Michał Kamiński w TV OIOM

Obrazek użytkownika grzechg
Kraj

Michał Kamiński na TV OIOM –ie czuje się coraz lepiej i w zasadzie nie bardzo wiadomo, co tam jeszcze robi, skoro zdrowie mu dopisuje, twarz pełna, wynagrodzenie w Parlamencie Europejskim całkiem niezłe, koncepcji politycznych w głowie co nie miara, paliwa antypisowskiego i inteligencji mu nie brakuje, więc pytanie o jego obecność na OIOM –ie wydawałoby się zasadne. Przecież pracy w Brukseli nie brakuje, a i w Starsburgu coś można od czasu do czasu chlapnąć, co miłe by było dla uszu Donalda Tuska. Europa potrzebuje Michała Kamińskiego, ale on uważa, że potrzebuje go Platforma i Polska. Dlatego jeszcze długo będzie pozostawał na politycznym podtrzymaniu przy życiu u swojego znajomego, redaktora Andrzeja Morozowskiego. „Tak jest” w TVN 24 to specyficzny program telewizyjny, który poza dziennikarzami gromadzi kilku tak zwanych stałych komentatorów, którym TVN 24 ładuje baterie. Z OIOM-u w TVN korzystał skutecznie przez długie miesiące Leszek Miller, stałymi bywalcami są Jan Krzysztof Bielecki, prof. Jerzy Dudek czy prof. Józef Oleksy, który tym różni się jednak od Michała Kamińskiego, że karierę polityczną najwyraźniej już zakończył, a teraz zajmuje się naukowo zakrętem, na jakim znalazł się kapitalizm. Były spin doktor sam potrzebuje opieki spin „redoktora” Morozowskiego, który w swoim programie wskrzesza czasami upadłych polityków niczym dr Frankenstein. Europoseł Michał Kamiński bez seansów w TVN 24 byłby już na krajowej scenie politycznej bez wątpienia politycznym trupem, a tak wpada niemal co tydzień na TV OIOM Morozowskiego i żyje. Że to tylko około 220-230 tysięcy widzów, mniejsza z tym, liczy się każdy kamyczek wrzucony do ogródka Prezesa PiS. No i liczba wejść na antenę. Pytanie Morozowskiego jest niczym zapłon, tłoki mózgowe europosła zasilone antypisowskim paliwem najwyższej próby (99 pisożernych oktanów) uruchamiają proces myślowy, a ten daje verbum, które pali, kłuje i rozszarpuje pisowską narrację. Zdaniem Michała Kamińskiego żadnego zamachu nie było, to jest oczywiste, a rząd „trochę  lekko potraktował Katastrofę Smoleńską, za szybko przeszedł nad nią do porządku dziennego” - cytuję niemal dosłownie słowa europosła wypowiedziane na politycznym OIOM-ie.

 

 

           Można uważać, że TU –154 leciał i tak sobie spadł, bo samoloty spadają, choć to jedyny taki przypadek w najnowszych dziejach świata, można nawet nie lubić już swojego dawnego szefa, ale można zachować też klasę i nie obkładać go przy każdej wizycie w studiu z lewa i z prawa, wyciągać co się da z kuchni politycznej (subiektywnie rzecz jasna) i powtarzać dokładnie te same formułki, które zwalczało się samemu latami z pozycji pisowskich. Być może Michał Kamiński jako pisożerca zapracuje sobie w końcu na jakiś stołek, na jakąś listę partyjną w wyborach, może go przygarnie Platforma, jeśli przetrwa na wizji najbliższe lata. Można i słusznie zapytać, po co w ogóle pisać o polityku na aucie, który ratuje się występami w stacji, która go nie tak znowu dawno zwalczała, a dziś jest jak ciepła podusia, do której można przytulić główkę? Bo to jest choroba polskiej polityki, choroba wielu polityków, którzy po zmianie barw politycznych, bez pardonu atakują dawną formację lub jej szefa, nierzadko wręcz opluwając go od stóp do głów. Michał Kamiński jest wzorcowym przykładem takiej postawy. Kilka zdań z wywiadu dla „Wprost” o swoim dawnym szefie: „Gigantyczny kompleks i rozbudowane ego. To piorunująca mieszanka. A na dodatek ma syndrom męża, który latami podejrzewał żonę o zdradę bez żadnych podstaw, z jej życia czyniąc piekło, aż w końcu zaczęła go zdradzać”. Jaka finezja..... Jeśli do kogoś nie trafia ta argumentacja, niech pomyśli, co sądzi o swoim koledze, z którym pracował kilka lat, z którym dzielił swoje troski zawodowe i rodzinne, a teraz ten przypisuje mu najgorsze cechy i szydzi z niego na każdym kroku. Dla Michała Kamińskiego rząd trochę lekko potraktował sprawę Smoleńska. Przydałoby się w popularnym „Miśku” więcej pokory wobec bliskich ofiar, które czekają na wyjaśnienie przyczyn katastrofy i niech Michał Kamiński cieszy się, że jego los tak lekko na razie traktuje. W brytyjskiej demokracji, która tak fascynuje europosła, w poważnej polityce byłby już do końca życia spalony. Ale na jego szczęście ma TV OIOM Morozowskiego i czas by w końcu ktoś go przygarnął.    

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

do poziomu kolegi z ZChN-u - niejakiego Niesiołowskiego

**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
[ts@amsint.pl]

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#244186