Brain Contagium

Obrazek użytkownika Zebe
Kultura

Tak się złożyło (poskładało), że w moim życiu muzyka odegrała jakąś tam rolę. Może nie decydującą, ale znaczną.
 
„Congratulations”  Cliffa Richarda było tym, co zaważyło na moim dalszym życiu w sferze muzyki.
To był rok 1968. Obóz harcerski. Mój pierwszy w życiu i ostatni. Miałem 12 lat i zero kumpli na tym obozie. To rodzice mi zaproponowali, a ja się zgodziłem. To była Brenna. Obóz nad potokiem – potok – polana z namiotami i gwałtowne zbocze góry obrośnięte od podstawy leszczyną. Pogoda była łaskawa, nie padało. Było ciepło w dzień i w miarę przyjemnie w nocy. To na tym obozie po raz pierwszy zobaczyłem, że są na świecie dziewczyny. To starsi koledzy druhowie, o rok lub dwa zabiegali o względy. Ja byłem pariasem, kimś, kto chciał być od zaraz bardziej dorosłym. Chciałem stać się natychmiast, irracjonalnie, takim jak oni.
 
To wtedy właśnie , w moim namiocie pojawiły się największe „laski” obozu. Przyszły, bo mój o 2 lata starszy  „szef” miał radio tranzystorowe „Koliber”, no i to właśnie wtedy poleciało to „Congratulations”…
To wtedy maślanymi oczami popatrzałem na Ewę, number 2. „Borówka” number one była poza zasięgiem. Była starsza o 2 lata. Ewa tylko o rok…
 
Wtedy 2 lata, to była przepaść. No może gdybym miał „Kolibra”, to bym to zniwelował o jakiś rok. Tak czy owak, nie było szans w stosunku do całej „czołówki”. Byłem po prostu za młody. Nie miałem odwagi ani umiejętności, że by podejść, zamienić choćby słowo z Ewą, która z minuty na minutę stawała się moim ideałem, tak samo jak ten „Koliber”, który mógł mi pomóc. To był dramat, bo nie miałem takiego radia, a i widoków na przyszłość nie było. Rodzice budowali dom i żyliśmy skromnie. Mnie tam nic nie brakowało. Do tego obozu właśnie…
 
Minęły lata, odkochałem się od Ewy. Wyrżnięte jej imię nożem na przedramieniu dawno temu się zutylizowało( Tatuaże nosili wtedy głównie kryminaliści).
Ożeniłem się z super dziewczyną, niepodobną do tamtej Ewy, ale zakochanej w mojej muzyce, zakochanej w moich poglądach oraz moich działaniach. Razem, po godzinach prowadziliśmy sklep muzyczny. Dla frajdy. Do czasu aż nie trzeba było dopłacać.
 
Nasi dwaj synowie przejęli bakcyl muzyczny. Starszy to fan Led Zeppelin oraz muzyki lat siedemdziesiątych.
No a młodszy ?
 
Młodszy, to „Brain Contagium”, jak sam o sobie mówi. To idealista, szalony gitarzysta oraz niezły kompozytor – amator. Politycznie niepoprawny, jak cała nasza rodzinka.
 
Panie i Panowie, przed Wami Brain Contagium, niech im ziemia lekką będzie ;)
 
 
Ten eXecutor , to dla mnie coś niesamowitego, ale też i satysfakcja z fascynacji muzycznych syna:
 
 
A to z prób zespołu… (jako ojciec Markusa, nie popieram…)
 
 
Chłopcy mają już coś tam nagrane lepszej jakości. Mają dwóch wokalistów o diametralnie różnym wokalu. Grają co 2 tygodnie koncerty w knajpach. Trzeba ich dowozić i na piwo dawać.
No ale od czego maja rodziców ;)
Sam jestem ciekaw, czy to tylko  zabawa…
 
„Kolibrowi”i  Ewie  ten tekst poświęcam…
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Soulflye,em, Sepulturą, Metalicą więc mogę słuchać takiej muzyki jak graja Twoi synowie!
Ja wychowałem się na muzyce trójki.
Miałem taki ruski tranzystorowy /nazwa wyleciała/, a na studiach na I r. akurat ok 17, w czasie ćwiczeń słuchaliśmy nowości P. Kaczkowskiego, czy Pogranicznego czy może kogoś innego!? i zaliczaliśmy niezłe wpadki! bo nasz dr mówił o Zwierciadle Saskim czy tez Dagome Iudex a my przeżywalismy jakieś notowanie listy!
I były kłopoty oj były!Bo wylatujesz na pierwszym semestrze i...kamasze! A lwp lubiło takich z dzikiego poboru!
"Student" miał p......e!
Na mnie największe wrażenie zrobili od początku niesforni i zadziorni Rolling S.
No i oczywiście The Cream, The Move, I kapele z Ericem Burdonem!
A z polskich Polanie braci Bernolaków!
Oni dosłownie wyprzedzili muzykę,brzmieniowo byli prekursarami! jako pierwsi już w r,bodaj 1966 wprowadzili sax, byli niesamowici!
Czy Marek Ałaszewski z Klanem!, psychodelic nie gorszy od the Move!
Beatlesi byli za mdławi!Nigdy ich nie ceniłem, choć mam swiadomość ich wpływu na muzykę.
Ale się rozgadałem!
pzdr
Zorba jest dowcipna szczególnie z akompaniamentem butelkowym po browarkach!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#35188

dziekuję za wspomnienia własne i komentarz.
czasami dobrze powspomniać.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#35671