LAWINA RUSZYŁA...

Obrazek użytkownika fotoamator
Kraj

Wczoraj, po powrocie z planowanego pobytu w miejscu, w którym człowiek dowiaduje się, że nic nie jest tak zbawienne na zdystansowanie się od rzeczywistości jak choroba, włączyłem telewizor, którego nie oglądałem od kilku dni. Na pierwszy ogień poszły „Wiadomości”, a potem program, w którym tuzy dziennikarstwa , stojące po przeciwnych stronach „barykady” spotkały się na publicznej debacie o tzw. dziennikarstwie niezależnym, które , w domyśle, zostało „zawłaszczone” przez prawą stronę sceny politycznej. W debacie brał m.in. udział Rafał Ziemkiewicz, który za wszelka cenę chciał przekonać stronę mediów reżimowych do swoich, skądinąd racjonalnych i logicznych tez.

Jednak, że debata miała miejsce również w reżimowej telewizji publicznej (czyt. prostytuującej się), dziennikarz prowadzący rozmowę robił wszystko, aby dominacja strony reżimowej w  dwustronnie prowadzonej wymianie zdań i  jednostronnym rechocie „Gówno Prawdy” była wyznacznikiem POprawności światopoglądowej. Tak więc debata, która z założenia miała być wymianą opinii na temat poważny, z którego wynikają daleko idące wnioski, dotyczące zarówno umiejscowienia niezależnych mediów w przestrzeni publicznej, jak również ich definicji, przekształciła się w rechot z jednej strony i dość nieudolne próby tłumaczenia z drugiej.

Rafał Ziemkiewicz chyba nie do końca rozumie sens starego przysłowia „Nie rzucaj pereł przed wieprze” bowiem uznał chyba, że rozmowa będzie toczyć się na tych samych płaszczyznach aksjologicznych, lecz jak należałoby się spodziewać – nie może szczęka rozmawiać z kolanem, bo z tej dysputy nic nie będzie.

Nie wiem, w jaki sposób umawiane są takie spotkania, ale dobór adwersarzy był, co najmniej, karkołomny. Być może, gdyby siły rozmówców były porównywalne i naprzeciwko Piotra Najsztuba zasiadł nie kto inny tylko Wojciech Cejrowski, to scenariusz byłby bardziej nieprzewidywalny, a już na pewno cyniczny grymas na twarzy trójki (a w zasadzie czwórki – licząc prowadzącego) proreżimowych błaznów zniknąłby jak „mgła nad Siewiernym”

Z niesmakiem wyłączyłem telewizor bo miałem już dość tego wyreżyserowanego widowiska…

Problem jednak pozostał, bowiem nie jest to pierwszy raz, gdy osoby, które „ w słusznej sprawie” próbują w mediach odkłamywać rzeczywistość zostają wmanipulowane w spektakl, w którym z góry wiadomo, kto jest „kierownikiem planu”. A trzeba mieć niesłychanie twarda skórę i silną osobowość, aby umieć odpowiednio zareagować na plucie w twarz i  zamiast ciągle wycierać policzki odpowiedzieć jedynym słusznym sposobem – walić w mordę zanim przeciwnik zdąży nabrać śliny.

Zupełnie nie rozumiem tych prób pokazywania swoich racji, dokonywanych raz po raz, przez dziennikarzy, uznawanych za niezależnych, lub prawicowych polityków, na gruncie powszechnie znanych miejsc przestrzeni medialnej, kontrolowanej przez nieprzyjazne środowiska związane z establishmentem. Od razu przychodzą mi na myśl „okrągłostołowe” reminiscencje, w których „pakt z diabłem” został uprzednio przygotowany, poprzez takie właśnie zachowania i kompromisy stron uznawanych do tej pory za dwa przeciwne bieguny.

Czy zamiast „paktować z diabłem” nie należałoby całkowicie odciąć się od jakichkolwiek kompromisów, uznając, że w chwili obecnej jakakolwiek próba dialogu oznacza jedynie słabość. Nie rozumiem, dlaczego nasi prawicowi politycy i niezależni dziennikarze w ogóle rozmawiają, lub udzielają wywiadów aparatowi kłamstwa i manipulacji, jakim są praktycznie wszystkie publiczne media, oraz większość znienawidzonych przez rozumne społeczeństwo mediów prywatnych. Dlaczego przedstawiciele opozycji w ogóle pojawiają się w tych mediach i  dyskutują, narażając się na ataki ze strony „ferajny dziennikarskiej” zaprawionej w bojach, która niczym nie różni się od typowych internetowych trolli, oprócz tego, że nie występuje anonimowo.

Dla mnie większość rozmów powinna skończyć się po pierwszej chamskiej lub zmanipulowanej zagrywce ze strony dziennikarza. Zamiast tego opozycja nadal występuje  jako rekwizyt u Gugały, lub Lisa, albo wchodzi do studia TVN.

To „cienka, czerwona linia”, której przekroczenie może zbyt wiele kosztować…

Należy w końcu to powiedzieć, jasno i wyraźnie. Wszyscy ci, którzy współpracują z obecnym reżimem Tuska lub działają w jego imieniu są takimi samymi zdrajcami Polski jak członkowie tego reżimu, którzy sprzedają Polskę za judaszowe srebrniki. Należą do nich politycy i dziennikarze, ale także samorządowcy i urzędnicy, pisarze i nauczyciele. Należą do nich wszyscy ci, którzy zgadzają się na podporządkowanie Polski państwom historycznie i obecnie nieprzyjaznym naszej ojczyźnie. Czy żołnierzom AK, powstańcom warszawskim, i przeważającej części społeczeństwa polskiego przyszłoby na myśl paktowanie z okupantem, lub kolaborantami podczas II Wojny Światowej ?

„Tylko świnie siedzą w kinie” – paralelę tego powiedzenia polecam politykom opozycji i niezależnym dziennikarzom, którym wydaje się, że nie ma obecnie podobnego zagrożenia, co kilkadziesiąt lat temu, choć powinni wiedzieć, że przeczą temu historyczne odniesienia. Jest szansa na zmianę naszej rzeczywistości, jednak rozmowy z „katem” polskiej racji stanu nie prowadzą do niczego. Szansa ta jest blisko, tak blisko, że widac już strach w oczach niektórych prominentnych polityków. Apel o nieorganizowanie manifestacji podczas Euro jest wyraźnym sygnałem strachu władzy. Ale są również inne symptomy – rozbiegane oczy ministra Nowaka – rzecz bezcenna, zaszczuty Niesiołowski, nie panujący nad nerwami – niczym wściekły pies bojący się klatki rakarza, Tusk organizujący częste wyjazdy zagraniczne, byleby nie być w Warszawie – znamienne, czyżby już szukał azylu, gdy przyjdzie czas „niezadowolenia narodu” ?

Jak widać, metody prania mózgów nie sprawdzają się i na nic się zdadzą ograne piarowskie zagrywki. Król jest nagi, co widzą już wszyscy. Nie potrzeba już nic nikomu tłumaczyć, bo lawina ruszyła i nabiera rozpędu…

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

fotoamator:

/.../  Z niesmakiem wyłączyłem telewizor bo miałem już dość tego wyreżyserowanego widowiska…

_________

Blad, Fotoamatorze.

Ziemkiewicz z Karnowskim wytrwali wsciekly atak lewactwa, a pod koniec programu przystapili do kontrataku ;)

I wygrali te konfrontacje - trzech na dwoch, a w zasadzie czterech na dwoch, bo ciemny TYP - Dabrowa wspomagal michnikowe saloniarstwo !

reasumujac - dziennikarstwo niezalezne zdecydowanie gora !

 
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

baca.

#255945

   No gdzie, przyjmą taką zdradziecką kanalie?  Korea północna ze swoimi sałatkami z trawy  ostatnią deską ratunku.    _____________________________________________________________    W Bogu,nie ma klęski. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#256108