WOJNA Z NARODEM - zapowiedź

Obrazek użytkownika fotoamator
Kraj

Na początku był tytuł wpisu do bloga. Jednak doskonale pasował on równiez do większości treści o których pisałem wcześniej i później. Postanowiłem więc, że właśnie tak nazwę swój autorski blog, a potem również publikację książkową, która powstaje na kanwie treści poruszanych w tekstach publikowanych w internecie.

Publikacja książkowa wydaje mi się najlepsza formą zebrania w całość wielu tematów i przemyśleń, których rozwinięcie w takiej właśnie formie wydaje się najlepszym sposobem na syntezę wielu tematów, połączonych ze sobą w spójną całość.

Dzisiaj chciałbym zaprosić do przeczytania wstępu do publikacji, która, mam nadzieję ukaże się jeszcze w tym roku. 

fotoamator

 

WSTĘP

Nasz naród , jak mało który, został doświadczony przez historię. Na przestrzeni wielu lat wymordowano miliony Polaków, a ci, którym udało się uniknąć najgorszego losu, zmuszeni byli opuścić Ojczyznę i powędrować w obce im miejsca. Inni jeszcze, zostali wywiezieni siłą. Niektórym udało się powrócić, lecz bardzo wielu zostało tam, gdzie Polak traktowany jest z pogardą. Ci, którzy w Polsce pozostali po Wielkiej Wojnie, nie zdawali sobie sprawy z tego, że dla tego Narodu, wojna się jeszcze nie skończyła i trwa do dziś. Zmienia się oblicze rzeczywistości, zmienia się mentalność społeczeństw, lecz również zmieniają się sposoby walki, które ewoluują wraz ze wzrostem świadomości Narodu i agresorów.

Broń, w zasadzie, pozostaje ta sama, choć jest coraz bardziej nowoczesna i skomplikowana. Następuje jednak powolna zmiana sposobów walki. Środki „barbarzyńskie”, w postaci fizycznej eliminacji Narodu, zostają zastępowane bardziej „humanitarnymi” metodami. Zamiast komór gazowych, obozów zagłady, terroru i unicestwienia, które są w obecnych czasach „mało produktywne”, stosuje się metody, służące zniewoleniu i podporządkowaniu Narodu.

Posłusznym, mało wymagającym, pozbawionym więzi z własną historią i tożsamością, a jednocześnie nie zdającym sobie sprawy z tego, że jest świadomie „podtruwany” obcymi ideami, pozbawiany „soków życiowych” w postaci swojej kultury i wartości moralnych, o które walczyły pokolenia Polaków, łatwo jest też rządzić.

A rządy krajów nie zawsze wywodzą się z Narodu, choć wydawać by się mogło, że to właśnie Naród wybiera swoich przedstawicieli.

Wartości, za które ginęli polscy żołnierze na wszystkich frontach, powstańcy, a także ci, którzy przeciwstawiali się czerwonemu terrorowi, są teraz ośmieszane i opluwane. Nawet krzyż, jako symbol największej Świętości, zostaje powoli eliminowany z przestrzeni publicznej… Bowiem wiara i religia jest azylem tożsamości narodowej i właśnie tych wartości, które Naród zawsze jednoczyły.

Dlatego są one z zajadłością atakowane.

Przerwanie więzi z wartościami chrześcijańskimi, jest kluczem do zniewolenia. Człowiek pozbawiony wiary nie ma siły, aby walczyć i bardzo łatwo poddaje się zniewoleniu umysłu. Można takim człowiekiem potem manipulować i sprawić, że stanie się on bezmyślnym narzędziem w rękach tych, którzy dążą do „wygrania” Wojny z Narodem.

Wojna zawsze prowadzona jest na wielu frontach. Tak samo jak ta, która niszczy i fizycznie eliminuje, w sposób bezpośredni, za pomocą „środków konwencjonalnych”. Czym jednak taka wojna różni się od tej, prowadzonej powoli i skrytobójczo, w której następuje eliminacja tożsamości narodowej, a, w wielu przypadkach, również fizyczne unicestwienie ?

Jeśli ktoś przestaje uważać się za Polaka, albo zmienia się jego pogląd na definicję „polskości” to jest to równoznaczne z przejściem na stronę wroga. Czyż nie jest to jeden z celów „konwencjonalnego” pola walki ? A jeśli konstrukcja prawa i założeń finansowania ochrony zdrowia sprawiają, że ludzie chorzy mają nie tylko utrudniony dostęp do lekarza, ale wręcz dochodzi do skrajności, pod postacią braku dostępu do najlepszych i najnowocześniejszych metod leczenia, leków, zaś przyrost naturalny jest ujemny, to czyż nie jest to fizyczna eliminacja „jednostek nieproduktywnych” wraz ze zmniejszeniem populacji Narodu ?

Gdy do tego dodać pozostałe „metody walki” w postaci zmian w edukacji, mających na celu „wykształcenie” posłusznych, choć pozbawionych „prawdziwej” wiedzy obywateli, zmian w ustawie emerytalnej, gdzie przedłuża się czas „produktywności” aż „do śmierci”, otwarcie granic na towary konkurujące z rodzimą produkcją, tworzenie infrastruktury i umorzeń podatkowych dla obcego kapitału, którego źródła najczęściej pochodzą z krajów niekoniecznie przyjaznych Polsce i, wreszcie, całkowitą kontrolę finansową „agresora” nad największymi mediami – telewizją, prasą, internetem, telekomunikacją, oraz sprzedaż przedsiębiorstw strategicznych dla Polski (energetyka, duże zakłady przemysłowe), to czy nie oznacza to już całkowitego zdobycia „celów” bez użycia „jednego wystrzału” ?

Na szczęście nie doszło jeszcze do całkowitego zniszczenia Narodu. Obecnie celem jest on sam, bowiem jak w każdej „konwencjonalnej” wojnie, nawet na terenach już zajętych i okupowanych istnieje ruch oporu. Jest to ta część społeczeństwa, która uświadamia sobie grozę sytuacji i nie godzi się na bezwolne poddanie się okupantowi. Prowadzi ona nierówną walkę z wrogiem, lecz, z wiadomych przyczyn, jest to walka niezmiernie trudna…

W wojnie tej nie ma reguł i gdy zachodzi taka potrzeba, bardzo szybko agresor potrafi zmienić taktykę i z formy „mniej drastycznej” przechodzi do działań bliższych „konwencjonalnemu” polu walki. Gdy nie ma już innych możliwości, następuje fizyczna eliminacja. Oczywiście nie tak, jak na „prawdziwej wojnie”, gdzie następuje jawny atak. W przypadku wojny z Narodem metodą eliminacji jest skrytobójstwo lub zamach na najważniejszych obywateli - tych, którzy mogą realnie zagrozić działaniom agresora i sprawić, że Naród się ocknie i uświadomi sobie niebezpieczeństwo.

Bowiem to właśnie świadomość jest najlepszym orężem przeciwko najeźdźcy…

O tym wszystkim będzie ta książka. Chciałem przedstawić w niej zarówno genezę zagrożenia jak również metody walki na wielu „frontach”. Będzie w niej zawartych wiele odniesień do czasów historycznych, ale również bliższych współczesności.

Ostatnie, tragiczne wydarzenia 10 kwietnia 2010 roku, kiedy samolot rządowy Tu 154 rozbił się pod Smoleńskiem, w wyniku czego śmierć poniósł prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński, wraz z dowództwem Sił Zbrojnych RP, wieloma politykami, oraz osobami stanowiącymi elitę polskiego społeczeństwa stanową bezprecedensowy przykład agresji, niespotykanej od czasów II Wojny Światowej.

Choć w momencie powstawania publikacji śledztwo w tej „sprawie” nie zostało jeszcze zakończone, dość jest oczywistych dowodów, że była to zbrodnia, dokonana celowo. Rozdział, poświęcony tej tragedii, ze względu na jej wagę, będzie więc dłuższy. Również dlatego, że w tragedia ta „spolaryzowała” w końcu przestrzeń publiczną, zaś Naród, w swojej większości, zauważył w końcu, niewidzialnego dotąd wroga.

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Na moim blogu autorskim jest nowy tekst, opublikowany również na "Pomnik Smoleńsk". Zapraszam do odwiedzin.

http://wojnaznarodem.blogspot.com/

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

zapowiada się nieźle...
Przed publikacją tekst bardzo porządnie wyadiustować (także merytorycznie!) przez światłego korektora (najlepiej z KUL-u), bo dużo blędów interpunkcyjnych i "gramotów" składniowo-semantycznych.
Nadać wartki rytm akapitom, by myśli autora wciągały czytelnika, bo inaczej zaśnie z nudów.
Temat ważny, niemniej bardzo trudny "literacko".
Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#272607

trudny "literacko"
zgadzam się w zupełności. Za każdym razem jak otwieram plik z tym co już napisałem, jest mnóstwo poprawek. Lepiej więc piać wolniej i dokonywać częstych korekt. Poza tym bardzo dużo cytatów i odniesień znacznie utrudnia zachowanie ciągłości. Ale mam nadzieję, że efekt końcowy będzie dobry

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#272628

Jeśli ktoś mówi, że jakiś tekst ma się ukazać drukiem i do tego w postaci książki, natychmiast otwiera mi się w głowie szufladka redaktora i korektora :) To swego rodzaju feler, bo utrudnia pozstanie na pozycji "zwykłego czytelnika".
W tym kontekście moje odczucia są dosyć zbieżne z tym, co napisał przedmówca.
Nie będę rozwijać, bo zostało to przez niego, moim zdaniem, trafnie wypunktowane, więc jedynie powtórzę, że na pewno potrzebna jest korekta i poprawki redakcyjne.

Wstęp w książce jest równie ważny, jak lead w artykule prasowym, a może nawet ważniejszy, bo to on decyduje, czy nabierze się ochoty do dalszego czytania i oczywiście kupna.
Warto nad nim popracować, by zlikwidować dłużyzny.
Nawet jeśli trzeba będzie pominąc coś istotnego, to przecież mozna do tego wrócić już w dalszej części książki.
Na własnym grzbiecie też doświadczyłam, jak trudno jest "przeskoczyć" z form krótkich, jakimi są artykuły czy notki blogowe, do formy długiej i zwartej, jaką wszak jest książka.

Po tych wszystkich uwagach pozostaje mi powiedzieć już tylko jedno. Twoje notki w blogach są ciekawe i napisane bardzo dobrym językiem. Myslę więc, że książce także spokojnie podołasz. A sądząc z jej wstępu, treść moze być naprawdę interesująca.

POWODZENIA! :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#272629

I ja mam taką nadzieję :) A nad dłuższym tekstem zawsze inaczej się pracuje - jest bardziej wymagający.

serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#272674