Sierpniowe analogie

Obrazek użytkownika Zebe
Kraj

Ogólnie znane są kulisy wydarzeń sierpniowych na Wybrzeżu. Wszyscy słyszeli o skoku przez płot Wałęsy oraz o tym jak został przewodniczącym komitetu strajkowego. Warto pamiętać o tym, że w 1980 roku Wałęsa nie był pracownikiem stoczni o czym władze doskonale wiedziały.
Ciekawa jest historia Jarosława Sienkiewicza, pierwszego przewodniczącego Międzyzakładowej Komisji Robotniczej w Jastrzębiu i zawiera sporo analogii ze słynnym skokiem Wałęsy.
 
Strajk w kopaniach jastrzębskich zaczął się 28 sierpnia na nocnej zmianie w kopalni „Manifest Lipcowy”, dzisiejszej „Zofiówce”. Od rana 29 sierpnia w tej kopalni  zaczął tworzyć się Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Dołączyła do niego delegacja kopalni „Borynia”, która wśród swoich postulatów miała ten najważniejszy: uwolnić Jarosława Sienkiewicza.
 
Na „Manifeście” nikt nie miał pojęcia kim jest ów Sienkiewicz.
Sienkiewicz miał wtedy 30 lat, skończył ekonomię i był kierownikiem inwestycji w „Boryni”. Do partii wstąpił w 1970 r., w czasie studiów. Był partyjnym agitatorem.
 
Jeszcze tego samego dnia na „Manifeście” pojawił się Sienkiewicz i przedstawił się strajkującym wywołując aplauz zgromadzonych i momentalnie został wybrany  przywódcą strajku, a następnego dnia wszedł do MKS w „Manifeście Lipcowym”.
 
3 września, komitet strajkowy z Sienkiewiczem na czele podpisał z rządem Porozumienia Jastrzębskie.
Sienkiewicz nigdy nie był zatrzymany przez milicję czy też SB. Dziwne jest więc wpisanie jego uwolnienia do postulatów strajkujących. Sienkiewicz 29 sierpnia przebywał służbowo w Jastrzębskim Zjednoczeniu PW. Dziwne jest także to, że prosto ze zjednoczenia udał się na „Manifest Lipcowy” i nie zdementował ewidentnej plotki.
 
Sienkiewicz jeździł do Warszawy i przywoził pokontrolne dokumenty kompromitujące byłych prominentów – opowiadał pózniej jeden z organizatorów strajku  Stawski. – Solidarność nadawała im publiczny bieg. Podchwytywały to partyjne media, które rozpoczynały kampanię rozliczeń za złote klamki i srebrne sedesy. Później wchodziły milicja i prokuratura. – Uderzaliśmy w byłych sekretarzy, wymienialiśmy dyrektorów – dodaje Stawski. – Musiało minąć trochę czasu, abyśmy zrozumieli, że to nie Solidarność rozlicza, ale ktoś robi to naszymi rękami. Że to jakaś komunistyczna frakcja nami manipuluje i chce przejąć pełną kontrolę nad Jastrzębiem. Musiało minąć trochę czasu, aby oskarżeni zostali oczyszczeni ze złotych klamek i luksusowych willi – zwykłych „bliźniaków”.
 
Sienkiewicz alergicznie reagował na KOR. W Jastrzębiu padła propozycja, aby na doradców wybrać właśnie korowców (za plecami Sienkiewicza inni działacze spotykali się m.in. z Michnikiem, Kuroniem i Lityńskim). – Sienkiewicz się wściekł, powiedział, że nigdy na to nie pozwoli, a jak chcemy koniecznie doradców, to na jeden telefon przywieziony zostanie do nas Moczulski ( Moczulski wtedy siedział w więzieniu) – wspomina Stawski.
 
W siedzibie MKR nagrane zostały pijackie wynurzenia Sienkiewicza, a potem we wszystkich radiowęzłach puszczano taśmę, że najlepiej byłoby Wałęsę i całą Solidarność wziąć za kark, postawić pod ścianą, i tratatata… Koniec Sienkiewicza był już bliski. 5 stycznia 1981 r. pojawiła się ulotka: Kto komu służy? (autorami byli Jedynak i Stawski), w której wymieniono wszystkie  jego grzechy. Dwa dni później Sienkiewicz zrezygnował.
 
Nigdy nie udowodniono mu współpracy z SB.
Sienkiewicz zmarł w 1992 roku.
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Taka właśnie jest historia dzisiejszej postkomuny, gorszej, bo nie wiedzieć z kim walczyć, a zanosi się na wojnę domową, bo nie pozwolimy na "okrągły stół"??? Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82511

Juz jeden ,,stol,, byl tylko okazalo sie ze czerwoni z czerwonymi sie dogadali a nie z opozycja...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82612