Kłamstwa rosyjskie i medialne odnośnie wypadku. Czy JEDNAK możliwy sabotaż?

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Kraj

Cały (niezwykle merytoryczny i ciekawy) artykuł analityczny pt.: Możliwe Przyczyny Katastrofy Samolotu Rządowego Tupolew 154M autorstwa Mariusza Fryckowskiego można przeczytać tutaj:

http://mariusz.fryckowski.salon24.pl/170097,mozliwe-przyczyny-katastrofy-samolotu-rzadowego-tupolew-154m#comment_2409237

Ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na najbardziej znamienne aspekty w nim poruszone:

(...)

Z soboty na niedzielę otrzymałem informację, to wywiad z kontrolerem lotniska Smoleńsk – Siewiernyj.

Oto ta wypowiedź w wersji oryginalnej:

-, W jaki sposób wyglądała wasza wczorajsza rozmowa z załogą?

- Zaproponowano im udanie się na zapasowe lotnisko. Odmówili.

- Wy im zaproponowaliście?

- Tak.

- Z jakiego powodu?

-, Ponieważ widziałem, że pogoda zaczynała się pogarszać.

- Jaka była odpowiedź?

- Odpowiedź: “U mnie paliwo pozwala, zrobię jedno podejście i pójdę na zapasowe lotnisko, jeśli nie siądę”.

- Mamy informację, że proponowano im lądowanie w innych miastach.

- Ja jemu też to proponowałem.

- A dlaczego on zrezygnował?

- Trzeba było jego zapytać.
- Dlaczego oni podjęli taką decyzję? Zaczęli się kłócić albo może upierali się przy swoim, że nie mogliście go przekonać?

- Taka była decyzja dowódcy załogi.

- Oni przestali słuchać waszych rozkazów?

- Powinni dawać potwierdzenia, a nie dawali.
- Jakie potwierdzenia?

- Dane o wysokości przy podejściu do lądowania.

- Oni nawet nie dawali wam informacji o wysokości samolotu?

- Tak.
- No, a dlaczego oni nie dawali tych potwierdzeń?

- No, a skąd mam wiedzieć? Ponieważ oni rosyjski źle znają.

- A co, nikt wśród załogi nie było rosyjskojęzyczny?

- Byli rosyjskojęzyczni, ale cyfry dla nich są trudne.

- Znaczy, nie posiadaliście żadnej informacji o ich wysokości?

- Nie posiadałem.

- Znaczy, że on zrobił jeszcze jeden krąg, zaczął lądować, nie wylądował, a potem poszedł na zapasowe lotnisko? Czy inaczej?

- Nie, nie, inaczej. Zrobił jedno podejście i to wszystko. Potem zaczął lądowanie.

- Zaczął lądowanie, którgo (pisowania oryginalna) mu zabranialiście?

- Nie mogłem zabraniać, zalecałem mu, żeby nie lądować!

Drodzy czytelnicy, nie trzeba być biegłym z Komisji Wypadków Lotniczych, że ten wywiad, relacja jest albo spreparowana, albo kontrolerem loty był jakiś przypadkowy piechur z „sybirskiej obłasti”, któremu kazano wdrapać się na drabinę z lornetką, którą później nazwano „wieżą kontrolną”. To coś nieprawdopodobnego, o czym mówi ten człowiek.

Polskie załogi lotów specjalnych, a z takim mamy tutaj do czynienia, to elita, najlepsi z najlepszych i pomimo problemów z wiekiem, stanem maszyn rządowych oraz kilkunastoma przetargami na nowe maszyny, które zakończyły się wyborem na szczeblu podstawowym, a torpedowane były na szczeblu centralnym, ludzie ci dają sobie doskonale radę latając nawet w skrajnych warunkach starym sprzętem. Ręczę za to, że piloci – lotnicy znają języki obce.

Bez tej umiejętności nikt z dowództwa nie pozwoliłby im zasiąść za sterami nawet asom lotnictwa pasażerskiego z „milionem” wylatanych godzin! Tłumaczenie, że pilot miał problemy z rosyjskimi liczebnikami jest zwyczajną bzdurą. Piloci biegle posługują się językiem angielskim, który obowiązuje w każdej strefie, w obszarze każdego państwa na świecie. W tym języku z pilotami porozumiewają się również kontrolerzy. Jest dopuszczalne, że, jeżeli piloci znają język kraju, do którego odbywają lot mają prawo właśnie w nim rozmawiać z kontrolerami. Obawiam się, że na lotnisku w Smoleńsku nie piloci mieli problem ze zrozumieniem, a ów Wańka, który stał z lornetka w garści i nie bardzo wiedział, co zrobić z polskim samolotem pełnym vipów.

Słowem, moim podstawowym zarzutem jest niedbalstwo, niechlujstwo strony sowieckiej, która niedopełniła obowiązków gospodarza. I nie może być usprawiedliwieniem strony goszczącej, że nie była to oficjalna wizyta głowy tak wielkiego państwa, którym bez wątpienia jest Polska.

Moją dywagacją pozostanie ta, która dotyczy niezwykłej jak na sowieckie warunki staranności i otwartości przy obecnych, jakże smutnych czynnościach związanych z wyjaśnieniem całego zdarzenia.

Kontroler lotniska wypowiedział jedną, bardzo ważną kwestię, która dotyczyła ilości podejść do lądowania. Sprawdzają się moje przypuszczenia – było tylko jedno! Koniec, kropka.

Obejrzyjmy na fotografii satelitarnej sytuację z godziny 08:56.

Na zdjęciu widoczna jest prawa część lotniska, od której pilot zdecydował się na przyziemienie. Prawa, mniejsza kropka wskazuje miejsce, gdzie samolot zahaczył skrzydłami o drzewa. Prosta przedstawia ostatni odcinek, gdzie następuje impakt. Lewa, większa kropka to miejsce rozczłonkowania samolotu.

Czytelniku, zwróć uwagę na bliskość zabudowań, porównaj prawą część przedstawionego na omawianym obecnie zdjęciu z całą perspektywą (fotografia powyżej) lotniska. Pilot podchodzi do lądowania całkowicie błędną ścieżką podejścia, ma złą wysokość (polscy świadkowie zeznają, że samolot leciał na minimalnej wysokości, wielokrotnie powtarzają, że silniki samolotu „pracowały dziwnie”), zły kierunek. Obawiam się, że w wyniku błędnych procedur lotniskowych pilot dokonał niemożliwego! Prawdopodobnie stanął przed wyborem swojego życia, czy poświęcić załogę i pasażerów, czy zabić kilkaset osób – mieszkańców Smoleńska. Czy był sprawcą, czy bohaterem? Tego prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy.

To prawda, że kapitan Tupolewa był młodym oficerem, miał zaledwie 39 lat, jednak nie oznacza to, że był mniej doświadczonym, to strasznie krzywdzące stwierdzenie. Uważam, że nie bez przyczyny wybrano właśnie tego pilota, prawdopodobnie jego umiejętności, refleks, opanowanie, zdecydowało o tym, że dowództwo do tego lotu wytypowało właśnie jego.

Ktoś, kto czyta te słowa zastanawia się zapewne, dlaczego tak bronię załogi. Odpowiem na to pytanie słowami specjalisty, dla mnie to autorytet.

Oddajmy na chwilę głos panu Ryszardowi Drozdowiczowi z Laboratorium Aerodynamicznego Politechniki Szczecińskiej :

„Jako pilot oceniam, że sugerowany w mediach błąd pilota jest mało prawdopodobny. Na podejściu do lądowania nie wykonuje się żadnych manewrów typu silne przechylenie lub nagłe zmiany prędkości. A takie silne przechylenie zauważyli świadkowie. Pilot wykonał dodatkowe kręgi nadlotniskowe, aby upewnić się, co do warunków lądowania i na tej podstawie podjął uzasadnioną decyzję o lądowaniu. Nieprawdopodobne też jest, aby doświadczony pilot wraz z drugim pilotem pomylili się co do wzrokowej oceny wysokości, nawet w przypadku awarii przyrządów, która jest również nieprawdopodobna. Należy tutaj zauważyć, że mgła jest na ogół z prześwitami i przy dziennym świetle nie stanowi istotnej przeszkody do wzrokowej oceny warunków lądowania. Okoliczności wskazują jednak na poważną awarię lub celowe zablokowanie układu sterowania. Taką blokadę można celowo zamontować tak, aby uruchomiła się przy wypuszczeniu podwozia lub klap bezpośrednio na prostej przed lądowaniem. Przy blokadzie klap lub lotek na prostej katastrofa była nieunikniona, gdyż pilot nawet zwiększając nagle ciąg, nie był w stanie wyprowadzić mocno przechylonej ciężkiej maszyny, mając wysokość rzędu 50-100 m i prędkość rzędu 260 km/h”.

(...)

no comments

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A gdzie u pana Fryckowskiego jest mowa o sabotarzu?

http://mariusz.fryckowski.salon24.pl/170097,mozliwe-przyczyny-katastrofy-samolotu-rzadowego-tupolew-154m

Tu-154 o numerach bocznych 101 przeszedł pół roku temu generalny remont, którego dokonali świetni specjaliści – diagności z Rosji. Oglądałem fotografie tej maszyny w trakcie remontu, a właściwie to, co z niej zostało. To praktycznie nowa maszyna, która poddawana była naprawom pod ścisłym nadzorem polskich specjalistów. Między baśnie można włożyć spekulacje o tym, że w trakcie napraw i wymiany części, dokonano sabotażu, zakładano podsłuchy. To brednie dobre dla mediów, które szukają taniej sensacji. To był uczciwie przygotowany samolot, który pierwotnie miał służyć aż do roku 2016, i zapewne służyłby, gdyby nie sobotnie jakże tragiczne w skutkach zdarzenie.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#55154

"I wtem wielki ptak metalowy upadnie,
a na nim znajdować się będą osoby ważne kraju niezwyciężonego,
a na kraj ogarnięty chaosem i żałobą, wrogi najeźdźca ze wschodu uderzy.
Żelazny ptak rozdzieli dwóch braci..."
Nostradamus

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#55158

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#55177

Jeśli uczciwie zostaną zebrane dowody, dokładnie odtworzone okoliczności tam, jak również w Polsce, wszystkie okolicznosci przygotowywania tej podróży, kompletowania listy, sprawdzenie "trzykrotne" ludzi mający dostęp do samolotu przed odlotem, nie wolno niczego zaniechać. Pamiętajmy, że agentura w Polsce jest tak duża, że żadna lustracja ich nie ujawni. Kiedyś napewno dowiemy się prawdy. Na dzisiaj prawda może być poprawna politycznie. Poczekajmy!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#55198

Czym innym jest pozwolenie na lądowanie, a czym innym jest pozwolenie na podejście do lądowania! W tym przypadku była tylko jedna próba podejścia do lądowania, która zakończyła się katastrofą! Nie było ani dwóch ani tym bardziej czterech! Jeszcze raz powtarzam co innego pozwolenie na lądowanie a co innego pozwolenie na podejście do lądowania. Pozwolenie na podejście samolot prezydencki dostał od rosyjskich kontrolerów lotu! Było tylko pozwolenie na podejście do lądowania, a nie pozwolenie na lądowanie, to jest zasadnicza różnica. Na dodatek było tylko jedno podejście. Nikt nie mówił o pozwoleniu na lądowanie, po nieudanej próbie podejścia do lądowania, tzn gdy piloci nie mają bezpośredniego kontaktu z ziemią odchodzą od podejścia. Tak było uzgodnione z kontrolą lotów na lotnisku w Smoleńsku. Po nieudanym podejściu do lądowania samolot prezydencki miał się udać na lotnisko zapasowe!

 

Tak się dzisiaj wypowiadali polscy piloci, koledzy dowódcy samolotu prezydenckiego, wypowiedź tą usłyszałem w dzisiejszym programie "Ekspres reporterów" w telewizji publicznej!

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#55210