Uzasadnienie decyzji sądu

Obrazek użytkownika kataryna

Sąd Okręgowy w Warszawie: [Sąd Rejonowy] nie poddał dostatecznie wnikliwej analizie okoliczności przedmiotowej sprawy, w wyniku czego mylnie nie dostrzegł szczególnych przesłanek uzasadniających zastosowanie wobec podejrzanego środka o charakterze izolacyjnym, jako jedynej w aktualnym stanie sprawy gwarancji prawidłowego toku postępowania przygotowawczego. (...) Immanentnym jest natomiast - wbrew wywodom zażalenia prokurator a, że w odniesieniu do obu analizowanych przesłanek przedmiotem rozważań Sądu meriti mogą być jedynie te czyny, których popełnienie zarzucono podejrzanemu, w żadnym zaś razie przesłanek stosowanie tymczasowego aresztowania nie można odnosić do czynów jeszcze nie zarzuconych oraz motywować potrzeby stosowania tego środka tak zwanym "rozwojowym charakterem sprawy" . (...) Trzeba przy tym zaznaczyć, że tego rodzaju działanie, jak zarzucane podejrzanemu, ze swej istoty kompromitująco wpływa w opinii społecznej na ocenę wiarygodności Komisji Weryfikacyjnej do spraw WSI, podrywa autorytet tej instytucji oraz ogólnie organów państwowych, a to wpływa na zaostrzenie oceny społecznej szkodliwości czynu i negatywnie wyróżnia go na płaszczyźnie innych przestępstw realizujących znamiona dyspozycji omawianego przepisu. Tym samym dotychczasowa niekaralność podejrzanego - wbrew stanowisku Sądu Rejonowego - sama w sobie nie ma takiej mocy aby przesądzać o braku podstaw prognozowania surowej kary w sytuacji , gdy zebrane dotychczas dowody - wbrew stanowisku obrońcy podejrzanego - w istocie wskazują na duże prawdopodobieństwo, że Wojciech Sumliński popełnił zarzucany jemu czyn. Jakkolwiek świadczą o tym w szczególności zeznania Leszka Tobiasza, to przypomnieć należy, że znajdują one potwierdzenie w licznych dowodach , które posłużyły pozytywnej dotychczas weryfikacji wersji tego świadka i to niezależnie od motywów jakie kierowały nim podczas zawiadamiania o przestępstwie organów ścigania. Trzeba wszak zaznaczyć, że korupcyjne propozycje zostały potwierdzone treścią nagrań rozmów świadka z Aleksandrem Lichockim , których autentyczności nie kwestionowali biegli z zakresu techniki fonoskopijnej, natomiast podejrzanego Sumlińskiego świadek Tobiasz jednoznacznie identyfikował jako osobę, która pośredniczyła w jego kontakcie z członkiem Komisji Weryfikacyjnej, oraz tę, której Aleksander Lichocki wyjaśniał brak oczekiwanych od świadka pieniędzy . (...) Jakkolwiek tymczasowe aresztowanie nie może następować jako rezultat przewidywanego rozszerzenia zakresu podmiotowego postępowania, wszak byłoby to niezrozumiałe i nielogiczne w aspekcie indywidualizacji środków zapobiegawczych, to immanentnym jest, że pozostając na wolności podejrzany może podejmować bezprawne działania istotnie utrudniające również niezbędną weryfikację okoliczności czynu już teraz jemu zarzucanego. Słuszność ma prokurator, że dotychczasowa postawa podejrzanego stwarza asumpt do takich obaw, jeśli zważyć na sam charakter czynu, bezspornie szerokie kontakty podejrzanego w kręgach osób "wpływowych" oraz jego dotychczas nieustalone źródła dostępu do dokumentów zawierających informacje niejawne . Okoliczności te wzmacniają realność wpływania na głównego dotychczas świadka oskarżenia, jak i na treść innych dowodów w sprawie. W konsekwencji, wbrew postanowieniu Sądu I Instancji, wyrażonemu w zaskarżonym postanowieniu, to właśnie tymczasowe aresztowanie Wojciecha Sumlińskiego, jako jedyny spośród katalogów środków zapobiegawczych, może rzeczywiście zabezpieczyć tok dalszego postępowania przygotowawczego, w którym zachodzi ewidentna potrzeba dalszej weryfikacji zeznań Leszka Tobiasza oraz przesłuchania innych osób związanych wedle tych zeznań z procederem stanowiącym przedmiot postępowania . (...) W ocenie Sądu odwoławczego okres trzech miesięcy, na jaki zastosowano tymczasowe aresztowanie, jest adekwatny do wagi i stopnia zawiłości sprawy, a jednocześnie wystarczający do zgromadzenia niezbędnych dowodów i zakończenia postępowania przygotowawczego, o ile prowadzący je zadba o sprawne i prawidłowe podejmowanie niezbędnych czynności. *** To miał być areszt wydobywczy , z czym prokurator się nawet nie krył skoro sąd go musiał pouczyć, że " przedmiotem
rozważań Sądu meriti mogą być jedynie te czyny, których popełnienie
zarzucono podejrzanemu, w żadnym zaś razie przesłanek stosowania
tymczasowego aresztowania nie można odnosić do czynów jeszcze nie
zarzuconych oraz motywować potrzeby stosowania tego środka tak zwanym
"rozwojowym charakterem sprawy" . Prokuratura raczej ma twardych dowodów, w rodzaju taśmy z nagraniem Sumlińskiego, czy czegoś równie niepodważalnego. Chociaż jakieś dowody poza zeznaniem Tobiasza są. Przynajmniej w ocenie tego sądu. Świadkiem oskarżenia jest Tobiasz, którego zeznania zostały "potwierdzone" nagraniem z rozmowy Tobiasz-Lichocki oraz faktem, że Tobiasz rozpoznał Sumlińskiego. Z uzasadnienia nie wynika aby byli jacyś inni mocni świadkowie czy twarde dowody. Gdyby faktycznie wszystko było oparte na zeznaniach jednego negatywnie zweryfikowanego WSI-oka popartych nagraniem jego rozmowy z mitomanem, który sam siebie z raportu nie umiał wykreślić, byłoby to naprawdę mocno wątpliwe. Zeznania Tobiasza nie zostały wystarczająco zweryfikowane , co jest o tyle dziwne, że śledztwo trwa już ponad pół roku. Jeśli po tylu miesiącach sąd wskazuje, że "zachodzi
ewidentna potrzeba dalszej weryfikacji zeznań Leszka Tobiasza oraz
przesłuchania innych osób związanych wedle tych zeznań z procederem
stanowiącym przedmiot postępowania" to chyba znaczy, że dotychczas zebrane dowody wcale mocne nie są a prokuratura mając tyle czasu na ich weryfikację nawet nie przesłuchała tych, których powinna aby zweryfikować same tylko zeznania Tobiasza. *** Dzisiaj Zbigniew Chlebowski wyraził, że premier nie będzie odpowiadał na żadne pytania o sprawę Sumlińskiego bo to decyzja niezawisłego sądu a w ogóle te pytania to "igranie ludzkom osobistom tragediom". Fajnie, tylko, że nie z decyzji niezawisłego sądu Tusk miałby się tłumaczyć a z działań jak najbardziej zawisłych od niego służb i prokuratury. Minister Ćwiąkalski spotkał się co prawda z obrońcą Sumlińskiego ale tylko po to, żeby mu powiedzieć, że indywidualnymi sprawami się osobiście nie zajmuje, o ile nie są to sprawy najcięższego kalibru, w rodzaju morderstwa na laptopie. Takie bezdety dziwne działania służb wobec dziennikarzy to nie jego działka. Ciekawe tylko czym tym razem trzeba było motywować prokuratora. Myślicie, że postraszenie zesłaniem do Gołdapii wystarczyło?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Aż dziwi obawa sądu o mataczenie,natomiast p.Sawicka czy też p.Karnowski nie mają takich możliwości ,nie wspominając,że ich krąg znajomych to nic nie znaczący ludkowie.Jak słyszę niezawisły sąd to pusty śmiech...Musiał nadepnąć na odcisk komuś wrażliwemu.Czytałam też obawiają się,że Lichocki podzielił się wiedzą z red.Sumlińskim i chcieli to z niego wyciągnąć .Jeszcze może to być próba zastraszenia innych dziennikarzy śledczych.Wersji różnych jest wiele,można spekulować ,ale nie można odpuścić tej sprawy,bo to mógłby być początek końca tego marginesu wolności w mediach i chyba nie tylko w mediach.Nie możemy na to pozwolić. Vox populi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Vox populi

#812

Wildstein też był ścigany za... Pyjasa. Teraz "niezawisły sąd", uznaje za "szkpdliwe społecznie" podważanie autorytetu komisji weryfikacyjnej. Jezu!. Gdyby o to chodziło, to więzienia byłyby przepełnione w 300-u procentach komuchami, agentami, rezimowymi dziennikarzami i PO-wiakami...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#817