Kolorowe bagno systemu

Obrazek użytkownika grzechg
Kraj

Artyści są dziś jak żołnierze w koszarach, zawsze gotowi do walki. III RP będzie do końca „wyciągać” ich z teatralnych i kabaretowych koszar, z planów filmowych, by ratowali d*** temu systemowi. Tu mały wtręt. Obecny SLD, czyli postkomuniści (nie poststaliniści), chce roku Edwarda Gierka. W takim razie, może poststaliniści i ich spadkobiercy zażyczą sobie roku Bieruta lub Bermana. Ktoś z „pijarowców” szepnął zapewne Leszkowi Millerowi, że można na tym pojechać w rankingach, no i jest temat. Swoją drogą, to co Edwardowi Gierkowi można osobiście zapisać na plus samo się broni. System wtedy był bardziej samodzielny politycznie i aż tak wielkiego poświęcenia od ludzi sztuki dla siebie nie potrzebował. Wielcy aktorzy pomachali rękami władzy ludowej na trybunie, kilku weszło do Sejmu głosić pochwałę socjalizmu, kilku dostało ordery, ale tego rewolucyjnego wręcz, typowo stalinowskiego zaangażowania nie było. Uprzedzając krytykę, że to nadużycie, używać słowa „stalinowskiego”, wyjaśniam, że tylko wtedy i tylko teraz zdarzają się wśród artystów tak ciężkie przypadki wręcz uwielbienia dla władzy i systemu, rodem z lat pięćdziesiątych. Dziś wielu ludzi kultury macha Donaldowi Tuskowi codziennie, machaniem zaczyna każdy dzień swojego celebryckiego życia, machaniem kończy, choć pochodów pierwszomajowych już nie ma.

Artyści (nie wszyscy oczywiście) będą machać aż do upadku systemu, będą robić to, bo to jest biznes, to jest interes i niezła kasa. Młoda dziennikarka, na co dzień obcująca z tymi wszystkimi wielkimi gwiazdami, opowiada mi o tym, ze kultura jest całkowicie upolityczniona i przesiąknięta biznesem, szemranymi układami, i że ją to wprost przeraża. A to przecież działa tak już długie lata, nasiliło się natomiast w sposób niewyobrażalny za rządów Tuska. Jacyś twórcy od banalnych komedyjek dla lemingów, typu Andrzej Saramonowicz, będą pluć na Kaczyńskiego i Polaków, będą obrażać starszych, modlących się ludzi, będą znieważać symbole religijne i Kościół, będą drwić z Katastrofy Smoleńskiej i nawoływać do przerobienia wraku TU –154 M na widelce i nożyki do golenia. Tak zwani ludzie kultury i sztuki będą zachowywali się coraz bardziej podle, bo walka klasowa na poziomie kulturowym za rządów PO zaostrza się niebywale. Różni artyści będą więc coraz bardziej unurzani w kolorowym bagnie III RP, ale ponieważ jest ono kolorowe i się świeci wieczorem, będą mówili, że żyją w fajnej Polsce.

Jak nie Kondrat to Wojewódzki, jak nie Wojewódzki to Hołdys, jak nie on to Olbrychski. Tak to się kręci, artyści w służbie partii to przecież nic nowego w Polsce. Oni sami uważają, być może słusznie, że jak system się w końcu zawali, to przecież oni znów będą tylko aktorami, a nie „Lisusami”. Znów będą tylko grać na scenie, dla ludzi, no może z wyjątkiem winiarza. Jeśli Jakub Berman został po latach człowiekiem o skomplikowanej naturze, o dramatycznych osobistych losach, to dlaczego taki aktor, co nie był przecież zbrodniarzem, ma znowu nie zasiąść na artystycznym Olimpie. Oni zresztą już teraz zrobili z siebie nietykalne bóstwa, coś na kształt politycznej ikony Władysława Bartoszewskiego. Nie wolno, nie można pisnąć złego słowa, bo jest obraza boska. A system od razu cię ukamieniuje. Nasi artyści są jeszcze lepiej umocowani i powiązani z systemem, niż aktorska kasta lewaków z Hollywood. III RP żywi ich jeszcze lepiej niż Edward Gierek. Najlepsze są wynurzenia niektórych artystów, jak ciężko im się żyje. Temu brakuje na sushi, tamtej na kreację od Zienia, po prostu bieda, bieda i nędza. Ona już nie ma na weekend w SPA, po prostu szok.

Artyści mają w Polsce swoją dodatkową ważną misję: obrona III RP. Dziś do walki ruszył Stanisław Tym, sprawdzony zawodnik. Ulubieniec mainstreamu, a w czasach Gierka, taki mały rewizjonista. Stanisław Tym próbuje prostować Kościół w felietonie na łamach „Polityki”, w reakcji na słowa, które podczas paserki w Gdańsku wypowiedział Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź: „Świat pełza w zaprzaństwie i samobójstwie duchowym”. Sama prawda. Satyryk przyrównuję sytuację Kościoła w Polsce do sytuacji władzy w PRL-u, czyli do komunistów, którzy zwalczali wiarę, w czym nie do końca się nie myli, bo Kościół dziś jest podzielony i część hierarchów, zupełnie otwarcie broni polityki Platformy, jeśli nie publicznie, to w prywatnych dysputach, albo mówiąc wprost stoi po stronie władzy. Tymowi chodzi oczywiście o inny Kościół, ten nieposłuszny systemowi. A mi z kolei nie chodzi w sumie o sam felieton Tyma, bo cóż znaczy kilka zdań w tygodniku opinii. Chodzi o jego namolne powielanie na wielu portalach, czyli o ten rezonans, jaki on dalej wywołuje. Tak to działa od lat. Rano, krótka niewinna wypowiedź dla TVN 24, a wieczorem huczy już cały mainstream, cała Polska. Kondrat w Onecie i na całym świecie.... Gdyby to było przynajmniej coś odkrywczego, niebanalnego, ale to są ciągle te same zdarte płyty. Tak jak u Tyma, który użala się nad obywatelami „niewłaściwej” płci i zaglądaniu pod kołdrę. Ci natomiast, czyli ludzie o innej orientacji seksualnej (znam co najmniej kilku), mają dokładnie w czterech literach użalanie się artystów i satyryków oraz innych lewaków na ich ciężki los. Żyją w swoich związkach jak inni ludzie, mają gdzieś kolorowe, nadymane parady i lewaków też mają gdzieś jak najbardziej. Ciekawe kogo w tym tygodniu spuszczą jeszcze ze smyczy, bo ławka chętnych do szczekania coraz krótsza. Nic dziwnego, szkapina Tuska jest wychudzona, już ledwo lezie. No, a przed chwilą dosłownie (krótko po 18 –tej) rezygnuje ze stanowiska szef ABW Krzysztof Bondaryk. Przegrupowanie?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Z całym szacunkiem dla autora , ale jakim prawem zalicza Hołdysa , Wojewódzkiego , Tyma i inną swołocz w poczet artystów ? :) . Pozdrawiam :)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

TYBERIUSZ

#318463