Komunizm energetyczny

Obrazek użytkownika glowiak
Kraj

Da, towarzysze! Mnoga wiatrakow! Mnoga! I saliarnaj panelew, tawariszi! Wszystkie firmy energetyczne w tenkraju prześcigają się w budowaniu tego syfu. Już chyba z pińćdziesiąt gigawatów jest tego zainstalowanych, a z reguły daje mniej, niż dziesięć.

Z naszych pieniędzy to wszystko się robi, a przyczyna tego jest banalnie prosta.

Mamy tutaj komunizm energetyczny. Niby jest kilka dostawców prądu, ale w praktyce każda z nich ma monopol w swoim regionie.

Jak nasz drogi Sauron - Energia Mordoru - czy jakaś inna Enea, czy jakaś podobna dupochronowa nazwa, nakaże budować, powiedzmy, sto tysięcy wiatraków, to nie mam, jak się temu sprzeciwić.

Nie mogę pójść do konkurencji, bo takowej nie ma. Jak nie zapłacę ich wygórowanych rachunków, to mi wyłączą prąd i tyle.

Rozwiązaniem problemu byłaby demonopolizacja energetyki. Niech będzie konkurencja.

Lemingi, enpece i debile powiedzą, że przecież tak być nie może, bo jest tylko jedna sieć przesyłowa.

Gdybym był złośliwy wypomniałbym dziewiętnastowieczny Nowy Jork, gdzie Tesla i Edison konkurowali o dominację. Tak. W jednym mieście były dwie firmy energetyczne i dwa systemy kabli.

Niestety jednak komunizm odcisnął swoje piętno, i kable jakie są, takie są.

Jednakże infrastruktura telefoniczna też jest dość jednakowa, a jest konkurencja w tej sferze. Nie to, że te firmy są ludzkie (są to złośliwi chciwcy bez śladów kręgosłupa moralnego), ale jest.

 

Trza tylko chcieć. Ale nikt nie chce, więc będzie, jak jest, i jak było. A było, jest, i będzie źle.

Brak głosów