Palikot uciekł z ringu

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

Janusz Palikot (czerwiec 2009): Majewskiemu
i Cieśli drżały dłonie, gdy podczas konferencji prasowej czytałem
słowa: oskarżam… oskarżam… oskarżam...Postanowiłem wystąpić z prywatnym
aktem oskarżenia przeciwko trojgu autorów Dziennika, którzy w swoich
publikacjach dopuścili się pomówień pod moim adresem. To jest
oskarżenie poważne.

Janusz Palikot (grudzień 2009): Przegrał
zaś, otrzymując tytuł hieny roku, Wojciech Cieśla. To jeden z autorów
Dziennika, który skompromitował się tekstami na mój temat w sprawie
rzekomych nielegalnych pożyczek z Kajmanów. Kompromitacja polegała tez
na tym, że w obronie  swoich też umieścił wywiad z prezesem banku
Rothschild, którego to wywiadu nie było, a więc wywiad fikcyjny. I za
to został tak pięknie wyróżniony. To kończy moje spory z dziennikarzami
i oszczędzając czas i pieniądze wycofuję w przyszłym tygodniu swoje
pozwy.

Jest w Polsce jedna osoba, którą
ucieszyła tegoroczna Hiena Roku. To Janusz Palikot, który wreszcie
znalazł pretekst do wycofania się z sądowego sporu z dziennikarzami. To
nie tak miało być. Groźba ogromnej kary miała ich wystraszyć i skłonić
do przeprosin, którymi potem mógłby wymachiwać na kolejnych
konferencjach prasowych. Ale przelicytował. Przeprosin nie było, pozwy
poskładane, pieniądze wpłacone, termin rozprawy się zbliża, a wraz z
nim ryzyko, że broniący się dziennikarze zaczną wyciągać dowody,
powoływać świadków, zmuszą do zainteresowania się finansami Palikota
inne media, dziwnie niechętne do stawiania swojej dyżurnej gwieździe
niewygodnych pytań. I skończą się coraz mniej skrywane marzenia o
premierostwie. Bo chyba  nikt nie wierzy, że Palikot mógłby się przed
sądem oczyścić, ratuje go jedynie to, że dziennikarze nie umieją się
połapać w jego transakcjach, albo zwyczajnie nie mają ochoty grzebać w
sprawach wymagających dużo czasu, a mniej nośnych niż sukienka
Piesiewicza. Tych nielicznych, którym się chciało zajmować naprawdę
poważnymi zarzutami wobec Palikota, zakneblować miała perspektywa
procesu.

Hiena Roku dla Cieśli jest bardzo
niesprawiedliwa, Cieśla zaliczył wpadkę, ale taką jaka się mogła
przytrafić każdemu, ale nie było to celowe. A za wpadki, nawet
największe, nie powinno się karać tytułem przewidzianym dla tych,
którzy sprzeniewierzają się etosowi zawodu. Mam nadzieję, że tegoroczna
Hiena Roku to tylko jednorazowy wypadek przy pracy, a nie świadectwo
bezradności środowiska, które nie umie lub nie chce piętnować
prawdziwych grzechów, i pozostało mu już wytykanie sobie warsztatowych
pomyłek.

Cieśla powinien mieć dzisiaj ogromną
satysfakcję. Tchórzliwe wycofanie się Palikota z procesów, pod
pretekstem, którego chyba nawet "młodzi, wykształceni, z wielkich
miast" nie kupią (dlaczego nagroda dla Cieśli za wywiad z Chwedorukiem
ma niby kończyć sprawę z Majewskim o dziwne transakcje?) jest wielkim
zwycięstwem dziennikarzy. Palikot zablefował, został sprawdzony, i
uciekł jak niepyszny. Może więc warto było dostać tę Hienę, żeby się
dowiedzieć z najlepszego źródła, bo od samego Palikota, jak bardzo się
przestraszył procesu z dziennikarzami.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

To dziwne postępowanie Palikota kwalifikuje się na Hienę Roku nr 2. Nie zasłaniaj się Hieną! Pokaż swoją niewinność!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#40802

O! A ja myślałem, że starł się w ringu z Władysławem Stasiakiem :(
http://www.niepoprawni.pl/blog/82/walka-wieczoru-czyli-ring-polityczno-dziennikarski
______________________________________________________
Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika

#40867