy się krajom, z których strumień ludzi wali do EU. Informacje możemy czerpać z wielu źródeł oficjalnych, np. z: EUROSTAT, ONZ i jego UNHCR, Informatora Migracyjnego, czy nawet Instytutu Duszpasterstwa Emigracyjnego (2). Wg danych UNHCR z końca lipca prawie połowa migrujących to Syryjczycy, a z pozostałych najwięcej pochodzi: z Afganistanu 12%, Erytrei 9%, Nigerii 4%, Somalii 3%. Inne źródła informują o mieszkańcach Pakistanu, Iraku, Sudanu, Mali i Czadu. Instytut Duszpasterstwa podaje inną ciekawą informację z roku 2011 – określa pośrednio ilość już przebywających w UE obywateli krajów środkowoafrykańskich; na 7,6 mln wszystkich migrantów jedna czwarta pochodziła z Afryki, z tego połowa z krajów Afryki Północnej (Maroko, Algieria) – tak więc było ich prawie milion. Mamy teraz rok 2015 i wielokrotnie wzmożoną migrację.

       Czas na istotę problemu – zagrożenie EU chorobami zakaźnymi i możliwość wybuchu epidemii, albo używając języka emocji i strachu – możliwość użycia broni biologicznej. Właściwie należy zmienić optykę postrzegania, bo broń już dostarczono do Europy a zapalnik odpalono, pytaniem jest – kiedy wybuchnie.

Niejako pobocznym wątkiem będzie olbrzymi biznes przemysłu szczepionkowego, i jego z kolei... terror – obowiązek i przymus szczepienia. Szczepi się masowo kurczaki na fermach, bydło w stajniach, więc i czas na ludzi w miastach. I dawniej i teraz (choć już mniej rygorystycznie) osobom wyjeżdżającym do krajów egzotycznych „kazano” się szczepić (czasem był to wymóg kraju udzielającego wizę), by uchronić się przed zakażeniem chorobami obecnymi w tych krajach.

Oficjalnie dostępny raport „Stan Sanitarny Kraju w roku 2014” (6) opracowany przez GIS czyli Głównego Inspektora Sanitarnego kraju w dziale Sytuacja Epidemiologiczna w zakresie chorób zakaźnych, pkt 9 Choroby tropikalne, uspokaja nas gdyż, cytuję:

Warunki klimatyczne w Polsce nie sprzyjają występowaniu stawonogów będących zwierzęcymi wektorami przenoszącymi typowe dla krajów położonych w strefach podzwrotnikowej i zwrotnikowej choroby takie jak: malaria, gorączka denga, żółta gorączka, chikungunya, czy gorączka zachodniego Nilu. Tym samym choroby te nie znajdują naturalnych warunków do szerzenia się w Polsce, a rejestrowane w kraju przypadki są zachorowaniami zawleczonymi z innych krajów, z uwagi na duże zainteresowanie Polaków podróżami do egzotycznych rejonów świata.

Czy na pewno, bo nieco dalej spotykamy taką informację:

W 2012 roku stwierdzono pierwsze rodzime przypadki gorączki denga na popularnej turystycznie wśród Europejczyków wyspie Madera. (…) Od kilku lat sezonowo występują zachorowania na gorączkę zachodniego Nilu (WNF) w krajach basenu Morza Śródziemnego oraz w Rosji. (…) W 2014 r. zarejestrowano 210 przypadków WNF w regionie europejskim. (…) W 2014 r. obserwowano także dalszy, choć nie gwałtowny, wzrost liczby zachorowań wywołanych nowym koronawirusem MERS-CoV w regionie Półwyspu Arabskiego (…) Odnotowano także pierwsze zaimportowane przypadki zakażeń wirusem chikungunya do krajów UE (Grecja, Francja, Włochy, Holandia, Hiszpania, Szwajcaria). Jednocześnie w listopadzie 2014 r. w regionie Montepllier we Francji potwierdzono 11 rodzimych przypadków gorączki chikungunya, co pozwala potwierdzić obecność wektora tego wirusa na terenie południowej Francji.

W kolejnym pkcie 10 (o Eboli, tzw. EVD) czytamy:

Epidemia EVD w Afryce utrzymuje się od lutego 2014 r. w 3 krajach Afryki Zachodniej (Gwinea, Liberia i Sierra Leone)... W odróżnieniu od wcześniejszych ognisk zachorowań w Afryce, które występowały na odległych, izolowanych terenach wiejskich, po raz pierwszy epidemia EVD dotarła do obszarów miejskich. Również w Mali, Nigerii i Senegalu odnotowano pojedyncze przypadki zachorowań. Były to zarówno przypadki zawleczone jak i przypadki zakażeń wtórnych… Dyrektor Generalny WHO w dniu 8 sierpnia 2014 r. na podstawie opinii Komitetu ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych, ogłosił trwającą w Afryce epidemię EVD jako sytuację zagrożenia zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym. [proszę to zapamiętać, to taki współczesny kaganiec Jaruzelskiego dla całej Europy – J.]

Napisano dalej:

Obecne ryzyko zawleczenia wirusa Ebola do Polski jest niezwykle niskie, jednak biorąc pod uwagę przedłużający się czas trwania epidemii, nie można go całkowicie wykluczyć. Ryzyko zawleczenia zachorowania (...) istnieje tak długo, jak w krajach dotkniętych chorobą utrzymuje się transmisja zakażeń. W związku z powyższym, Polska, podobnie jak inne państwa członkowskie Unii Europejskiej, podjęła wieloresortowe działania mające na celu przygotowanie do ewentualnego pojawienia się w kraju osób zakażonych lub podejrzanych o zakażenie wirusem Ebola. [czy robią to Włosi wobec tych dopływających na łodziach? - J.] WHO nie rekomendowała wprowadzania ograniczenia swobód obywatelskich wobec osób zdrowych [czerwone światełko? - J.] tylko dlatego, że powróciły z podróży z krajów Afryki Zachodniej.

Po tym następuje „obywatelskie” zalecenie: Kluczowym zaleceniem dla powracających jest, aby osoba, u której wystąpią objawy EVD w okresie 3 tygodni od powrotu z podróży, niezwłocznie skontaktowała się z numerem 999 lub 112 i poinformowała o przebytej podróży, a następnie postępowała zgodnie z wskazówkami dyspozytora.

Czy ktoś z Was jest w stanie określić jaka część płynącego do nas potoku ludzkiego jest nosicielem, np. Eboli?

I dalej napisano: W sytuacji zawleczenia na teren kraju przypadku zachorowania (…) osoba podejrzana lub chora musi bezwzględnie zostać objęta opieką medyczną w jednym z wytypowanych do tego celu podmiotów leczniczych (wyspecjalizowanych do leczenia przypadków zakażeń i zachorowań... Leczenie osób chorych w warunkach izolacji pozostaje jednym z kluczowych środków zapobiegających szerzeniu się zakażeń w populacji (...) jednak nie wyczerpuje katalogu możliwych do podjęcia działań.

Konia z rzędem temu, kto wskaże tę ilość wyspecjalizowanych podmiotów leczniczych na terenie kraju, nie mówiąc o gminach, które ochoczo deklarują przyjęcie masy ludzkiej. Co w tej materii zrobił GIS i jak ostrzega obywateli przed zagrożeniem? Czy Stacje Sanepid i zaplecze medyczne są przygotowane? Wg lakonicznych informacji w tych ostatnich punktach Raportu – tak, ale czy rzeczywiście?

       GIS w zasadzie lekceważy sprawę możliwego zagrożenia epidemiologicznego, dlatego porównawczo skorzystajmy z innego źródła wiedzy, a takim jest Zakład Epidemiologii i Medycyny Tropikalnej Wojskowego Instytutu Medycznego (3). Instytut informuje o chorobach i w przypadku (nawet turystycznych!) wyjazdów do Turcji zaleca wykonanie szczepień ochronnych przeciwko – nazwijmy je podstawowym – takim chorobom jak: tężec, wirusowe zapalenie wątroby typu A oraz typu B, dur brzuszny, wścieklizna oraz roznoszone drogą kropelkową - błonica, odra, nagminne zapalenie przyusznic, różyczka. Mało tego, informuje o tym, że w prowincjach płd-wsch części Turcji jest zagrożenie malarią.

Generalnie, kraje EU nie różnią się specjalnie od krajów Azji i Afryki jeśli chodzi o katalog chorób podstawowych i to co wymieniłem powyżej jako zestaw „podstawowy” dotyczy każdego kraju EU, Azji i Afryki. W EU szczepi się przecież noworodki. Receptą na uchronienie się od zachorowania na choroby zakaźne jest między innymi szczepienie; zostawmy więc w spokoju Ebolę, przyjrzyjmy się innym niespodziankom.

Okazuje się, że tak naprawdę to zaszczepienie się nie daje odporności na całe życie, że szczepionki trzeba ponawiać co jakiś czas (4)(5), by mieć gwarancję ochrony przed chorobą, i tak, należy je ponawiać dla wymienionych chorób: tężec, błonica i Polio – co 10 lat, wirusowe zapalenie wątroby typu A i B – po ponad 20 latach (niektórzy twierdzą o ochronie na całe życie), dur brzuszny – co 3 i wścieklizna – co 4 lata. Zostawmy też w spokoju tężec, dur brzuszny, WZW A i B oraz wściekliznę, zostańmy przy błonicy (dyfteryt) i Polio – są to choroby przenoszone drogą kropelkową czyli przez zwykłe codzienne kontakty, a przecież jej światowe ogniska nie wygasły...

Tenże wojskowy Instytut informuje o innych specyficznych już chorobach i dotyczy to w przypadku krajów takich jak: Afganistan – cholery, Nigeria, Sudan i Somalia – febry i malarii, a dodatkowo w Nigerii i Sudanie – choroby meningokokowej. Nie przytaczam już innych krajów detalicznie, wystarczy, że podam za wspomnianym Instytutem dodatkową informację o chorobach tam występujących, dla których człowiek jest nośnikiem i zbiornikiem czynników chorobowych, a roznoszą je owady gryzące, a te w naszym klimacie też są; i dotyczy to takich egzotycznych chorób jak: Leiszmanioza trzewna i skórna, Gorączka Zachodniego Nilu, Filarioza, Wucherierioza, Brugioza, Loajoza, Onchocerkoza, Trypanosomoza afrykańska (śpiączka), Szigeloza (czerwonka bakteryjna), Choroba meningokokowa, Żółta febra (Żółta gorączka).

Jak podaje ciocia Wiki w krajach Afryki środkowej szczepienie przeciw febrze jest obowiązkowe, ale nadal ogromna populacja jest niezaszczepiona. Jednak szczepienie trzeba powtarzać co 10 lat. Właśnie stamtąd jest część strumienia migrantów, np. Nigeria. Czy ktoś zdaje sobie sprawę z jej potencjału... 170 mln ludności, taka Rosja to tylko 144 mln, a ostatnia epidemia w tej części Afryki miała miejsce w 2005 r.

Oto co zaleca europejczykom Instytut po powrocie z tych i innych krajów: kontynuowanie przyjmowania chemioprofilaktyki, poinformowanie lekarza o doznanych obrażeniach ciała, pogryzieniach przez zwierzęta, przyjętych iniekcjach/kroplówkach podczas podróży; w każdym przypadku gorączki niewiadomego pochodzenia, nawet wiele miesięcy po powrocie, zgłoszenie się lekarza informując też o kraju zagranicznego pobytu; w przypadku pojawienia się i utrzymywania przez tygodnie-miesiące zmian skórnych nie poddających się leczeniu, zgłoszenie się lekarza informując go jw.

Ile osób z napływającego potoku ludzkiego będzie to chciało (pamiętało, przestrzegało) uczynić? O problemie wspomniał już Prezes, ale go propaganda „blitzkiriegiem” uciszyła. Wędrują ludzie po świecie, migrują ptaki, adaptują się rośliny do nowych warunków – czy ten sam proces nie może dotyczyć bakterii i wirusów? To przecież ta sama temperatura... 36,6°C.

        Na koniec wspomnę o nowym środku przymusu dla niepokornych w dowolnym kraju EU (ów wspomniany kaganiec Jaruzelskiego), oto scenariusz: Dyrektor Generalny WHO ogłasza dowolną epidemię jako sytuację zagrożenia zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym (europejskim), potem wkraczają europejskie siły porządkowe (a może ta tworzona nowa formacja?) i... niepokornych pacyfikują. Polska? Węgry? Słowacja? Ktoś jeszcze chętny?

Bo przecież zdrowie to nasze bezpieczeństwo, a czego jak czego – tego nam nie może zabraknąć w kochanej UE, i o to już z pewnością zadbają. Idę o zakład, że „demokratycznie” wybrany naczelny unijny szowinista Schultz (z niemieckim paszportem) nie zawaha się z tego kagańca skorzystać, by pokazać Polakom gdzie ich miejsce i przed kim mają padać na kolana.

Mam cichą nadzieję, że rządzący zdają sobie z tego sprawę: z prawdziwego zagrożenia epidemią i realnym wykorzystaniem zagrożenia jako pretekstu.

 

(1) Informator Migracyjny nr 24, 25, 26

(2) http://www.emigracja.chrystusowcy.pl/index.php/ciekawostki/2627-statystyki-dotyczce-migracji-i-populacji-migrantow

(3) http://www.medycynatropikalna.pl/

(4) http://mandalay.pl

(5) http://www.transazja.pl/zdrowie_w_podrozy

(6) http://www.gis.gov.pl

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

Doskonały i niesłychanie ważny artykuł na temat powszechnie pomijany w mediach. Każdy większy kryzys byłby doskonałym pretekstem do ograniczenia swobód obywatelskich, epidemia, obok ataków terrorystycznych i zamieszek, świetnie się do tego nadaje. 

Kolejny dowód na to, że tak zwany ,,kryzys emigracyjny" jest celowym działaniem w celu destrukcji państw europejskich. Nikt przy zdrowych zmysłach nie praktykuje tak nieodpowiedzialnej polityki imigracyjnej, bo jest to bomba zegarowa, która z pewnością wybuchnie, nie wiadomo tylko kiedy i z jaką siłą i jak wielkiego dokona zniszczenia. Wtedy ci, którzy do tego kryzysu doprowadzili, znajdą się z gotowym rozwiązaniem ograniczającym swobody obywatelskie w imię bezpieczeństwa obywateli - patrz wydarzenia w Paryżu i wprowadzenie stanu wyjątkowego.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Lotna

 

#1502214

W Polsce temat jest wręcz tematem tabu, wielu ma świadomość zwłaszcza lekarze, ale nie wiedzieć dlaczego wolą o tym milczeć wtłaczając ciemnemu ludowi zbawienne działanie tychże szczepionek...

Któż zgadnie, czy epidemia EVD w Afryce nie jest testem broni biologicznej w terenie,  właśnie po to by móc pod przymusem za pomocą szczepień eksterminować ludność wybranych krajów... W świetle tych informacji tak właśnie może jest http://wolna-polska.pl/wiadomosci/posiadamy-dowody-bill-gates-agencje-rzadowe-cdc-nih-sa-wlascicielami-patentu-wirus-ebola-szczepionke-2014-10

Zacytowany przez Ciebie kaganiec wzmiankowana  epidemia jako sytuacja zagrożenia zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym doskonale oddaje grozę sytuacji w jakiej już się znaleźliśmy. 

Śmiercionośne zastrzyki stają sie coraz bardziej popularne, oczywiście dokonuje się tychże tylko z tzw. względów humanitarnych dotyczy to zarówno  eutanazji jak też kary śmierci na skazańcach...

Eksperymenty prowadzone na ludziach trwają w najlepsze...

A co do nadziei to nalezy ją mieć, zaś co do rządzących to raczej trzeba informować o tym, że jako społeczeństwo jesteśmy świadomi zagrożenia tym bardziej że furtka do terroru szczepionkowego już została otwarta w postaci ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20150001692

 

Multimiliarder Bill Gates zaproponował na konferencji poświęconej zmianom klimatycznym, by ograniczyć szkodliwą emisję dwutlenku węgla m.in. przez zredukowanie liczby ludności na ziemi o nawet 15 proc. Jego zdaniem, można to osiągnąć dzięki realizacji specjalnych programów „zdrowia reprodukcyjnego”, a także przez zastosowanie odpowiednich szczepionek.

Gates wydał miliony dolarów na eksperymenty ze szczepionkami. – Dzisiejszy świat liczy 6,8 mld ludzi.. .i zbliży się do 9 mld. Obecnie, kiedy wykonaliśmy sporo dobrej roboty w zakresie: badań nad szczepionkami, służby zdrowia, usług zdrowia reprodukcyjnego, możemy zredukować liczbę tę od 10 do 15 proc. – mówił na konferencji w Cancun.

Bill Gates nie jest jedynym miliarderem zaangażowanym w działalność na rzecz zmniejszenia liczby ludności na świecie. Jednak, jak zauważają obserwatorzy, jego wypowiedź budzi poważne dylematy.

Mike Adams z pisma „The Natural News” pisze, że wypowiedź Gatesa nie była pomyłką, czy jakimś przejęzyczeniem. Była dobrze przygotowaną, świadomie poprowadzoną prezentacją. Zatem powstaje pytanie, co przez to chciał powiedzieć Gates?

Adams sugeruje, że jego wypowiedź: „wykonaliśmy sporo dobrej roboty w zakresie badań nad szczepionkami” wyjaśnia poniekąd, dlaczego na świecie jest tak ogromna presja, by się szczepić przeciwko wszystkiemu. Obawia się, że szczepionki, które tradycyjnie mają wspomagać zdrowie pacjentów, mogą zostać wykorzystane, by im zaszkodzić. Adams zauważył, że badania wykazały, iż osoby standardowo poddające się szczepieniu przeciw grypie sezonowej są bardziej podatne na wirus grypy H1N1. Może to być zatem jeden ze sposobów ograniczenia liczby ludności, o którym mówił Gates.

Szczepionki mogą działać w taki sposób, że będą wyniszczać organizm w dłuższym okresie np. 20-30 lat, powodując stopniowe zwyrodnienie niektórych organów, albo mogą zawierać substancje, powodujące bezpłodność.

Adams pisze, że nie bez powodu Bill i Melinda Gates’owie wydają miliony dolarów na prowadzenie zaawansowanych badań nad szczepionkami. Fundacja Gatesów wspiera także programy sterylizacyjne, realizowane w mniej zamożnych państwach.

Źródło:http://www.infowars.com/bill-gates-says-vaccines-can-help-reduce-world-population/, AS

 

http://www.piotrskarga.pl/bill-gates--mozna-zredukowac-liczbe-ludnosci-na-swiecie-dzieki----szczepionkom,6326,i.html

 

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1502249

Myślałam ,że będzie o zrównoważonym rozwoju...i omijałam go szerokim łukiem. Gdyby nie komentarz lotnej ,pewnie bym go nie przeczytała.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1502265

...na koncu igły - czy to nie wazniejsze, niz analizowane tutaj stany psychiczne wesołego Romka?

Czy na NP jest ktoś kompetentny z wiedzą na w/w temat?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#1502307