Pytania których nie zadam

Obrazek użytkownika kataryna

Dlaczego zrobiono rewizję w domu Sumlińskiego? Oficjalnym powodem przeszukania mieszkania Sumlińskiego i zatrzymania go w maju było podejrzenie, że przekazał Agorze aneks do raportu. Agora ustami Czuchnowskiego i Ławińskiego zaprzeczyła nie tylko temu, że taki fakt miał miejsce ale także temu, że ktokolwiek z Agory został w tej sprawie przesłuchany. Czy to prawda? Skąd zatem pochodziły informacje o przekazaniu aneksu Agorze, jak zostały zweryfikowane i jakimi dowodami dysponowała ABW w momencie wejścia do mieszkania Sumlińskiego? Dlaczego wątek przekazania Agorze aneksu został zarzucony?A skoro podejrzenie przekazania Agorze aneksu było tak poważne i uzasadnione, że wystarczyło do przeprowadzenia rewizji i zarekwirowania dziennikarzowi śledczemu wszystkich materiałów to jak to się stało, że natychmiast po przeszukaniu znikło ze sprawy by nigdy nie powrócić? W którym momencie przestały istnieć poszlaki lub dowody, które posłużyły za pretekst do przeszukania mieszkania Sumlińskiego? Kiedy uprawdopodobnił się wątek korupcyjny?Lech Tobiasz zgłosił sprawę rzekomej łapówki za pozytywną weryfikację zaraz po wygranych przez Platformę wyborach czyli jesienią ubiegłego roku. Najwyraźniej mimo późniejszego kilkumiesięcznego intensywnego śledztwa w tej sprawie w maju dowody były wciąż zbyt słabe by to one posłużyły za formalny powód do przeszukania mieszkania Sumlińskiego. Kiedy zatem wątek korupcyjny się uprawdopodobnił? Bo wygląda na to, że stało się to w bardzo krótkim czasie między przeszukaniem mieszkania Sumlińskiego a wnioskiem o jego aresztowanie, czyli w ciągu kilku czy kilkunastu godzin. Co się w tym czasie stało, że zmieniło się przestępstwo o jakie jest podejrzany? Zniknęła Agora, pojawił się Tobiasz? Co i dlaczego zarekwirowano Sumlińskiemu?Co zarekwirowano Sumlińskiemu? Czy znaleziono jakiekolwiek materiały uprawdopoobiające któryś z dwóch wyżej wymienionych zarzutów? Czy prawdą jest, że niejako "przy okazji" z mieszkania Sumlińskiego zabrano także rzeczy nie związane w żaden sposób ze sprawą aneksu? Dlaczego po kilkunastu tygodniach nadal mu ich nie zwrócono, czy dlatego, że mogą posłużyć do ustalenia kim byli informatorzy dziennikarza a także do oskarżenia go o nielegalne posiadanie tajnych materiałów? Jakimi dowodami dysponuje prokuratura?Czy prawdą jest, że jedynym dowodem przeciwko Sumlińskiemu są zeznania byłego esbeka, oficera WSI, Lecha Tobiasza? Czy podległa ministrowi Ćwiąkalskiemu prokuratura zawsze występuje w takich przypadkach o areszt? Dlaczego zatem jeszcze nie siedzi Jacek Karnowski, w którego sprawie oprócz zeznań Julkego jest także nagranie. Kto podjął decyzję o wniesieniu o areszt tymczasowy, a potem o odwoływaniu się od negatywnej decyzji sądu? Na jakim szczeblu zapadały decyzje w tak delikatnej sprawie, czy sam minister sprawiedliwości wgryzał się w tę sprawą tak wnikliwie jak w sprawę zamordowanego laptopa i jakie zajął stanowisko? Czy Lichocki był zadaniowany przez ABW?

Czy istnieją jakiekolwiek związki między Aleksandrem Lichockim a ABW?
Czy prawdą jest to co Sumliński powtarza za jakimś dziennikarzem, że
Lichocki był zadaniowany przez ABW do zbierania haków (nagrań) w
środowisku dziennikarzy? Czy ABW wszczęła już postępowanie wyjaśniające w sprawie Mąki? Sumliński pisze: "Między dwoma oficerami ABW, niegdyś przyjaciółmi, doszło do ostrej
wymiany zdań. W efekcie Budzyński zagroził, że w razie dalszych
nacisków ujawni prawdę o aferach ludzi z kierownictwa ABW. Jako
przykład podał ponad stumetrowe mieszkanie wiceszefa ABW Jacka Mąki na
ulicy Kazimierzowskiej w Warszawie..." Czy ABW zamierza przeprowadzić postępowanie wyjaśniające w obu tych sprawach - mieszkania Mąki i namawiania do fałszywych zeznań? Sprawa mieszkania jest zdaje się banalnie prosta do wyjaśnienia, kiedy poznamy raport w tej sprawie? Kiedy prokuratura przesłucha Budzyńskiego? Kiedy pan Budzyński zostanie przesłuchany przez prokuraturę na okoliczność gróźb karalnych Mąki wobec niego samego i Sumlińskiego? Sumliński pisze: "Na koniec ostrej wymiany zdań zastępca szefa ABW miał zagrozić
Budzyńskiemu, że i on i jego kolega dziennikarz (chodziło o mnie)
„pożałują”. To wszystko opowiedział mi były szef lubelskiej delegatury
ABW kilka miesięcy przed moim zatrzymaniem" Czy ABW wszczęła już wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie? Dlaczego dziennikarze milczeli?Wojciech
Sumliński w swoim liście wielokrotnie powołuje się na słowa
dziennikarzy, można odnieść wrażenie, że niektórzy dziennikarze
wiedzieli dużo wcześniej co się szykuje: "Dobrze poinformowani koledzy dziennikarze mówili nam, że prokuratura i
ABW, które z trudem przełknęły pierwszą porażkę, nie odpuszczą, dopóki
nie znajdę się w areszcie. Jeden z kolegów dziennikarz i dokumentalista
filmowy powiedział mi, że w ABW opracowano mój portret psychologiczny.
Miało z niego wynikać, że kluczem do sukcesu jest osadzenie mnie w
areszcie wydobywczym. Za wszelką cenę. Według informatorów tego
dziennikarza skonstatowano, że jestem człowiekiem wrażliwym, który
kocha rodzinę i zrobi wszystko, powie wszystko – nie tylko to, co wie,
ale także to, czego się domyśla i czego będą chcieli prokuratorzy – by
wrócić do żony i dzieci. Trzeba tylko wsadzić mnie do aresztu
wydobywczego, na kilkanaście miesięcy, bądź dłużej - i nie spieszyć
się. Być może ja i żona nie przejęlibyśmy się tą informacją, gdyby nie
fakt, że podobne wieści przyniósł nam inny dziennikarz – prosił o
anonimowość – a potwierdziło ją także dwóch kolegów z ABW."I
szczerze mówiąc ten fragment mną wstrząsnął. Dlaczego żaden z
dziennikarzy tak chętnie publikujących te wszystkie durne plotki
wrzucane przez "anonimowych informatorów" nie napisał ani słowa o tym
co się dzieje wokół ich kolegi? To jest przerażające. A jeszcze
bardziej przerażająca jest niewykluczona przecież możliwość, że ci
dziennikarze nieświadomie posłużyli za pas transmisyjny dla tych co
chcieli Sumlińskiego zastraszyć. Dlaczego milczą nadal?W "Faktach" Sumliński znalazł się za Tuskiem otwierającym boisko. Tymczasem w normalnym kraju (przynajmniej tak jak sobie go wyobrażam, z coraz bardziej dojmującą świadomością, że go niestety nie doczekam) Tusk dzisiaj pojawiałby się wyłącznie jako odpytywany na okoliczność tego o czym napisał Sumliński. Bo napisał rzeczy straszne. W normalnym kraju z zarzutów Sumlińskiego tłumaczyłby się we wszystkich programach informacyjnych premier, minister spraw wewnętrznych, minister sprawiedliwości, szef ABW, no i sympatyczny słup czyli minister koordynator służb specjalnych. Do każdego z nich jest mnóstwo bardzo poważnych pytań. Mnóstwo. Po samej tylko lekturze listu Sumlińskiego, a przecież dziennikarze wiedzą więcej więc i pytania mieliby głębsze, mądrzejsze. Wojciech Wybranowski: Spec-służby połknęły SumlińskiegoNie chcę jakoś strasznie lamentować ale ten dzień zapamiętam jako czarny dzień polskiego dziennikarstwa, z naprawdę nielicznymi wyjątkami.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Masz absolutną rację Kataryno, ten dzień zapisze się jako kompromitacja dziennikarstwa w Polsce.  Ale kogo to obchodzi?  Przecież w Polsce jest "demokracja" i "wolność słowa".  A. Michnik powiedziałby wręcz, że jest coraz bardziej "normalnie".

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#785