Pragnienie wolności przeciw lękom i chorobie

Obrazek użytkownika mukuzani
Historia

Na blogu Ellenai piękne wspomnienie książki o ucieczkach Polaków ze zsyłek na Sybir, o dzielnych kobietach które w tym brały udział,o pragnieniu wolności okupionym ceną najwyższą. Na innym blogu - użytkownika którego nawet pamiętać nie warto - haniebna ocena zrywów wolnościowych. Na jeszcze innym/innych - zakamuflowana niechęć do osób niepełnosprawnych. A ja pozwolę sobie poświęcić notkę kobiecie, której historia - odległa zarówno historycznie jak i geograficznie, pokazuje że pragnienie wolności, walka o godność człowieczą jest ponadczasowa i nie zna granic geograficznych. Jestem pewna, że przeniesiona w czasie i miejscu, Harriet brałaby udział zarówno w zrywach powstańczych, jak i ucieczkach z niewoli. Piękna niepełnosprawna...-----------------------
Aby zrozumieć życie Harriet Tubman (1819/1820/1822? – 1913), urodzonej jako Araminta Ross, musimy najpierw przenieść się w czasie i przestrzeni, do Stanów Zjednoczonych w dziewiętnastym wieku. Życie niewolnika na plantacji na amerykańskim Południu niosło ze sobą ogromną ilość cierpienia. Dla nas, ludzi którym prawo do życia i poszanowania ludzkiej godności, przynajmniej w teorii, wydaje się niezbywalne, niezwykle trudno jest wyobrazić sobie że można być czyjąś własnością, rzeczą, towarem, dobrem materialnym, tak jak krowa lub świnia. Właśnie takim „czymś” byli niewolnicy. Ich udziałem była ciągła niepewność losu własnego i najbliższych. W każdej chwili właściciel mógł sprzedać, zabrać dzieci (nagminne było zabieranie dzieci matkom by wychowywała je starsza kobieta niezdolna już do pracy w polu), nie wyrazić zgody na małżeństwo, albo po prostu zabić dla swojego kaprysu. Praca na plantacjach nadwyrężała siły, narażała na chorobę, nawet śmierć z przemęczenia. Każde nieposłuszeństwo było surowo karane. Taki właśnie los spotkał Murzynkę Harriet Tubman, zawsze gotową do walki o innych. W wieku dwunastu lat rzuciła się między nadzorcę a niewolnika, który próbował uciec; została za to silnie uderzona w głowę. Do końca życia z tego powodu cierpiała na pewną formę epilepsji lub narkolepsji. Biorąc pod uwagę ówczesny stan medycyny i fakt, iż Tubman była czarna co utrudniało jej dostęp do lekarzy, nie należy się dziwić, że do końca nie wiadomo czym była jej choroba. Zrozumiałe też staje się to, iż nawet data jej urodzin nie jest do końca znana; wiemy jedynie że urodziła się na plantacji w Dorchester County, Maryland, czyli na głębokim Południu. Obydwoje jej rodzice byli czarnymi niewolnikami, i Harriet prawie ich nie znała. Mimo to jednak zmieniła imię na Harriet, na cześć swojej matki, i to właśnie jej rodzice byli pierwszymi osobami, które „przemyciła” do Kanady. Natomiast nazwisko Tubman przyjęła po swoim pierwszym mężu, wyzwolonym niewolniku Johnie Tubmanie. Potrójnie dyskryminowana i „upośledzona” - jako kobieta w czasach kiedy tylko mężczyzna był człowiekiem, jako czarna gdy czarni byli uważani za rzecz należącą do białego właściciela, i jeszcze jako osoba niepełnosprawna – Tubman uratowała około trzystu istnień ludzkich, zaczynając od uratowania samej siebie. W wieku dwudziestu dziewięciu lat uciekła z plantacji, mając pełną świadomość, iż gdyby została złapana groziłaby jej natychmiastowa śmierć. Umiłowanie wolności było jednak większe niż strach, Tubman zaryzykowała. I wygrała. Nie tylko swoją wolność i życie, ale też życie trzystu innych osób; walczyła o prawa czarnych i o prawa kobiet. W 1851 roku rozpoczęła intensywną działalność w Kolei Podziemnej (Underground Railroad), stając się filarem działalności tej organizacji ludzi, którzy przemycali niewolników na północ i do Kanady, ku wolności. Ryzykując własnym życiem, za wszelką cenę chroniła innych, ani przez chwilę nie wątpiąc o słuszności swojej misji. Dzięki temu zyskała przydomek „Mojżesza swoich ludzi”. Była jednym z niewielu „konduktorów” (tak nazywano osoby pomagające w ucieczkach), którzy nigdy nie stracili ani jednego „pasażera”. Właściciele niewolników wyznaczyli nawet 40 tys. dolarów za jej głowę, ponieważ Tubman pozbawiała ich darmowej siły roboczej. Szczegóły ucieczek były zawsze trzymane w ścisłej tajemnicy, ponieważ w grę wchodziło ludzkie życie, zarówno „konduktorów”, jak i przemycanych niewolników. Tubman opracowała różnorodne sztuczki i przebiegłe sposoby, dzięki którym mogła pomagać ludziom. Bezczelnie używała do ucieczek konia i powozu pana, zawsze rozpoczynała podróż w sobotę wieczorem, świadoma tego iż ogłoszenie o ucieczce ukaże się w gazecie dopiero w poniedziałek rano. Potrafiła też świetnie udawać, a nawet pozorować, iż kieruje się na Południe lub usypiać dzieci za pomocą odpowiednich specyfików tak, aby nie zdradziły one uciekinierów. Zawsze miała przy sobie broń, którą groziła zbiegom kiedy byli zmęczeni czy też chcieli zawrócić: „Będziesz wolny lub umrzesz!” W czasie wojny secesyjnej (1861 – 1865) walczyła jak zwykły żołnierz, pielęgnowała rannych, gotowała dla wojska, była też szpiegiem. Po wojnie osiedliła się w Auburn, w stanie Nowy Jork. W jej domu obecnie znajduje się muzeum. Tubman została uhonorowana na wiele sposobów: w roku 1914 odsłonięto tablicę upamiętniającą jej życie, w roku 1944 Eleonor Roosvelt ochrzciła jej imieniem statek, a w roku 1994 doczekała się nawet znaczka ze swoją podobizną! Życie Harriet Tubman było niezwykłe - jej odwaga, determinacja, umiłowanie wolności i drugiego człowieka. Jednak szukając informacji do tego artykułu najwspanialsze wydało mi się to, iż jej niepełnosprawność jest wspominana mimochodem, bardziej by udowodnić jej zdolność do poświęcenia niż podkreślać to, iż nie była do końca sprawna. Narkolepsja (czy też epilepsja) Harriet była tylko jedną z jej cech, i to wcale nie najważniejszą. Nie pozwoliła ona by choroba wyznaczyła jej ścieżkę, traktowała swoją niepełnosprawność jako utrudnienie, ale nie jako blokadę bycia pożytecznym i wspaniałym człowiekiem.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Szczególnie gdy nad swoim losem zwykł biadać
Widzę że znieczulica dopadła do oceny notki
A może to są tylko PO płotki
Bez serca za to pełne trującego jadu
Nie wiedzą ,że dodają sobie do obiadu
Ten ich stopniowo zżera ,aż ostatecznie udusi
Złego zapraszając, choć wielu go też kusi
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#290174

Kochany Mruczku !/ pozwoliłam sobie tak Ciebie nazwać z czułości i sympatii - nie gniewasz się? / tak wiernie i serdecznie ozdabiasz notki, sercem pisanymi wierszami, że tym razem spróbuję nieudolnie odpowiedzieć nie prozą lecz wierszem :

Kto tekst przeczytał ze zrozumieniem, i czuje sercem a nie kamieniem
Ten nigdy , znając i sens i wagę, skupiwszy przedtem całą uwagę, na tym przekazie - krzyku wolności
Nie sprzeda siebie - w imię wartości - za kilka brudnych monet podłości.
Lecz człek sprzedajny czytać nie musi, Judasza zawsze bardziej grosz kusił.
Jak Judasz skończył... mówić nie muszę. Kto wygrał walkę o jego duszę?
Serdecznie Cię pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#290236

Gdy serce się czułością oblewa
Najważniejsze jest sianie wokół Miłości
Tej prawdziwej Boskiej pełnej radości
Wrażliwi mają zdolność tą wyjątkową
Nie tylko dla poklasku mową
Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#290272

Warto pisac o takich ludziach i o ich determinacji.
Inaczej zagłuszą nas głupcy i prowokatorzy.

Podziękowanie z dziesiątką :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#290206

Dziękuję Ellenai, Twoja opinia ma dla mnie duże znaczenie.
Prowokatorzy są dzisiaj dobrze szkoleni i nagradzani. To jednak w dłuższej perspektywie nie uchroni ich przed "korozją". Jak każde byle co :)
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#290239

Przeczytałem, nagrodziłem.

Pozdrawiam,
Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#290241

Dziękuję. To naprawdę wspaniała kobieta, po prostu wspaniała !
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#290243

No bo nie każdy potrafi zrozumieć niedolę i nieszczęście drugiego człowieka, a czasem bywa i tak, że na pozór dzikie zwierzę ma więcej w sobie empatii niż dwunożny ssak chcący uchodzić za istotą ludzką.

Pozdrawiam,

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#290246