Klęska Polaków na mistrzostwach świata w kolarstwie szosowym

Obrazek użytkownika elig
Sport

  

Odbyły się one w hrabstwie Yorkshire w Anglii, a zakończyły dziś [29.09.2019], kilka godzin temu.  Ostatnią konkurencją był wyścig elity mężczyzn. Trasa jego liczyła 261 kilometrów z Leeds do Harrogate [wszystkie 11 wyścigów kończyło się właśnie tam].  Największą trudność sprawiała pogoda.  Lało, wiało i woda zalewała szosę.  Szczegółowy opis tych zmagań znajdziemy {TUTAJ}.  Są tam też linki do omówień pozostałych zawodów tych mistrzostw.  Wspomnę więc tylko, że na ponad 190 startujących do mety dotarło 46 kolarzy.  Mistrzem świata został Duńczyk Mads Pedersen, wicemistrzem, Włoch Matteo Trentin, a brązowy medal zdobył Szwajcar Stefan Kung.  Przejdę teraz do właściwego tematu tej notki, czyli do występów Polaków.

 

  Rok temu, gdy opisywałam mistrzostwa świata w Innsbrucku, stwierdziłam:

 

  "Minusem był słaby występ Polaków - jeszcze słabszy niż ten rok temu w Bergen. W zeszłym roku Michał Kwiatkowski miał brąz z drużyną Sky, a obecnie Sky była czwarta. W Bergen Filip Maciejuk uzyskał brązowy medal w jeździe na czas juniorów, a w Innsbrucku musiał już startować w kategorii młodzików i był 22.. W innych kategoriach tez było słabo, tylko kobiety w jeździe ze startu wspólnego utrzymały ten sam poziom co rok temu. W Bergen Katarzyna Niewiadoma zajęła piąte miejsce, a w Innsbrucku Małgorzata Jasińska też była piąta. Kwiatkowski zajął czwarte miejsce w jeździe na czas. Medali brak.

  Prawdziwą katastrofą dla Polaków okazał się wspomniany na wstępie wyścig elity mężczyzn. Z szóstki polskich kolarzy tylko Rafał Majka był w stanie ukończyć wyścig i to dopiero na 35 miejscu. Nawet Michał Kwiatkowski musiał zejść z trasy [w Bergen był 11]. Tak więc nie mamy się czym chwalić." {TUTAJ}.

 

  Nie przewidywałam jednak koszmarnej klęski, jaka wydarzy się teraz.  Wyścigi drużynowe zostały zastąpione przez sztafetę mieszaną, w której Polska nie startowała.  Michał Kwiatkowski nie wziął udziału w mistrzostwach, gdyż stwierdził, że jest bez formy i potrzebuje odpoczynku.  W wyścigach na czas polskie juniorki zajęły 39 i 40 miejsce, juniorzy - 52 i 56, a w orlikach Filip Maciejuk  był 30.  Anna Plichta była 36-ta w jeździe elity kobiet na czas.  Maciej Bodnar był 20-ty, a Kamil Gradek 23 w wyścigu elity mężczyzn na czas.  W wyścigach ze startu wspólnego nie było lepiej.

 

  Wśród juniorek - Dominika Włodarczyk zajęła miejsce 18, a Natalia Krześniak 23.  Dwie pozostałe dziewczyny uplasowały się w piątej i szóstej dziesiątce.  Żaden z polskich juniorów nie dojechał do mety.  Jeśli chodzi o orlików, to Szymon Sajnok był 17, Stanisław Aniołkowski - 32, Filip Maciejuk - 51, a pozostałych dwóch w ósmej dziesiątce.  W zawodach elity kobiet Katarzyna Niewiadoma była 23, trzy następne - w siódmej i dalszych dziesiątkach, a trzy nie dojechały do mety.  W omawianym na wstępie wyścigu elity mężczyzn - żaden polski kolarz nie dojechał do mety.

 

  Tylko troje polskich zawodników  [Sajnok, Włodarczyk i Bodnar] zajęło miejsca w drugiej dziesiątce i to pod jej koniec.  Pochwalić można tylko Sajnoka za waleczność.  Co może być przyczyną tak szybkiego regresu i to we wszystkich konkurencjach równocześnie? 

Ocena wpisu: 
2
Twoja ocena: Brak Średnio: 2 (głosów:2)