Geostrategiczne wyzwania na rok 2020

Obrazek użytkownika AS
Świat

W miarę jak zbliżamy się do ostatniego roku drugiej dekady tego stulecia, Stany Zjednoczone nadal pozostają najpotężniejszym państwem na świecie, zabezpieczonym przed bezpośrednimi zagrożeniami zagranicznych aktorów państwowych. Dwa oceany dzielą Amerykę od faktycznych lub potencjalnych punktów zapalnych na innych kontynentach, podczas gdy jej sąsiedzi na północy i na południu są niegroźni i na ogół przyjaźni. Pozycja geopolityczna Ameryki pozostaje nadal nadzwyczajnie korzystna. Żadne wielkie mocarstwo nigdy nie była tak bogato obdarzone przez geografię i przyrodę.

Jako takie, „wyzwania," z którymi Ameryka się zmierzy w nadchodzącym roku, są całkowicie zależne od zdefiniowania własnych zainteresowań i rozpoznania ważnych celów strategicznych. Innymi słowy, są uwarunkowane jej subiektywnym widzeniem świata.

Istotną przyczyną globalnej niestabilności od momentu upadku berlińskiego muru była skłonność dwupartyjnej „wspólnoty polityki zagranicznej” w Waszyngtonie aby odrzucać każdą tradycyjnie uporządkowaną hierarchię interesów USA. Wynikająca z tego dążność do hegemonistycznej dominacji spoczywała na ideologicznych przesłankach, które były sprzeczne z amerykańską tradycją konstytucyjną i niezgodne z wieloma dekadami obowiązujących w dyplomacji norm okresu zimnej wojny.

Powstało z tego pasmo bezpośrednich lub tajnych interwencji wojskowych - z inicjatywy Billa Clintona na Bałkanach, George'a W. Busha w Afganistanie i Iraku oraz Baracka Obamy w Libii i Syrii - w całości przeprowadzonych w imię ochrony amerykańskich interesów bezpieczeństwa, które okazały się dla tych interesów bardzo szkodliwe. Kosowo przeistoczyło się w przyjazne dla islamistów państewko mafijne. Iran do pewnego stopnia ustanowił swoje wpływy nad rządzonym przez ugrupowanie szyitów Irakiem, co byłoby nie do pomyślenia, gdyby Saddam pozostał przy władzy. Ekscentrycznego, lecz ugodowo nastawionego, dyktatora zastąpiono w Libii trwającym koszmarem konkurujących ze sobą watażków i dżihadystów, którzy otworzyli południowy szlak dla inwazji migrantów na Europę. A Syria została zrujnowana dzięki uzbrojonym przez USA „umiarkowanym rebeliantom”.

W listopadzie 2016 roku Donald Trump, człowiek z zewnątrz, zwycięski wbrew wszelkim prognozom i przeciwieństwom, oznajmił swoją gotowość naprawy i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Jego hasło „Najpierw Amerka” (America First) nie było napuszonym sloganem. Dla Ameryki było to wezwanie do powrotu pragmatycznego, opartego na interesach, prowadzenia polityki zagranicznej, bez pysznej ideologii wyjątkowości i globalnych imperialnych urojeń.

Główną przeszkodą Trumpa od momentu, kiedy wkroczył do Białego Domu, był nieprzerwany sabotaż jego działań przez funkcjonariuszy rządu cieni w aparacie bezpieczeństwa narodowego i kompleksu militarno-przemysłowego. Elementem składowym tej dywersji było prawie dwuletnie śledztwo Roberta Muellera, a zaraz po nim nie mający końca cyrk impeachmentu. Biorąc pod uwagę natężenie istniejącego sprzeciwu i wznawiane usiłowania aby pozbawić autorytetu i zdetronizować Trumpa, imponujące jest to, że prezydent zdołał oprzeć się nieustannym wezwaniom do użycia siły militarnej na Bliskim Wschodzie.

Trump w szczególności powinien być doceniony za ograniczenie amerykańskich nalotów na Syrię po rzekomych atakach gazowych w Idlib w kwietniu, 2017 roku i - nawet bardziej- za przeciwstawienie się presji ataku na Iran zeszłego lata. Wycofanie przez Trumpa amerykańskich oddziałów z granicy tureckiej w północnej Syrii w październiku również było wynikiem realistycznej strategii: przemyślanego użycia siły wojskowej w proporcji do rozmiaru i charakteru rzeczywistych zagrożeń.

Zwolnienie Johna Boltona we wrześniu zeszłego roku może być obecnie postrzegane jako stanowczy akt samouwolnienia Trumpa z kajdan interwencjonizmu, pokazujący, że nawet najbardziej wtajemniczony waszyngtoński doradca i jastrząb nad jastrzębiami nie jest w stanie na tyle zbałamucić naczelnego wodza aby rozpoczął on nową wojnę.

W dużej mierze dzięki roztropności Trumpa świat jest dzisiaj mniej podatny na niestabilność niż to było w czasie jego inauguracji trzy lata temu.

W Syrii konflikt wchodzi w fazę schyłkową. Ankara, Moskwa i Damaszek przypuszczalnie opracują funkcjonalny, długoterminowy układ, który nie naruszy żadnych żywotnych amerykańskich interesów. Znaczące jest, że Trump podziękował wszystkim trzem rządom za ich współpracę w operacji USA, której celem była likwidacja Abu Bakra al-Baghdadi. Kurdowie, którzy lekkomyślnie przecenili swoje siły licząc na nieograniczone poparcie USA dla swojego spodziewanego minipaństewka, opracują porozumienie z prezydentem Syrii Baszarem al-Assadem, który nie pozostawi ich w gorszej sytuacji niż byli poprzednio.

Wojna w Jemenie również wygaśnie. Podział kraju jest nieuchronny i naturalny. Należy go zaakceptować i się z nim uporać, w podobny sposób jak skutecznie uporano się z rozpadem pobliskiego Sudanu. Saudyjczycy i następca tronu Mohammad bin Salman personalnie narazili się na utratę twarzy i wiarygodności, co jest dobrą wiadomością dla regionu i świata. Ameryka powinna poprzeć rezultat wydarzeń w Jemenie, który zapowiada stabilność regionalną i nieprzerwane obroty handlowe. Jaka flaga zawiśnie nad Adenem jest bez znaczenia.

Niebezpieczeństwo wojny z Iranem jest mniejsze niż rok czy dwa lata temu. Po zeszłorocznym letnim kryzysie w Zatoce, Trump wydaje się rozumieć, że powtórne go rozpoczęcie byłoby strategicznym nonsensem. Jeśli przetrwa i zrobi postępy w wycofywaniu się z Afganistanu, Ameryka ma szansę uwolnić się od bliskowschodniego zamętu.

Głębiej na wschód, ubiegłoroczny zimowy kryzys pomiędzy Indiami a Pakistanem z powodu Kaszmiru ucichł, głównie dzięki równowadze nuklearnego zastraszenia obydwu stron. Pakistan powstrzymał eskalację konfliktu, ponieważ, ponownie z uznaniem dla Trumpa, nie może dłużej liczyć na automatyczne poparcie ze strony USA. Trump rozwinął nowe, o strategicznym znaczeniu stosunki z Indiami, które zauważa jako czołowego partnera w regionie Indo-Pacyfiku w powstrzymywaniu gwałtownie rosnących w siłę Chin. Jest również nie bez powodu sfrustrowany wsparciem Pakistanu dla pośredniczących bojowników dżihadu ( jihadist proxies). W 2020 roku Subkontynent indyjski pozostanie naprężony, ale spokojny.

Półkula zachodnia również się ustabilizuje. Operacja zmiany reżimu w Wenezueli Johna Boltona poniosła sromotną porażkę. Prezydent Nicolás Maduro prawdopodobnie rozpocznie rozmowy z opozycją, z których zostanie wykluczony mało znaczący niedoszły uzurpator Juan Guaid? Maduro nie ma wyboru w tej kwestii, ponieważ Rosja i Chiny sugerują aby wyciągnął rękę do opozycji, zanim oni otworzą portfele w celach odbudowy gospodarczej. Ameryka niewiele tam więcej ma do zrobienia, a zrobi to naprawdę bardzo dobrze.

Pragnienie Trumpa aby znormalizować stosunki z Rosją jest geopolityczną i cywilizacyjną koniecznością, ale i na tym odcinku zmagań Trump wciąż stoi w obliczu zagorzałego oporu. Neoliberalno-neokonserwatywna kabalistyczna koteria, która stworzyła mit zmowy, składa się z rusofobicznych fanatyków, którzy są również obsesyjnymi trumpofobami, takich jak Bill Kristol, Max Boot, Anne Applebaum i Rachel Maddow. Dla nich wszyscy ci amerykańscy godni pożałowania, zamieszkujący obszary pod wiaduktami, przypominają w dużej części Rosjan: biali, chrześcijanie, nie post-modernizowani, pozbawieni nienawiści do samych siebie i chorej introspekcji. W celu rzeczywistego zresetowania stosunków z Rosję, trzeba walczyć z całą mocą ("młotem i obcęgami"). Pierwszym zadaniem Trumpa powinno być obalenie mitu rosyjskiej ingerencji, który podtrzymuje narrację zmowy.

W Korei, Kim Jong-un powstrzyma się od nowych testów rakietowych. Kim to paskudny charakterek, ale głupi nie jest. Nie chce podkopać szans ponownego wyboru Trumpa, ponieważ tylko Trump jest gotów zaoferować mu pewny układ - nawet zagwarantowany przez Pekin i Moskwę - oczywiście jeśli Kim się rozbroi i zgodzi na międzynarodowy nadzór, wtedy może pozostać przy władzy. Jego poddani w dalszym ciągu będą marnieć pod uciskiem wyjątkowo przytłaczającego reżimu, co jest godne ubolewania, ale bez znaczenia w kalkulacjach bezpieczeństwa USA. Deklaracja bezpieczeństwa Trumpa nic by nie kosztowała USA. Gdyż tylko poprzez usunięcie swoich oddziałów z 38 równoleżnika może w końcu Ameryka zmusić Koreę Południową do zmodernizowania armii i przejęcia pełnej gospodarczej i politycznej odpowiedzialności za własną obronę.

W długoplanowej perspektywie, Chiny są głównym geopolitycznym rywalem USA. Jednak, w roku 2020, Chiny staną przed własnymi strategicznymi wyzwaniami, do których USA muszą ustosunkowywać się z rozwagą. Wojna handlowa między USA a Chinami już osłabła i będzie nadal słabnąć. Chińska marynarka wojenna pozostanie na zmilitaryzowanych wyspach Morza Południowochińskiego, ale nie zbuduje nowych. Pekin nie potrzebuje żadnych dodatkowych zmartwień, ponieważ musi stawić czoła najwolniejszemu od 1991 roku wzrostowi gospodarczemu, w czasie gdy demonstranci w Hongkongu nadal stawiają opór. Będące w tarapatach Chiny oszczędzają siły i nie grzmią.

Największym niebezpieczeństwem dla pokoju na świecie w 2020 roku byłaby duża operacja fałszywej flagi wyreżyserowana przez wrogów Trumpa w kraju, działających w zmowie ze swoimi zagranicznymi protegowanymi. Zagrożenie w Zatoce Perskiej jest chroniczne, a może nawet stać się poważne we wschodniej Ukrainie. Niechęć Trumpa do gwałtownych reakcji może też zostać przeinterpretowana , jako mająca jakieś związki z jego rzekomym quid pro quo z prezydentem Wołodymyrem Żeleńskim.

Operacje fałszywej flagi mogłyby być użyte jako forma „ponownego zaangażowania” Ameryki na Bliskim Wschodzie lub też uwikłania jej gdzieś pod nosem Rosji, co byłoby równie niepotrzebne, ale też nieskończenie bardziej ryzykowne. Każdy z tych scenariuszy drastycznie zmniejszyłby szanse Trumpa na ponowny wybór. Obydwa byłyby wyśmienitą szansą dla kabalistycznej koterii wewnątrz Rządu Federalnego i jej zagranicznych klientów i inwestorów.

Trump powinien dopełniać swojego dzieła i ignorować prowokacje. Powinien uparcie twierdzić, że dotrzymuje swoich obietnic, zwłaszcza tej zapowiadającej zakończenie amerykańskich wojen na Bliskim Wschodzie. Powinien również powrócić do swojego oświadczenia z 2016 roku, w którym stwierdza, że NATO jest zdezaktualizowane, co było nadzwyczajnym argumentem. Proklamacje "Na zawsze NATO” i "Na zawsze Ameryka na Bliskim Wschodzie" są absurdalnie anachroniczne w świetle naszej obecnej geostrategicznej rzeczywistości. Problem polega na tym, że zbyt wielu zasłużonych gorliwców od doradztwa politycznego to generałowie sfiksowani na powtarzaniu mantr, którymi upajali się jako stażyści i kadeci w końcowej dekadzie zimnej wojny, lub też jako habilitanci i kapitanowie po 11 września, 2001.

Te osoby nie mają nic przydatnego do zaoferowania, ponieważ są mentalnie umiejscowione w innym czasie i nie mogą przystosować się do nowego myślenia; przy tym nie uznają własnej zbędności bez walki. To jest w interesie Ameryki aby oni byli całkowicie zdyskredytowani, podobnie jak zwolennicy "na zawsze odprężenia"(détente-for-ever) zostali zdyskredytowani za czasów prezydentury Ronalda Reagana.

Trump ma instynkt, dlatego powinien przekształcić swoją intuicję w spójną kontr-strategię . Aby scementować dla siebie poparcie na następne jesienne wybory, musi być bardziej bezpośredni w oskarżaniu swoich krytyków o propagowanie otwartych zobowiązań wojskowych pozbawionych osiągalnych celów. Przeciętni ludzie, którzy na niego głosowali, znają prawdziwą cenę ciągłych wojen o wiele lepiej niż jego krytycy. Jeśli Trump nie zboczy z drogi do wyznaczonego celu, będą go wspierać, a tym samym uratują Amerykę.

Autor: Srdja Trifkovic

Tekst oryginalny:

https://www.chroniclesmagazine.org/2019/December/43/12/magazine/article/10847257/

Tłumaczenie: AgnieszkaS

 

Srdja Trifkovic jest serbsko-amerykańskim publicystą, paleokonserwatystą; zajmuje się sprawami międzynarodowymi i jest redaktorem d/s zagranicznych dla czasopisma Paleoconservice. Był dyrektorem Centrum Spraw Międzynarodowych w Rockford Institute aż do rezygnacji 31 grudnia 2008 r. Trifković był również nieoficjalnym rzecznikiem rządu Republiki Serbskiej w latach 90-tych, doradcą prezydenta Serbii Vojislava Koštunicy oraz prezydenta Republiki Serbskiej Biljana Plavšića.

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:13)

Komentarze

... to Stany Zjednoczone zamykają się w swojej skorupie. Oddają papiery światowego hegemona na licytację, a Eurokołhoz "od Lizbony do Władywostoku" ma szansę na wygranie licytacji.

Cytowana opinia ma sens, ale nie wydaje mi się aby była prawdopodobna.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1613852

Taki jest ogólny trend polityki amerykańskiej, ponieważ Trump obiecał swojemu elektoratowi, ze sprowadzi żołnierzy do domu z Bliskiego Wschodu i chce wypełnić swoje przyrzeczenie. To jest to zamykanie się we własnej skorupie. USA musi mieć silniejszą pozycję w EU inaczej będzie z nami źle.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613864

O ile rok 2019 można uznać na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej za „ciekawe czasy”, oczywiście w rozumieniu znanego chińskiego przysłowia, to 2020 r. zapowiada się jeszcze ciekawiej. Eskalacja konfliktów i nowe ruchy migracyjne w bezpośrednim sąsiedztwie Europy nie pozostaną bez wpływu na jej bezpieczeństwo. Z kolei na sytuację w regionie duży wpływ będą miały wybory prezydenckie w USA i tocząca się tam kampania wyborcza.

Rola USA w regionie

Choć od dawna wróży się marginalizację regionu Bliskiego Wschodu ze względu na przeniesienie uwagi USA w rejon Pacyfiku i skoncentrowanie się na rywalizacji z Chinami, to nic nie wskazuje by te prognozy miały się urzeczywistnić w 2020 r. USA rzeczywiście przestała być uzależniona od importu ropy co teoretycznie mogłoby wpływać na ograniczenie zaangażowania w tym regionie. Fakty jednak temu przeczą. Donald Trump nie zrobił w trakcie swojej kadencji nic by zmniejszyć amerykańskie zaangażowanie w zachodniej Azji (na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie). Nawet decyzja o wycofaniu 2000 żołnierzy USA z Syrii nie miała nic wspólnego z opuszczaniem regionu, gdyż mieli oni zostać w Iraku. Ostatecznie jednak część z nich i tak wróciła do Syrii, a w międzyczasie USA wysłała 3000 żołnierzy do Arabii Saudyjskiej. Wycofanie się USA z porozumienia atomowego z Iranem doprowadziło do eskalacji napięć w regionie, w których Amerykanie są kluczową stroną. To zresztą z tego powodu zwiększyli, a nie zmniejszyli, liczbę swoich żołnierzy na Bliskim Wschodzie, wbrew deklaracjom Trumpa. Rozszerzenie obecności dotyczy zresztą również Afganistanu, gdzie za kadencji Trumpa zwiększono kontyngent z 8,5 tys. do 13 tys. Iran to zresztą nie jedyny powód kontynuacji amerykańskiej obecności na Bliskim Wschodzie. Dla Chin to atrakcyjny obszar by poprowadzić swój projekt Nowego Jedwabnego Szlaku, we współpracy m.in. z Iranem czy Turcją. To również nie jest zgodne z amerykańskim interesem

calosc tu :

https://www.defence24.pl/geopolityka/nowe-wojny-w-libii-i-iraku-bliski-wschod-w-2020-roku-prognoza

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1613853

Amerykański atak na pozycje szyickich oddziałów Kataib Hezbollah w Iraku może okazać się bardzo kosztowny dla USA. Nie można wykluczyć, że jest to pułapka zastawiona na Amerykanów przez irańskie Sepah. Trump może wkrótce znaleźć się przed dylematem czy wycofać 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Iraku czy też wysłać znacznie większe siły w celach bojowych. Tymczasem 31 grudnia demonstranci zaatakowali kompleks ambasady USA.

W amerykańskim ataku na pięć baz Kataib Hezbollah (3 w Iraku i 2 w Syrii), formacji będącej częścią Haszed Szaabi, zginęło 29 osób, a ponad 50 zostało rannych. Do uderzenia doszło 29 grudnia i było ono odpowiedzią na ostrzał amerykańskiej bazy K1 koło Kirkuku, mający miejsce dzień wcześniej. Zginął wówczas jeden Amerykanin. USA obarczyła za to odpowiedzialnością właśnie Kataib Hezbollah. Atak na K1 był kulminacją serii niegroźnych incydentów przeciwko amerykańskim bazom w Iraku.

Po śmierci amerykańskiego obywatela spodziewana była silna odpowiedź USA, inaczej bowiem Amerykanie okazaliby słabość i zachęcili do kolejnych i coraz śmielszych ataków. Problem jednak jest taki, że dokonując nalotu na bazy Kataib Hezbollah w Iraku Amerykanie zaatakowali formację będącą oficjalnie częścią irackich sił zbrojnych. Haszed Szaabi nie ma bowiem w Iraku statusu bojówek czy organizacji terrorystycznej, bez względu na to jak USA je postrzega. W dodatku formacja ta odegrała kluczową rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego, a zbombardowane bazy znajdowały się w zachodniej części prowincji Anbar i odgrywały ważną rolę w zwalczaniu ukrytych komórek ISIS. Oczywiście faktem jest, że Haszed Szaabi w ogóle, a Kataib Hezbollah w szczególności, ma bardzo bliskie relacje z irańską Gwardią Rewolucyjną czyli Sepah.

 

caly tekst tu:

 

https://www.defence24.pl/geopolityka/konfrontacja-iranu-i-usa-w-iraku-trump-w-pulapce

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1613854

Sytuacja w Iranie wygląda bardzo źle. Nie wiadomo jak się wszystko dalej rozwinie. 

Ostrzelany przez Hezbollah Kirkuk to jest terytorium irackich Kurdów.

 

Dziękuję za dołączenie dodatkowych informacji na ten temat.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613868

Witaj

Dosyć mgliste jest to wróżenie - "Pragnienie Trumpa aby znormalizować stosunki z Rosją jest geopolityczną i cywilizacyjną koniecznością...". Poważne instytuty i think-tanki, również w USA, przewidują na lata 20 - 23 dosyć drastyczną degenerację Rosji. Wystarczyłoby tylko czekać i lekko przykręcać śrubę sankcjami i militaryzacją Polski, gdyby... , no właśnie - te niepewne wybory. Spodziewam się więc, że jeszcze w tym roku nastąpi, nawet może nie jeden, szczyt Trump - Putin, podobny do tego z Kimem. Ustalą tam tymczasowe warunki koegzystencji. Zapewne Trump wymusi wycofanie się Rosji z tajnych manipulacji w USA (w tym przy kampanii i wyborach), oraz zastopowanie wspierania partii demokratycznej i reszty wymienianych w prognozie lewaków - neoliberalno-neokonserwatywnej kabalistycznej koterii, która stworzyła mit zmowy, składającej się z rusofobicznych fanatyków, którzy są również obsesyjnymi trumpofobami, takich jak Bill Kristol, Max Boot, Anne Applebaum i Rachel Maddow. 

Tak ich pan Trifkowic odczytuje? Neokonserwatywni ??? Czy na pewno rusofobiczni? Trochę wątpię, bo wg. mnie oni reprezentują zidiociałych miliarderów (m.in. Rothschildów i Rockefellerów), w pewnym sensie kryptokomunistów i gdzie ExO, a nie jak niektórzy myślą CEO, jest George Soros (to by tłumaczyło rusofobię). Ta koteria jawnie jest po stronie partii Clintonów i Joe Bidena - znanych kombinatorów i skorumpowanych cwaniaków, z wielkim poparciem sił żydowskich w Ameryce.

Nie mniej to dobra geostrategiczna analiza na 2020.

Serdeczności

Ps. Czy pośredniczący bojownicy dżihadu to najlepsze tłumaczenie jihadist proxies? Trochę mi to w polskim nie brzmi. Może udający dżihadystów? Albo pozorujący na bojowników dżihadu. No nie wiem...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1613859

1."wróżenie"

To jest bardziej pobożne życzenie Srdji Trifkovica, który jest Serbem nie pozbawionym pewnych rosyjskich sentymentów. Nie wiem, czy w polityce amerykańskiej jest możliwe zbliżenie między USA i Rosją, a dokładniej między Trumpem a Putinem. To byłoby natychmiast zinterpretowane jako dowód na rosyjską ingerencję. Analizując wydarzenia z ostatnich dni, myślę, że dla Polski chłodne ale poprawne stosunki USA-Rosja są lepsze.

2.Neokonserwatywni (neocons) - to są żydowscy intelektualiści.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Neokonserwatyzm

3. jihadist proxies - nie wiem jak to wyrazić po polsku. Dlatego podałam oryginalne określenie po angielsku w nawiasie. To nie są najemnicy. Są to dżihadziści pośredniczący w wykonywaniu działań dla innych, często im nieznanych zleceniodawców, w absolutnej tajemnicy. Pakistan wynajmuje ich do skrytych działań w Afganistanie.

" Wojny zastępcze są rozumiane jako wojny pośrednie (proxi war), tzn. takie, w których w żadnym wypadku nie dochodzi do bezpośredniego starcia między żołnierzami obu mocarstw, stojących za stronami konfliktu. Nie powinno jednak budzić wątpliwości, że nieoficjalnie jak najbardziej się zdarzają. W ten sposób uwidaczniają się różne formy wojen zastępczych, które ogólnie dzieli się na dwie kategorie"

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_zast%C4%99pcza

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613862

Srdja Trifkovic  jest doskonałym amerykańskim felietonistą, którego bardzo lubię czytać, ponieważ pociąga mnie jego styl narracji. To był główny powód, dlaczego przetłumaczyłam ten dosyć długi esej. Zgadzam się z pewnymi stwierdzeniami  autora, mam tez podobne spojrzenie na Trumpa, jednak poglądowo też nas dużo dzieli. Srdja Trifkovic  jest analitykiem przyjaznym Rosji, co się wyczuwa szczególnie w ostatnich trzech akapitach jego geostrategicznych rozważań. Natomiast ja od kilku dni, cóż, napisze otwarcie, jestem za istnieniem NATO i znalazłam wspólny język z "neoliberalno-neokonserwatywną kabalistycznej koterią" :)

Jeszcze jeden ciekawy fakt, o którym komentator Pedant wczoraj na Neon wspomniał. Otóż  Srdja Trifkovic  jest członkiem zespołu tworzącego Chronicles Magazine i stamtąd przetłumaczony tekst pochodzi. 

Tutaj zacytuję;

Dzieło Tyrmanda

Mało osób o tym wie, ale środowisko gdzie powstał paleokonserwatywny Chronicles Magazine, małonakładowy ale wpływowy, zostało założone przez Leopolda Tyrmanda. Tego Tyrmanda.

Pedant 02.01.2020 10:22:48

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613861

...znalazłam wspólny język z "neoliberalno-neokonserwatywną kabalistycznej koterią". ???

Serio?

============================   !!!!!!

Pewnie już wiesz, że właśnie przed chwilą:

Na polecenie Trumpa amerykańskie wojsko zabiło szefa irańskich sił Al-Kuds generała Kasema Sulejmaniego - podał w oświadczeniu w nocy z czwartku na piątek Pentagon.

Trochę to nie pasuje do prognozy Trifovica. Lecz mi pasuje. To przesunięcie punktu ciężkości.

====================

Chyba już od dawna jestem polskim, wzorcowym paleokonserwatystą. Chociaż tej nazwy nie używałem, bo zbyt blisko jest dinozaurów zabitych przez ludzi rzucających kamieniami. Poza tym, to mimo wszystko amerykański wynalazek. Wg. europejskich debat wolę się określać jako konserwatysta - tradycjonalista (z lekką skłonnością do agresji, więc nie z tych w białych rękawiczkach i Ą, Ę). Muszę poczytać, co pisze w temacie prof. Jacek Bartyzel, chociaż on chyba chciałby zostać doradcą króla.

Leopold Tyrmand, którego wysoko cenię, wiem, że coś w USA działał, również na granicach polityki, ale, że on założył Chronicles Magazine - nie wiedziałem. Muszę sobie o tym pogadać przy pierwszej okazji z Mateuszem T., z którym od czasu do czasu utrzymuję dobre stosunki.

Kończę i lkecę na AP i BBC, bo dzieje się.

Pozdrawiam

JanuszK

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1613863

"Serio?"

To było wypowiedziane żartem w związku z ostatnimi oskarżeniami Putina. O wydarzeniach w Iranie nawet nie wiedziałam, bo byłam zupełnie w tej chwili innymi sprawami zajęta.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613866

https://tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/iran-reakcje-wladz-iranu-na-smierc-generala-sulejmaniego,997468.html

https://tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/cwiczenia-wojskowe-defender-europe-20-co-szykuja-amerykanie-w-polsce,991769.html

oraz antypolska grudniowa propagandowa ofensywa W.Putina.

Czyżby Putin liczył na to, że USA zaangażują się militarnie w wojnę z Iranem a on wykorzysta to do załatwienia swoich interesów w Europie Środkowo Wschodniej?

Być może po to USA organizują w 2020 roku takie duże ćwiczenia Defender-20 , by była to budowa i sprawdzian strategicznej gotowości sił lądowych USA. Będzie to największy przerzut amerykańskich wojsk do Europy od 25 lat, czyli  przerzut 20 tys. żołnierzy ze sprzętem do Europy. Centrum logistycznym tej operacji ma być RFN.

Rok 2020 ma być rokiem najintensywniejszych ćwiczeń NATO w Europie z polskimi "Anakonda 20" i do tego od 1 stycznia 2020 roku Polska rozpoczęła roczny dyżur, jako państwo ramowe, w lądowym komponencie sił odpowiedzi NATO. Trzonem "lądowego" VJTF będzie 21. Brygada Strzelców Podhalańskich. Dyżur rozpoczął również dowodzony przez Polskę komponent operacji specjalnych NATO.

Minister Błaszczak powiedział, że polski komponent "szpicy" NATO jest w stanie operować na wszystkich kontynentach.

Z tego co się ostatnio dzieje wynika, że rok 2020 może być bogaty w wydarzenia.a gdyby rzeczywiście USA uwikłało się w poważny konflikt wojenny, to i wybory prezydenckie mogłyby być przełożone.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1613875

że jest taki kontynent oddalony od innych i trudny do sięgnięcia jak Ameryka. Już 2 razy ratował tyłek Europie /I i II w.św/ i światu /II w.ś./. Niestety, po II w. św. żydzi cierpliwie pracowali nad swoimi wpływami w USA i teraz, znowu niestety, mają tam na wszystko wpływ dominujący. Jeżeli reszta Ameryki się z tym nie upora, nie będzie za dobrze. Przecież wiadomo kto i dlaczego zakulisowo inspiruje te wszystkie awantury na Bliskim Wschodzie. Jakie my mamy mieć z tego korzyści?. Ale mimo to, oczywiście jeśli sojusz wojskowy to tylko NATO i USA.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1613876

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika wlodeusz (niezweryfikowany) został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Jako Polak, jestem oburzony skalą terroryzmu jakim USA, zalewają świat! ...Nie chcę, ani takiego partnera, ani sojusznika dla mojej kochanej ojczyzny! ...Neutralność i strzepnięcie z karku, zalegającego żydowskiego łupieżu...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-8
#1613878

.... zamiast "żydowskiego łupieżu" - neutralność, to widać, że ci przyjemniejszym jest smród sowieckich onuc!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1613880

Do interesujących informacji na temat generała Ghasema Soleimaniego należy fakt, że pomimo sankcji udał się on do Rosji na tajne rozmowy z Putinem i innymi przedstawicielami rządu rosyjskiego. A całkiem niedawno, na tzw. irańskim "zgromadzeniu ekspertów" (duchownych wybierających najwyższego przywódcę) Soleimani wygłosił przemówienia, w którym ogłosił "upadek amerykańskiej potęgi w regionie". Podało tę informację Los Angeles Times:

https://www.latimes.com/world/middleeast/la-fg-iran-qassem-suleimani-20150904-story.html

 

Należy w tym momencie przypomnieć o terrorystycznej działalności Ghasema Soleimaniego w regionie nie tylko Iraku ale całego Bliskiego Wschodu. Przykładem jest chociażby atak torpedowy na amerykańskie tankowce w cieśninie Hormuz, w czerwcu, 2019 roku.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613919

Dzień dobry!

U mnie dokładnie 03:00. O tej zazwyczaj wstaję i oglądam wieloletnie zaległości filmowe na HBO, zerkam w komputer i przeglądam newsy.

USA miało tajne informacje o kolejnych zamiarach Soleimaniego. Musieli go zlikwidować jako ważne ogniwo w projekcie.

Nie zapominajmy, że niedawno na Zatoce Perskiej i Oceanie Indyjskim odbyły się wspólne manewry flot irańskiej, rosyjskiej i chińskiej. Czy może był rozgrywany scenariusz całkowitego opanowania cieśniny Ormuz? Kto wie.

A może chciano przekierować kolejnymi zamachami uwagę świata, by Rosja mogła spokojnie zająć Białoruś?

Coś to wygląda, że tworzy się oś zła, która właściwie nieformalnie już istnieje. Duże niebezpieczeństwo powstanie, gdyby wciągnęli do tego Pakistan.

Mnóstwo roboty nie tylko dyplomatycznej, ale przede wszystkim wywiadowczej. NATO też już coś wie, stąd przyspieszone utworzenie w Polsce tzw. szpicy - 6 tysięcznych oddziałów szybkiego reagowania. Klasyczna taktyka odstraszania.

Będzie się działo.

Janusz

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1613921

Dzień dobry!

A u mnie już wieczór, chociaż nie taki późny.

Właśnie przeczytałam na stronie Waszyngtońskiego Instytutu d/s Bliskowschodnich (amerykański think tank) pewne spostrzeżenie  jeszcze z roku 2016, które dotyczyło porozumienia nuklearnego podpisanego przez USA i Iran rok wcześniej- tzw. Joint Comprehensive Plan of Action (JCPA)

Autor analizy, Matthew Levitt, w konkluzji końcowej stwierdził, że irańskie poparcie dla terroryzmu wyraźnie wzrosło od momentu podpisania umowy zamiast zmaleć, na co liczyli Amerykanie. Już wtedy, tylko po upływie roku od wprowadzenia JCPA, eksperci sugerowali ponowne rozpatrzenie tej umowy. Trump ją niedawno zerwał, co naraziło go na ostrą krytykę, nawet w USA.

https://www.washingtoninstitute.org/policy-analysis/view/irans-support-for-terrorism-under-the-jcpoa

Będzie się działo, z całą pewnością.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1613923