Alternatywa dla Powstania

Obrazek użytkownika Przemysław Mandela
Historia

Mało jest w polskiej historii najnowszej tematów wywołujących takie emocje jak Powstanie Warszawskie. Byliśmy tego świadkami także parę dni temu, przy okazji 69 rocznicy jego wybuchu. Niekończąca się cykliczna debata o jego sens i zasadność została w tym roku dodatkowo doprawiona premierą książki Piotra Zychowicza Obłęd 44, w której to autor wziął na warsztat nasz narodowy patriotyzm plemienny, ukazując z całą mocą do czego może doprowadzić - do mimowolnej kolaboracji z jednym z okupantów.

Autor niniejszego bloga nie miał jeszcze okazji zapoznać się bliżej z najnowszym dziełem Piotra Zychowicza, ale biorąc pod uwagę, że w miarę szybko wszedł w posiadanie jego poprzedniej obrazoburczej książki - Pakt Ribbentrop-Beck, którą przyjął z dużym zainteresowaniem, jest tylko kwestią czasu kiedy sięgnie i po tą. Zanim jednak to uczyni, jako historyk posiadający niemałe zacięcie publicystyczne, przedstawi Ci Szanowny Czytelniku, własną wizję historii alternatywnej, w której tak dobrze odnajduje się Zychowicz. Będzie to wizja, w której spełniają się postulaty naczelnych krytyków generałów Tadeusza Bora Komorowskiego, Tadeusza Grzegorza Pełczyńskiego, Antoniego Montera Chruściela czy Leopolda Niedźwiadka Okulickiego.

Powstanie nie wybucha.

Swoją autorską wizję alternatywnej  historii, autor niniejszego bloga przedstawi w formie kalendarium - zdecydowanie bardziej przystępnej i zwięzłej, zaznaczając przy tym, iż wszystkie wydarzenia do dnia 31 lipca 1944 roku są autentyczne i mają za zadanie przedstawić maksymalnie szeroki kontekst wydarzeń. Z resztą znaczna część wydarzeń i po tej granicznej dacie także nie jest wymysłem autora, a jedynie najzwyklejszymi historycznymi faktami.

27 lipca 1944 r. 

Jednostki radzieckiego 3. Korpusu Pancernego 2. Armii Pancernej nacierające z okolic Mińska Mazowieckiego w kierunku północno-zachodnim podchodzą na odległość niespełna 5 kilometrów od mostu przez Narew w Zegrzu. Adolf Hitler wydaje rozkaz obrony Festung Warschau do ostatniego żołnierza. Gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fisher ogłasza rozkaz stawienia się następnego dnia 100 tysiącom Warszawiaków w wieku od 17 do 65 lat do pracy przy budowie umocnień w mieście.

29 lipca 1944 r.

Trwają zacięte walki niemiecko-radzieckie na przedpolach stolicy. W mieście doskonale słychać charakterystyczne dudnienie artylerii. Pomimo bojkotu ogłoszonego dwa dni wcześniej rozkazu Ludwiga Fishera władze niemieckie nie odpowiedziały represjami. Opanowany został za to chaos jaki ogarnął garnizon okupacyjny w poprzednich dniach. Wstrzymano ewakuację urzędów, wprowadzono porządek wśród wycofujących się przez Warszawę jednostek rozbitych na Białorusi. Miasto zaczyna powoli przygotowywać się do obrony przed Armią Czerwoną. Na murach stolicy pojawia się odezwa samozwańczego generała Juliana Skokowskiego, przywódcy Polskiej Armii Ludowej, który kłamliwie informuje o ucieczce z Warszawy generała Bora oraz całej Komendy Głównej Armii Krajowej, co ma rzekomo owocować podporządkowaniem mu wszystkich organizacji konspiracyjnych, które powinny przygotować się do walki z Niemcami. W godzinach wieczornych Radio Moskwa nadaje po polsku wezwanie do ludności stolicy, w którym stwierdza m.in. godzina czynu wybiła (...) przez czynną walkę na ulicach Warszawy (...) nie tylko przyśpieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, ale i ocalimy również majątek narodowy i życie waszych braci.

30 lipca 1944 r.

Do Moskwy przybywa polski premier Stanisław Mikołajczyk na rozmowy ostatniej szansy z przywódcą Związku Radzieckiego, Józefem Stalinem. W Warszawie ponawiane są wezwania do rozpoczęcia zrywu. Radiostacja Kościuszko będąca pod kontrolą Związku Patriotów Polskich kieruje do mieszkańców stolicy odezwę następującej treści: Ludu Warszawy! Do broni! Niech ludność całą stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców, Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Armii Czerwonej w przeprawie przez Wisłę (…) Milion mieszkańców Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność. Ulotki podobnej treści zrzuca także na miastem radzieckie lotnictwo. W referacie dla Komendy Głównej Armii Krajowej, emisariusz z Londynu Jan Nowak Jeziorański ostrzega, że w razie wybuchu powstania AK nie może liczyć na pomoc ze strony stacjonującej w Wielkiej Brytanii 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Sosabowskiego, a także na wielkie zrzuty broni ze strony aliantów. Sugeruje jednak, że podjęcie otwartej walki z Niemcami może wpłynąć na wzmocnienie stanowiska premiera Mikołajczyka podczas rozmów w Moskwie.

31 lipca 1944 r.

Wojska niemieckie na przedpolach Warszawy przechodzą w rejonie Radzymina do kontrataku przeciwko jednostkom radzieckiej 2. Armii Pancernej, która zbliżyła się do stolicy na odległość zaledwie kilkunastu kilometrów. Gros sił stanowią elementy elitarnych dywizji pancernych: 1. Dywizji Pancerno-Spadochronowej Hermann Goering, 5. Dywizji Pancernej SS Viking, 3. Dywizji Pancernej SS Totenkopf, a także 4. i 19. Dywizji Pancernej. W Komendzie Głównej Armii Krajowej dochodzi do spotkania, na którym generałowie Tadeusz Bór Komorowski, Tadeusz Pełczyński, Leopold Okulicki oraz pułkownicy Józef Szostak, Kazimierz Iranek-Osmecki i Kazimierz Pluta-Czachowski podejmują decyzję...

O oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków z bronią u nogi, aby ocalić przed ewentualną rzezią substancje narodową.

1 sierpnia 1944 r.

Jednostki niemieckich 19. i 5. Dywizji Pancernej SS Viking spotykają się w rejonie miejscowości Okuniew, zamykając tym samym w okrążeniu pod Wołominem niemal cały radziecki 3. Korpus Pancerny. Pomimo tego niewątpliwego sukcesu dowództwo niemieckiej 9. Armii w meldunku sytuacyjnym z podległego odcinka frontu sytuacje w rejonie Warszawy określa mianem katastrofalnej. W samej stolicy przez cały dzień panuje spokój, choć daje się czuć także pewną nerwowość i wyczekiwanie. W stan podwyższonej gotowości zostają postawione oddziały komunistycznej Armii Ludowej.

4 sierpnia 1944 r.

Podczas spotkania z premierem Stanisławem Mikołajczykiem, Józef Stalin oskarża żołnierzy AK o to, że w ogóle nie walczą z Niemcami, a jedynie kryją się po lasach. Ton ten momentalnie podchwytuje radziecka propaganda, która za pośrednictwem wszelkich dostępnych metod rozpoczyna zakrojoną na szeroką skalę kampanię oszczerstw pod adresem AK oraz rządu polskiego na emigracji posuwając się nawet do oskarżeń o współpracę z Niemcami podobnie jak to miało miejsce przy okazji sprawy katyńskiej. W Warszawie w dalszym ciągu panuje spokój. W okrążeniu pod Wołominem zagładzie ulegają ostatnie radzieckie pododdziały rozbitego 3. Korpusu Pancernego.

8 sierpnia 1944 r.

Trwa radziecka ofensywa propagandowa skierowana przeciwko legalnym władzom Polski w Londynie oraz Armii Krajowej, prowadzona za pośrednictwem agencji TASS oraz wszelkich dostępnych agentur wpływu na zachodzie. Skutkuje to podchwyceniem oskarżycielskiego tonu przez niektóre media brytyjskie i amerykańskie, które zarzucają dowództwu Armii Krajowej bierność, a nawet tchórzostwo w obliczu zażartych walk pod Warszawą. W Moskwie marszałkowie Żukow i Rokossowski przedstawiają Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej tzw. Stawce plan ofensywy zakładającej uderzenie z przyczółków na Narwi oraz Magnuszewem i przez głęboki manewr oskrzydlający zajęcie Warszawy w dniach 25 sierpnia - 1 września 1944 roku. Z racji propagandy uderzenie frontowe na Pragę ma spocząć na żołnierzach 1. Armii Wojska Polskiego. Pomimo druzgoczącej klęski pod Wołominem, radziecka 2. Armia Pancerna, która została zmuszona do czasowego przejścia do obrony wciąż dysponuje siłami pozwalającymi realizować postawione przed nią zadania, które w przypadku I Frontu Białoruskiego sięgają Torunia i Łodzi. W skład armii zostają włączone m.in. 1. Pułk Pontonowy oraz 6. Górska Brygada Sapersko-Inżynieryjna.

9 sierpnia 1944 r.

Z każdym dniem słabnie pozycja negocjacyjna premiera Stanisława Mikołajczyka w Moskwie, który jest bezsilny wobec oskarżeń o bierność w obliczu rychłego wyzwolenia stolicy. Brytyjski The Daily Mirror otwarcie stawia pytanie czy w Polsce istnieje ruch oporu?

13 sierpnia 1944 r.

Generał Michał Rola-Żymierski wydaje rozkaz nr 6, skierowany do żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego, w którym jasno daje do zrozumienia o udziale wojsk polskich w radzieckiej operacji wyzwolenia Warszawy. W stolicy, która do tego czasu została przez garnizon niemiecki przygotowania do prowadzenia obrony w dalszym ciągu panuje spokój poza lokalnymi działaniami jednostek Armii Ludowej mającymi charakter dywersyjny.

15 sierpnia 1944 r.

Rusza radziecka ofensywa I Frontu Białoruskiego z przyczółków nad Narwią i pod Magnuszewem. Na Pragę - zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami - uderzają oddziały 1. Armii Wojska Polskiego, ponosząc przy tym horrendalne straty. W Warszawie aktywizuje się Armia Ludowa, która przechodzi do otwartych działań zbrojnym przeciwko Niemcom. Apogeum radzieckiej kampanii propagandowej przeciwko AK i rządowi w Londynie.

19 sierpnia 1944 r.

Niemiecki front na linii Wisły zostaje przełamany. Jednostki 1. Armii Wojska Polskiego zajmują Pragę i przygotowują się do przeprawy na lewobrzeżną Warszawę. W stolicy trwa szeroko nagłaśniana przez radziecki aparat propagandowy ruchawka wszczęta przez oddziały Armii Ludowej. W obawie przed okrążeniem z miasta wycofuje się większość jednostek frontowych, pozostawiając obronę Festung Warschau lokalnemu garnizonowi. W Paryżu wybucha otwarte powstanie przeciwko okupantom - burzliwie komentowane przez prasę angielską i amerykańską. Analogie do sytuacji Warszawy, w której Armia Krajowa nadal nie zdecydowała się na otwarte wystąpienie przeciwko Niemcom są oczywiste. W Wielkiej Brytanii nawet centroprawicowy The Times podchwytuje trend forsowany od dłuższego czasu przez radziecką agencję TASS, w artykule Na co czekacie ?! stawia pytanie o sens alianckiej pomocy dla polskiego podziemia skoro nie chce ono nawet wziąć udziału w wyzwoleniu własnej stolicy.

25 sierpnia 1944 r. 

Wojska I Frontu Białoruskiego okrążają garnizon niemieckiego Festung Warschau.

26 sierpnia - 3 września 1944 r.

Bitwa o Warszawę. Jednostki Armii Czerwonej wraz z oddziałami 1. Armii Wojska Polskiego oraz partyzantami z Armii Ludowej, do której przyłączyły się nieliczne oddziały AK walczą na ulicach stolicy. Miasto jest bezlitośnie niszczone przez artylerię i lotnictwo. Szczególnie zacięte walki toczą się o Cytadelę, która pozostaje ostatnim punktem niemieckiego oporu. Z racji braku zgody na ewakuacje ludności cywilnej w czasie oblężenia Warszawy ginie ok. 20 tys. jej mieszkańców.

4 września 1944 r.

Warszawa zostaje ostatecznie zdobyta przez wojska I Frontu Białoruskiego.

6 września 1944 r.

W ocalałym w toku walk Pałacu Bruhla instalują się władze PKWN z przewodniczącym Edwardem Osóbką-Morawskim na czele. W pierwszej konferencji prasowej przeznaczonej dla korespondentów zagranicznych oświadcza on, że generał Bór jest zbrodniarzem wojennym i kolaborantem, którego PKWN postawi przed sądem, gdy tylko wpadnie w ich ręce. Daje to pretekst do rozpoczęcia zakrojonej na szeroką skalę akcji pacyfikacyjnej przeprowadzanej przez radzieckie oddziały NKWD oraz Smierszu. Ich celem jest rozbicie wciąż utrzymującej się w zakonspirowaniu struktury Armii Krajowej w Warszawie.

8 września 1944 r.

Radziecka agencja TASS posuwa się do stwierdzenia, iż oddziały AK brały udział w walkach o Warszawę po stronie niemieckiej, przeciwko jednostkom Armii Czerwonej. Mimo faktu, iż jest to oczywista nieprawda wiadomość ta wywołuje poruszenie w prasie zachodniej. Tylko nieliczne tytuły odnotowują stanowcze dementi premiera rządu polskiego Stanisława Mikołajczyka. Brytyjski premier Winston Churchill oraz prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt wysyłają do Stalina depeszę gratulacyjną dotyczącą wyzwolenia Warszawy - stolicy pierwszego europejskiego kraju, który padł ofiarą agresji hitlerowskich Niemiec. O tym, że padł on także ofiarą agresji ZSRR 17 września 1939 roku oczywiście nikt nie wspomina.

wrzesień - październik 1944 r.

Trwa operacja radzieckiego aparatu bezpieczeństwa o kryptonimie Mat, skierowana przeciwko strukturom Armii Krajowej w Warszawie. Aresztowanych zostaje kilkanaście tysięcy ludzi. Tylko nielicznym oddziałom udaje się przejść do Puszczy Kampinowskiej, gdzie wraz z bronią znajdują chwilowe schronienie. Po raz trzeci powtarza się scenariusz realizowany już przez NKWD i Smiersz w Wilnie i Lwowie. Nieocenioną pomocą dla radzieckiej bezpieki są przejęte niemal w całości dokumenty niemieckie z Alei Szucha. Generał Bór Komorowski i Antoni Chruściel opuszczają Warszawę.

21 października 1944 r.

Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych, Wiaczesław Mołotow na falach Radia Moskwa oficjalnie ogłasza plan powołania do życia Polskiego Rządu Tymczasowego z siedzibą w Warszawie, który zostanie utworzony na bazie struktur PKWN. Jak sam zaznacza nie będzie w nim miejsca dla wielokrotnie skompromitowanych, kolaborujących z faszystami tchórzy z Londynu i ich reakcyjnych terrorystycznych band. Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill w rozmowie z premierem rządu polskiego Stanisławem Mikołajczykiem stwierdza lakonicznie, iż Armia Krajowa przespała moment do zademonstrowania światu swej legitymizacji w społeczeństwie.

To, Szanowny Czytelniku jedynie alternatywna wizja autora niniejszego blogu. Można się z nią spierać, można ją kwestionować, można gdybać. Lecz można też dojść do wniosku - także na podstawie lektury tego małego kalendarium - że pomyślnej alternatywy dla Powstania w Warszawie zwyczajnie nie było.

I być może na tym polega jego największa tragedia.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

"nienormalność'44" jakiś fircyk popełni... więc - słuchajmy Roberta Winnickiego - i nie tylko słuchajmy, ale działajmy, by tak się nie stało.

Godzina W u lewaka: na swoim spędzie Owsiak uczcił "Tych wszystkich, którzy zginęli, aby ten kraj był wolny" - Polska przez gębę nie przechodzi.
Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#374100

Warszawy kacpy rozkradaja i lupia co sie da i kogo sie da,
ludnosc broniaca swego mienia morduja,a pozniej podpalaja ich domy.
Pijana kacapska swolocz z bronia w reku gwalci wszytko to co na drzewao nie ucieka, a nastepnie po gwalcie zabija.
Cala Warszawa zostaje szybko opanowana przez do tej pory malo znane zarazy wynikajace z brudu i wszy jakie zostaly przywleczone przez armijcow,obsrany jest kazdy kat wynikajacy
z braku jakiejkolwiek kultury, co doprowadza do epidemi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374114

Współczuję żyjącym jeszcze Powstańcom skazanym na czytanie przy okazji każdej rocznicy podobnych bzdur.

Ile czasu można marnować na bezowocne i besserwisserskie dyskusje co by było gdyby było.

A może się zastanówmy, co by było, gdyby Hitler się w ostatniej chwili rozmyślił i zamiast wywoływać wojnę wstąpiłby do Świadków Jehowy, albo gdyby Stalin w roku 1932 wpadł pod samochód lub zmarł na zawał serca. Albo gdyby Karol Wojtyła zamiast wstąpić do seminarium otworzył warsztat samochodowy, Andrzej Gwiazda zamiast działać w Solidarności uciekłby do Niemiec w balonie i to w towarzystwie Adama Michnika, a Jerzy Urban wraz z Bronisławem Geremkiem jako dzieci zginęliby w Treblince itd. itp.

Nie będę miał pretensji o wykorzystanie powyższych scenariuszy w Twojej przyszłej działalności. Jestem do usług, gdyby zachodziła potrzeba wymyślania kolejnych. Z różnych krajów, z różnych epok.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#374118

Podpisuję się. Oburącz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374122

A ja współczuję współczującym.
Nie spotkałem jeszcze Powstańca, który przejmowałby się tak głęboko i tak zatroskanie, jak większość współczesnych zatroskanych. Zatroskanych bzdurami towarzyszącymi każdej rocznicy PW.
Oni mówią, że zrobili po prostu to co należało. Zrobili to czego wymagała tamta chwila, okoliczności i rozkazy.
Więc nie użalajmy się tak "gorąco" i gorliwie, zatroskani nad Powstańcami, skoro oni się nie użalają.
A nie użalają się, bo są ponad tym, w przeciwieństwie do ZATROSKANYCH, och jak zatroskanych

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#374132

Współczuję żyjącym jeszcze Powstańcom skazanym na czytanie przy okazji każdej rocznicy podobnych bzdur.

Póki co nie otrzymałem jeszcze z ich strony żadnego zażalenia w tej sprawie.

Ile czasu można marnować na bezowocne i besserwisserskie dyskusje co by było gdyby było.

Tzw. gdybologia jest w mojej ocenie doskonałym ćwiczeniem umysłowym - szczególnie dla historyka - pozwalającym mu spojrzeć na pewne rzeczy przede wszystkim z szerszej perspektywy, a także pozwalającym określić, które z wydarzeń były punktami zwrotnymi. Nie widzę nic złego w takim ćwiczeniu jeśli pozostają one w kategorii ćwiczeń, a nie nauki, którą gdybologia nie była nie jest i nie będzie.
 

Nie będę miał pretensji o wykorzystanie powyższych scenariuszy w Twojej przyszłej działalności. Jestem do usług, gdyby zachodziła potrzeba wymyślania kolejnych. Z różnych krajów, z różnych epok.

Serdecznie dziękuję, ale pozostanę mimo wszystko przy swoich autorskich pomysłach w tej materii.

Pozdrawiam.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

#374170

Może i gdybologia jest świetnym ćwiczeniem umysłowym, nudne jest jednak to iż gdybolodzy są tak monotematyczni i z miliona potencjalnych tematów wybierają sobie ten jeden.

Poza tym, jest to ćwiczenie wyjątkowo wręcz jałowe. Wiesz, na to, że my tu sobie dzisiaj piszemy też złożyło się mnóstwo drobnych, mniej lub bardziej przypadkowych zdarzeń. Wystarczyłoby, że ojciec nie wsiadłby do tego tramwaju, mama nie pokłóciła się z siostrą i nie wyszła na długi spacer, a dziadek nie przeprowadził kiedyś tam do X tylko wyjechał do Y i już by nas nie było.
A wtedy być może dziadek poznałby mieszkającą wówczas w Y pannę, a mama nie wyszłaby za tatę, a tato z kolei nie zwróciłby uwagi na tę dziewczynę, tylko na jakąś zupełnie inną. Przecież to są dziecinne zabawy, a nie żadne poważne ćwiczenia umysłowe. Do każdego z podanych przeze mnie zdarzeń można dorobić dalszy ciąg, którego głównym efektem byłoby narodzenie się kogoś innego niż Przemysław Mandela lub Traube. Tyle, ze nie ma co z tej dziecinady czynić nauki i robić do niej poważnych min.
Też pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374227

Może i gdybologia jest świetnym ćwiczeniem umysłowym, nudne jest jednak to iż gdybolodzy są tak monotematyczni i z miliona potencjalnych tematów wybierają sobie ten jeden.

Sam przyznaj, że nie jest to byle jaki czy pierwszy z brzegu temacik pod rozmyślania, tylko jedno z kluczowych wydarzeń w naszej historii.
 

Poza tym, jest to ćwiczenie wyjątkowo wręcz jałowe. Wiesz, na to, że my tu sobie dzisiaj piszemy też złożyło się mnóstwo drobnych, mniej lub bardziej przypadkowych zdarzeń.

Zależy jak do tego podchodzić. Pewnych uproszczeń uniknąć się nie da, jednakże nie zgadzam się, że jest to ćwiczenie całkowicie jałowe. Każde ćwiczenie daje jakieś rezultaty, mniejsze bądź większe. Jałowa jest bierność.
 

Tyle, ze nie ma co z tej dziecinady czynić nauki i robić do niej poważnych min.

Dokładnie to samo postuluje, choć określenie dziecinada nie uważam za adekwatne do tej materii. Gdybać, podobnie jak większość rzeczy, trzeba jeszcze umieć.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

#374270

...chciałbym zapytac autora na czyją korzyść był wybuch powstania - bo to jest pytanie najważniejsze. Jesli unikamy odpowiedzi na to pytanie, postepujemy nieracjonalnie, tzn. jako wyznawcy.

Pytanie radziłbym potraktować poważnie. Często udziela się odpowiedzi, że powstanie wybuchło na korzyść naszych zaborców, ale czy tylko? Co zyskało na powstaniu polskie społeczeństwo? Czy to tylko przez przypadek Stalin pozostawił Polsce niezmienioną flagę biało-czerwoną, Orła, Mazurek Dąbrowskiego i wiele innych elementów narodowej tożsamości? Czy na tym zyskaliśmy, czy straciliśmy, że na przykład 13.12.1981 w radio szły na okrągło mazurki Chopina?

Kolejne pytanie: co zyskał tzw. rząd tymczasowy? Czy pozycja spolszczonych komunuistów była dzieki powstaniu silniejsza, czy słabsza? Chodzi o pozycję wobec Moskwy.

Wreszcie ostatnie pytanie: co zyskała władza ludowa zezwalając na kreowanie mitu powstania po 1956? Temat jest o wiele szerszy, bo dotyczy legitymizacji władzy, która uznała komunizm za ... uwieńczenie 1000-letniej historii Polski...

Wreszcie co zyskała Solidarność dzięki mitowi powstania? Czy udzielenie tego mitu Solidarności nie było posunięciem zbyt pochopnym?

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Województwo Smoleńskie
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374120

na kacapskich bagnetach w Polsce po 45 roku.

Korzysc z Powstania mieli Polacy w liczbie okolo 60 milionow.
Miedzyinymi nie piszemy tu cyrylica i nie mowimy po kacapsku.
Zreszta nie tylko Powstanie Warszawskie ,ale poprzednie powstania dokadnie daly wymierny profit z ktorym do dzis dnia
walczy banda pacholkow moskalkich i inne swoloczy antypolskiej.
Patryjotyzm,duma narodowa,hardosc ducha, ,niezlomnosc,niezaleznosc, chec zycia w niepodleglym kraju, i walka z wrogiem wewnetrznym jak i zewnetrznym,jest sola w oku zdrajcow i wrogow Polski.

Podobne glupie pytanie do tego co zadal Alchymista mozna zadac - po co Polacy sie bronili w 39 roku?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374143

Nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi.

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Województwo Smoleńskie
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374160

pisał mistrz Ignacy Krasicki:
"rozum jest po to, według mego zdania,
żeby nie odpowiadać na głupie pytania".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374163

Pozwolę sobie odpowiedzieć Tobie, a nie Wilkowi. Jeśli pojawia się jakiś temat, to może jednak warto go na poważnie rozważyć, a nie cytować poetę? Nie chodzi tu o mnie, ale o Zychowicza. Podpowiadam, jak można temat podjąć, aby Zychowicz nie pełnił roli "raka na bezrybiu". Nie zgadzam się na jedną wizję historii.

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Województwo Smoleńskie
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374187

...chciałbym zapytac autora na czyją korzyść był wybuch powstania - bo to jest pytanie najważniejsze. Jesli unikamy odpowiedzi na to pytanie, postepujemy nieracjonalnie, tzn. jako wyznawcy.

Powstanie ogólnie tak naprawdę nie działało na czyjąkolwiek korzyść lub nikomu nie przyniosło jedynie korzyści. Już piszę dlaczego.

1) Polacy korzyści z niego nie odnieśli. Nie udało się zwrócić uwagi świata na problem Polski wynikający z postanowień Konferencji w Teheranie, nie udało się opanować miasta i przywitać w nim Armii Czerwonej w charakterze gospodarzy. Oprócz tego zagładzie uległa większa część stolicy wraz z jej bezcennymi zabytkami kultury i sztuki. W walkach zginęło 200 tys. mieszkańców Warszawy, a klęska Powstania przetrąciła kręgosłup jedynej realnej sile w kraju mogącej hamować (bo przecież nie zatrzymać) proces sowietyzacji Polski - Armii Krajowej.

2) Niemcy także wiele nie zyskali. Uwikłali się w zacięte, trwające dwa miesiące walki uliczne kosztujące ich kilkanaście tysięcy zabitych o cennym sprzęcie czy zaopatrzeniu nie wspominając. Powstanie praktycznie zredukowało do zera wartość Warszawy jako ważnego ośrodka komunikacyjnego na tyłach frontu, pokrzyżowało niemieckie plany zamiany miasta w Festung, będącym kluczowym ośrodkiem oporu na linii Wisły.

3) Sowieci pomimo, że dzisiaj najczęściej im przypisuje się najwięcej korzyści jakie odnieśli z wybuchu walk w Warszawie (likwidacje potencjalnego zagrożenia dla ustanowienia komunistycznych władz w Polsce i to rękami Niemców) również w skali strategicznej na Powstaniu stracili. Pomimo faktu, że pod Wołominem 2. Armia Pancerna straciła cały korpus pancerny (jeden z trzech jaki posiadała), wojska I Frontu Białoruskiego nadal zachowały zdolność do działań ofensywnych, czego dowodzą kolejne przedstawiane Stawce plany ataku na kierunku warszawskim w sierpniu, na przełomie sierpnia i września oraz na przełomie września i października. Mimo tego jednak Armia Czerwona zatrzymała swoją ofensywę na prawie pół roku. Rokossowski w swoich wspomnieniach pisał, że przy okazji planowania operacji Bagration, czyli rozgromienia GA Środek na Białorusi w czerwcu 1944 roku, Stalin wypowiadał się także o Warszawie jako o ważnym ośrodku strategicznym i politycznym. Jest wielce prawdopodobne, że radziecka ofensywa wcale nie miała zatrzymać się na Wiśle, a iść dalej w kierunku Torunia i Łodzi. Gdyby tak się stało niemiecki front wschodni załamałby się dużo szybciej aniżeli w rzeczywistości, a wojska radzieckie w maju 1945 roku nie spotkałyby się z Amerykanami na Łabie, a na Renie. Zamiast tego stracono jednak pół roku stojąc na linii Wisły, przez dwa miesiące oczekując aż Niemcy uporają się polską rebelią w mieście.
 

Kolejne pytanie: co zyskał tzw. rząd tymczasowy? Czy pozycja spolszczonych komunuistów była dzieki powstaniu silniejsza, czy słabsza? Chodzi o pozycję wobec Moskwy.

Wobec Moskwy? Słabsza. Dużo słabsza. Pamiętajmy, że ludzie zgromadzeni wokół PKWN i ZPP starali się wmówić Stalinowi, że w Warszawie to właśnie Armia Ludowa chwyciła za broń odpowiadając na wezwania chociażby Radia Moskwa i radiostacji Kościuszko. Przywódca ZSRR dysponował jednak dużo lepszymi źródłami informacji aniżeli polscy kolaboranci, więc doskonale orientował się w sytuacji. To kłamstwo, a także fakt, iż na terenach tzw. Polski Lubelskiej nadal dochodziło do ataków na narzuconą przez Kreml władzę ludową mogło tylko utwierdzić Stalina w przekonaniu jak nikłym poparciem społecznym cieszą się ludzie pokroju Bieruta czy Osóbki-Morawskiego. Jedyną legitymizacją ich władzy w Polsce były jednostki NKWD i Armii Czerwonej. Skala i czas trwania Powstania były tego doskonałym potwierdzeniem.

Wreszcie ostatnie pytanie: co zyskała władza ludowa zezwalając na kreowanie mitu powstania po 1956? Temat jest o wiele szerszy, bo dotyczy legitymizacji władzy, która uznała komunizm za ... uwieńczenie 1000-letniej historii Polski...

Zyskała wiele. Przede wszystkim niejako oswoiła ten mit, bo odwilż pokazała także m.in., że nie da się zbudować trwałej władzy ludowej przemilczając fakt Powstania lub co gorsza w opozycji do niego. To było wydarzenie zbyt świeże i zbyt tragiczne dla całego narodu, by móc je ignorować lub z nim walczyć. Dlatego zezwolono na kreowanie tego mitu, adaptując go przy tym do nowej sytuacji. W Warszawie nie walczy AK, a przede wszystkim AL, a Armia Czerwono choć bardzo chciała nie mogła przyjść mu z pomocą, gdyż była wyczerpana rajdem przez Białoruś i połowę Polski. Powstanie Warszawskie zostało więc ocenzurowane i dopasowane do roli jaką miało odgrywać w socjalistycznym ustroju, a więc być jednym z elementów tego roku cudów jakim był rok 1944, w którym rodziła się w Polsce władza ludowa. Nie głównym (tym zawsze był 22 lipca), ale jednym z wielu przy jednoczesnym podkreśleniu zasługi władzy w odbudowie zrujnowanej stolicy.
 

Wreszcie co zyskała Solidarność dzięki mitowi powstania? Czy udzielenie tego mitu Solidarności nie było posunięciem zbyt pochopnym?

Solidarność podobnie jak i większa część społeczeństwa zyskała dzięki nie mitowi, a samemu Powstaniu pewien punkt odniesienia. Zgadzam się z opiniami historyków, że Powstanie zakończyło pewien romantyczno-insurekcyjny rozdział w naszej historii, zapoczątkowany przez Konfederację Barską. Po Powstaniu w Warszawie Polacy nigdy już nie przekroczyli w swych zrywach pewnej granicy, ani w 1956 roku, ani w 1970 roku, a zwłaszcza w 1981 roku, kiedy to stan wojenny faktycznie przetrącił kark Solidarności. Można, więc powiedzieć, że jako naród wyciągnęliśmy z tej lekcji pewne wnioski, choć z drugiej strony sprawiły one, że zachowaliśmy się zbyt bojaźliwie w momencie kiedy faktycznie trzeba było zrobić kolejne kroki. Mam tu na myśli głównie rok 1989.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

#374219

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374222

Polakom.
Dlatego do tej pory sie tak szkaluje i zaniza wklad tego zrywu w usztywnienie patryjotycznego kregoslupa u Polakow.
Te powstanie bylo bezprecedensowym zrywem w historji swiata, zaden narod tego nie dokonal.
Zginelo 200tys ludzi, a ile by zginelo Polakow pozniej gdyby tego powstania nie bylo?
Autor uzala sie nad zabytkami i Warsawa zaprzeczajac samemu sobie bo pisze ze powstanie uchronilo Wrszawe w zamieninie jej
miasto Twierdze co oznaczalo calkowita ruine i wykorzystanie Warszawiakow jako dozgonna sile robocza i tarcze.
Na bazie tamtego Powstanie moze powstac nastepne ktorego obecna zaprzedana wladza sie boji jak ognia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374226

Czy Ty wilku w ogóle czytasz to co komentujesz? Bo po Twoich wpisach można odnieść wrażenie, że niezupełnie albo robisz to bez zrozumienia.

Gdzie według Ciebie napisałem, że Powstanie nic Polakom nie dało? W dyskusji napisałem, że Polacy w tamtym czasie nie odnieśli z niego korzyści takich jak oczekiwali, a to jednak różnica. Nie użalam się też nad zabytkami tylko stwierdzam fakt. Dwumiesięczne walki o stolicę doprowadziły do zagłady bezcennych dzieł sztuki i zabytkowej zabudowy, której dzisiejszej Warszawie niezwykle brakuje. To fakt. I trudno znać to za korzyść, prawda? 

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

#374273

Historia alternatywna, to wyjątkowo nietrafne pojęcie, zawierające wewnętrzną sprzeczność. Wymyślił je ktoś będący na bakier z logiką. Historia bowiem opisuje wydarzenia, które się zdarzyły realnie, a nie takie, które się zdarzyć mogły.
Traktowanie "historii alternatywnej" jako jednej z nauk, jest totalną pomyłką i nie potrafię zrozumieć dlaczego historycy z wykształcenia biorą się za pisanie książek fantastycznych.
Trzeba sobie zdawać bowiem sprawę, że jest to nic więcej jak właśnie gatunek literacki, zawierający zresztą często elementy sci-fi.
Trudno zatem podejmować poważne polemiki z czymś, co jest jedynie powieścią.

Traube wyjaśnił to zresztą bardzo szczegółowo. Nawet życie pojedynczego człowieka składa się z całego szeregu przypadków. Już jedna drobna zmiana "scenariusza" może zmienić całe życie. Pięknie obrazuje to film Kieślowskiego "Przypadek" z Lindą w roli głównej.

Twój podany tutaj scenariusz też można zmodyfikować jeszcze na wiele innych sposobów i każdy z nich będzie prawdopodobny. Tylko po co? Na "gdybaniu" najlepiej jednak znają się zgorzkniałe staruszki (gdybym nie wyszła za mąż za ciebie, Kaziu, ale za Ryszarda...) :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374246

Traktowanie "historii alternatywnej" jako jednej z nauk, jest totalną pomyłką i nie potrafię zrozumieć dlaczego historycy z wykształcenia biorą się za pisanie książek fantastycznych.

O rany... Przecież sam postuluje, by traktować to w ramach ćwiczenia umysłowego a nie jednej z nauk. A dlaczego historycy biorą się za takie książki? Bo mają do tego predyspozycje. By stworzyć przekonywującą narracje opisującą historię alternatywną należy przede wszystkim doskonale orientować w historii zwyczajnej. Znać jej mechanizmy, rozpoznawać związki przyczynowo-skutkowe, punkty zwrotne. Gdy się to osiągnie trudno czasem oprzeć się popuszczenia wodzy fantazji. I można to robić w sposób taki jak uczynił to Traube, a można i w taki jak chociażby Robert Harris pisząc Vaterland.

 

Twój podany tutaj scenariusz też można zmodyfikować jeszcze na wiele innych sposobów i każdy z nich będzie prawdopodobny.

Ależ oczywiście i zaznaczyłem to w tekście.
 

Tylko po co?

Lecz można też dojść do wniosku – także na podstawie lektury tego małego kalendarium – że pomyślnej alternatywy dla Powstania w Warszawie zwyczajnie nie było.

I być może na tym polega jego największa tragedia. - 

Chociażby właśnie po to.

Pozdrawiam.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

#374277

Traktowanie "historii alternatywnej" jako jednej z nauk, jest totalną pomyłką i nie potrafię zrozumieć dlaczego historycy z wykształcenia biorą się za pisanie książek fantastycznych.

To nie był zarzut w Twoim kierunku :)
Raczej w kierunku historyków, którzy pisząc takie scenariusze, uważają je za naukowe. Narracja, owszem, może być przekonująca, ale może lepiej napisać taką książkę jako literat, a nie podpierać się autorytetem naukowym.
Mamy poważny problem z poziomem wiedzy historycznej, szczególnie wśród ludzi młodych. Lepiej byłoby jednak, gdyby potrafili oddzielać rzeczywistą historię od fantasmagorii.

Lecz można też dojść do wniosku – także na podstawie lektury tego małego kalendarium – że pomyślnej alternatywy dla Powstania w Warszawie zwyczajnie nie było.

I być może na tym polega jego największa tragedia. -

Chociażby właśnie po to.

Problem niestety w tym, że inaczej rozkładając akcenty, można także dojść do, równie uprawnionego, scenariusza przeciwnego. I są tacy, którzy to wykorzystują - vide zeszłoroczne występy na NP krytyków Powstania.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374333

W spokojnej dyskusji pozwole sobie wtrącic trzy grosze o PW i o histrorii alternatywnej.
1.Powstanie Warszawskie, znane na świecie jako powstanie w gettcie - mówił o tym prof.Kieżun
kiedy gdy w Kanadzie opowiadał o PW pytano go dlaczego nie powiedzial, że jest zydem.( z Naszego Dziennika).
W tv Trwam prof. Kieżun przedstawił podobny do Twojego pogląd, że Powstanie Warszawskie uratowało Europę przed bolszewizmem, bo spowolniło marsz Stalina na zachód (złosliwie czekał na upadek Powstania, do ktorego zresztą uprzednio zachecał AK audycjami radiowymi). Wg prof. Kieżuna wojskowi sanacyjni w Kanadzie dokonali analizy sytuacji strategicznej tego okresu i do takich wlasnie doszli wnioskow (tzn, że Stalin zatrzymalby sie dopiero na Renie zajmując praktycznie Europe).
Wobec takich analiz Powstanie Warszawskie jawi mi sie jako ekspiacja za to, że w 1939r piersia polskiego żołnierza uratowalismu Związek Sowiecki przed Hitlerem. I niech nikt mi nie przypomina paktu Ribbentrop Molotow, bo takiego paktu by nie było, gdybysmy w 1938 roku nie odwrócili nagle sojuszy.
2. Historia alternatywna; czy rzeczywiście nie istnieje? A np. bitwa pod Lenino - od dziecka wmawiano mi , że byla wielkim zwyciestwem itp. itd. (Oczywiście wiedzialem o prawdzie, bo pochodzę z tzw. dobrego domu). Ale ta prawda ujawniona zostala dopiero znacznie poźniej. Czyli to samo zdarzenie ma alternatywę w jego interpretacji czy oświetleniu. Na przeciw Lenino postawić mozna bitwe pod Monte Cassino, w ktorą wierzyłem cale życie, to znaczy w jej znaczenie i opis przez naszych historyków. Tymczasem teraz okazuje sie, że o polskim decydującym w niej udziale nie wiedzą zagraniczni historycy, traktując polski udzial w niej co nawyżej równorzędnie z udzialem Francuzów czy anglosasów. Czyli propagandowe znaczenie tej bitwy ograniczało sie do nas samych. Czy to też nie jest alternatywą historii tej bitwy?

Pozdrawiam
 

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#374325

To co napisałeś o bitwie pod Lenino nie jest historią alternatywną, ale po prostu zakłamywaniem historii.

Historia alternatywna tworzy niejako nowe światy, które nigdy nie zaistniały, ale mogłyby zaistnieć, gdyby wydarzenia potoczyły się inaczej.
Natomiast fałszowanie historii polega na zmianie znaczeń wydarzeń, które wydarzyły się naprawdę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374335

Myślę sobie właśnie, że alternatywą prawdy jest kłamstwo.

Zgadzam sie ze zdaniem naszego gospodarza, że historia alternatywna jest cwiczeniem logicznym i myśle, że jest jedna z metod dochodzenia do prawdy w historii, bo w prawdy objawiane przez decydujących o porzadku świata nie wierzę.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#374350

Tylko że w takim razie godzisz się także i na taką prawdę,
jaką w ramach owej historii alternatywnej zafundował nam ostatnio Zychowicz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374355