Jak walczyć z korupcją?

Obrazek użytkownika Spitfire
Kraj

Serca młodzieży w latach 90 podbijały rozmaite gadżety. Wśród nich były na przykład: przenośne gry na baterie R6 z tetris'em w środku, wodoodporna do 30-centymetrowego zanurzenia latarka patrol, laserowe wskaźniki, kolorowa sprężynka z plastiku (która "sama" potrafiła schodzić po schodach), kauczukowe piłki, świecące joja i tak dalej. Wśród tych gadżetów były także falsyfikaty pieniędzy. Te ostatnie zwykle kupowało się po to aby dla kawału rzucić je na ulicę. We wczesnych latach 90 a przede wszystkim w czasach PRL-u młodzież miała podobną zabawę, która polegała na rzuceniu na drogę starego portfela, który był przywiązany do żyłki. Przechodzień zwykle radował się na widok szczęścia, które go spotkało w tych trudnych czasach, a tu nagle okazywało się, że nie ma tak dobrze. Taka podpucha działała niemal zawsze.

Swego czasu sam miałem okazję wraz z kolegami robić takie psoty. Dzisiaj nie wygląda to poważnie, ale kiedyś to było kiedyś. (: Pewnego razu w nasze ręce wpadły całkowicie legalnie zakupione w kiosku falsyfikaty o nominale 100zł. Po odpowiednim złożeniu pieniądza znikała jego tylna biała część oraz napis z przodu ostrzegający o jego fałszywości. Tak przygotowany banknot rzuciliśmy na ulicę i zaczęliśmy obserwować z ukrycia kto się da nabrać...

Po kilku chwilach przed fałszywym banknotem zatrzymała się jakaś emerytka. Starsza babcia, chodząca już o lasce. Powolnym ruchem wsunęła ona laskę pod pachę i zaczęła się schylać po wypatrzony pieniądz. Robiła to tak powoli, że jej ruch zdawał się trwać wieczność. Banknot był już niemal w jej dłoni gdy wtem podbiegła jakaś młoda, bardzo ładnie ubrana kobieta i zwinęła emerytce banknot sprzed nosa, aby po chwili truchtem zbiec z miejsca zdarzenia. Jakież wielkie było nasze zdziwienie. Na początku nawet nikt z nas się nie zaśmiał, bo wszyscy staliśmy się świadkami ogromnej ludzkiej podłości. Historia ta nie miała takiego dobrego zakończenia jakby to mogło się wydawać. Owszem złodziejka się nażarła swojej chciwości i musiało być jej głupio, jednak jako dzieci nie byliśmy na tyle inteligentni aby powiedzieć emerytce czym tak naprawdę był ten banknot. Ogromna szkoda.

Po tej krótkiej opowieści o chciwości ludzkiej zamierzam przejść do rzeczy, czyli to tytułowego pytania - Jak walczyć z korupcją?

Otóż uważam, że niezwykle skuteczną metodą walki z korupcją są policyjne prowokacje wymierzone w polityków i urzędników. Policja powinna mieć pełne prawo do organizowania rozmaitych podpuch tak aby urzędnik (czy też polityk) nigdy nie miał pewności czy rozmawia z policją czy z nieuczciwym biznesmenem. Jako obywatel od urzędnika i polityka wymagam bowiem tego aby ponad wszystko był uczciwy. Nawet wobec realnej obietnicy złotych gór za drobną przysługę powinien pozostać niewzruszony i natychmiast zgłosić ten fakt na policję. W Polsce nie powinno być miejsca dla nieuczciwych polityków i urzędników, którym marzy się zbicie szybkich fortun na łapówkach. Policyjne prowokacje wyłapują i tępią takich niczym chlor w basenie zarazki. Policyjne prowokacje sprawiają, że wszyscy politycy i urzędnicy będą musieli być uczciwi.

Nie da się takiego zachowania wymusić w sposób inny niż organizowane co jakiś czas policyjne prowokacje. Dasz się złapać - to koniec! Nie dasz się złapać - to dostaniesz premię i to niezbyt dużą! Wydawałoby się, że takie prowokacje są śliskie moralnie. Prawda? Przecież na obietnicę 20 tyś. złotych skusiłby się każdy Kowalski.

Naturalnie, że każdy pracujący w Biedronce i zarabiający 1000 złotych Kowalski dałby się na takie coś skusić. Jednakże jeśliby zarabiał tyle co polityk albo wpływowy urzędnik to wątpię. To jest ta różnica. Pomiędzy zarobionym przez Kowalskiego 1000 złotych a zarobionymi przez polityka np. 5000 złotych jest niemal przepaść. Kowalski by się skusił bo nie ma pieniędzy, lecz skorumpowani urzędnicy je mają, a dają się skusić dlatego, że chcą ich mieć jeszcze więcej. Uważam więc, że organizowane co jakiś czas policyjne prowokacje są w stanie wytępić korupcję. Świadomość ich istnienia kazałaby każdemu nieuczciwemu urzędnikowi i politykowi zastanowić się 10 razy zanim odważy się coś komuś załatwić.

To powinien być pierwszy krok w drodze do oczyszczenia Polski z wszechobecnej korupcji. Zaraz w rankingu Transparency International awansowalibyśmy przed Surinam. (:

Tymczasem co robi Platforma Obywatelska w walce z korupcją?

"Posłowie w oświadczeniach majątkowych nie będą ujawniać pożyczek od prywatnych osób - to pomysł marszałka Komorowskiego" (Rzeczpospolita). Czyli pewnie tajnych bezzwrotnych pożyczek w wysokości 1 miliona złotych również nie trzeba będzie ujawniać. Skandal goni skandal! Jak tak dalej pójdzie to w rankingu Transparency International znajdziemy się na ostatniej pozycji, ku uciesze wszystkich nieuczciwych polityków i urzędników.

http://www.rp.pl/artykul/372167_PO_utrudni_walke_z_korupcja_.html

PS Myślę, że w Polsce o wiele częściej powinno się mówić o korupcji. To temat nieco zapomniany, jednakże nadal nie pozbyliśmy się korupcji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

służby publicznej buduje właściwe zachowania. To ludzie etycznie bezkompromisowi!
No i wiara. Wiara prawdziwa, ogólnospołeczna -że to ma sens!
Że warto mieć taki horyzont, na dłuższą metę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#33091