Życie wewnętrzne publicysty GW

Obrazek użytkownika grzechg
Kraj

Jak to ciężko może być tam w środku „Salonu”... Wstajesz rano, pogodny i uśmiechnięty, dzwoniła już Dominika Wielowieyska i Smoleński Paweł z GW, a tu nagle krótka połajanka, że Wy się Wojciechu nie staracie, że Salon spisze Was niedługo na straty, że jak nie wykażecie się europejską dumą, to skończycie w „Faktach i Mitach”, albo w biuletynie PO. No i dzień do ...... Niczym niezakłócona w nocy praca neuronów zaczyna szwankować. Neurony szukają w mózgu Wojciecha tematu i go znajdują, bo nie trafiły na byle jaki mózg. Trafiły na mózg redaktora gazet wielu, a teraz publicysty tej jedynej. I wyszukały w mózgu czuły punkcik prawicy: patriotyzm. Wojciech aż podskoczył z radości. To temat na czasie – myśli sobie. Odkurzyli tę Wiznę, tych 720 polskich żołnierzy, którzy walczyli przeciwko czterdziestotysięcznej armii Guderiana, to ja im w takim razie przyłożę. Czepia się PiS, że władza nie uczciła jak należy Wizny, to ja skończę wreszcie z tym histerycznym patriotyzmem. Być może tak właśnie było z samotną szarżą neuronów Maziarskiego.

Jak działa taki mózg filotuska, mózg na miarę naszych możliwości i naszych czasów? To jest doprawdy interesujące. Jakie połacie ma znieczulone, ze widzi tylko tyci, tyci. Tylko tyle, żeby poczuć klepnięcie po plecach. To opcja redaktora Maziarskiego dominuje w polskim życiu publicznym i polityce od ponad dwudziestu lat, to tacy ludzie jak on narzucają Polakom wizję kraju bez tradycji i historii, bez walki o wolność, a jeśli już mowa jest o walce, to tylko tej, która bliska jest sercu lewicy laickiej, czyli walka z polskim szowinizmem i nacjonalizmem. Nikt go co prawda nie widział, ale to nie dowód, że go nie ma. Maziarski z pasją wziął się za bitwę pod Wizną we wrześniu 1939 roku, by rozprawić się z polskim patriotyzmem. „Najwyższa pora powiedzieć głośno: histeryczny i autodestrukcyjny model polskiego patriotyzmu kwalifikuje się na śmietnik. Nie jest nam dziś do niczego potrzebny”- pisze WM na łamach „Gazety Wyborczej”.

Można mieć krytyczne spojrzenie na Polski Wrzesień 1939, można w ogóle nie lubić naszego patriotyzmu, Polski, Polaków, nawet będąc nim, tak jak Palikot. Wojciech Maziarski, w 1939 roku, byłby jak mniemam z wymowy jego tekstu, działaczem Komunistycznej Partii Polski, stojącej na straży wizji Polski i Europy nakreślonej przez Różę Luksemburg. Skoro tak postrzega heroiczny czyn polskich żołnierzy, to tylko w KPP znalazłby dla siebie miejsce 75 lat temu, nie gdzie indziej. Tylko w tej opcji zrealizowałby się ideowo w stu procentach.

Nie to jest jednak najbardziej żałosne w tekście publicysty GW, że niezwykła odwaga i honor oficerski kojarzą mu się z destrukcją. Być może sam jest nią silnie dotknięty. Żałosne jest to, że tamtym wielkim chwilom polskiego patriotyzmu przeciwstawia swoje żale nad fatalnym stanem polskiej nauki, za który nikt tak bardzo, jak właśnie opcja Maziarskiego jest odpowiedzialna. Pisze bowiem, że dziś wyzwaniem dla Polski (w domyśle wyrazem nowoczesnego patriotyzmu) powinno być sięganie przez nas po europejskie granty na projekty badawcze i sam przyznaje, że to obciach zdobyć tylko jeden na 536 przyznanych. To jest dla mnie szczytem zaślepienia Wojciecha Maziarskiego. Jakby nie zauważył, jakie kręgi polityczne i opiniotwórcze decydowały o polityce wobec polskiej nauki w ostatnich dwudziestu latach. Nie były to, o czym dobrze wie, kręgi prawicowe. Przez dwie dekady nie stworzono żadnych mechanizmów do nawiązania korzystnej i ścisłej współpracy świata nauki i biznesu. Mleko już dawno się rozlało, a Wojciech Maziarski dziś nad tym mlekiem dopiero ubolewa. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że jedynym celem publicystyki Maziarskiego jest on sam. Kiedy widzi komentarze do swoich chorych tekstów, dopiero wtedy przeżywa histeryczną radość, radość tak wielką, że gotów byłby sam uderzyć ze swoim piórem ostrym jak szabla czekisty na prawicowe hordy Polaków. I kto tu w takim razie ma problem ?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

30 czerwca br. pisałem na blogu
http://niepoprawni.pl/blog/6583/syndrom-szabas-burka
na temat rzetelności dziennikarskiej "redachtorów" z GW.
Nihil novi, ale ode mnie masz 10.
Pozdrawiam, Satyr

______________________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta" (ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#290344